Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'związek'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Rules
    • Rules2
    • Przywitaj się
    • Ogłoszenia
    • Download
    • Propozycje
  • Damsko-Męskie
    • Pytania dla początkujących
    • Seks
    • Związki
  • Męskie sprawy
    • Rozmowy o kobietach
    • Dziennik
    • Moda
    • Diet & Training
    • Rozrywka i czas wolny
    • Kultura
  • Styl życia
    • Nic
    • Kariera
    • Dzienniki pracy
  • Offtopic
    • Hydepark
    • tag
    • Typer
    • Winghunter
    • Archive

Blogs

  • Blog Durdena
  • Dobrodziej z Północy Blog
  • But_mil - blog
  • Blog Al B.
  • Blog elson
  • Blog drapi27
  • Blog Mendozy
  • Wpisy Diamond12

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me


City


Age

 
or  

Found 2 results

  1. Cześć Dzieciaczki! Dziś będzie krótko i dla przypomnienia spraw fundamentalnych. Jak się wkradły błędy ortograficzne, to dawajcie znać, poprawi się. Niedawno dowiedziałem się strasznej rzeczy, mój znajomy znalazł sobie dziewczynę. Nie byłoby to złe gdyby, nie fakt, że znalazł ją sobie w miesiąc po dramatycznym rozstaniu z wcześniejszą. Gdzie poprzednia trzymała go przy sobie dwa lata i waliła po rogach, ile wlezie. Nie była nawet jakaś specjalna, gruba brzydka i niepewna siebie. Ale miała w jego oczach jedną zaletę, pojawiła się w miesiąc po rozstaniu ze wcześniejszą. I tak odkąd pamiętam. Z wielkiej miłości poprzez rozpacz w kratkę do kolejnej wielkiej miłości. Facet nie jest w stanie być sam dłużej niż kilka tygodni. Bo pierdolca dostaje, a i ja słuchając jego wynurzeń. Gość, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że coś jest nie tak. Nie zastanawiając się nad tym, wybiera sobie nieodpowiednie dziewczyny (jego jedyne kryterium to aby była chętna na związek i by go pocieszyć). Nie trafia do mnie tłumaczenie, że przecież zawsze są przy nim jakieś kobiety i szybko po stracie zastępuje je następnymi. No ma kobiety, tylko jakie? Pierwsze lepsze, nie zastanowi się, czy z daną dziewczyną będzie mu dobrze, czy źle po prostu musi mieć ...obiekt uczuć do wielbienia. Cecha typowo kobieca, żeby uzależniać się od związków i szukać plastra wśród was co nie? Bzdura! Cecha typowo ludzka. Sam początkowo tak robiłem, wielu z was pewnie też tak robiło, a już na pewno wdało się w relację romantyczną z taką dziewczyną, bo przecież: "taka biedna nieszczęśliwa - muszę ją pocieszyć". Ale przecież ktoś mądry powiedział kiedyś, że żeby zapomnieć o ex, trzeba poznawać nowe osoby i je podrywać. Tak! Ale czy ktoś mówiąc to, dodał, że od razu należy ładować się w kolejną relację? No nie... I tu wychodzi sedno sprawy. Jak możesz oczekiwać od kogoś, że wytrzyma z Tobą dłuższy okres czasu, skoro sam nie wytrzymasz głupich kilku miesięcy? No jasne, że łatwiej jest znaleźć sobie kogoś nowego i odciąć się od starych problemów, ale one wrócą. Wrócą, szybciej niż myślisz. O wiele lepiej wydłużyć sobie czas bycia singlem po rozstaniu, bo wtedy masz czas. Masz czas, żeby: Zapomnieć o byłej, przestać się nad sobą umartwiać. Przeanalizować co było w poprzedniej relacji ok, a co nie. Określić czego tak naprawdę od partnerki oczekujesz, a czego sobie nie życzysz. Zasmakować wolności i poznać lepiej siebie, w oderwaniu od potrzeb innych. Poznać wiele kobiet i dokonać selekcji w celu wybrania tej, która nadaje się do związku. Bez skrępowania robić to, na co masz ochotę, z kim masz ochotę. Czy co tam jeszcze sobie wymyślisz. Ja przykładowo, pomiędzy ostatnią "wielką miłością", a obecną partnerką dałem sobie rok, i powiem szczerze, że choć na początku było mi ciężko, to już po 2 miesiącach cieszyłem się pełnią wolności i był to jeden z lepszych okresów w moim życiu. A w nowy związek wszedłem łatwo, szybko i przyjemnie bez uszczerbku na psychice i zdrowiu. W dodatku o wiele łatwiej prowadzić mi tę relację i wychodzić z kryzysów, niż tam, gdzie zabijałem klin klinem. Pozdrawiam i polecam Dobrodziej z Północy
  2. Witam wszystkich uzytkowników. Jestem tu nowy. Chciałbym, abyście mi pomogli. Byłem 7 miesięcy z dziewczyną, którą zostawiłem dla innej. Poźniej do siebie wrócilismy i w dodatku zamieszkaliśmy razem. Wczoraj zerwaliśmy. Mieliśmy jechać we wrześniu na wakacje. Wczoraj sie tak cholernie pokłóciliśmy, że nic z tego nie wyjdzie, tak jak rok temu kiedy zostawiłem ją dla innej. Podczas wspólnego mieszkania, często coś mi nie pasowało. A to, że nie sprząta, że coś robi nie tak, że nie robi czegoś itp. Jej nie pasowało, że czasem chce wyjść gdzieś sam, nie ufała mi juz w 100% jak kiedyś, zanim zostawiłem ją dla innej. Ja stałem się trochę zgorzkniały, zacząłem widzieć jej wady, wśród znajomych mowiłem cos niby w żartach, ale jednak ona odbierała to jako obniżanie jej wartości. Ostatnio dużo kłóciliśmy się. Ona była tą, która wiecej, ja coraz bardziej miałem wyjebane. Mówi sie, że docenia sie cos, kiedy sie to straci. Tak chyba jest w tym przypadku. Dziewczyna była wrażliwa ale nie bez powodu. Zazwyczaj ja byłem głową związku, znalazłem tanie mieszkanie, załatwiałem inne sprawy związane z mieszkaniem i nie tylko i często podkreślałem, że gdyby nie ja to by to pierdolnęło. Czuła się niedoceniona. Wczoraj rano powiedzialem, że super ze znalazła fajną oferte wakacji, bo ja nie mogłem, nie miałem czasu przez pracę. Ona odebrała to tak, że znowu gdybym ja szukał to bym oczywiscie lepszą ofertę znalazł, ale nie mialem tego na myśli. Źle mnie odebrała. Ja niestety wybuchłem, powiedziałem, że nigdzie nie jadę, potem o wiele rzeczy jeszcze za dużo powiedziałem i stało się. Wieczorwm po jej pracy widziałem, że jak zawsze chciała o nas walczyć, tak wczoraj była obojętna. Czułem, że to koniec. Oboje płakaliśmy, ja również, ale nie chciałem zgrywać puasa, na co to komu. Rozmawialiśmy i płakaliśmy. Powiedziała jak sie czuła, że to, że zostawiłem ją rok temu dla innej też ciągle się za nią ciągnie. Prosiłem ją odzierając się z godności, żeby pojechała ze mną na te wakacje, że sama nie raz mówiła mi wiele rzeczy pod wpływem emocji w kłótni, a nawet wyzywała od chujów i szmaciarzy. Wiem, że muszę się naprawić. Zostawiłem ją kiedyś dla toksycznej laski, po której zacząłem być chwiejny i zmieniałem zdanie 3 razy ciągu dnia jak jakiś chory. Ona to wszystko widziała, pamiętała. Te małe rzeczy, które kumulują się i w rezultacie prowadzą do końca związku. Stałem się tez agresywny, mam problemy z przeszłością, nie potrafię wybaczyć paru osobom, które mnie skrzywdziły. Raz powiedziała, że póki z nią będę, to wszystko będzie się za mną i nią ciągnąć. Skrzywdziłem ją wtedy, będąc egoistą. Obecna dziewczyna kochała mnie bardzo, starała się itp. Ja jej nie doceniłem. Wydaje mi się, że wszystko wraca, czasem ze zdwojoną siłą. Teraz jestem pewien, że to juz koniec. Wiem, że muszę popracować nad sobą, wyzbyc się demonów przeszłości. Dziewczyna mówi, że nie chce tracić kontaktu, że nadal kocha, ale już daliśmy sobie tyle szans po kłótniach, że wiecej nie dźwigniemy. Mówi, że chce się spotkać raz na jakiś czas, doradza, żebym poszedł do psychologa z tą zmiennością zdania. Uważam, że jak najbardziej przyda mi się to, ale zawsze dwie osoby są winne, jej chorobliwa zazdrość też już była mecząca. Myślicie, że w tym momencie ona jest tą silniejszą, że kończy to, nie widząc juz dla nas szans? Oświećcie mnie. Dzisiaj były tam jakieś rozmowy, co i jak zepsuliśmy, że spoko, że nie rozstajemy się w nienawiści, potem ostry seks, potem jej chwilowy płacz, ja bez emocji już dzisiaj, szkoda jedynie tych wakacji. Ale do rzeczy. Powiedziała, że nawet gdyby chciała, to będzie to chore, że 3 tyg po zerwaniu jedzie z byłym chłopakiem na wakacje. I że ona chce spędzić czas ze mną, bo bardzo kocha, ale tak, żeby nikt nie wiedział, pod namiotem, nad jeziorem. "I gdy już się wyprowadzimy to przyjadę do Ciebie, ugotuję Ci coś i Ty też do mnie i będziemy się pieprzyć" hmm.. Zastanawiam się czy to jakieś gierki czy co. To faktycznie trochę chore jest, poza tym, nie dla mnie jeszcze chyba fuckfriendy. Seks był zawsze dobry u nas. Chociaż naszła mnie jeszcze myśl, że to takie babskie pierdolenie, co by mnie niby na duchu podniosło, bo może zobaczyła ze byłem miękki 2 dni temu.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.