Jump to content
Sign in to follow this  
Mendoza

Problem z hajsem

Recommended Posts

Siema, chcialbym zobaczyc inne punkty widzenia na moj problem, moze jest cos czego nie wiem.

 

Staż związku : pół roku

Ja 27 ona 33

Ona w Rosji, ja w niemczech. 

 

Mam problem tego typu, że jak ona jest u mnie, to ja pokrywam 90 % wszystkich kosztów, a ona maks 10 %. 

Teraz jestem pierwszy raz u niej i sądziłem, że się odwdzięczy, i że mnie ugości, a tu taki chuj, wylicza mi wszystko i na wszystko jej potrzebne pieniadze, nawet na jebaną benzynę ode mnie chce. Na razie to wyglada tak: 75 % ja, ona 25%. 

 

Czy to jest normalne? 

Jak próbuję z nią gadać, to mówi, że w rosji tak jest i basta, zaczyna sie szloch,, i pierdololo jaka ona biedna i jak ją życie poturbowało i co tam kurwa jeszcze (na 90%  manipulacja). A ja już dawno temu i nie raz jej mówiłem, że sam nas nie bardzo utrzymam. A jak razem będziemy pracować to będzie ok. 

 

 

Czuję się trochę jak chodzący portfel i mam ochotę to jebnąć. Bo na razie czuję się jak mobilna jednostka czerwonego krzyża, a mi taka rola nie za bardzo wygodna. 

Czy to są oznaki kobiety która szuka pana portfela? 

 

Edit:

Aha, no i jeszcze bonus: Kobieta ta pracuje 10 (dziesięć) godzin w całym tygodniu, wykłada na akademii, 2 x w tygodniu, a do drugiej pracy jej ciężko ruszyć koniec pleców i narzeka na swoje położenie finansowe. 

Edited by Mendoza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie "normalna"  byłaby sytuacja, w której kobieta przyjeżdża do mnie, do innego kraju i ja więcej wydaje, a gdy ja jestem u niej ona pokazuje chęć zrewanżowania się tym samym. A z czasem to jakoś dąży do balansu. Mniej więcej po 50%. 

Długoterminowo w takiej sytuacji można się zrujnować psychicznie i finansowo.

Też rozumiem, że można mieć jakiś okres mniejszej płynności finansowej,ale skoro mówisz, że jej się nie chce pracować, użala się nad swoją przeszłością i narzeka na swoje położenie finansowe to może szuka jakiegoś oligarchy, który da jej wszystko na tacy, a ona będzie tylko leżeć i pachnieć??

Słyszałem "teorię", że przeciętnego facetanie stać finansowo na żonę/kobietę z Rosji, a jeszcze inna bajka to kobieta z Moskwy bo to jakby państwo w państwie.

Nie dziwię się, że odpaliła Ci się lampka ostrzegawcza :P

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak bywała u mnie to czasami poszła na zakupy. To wszystko. Dodam, że bywała u mnie i na weekend, i na tydzień, i raz nawet na miesiąc. Z tym akurat aż takich problemów nie miałem. Aktualnie jestem u niej i tutaj robią się schody. 

 

W jej kulturze facet płaci za wszystko, a to, co kobieta zarobi, to jest na jej zachcianki. Tak właśnie od niej usłyszałem, to była już trzecia nasza rozmowa i trzecia, która zakończyła się jej płaczem i sceną. Staram się jej coś niecoś tłumaczyć jak ja widzę sytuację ale w płaczu słyszy niewiele. Ona nie jest z Moskwy tylko z St. Petersburga

 

Na razie przeczekuję sytuację, w poniedziałek mam wylot.

Edited by Mendoza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg mnie to tu nie ma miejsca na półśrodki, albo któreś się ugnie, albo będą darte koty i psucie. Dla niej powinno być tak, a dla Ciebie inaczej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie zawsze sprawa jest prosta, albo się z czymś godzę, albo nie i co kto tam myśli nie ma znaczenia. Jeśli uszczęśliwia Cie posiadanie skarbonki w postaci kobiety to nic mi do tego, żyj tak. Jeśli natomiast Ci to przeszkadza, a przeszkadza, trzeba postawic sprawe jasno. Wasze kultury sie zmieszaly i musi to zrozumieć, że nie ma faceta z Moskwy i nie będziesz się tak zachowywał. Wóz albo przewóz. A te historie z histeriami to już w ogóle budują mi pewien obraz Twojej wybranki.

Ja bym postawił sprawę jasno, bez dyskusji skoro ona jej nie chce i robi dramaty. Albo zaczyna angażować się finansowo w tym związku, albo trzeba przemyśleć czy to ma sens. Żebyś Mendoza nie wpakował się w laskę z Rosji, która myśli, że jak ma bolca z DE to będzie na nią zapierdalał ;)

Każdy mój związek tak wyglądał, że to ja lepiej zarabiałem, wręcz moje drugie połowy miały problemy finansowe, co powodowało, że ja wydawałem na ten związek więcej. Widziałem jednak z ich strony inicjatywę żeby w miare swoich możliwości też za płacić za coś itd, abym nie czuł się właśnie wykorzystywany i to uważam, że jest spoko i zdrowe jeśli się z tym godzimy, bo kasa nie jest najważniejsza, najważniejsze to nie być jeleniem ;)

Edited by Al B.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zazdroszczę. Plus jest taki, że widzisz w jak chujowym położeniu się teraz znalazłeś - do tego jednak potrzeba zimnej głowy. Minus jest taki, że łykasz jej gierki. Wyobraź sobie że takie jazdy robi Ci teraz Polka, albo Niemka, albo po prostu laska tak z dwa albo trzy oczka mniej atrakcyjna. Dalej uważałbyś, że to różnice kulturowe? 

 

Prosty eksperyment, nie inicjuj następnego spotkania. Gdy zacznie drążyć temat daj jej do zrozumienia, że popadłeś w kłopoty finansowe i najzwyczajniej nie masz kasy żeby jej "postawić" - przypominam, że nie mówimy tu o jakiejś tam kolacyjce, tylko o co najmniej kilkudniowych spotkaniach (tak wywnioskowałem z Twojego wcześniejszego bloga). W tym momencie powinna pokazać prawdziwe oblicze i dowiesz się czy jesteś dla niej partnerem, czy portfelem.

 

Ryzyko jest takie, że to jebnie i musisz się z tym liczyć.    

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że to jebnie, mam na tapecie i biorę pod uwagę Dobrodzieju. 

Dobre porównanie z tymi mniej atrakcyjnymi kobietami bądź innej nacji. 

Generalnie wątpie czy jakiekolwiek spotkanie jeszcze będzie. Ale twój test to nie jest taki glupi pomysł. 

 

deceased - to jedna z czołowych fitmodelek w rosji, dlatego w to wszedłem. 

 

 

Al. B. U mnie też, te jej histerie, pozwalają mi myśleć, że może mieć nie równo

Edited by Mendoza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mendoza, nie takie związki w historii świata jebły. Pociesz się myślą, że gdyby twoja decyzja miała  mieć tragiczne skutki dla świata, to ktoś cofinie się w czasie żeby Cię powstrzymać... ;) Tak sobie racjonalizuję swoje ostatnie rozstanie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.