Jump to content

climb

Members
  • Content count

    29
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

climb last won the day on May 18 2018

climb had the most liked content!

Community Reputation

5 Poziom 1

About climb

  • Rank
    Poziom 3

Personal Information

  • About Me
    kogo to obchodzi
  • Sex
    Mężczyzna
  • City
    Isengard
  • Age
    29

Recent Profile Visitors

369 profile views
  1. pamiętaj jak to mówi stare średniowieczne mongolskie przysłowie: kto grymasi nie kutasi ;D
  2. climb

    Imprezowiczka

    Dzięki Mendoza za wypowiedź. Uwieszenie się na partnerce nie wchodzi w grę, widujemy się rzadko, po jej stronie jej więcej inicjatywy, chęci spotkań itp, niestety z różnych przyczyn raz na jakiś czas muszę odmawiać lub przekładać spotkania. W kwestii własnej scieżki to brzmi to bardzo sensownie i nie pierwszy raz o tym czytam. Przytanie inne są, ale jest ich mało, nad tym też muszę pracować.
  3. climb

    Imprezowiczka

    Z samooceną napewno racja. Czytam ostatnio wiele tekstów (nie wiem tylko na ile rzetelnych) nad tym jak sobie z tym poradzić, jak stać się najlepszym przyjacielem samego siebie i realizować w pierwszej kolejności swoje potrzeby. Zdaję sobię sprawę, że to dłuższy proces, dlatego zostawiam go, niech się toczy. Z alternatywami jest nieco inaczej. Zauważ Dobrodziej, że jej wyjścia są nie wtedy kiedy ja jestem, kiedy możemy się spotkać (bo wtedy faktycznie się spotykamy) ale kiedy np. w weekendy muszę być w pracy. W pracy która uniemożliwia mi jakiekolwiek większe aktywności "poza zawodowe" w okresie weekendu. Abstrahując od powyższego, jak wnioskuję, póki co jakakolwiek rozmowa na ten temat z nią nie jest wskazana? PS: nie wiem czy to ma jakikolwiek związek, ale ostatnio powiedziała mi, zapyta zresztą przeze mnie (bo miałem uzasadnione obawy), że w łóźku jest inaczej niż kiedyś. Z mojej strony nic się nie zmieniło, ba, powiem więcej jestem nawet bardziej napalony (sam nie wiem dlaczego), ona co prawda nie odmawia seksu, sama niekiedy inicjuje, natomiast dowiedziałem się, że od kilku tygodni ma wyraźnie słabsze orgazmy niż kilka miesięcy temu. Gra wstępna jest, klimat jest, technika i pozycje ta same (mamy tylko 2 które nas zadowalają), nie wiem o co może chodzić. Powiedziałem, że w takim razie mniej będzie paluszkami od dzisiaj na co ewidentnie stanowczo zaprotestowała. Może to ślepa uliczka, staram się jakoś powiązać fakty, glosno myślę.
  4. climb

    Imprezowiczka

    Stawiam na 2 i 5, ale przede wszystkim z mojej strony 2. Myslę, że to to, szacun za doświadczenie. Z czego to może wynikać, gdzie leżą przyczyny tych potrzeb i jak sobie z nimi poradzić?
  5. climb

    Imprezowiczka

    Uważam, że dziewczyna w związku, chodząca co tydzień na imprezy (podkreślam, że naprawdę nie mam nic do wyjścia w takie miejsca raz na jakiś czas), nie do końca dobrze świadczy o danej relacji d-m i w moim przeświadczeniu coś takiego mówi, że taka panna ewidentnie szuka wrażeń. Czym innym dla mnie jest wyjście do pubu, kina, na spacer, czym innym alkoholowa impreza do 3-4 nad ranem, a nie oszukujmy się, wiemy doskonale jak wyglądają zabawy w klubach, wiem jak działa alkohol i tu leży chyba głowny powód niechęci - obawa, że sprawy potoczą się za daleko. Słyszałem takie określenie, że kobieta jednocześnie chce być związku, zachowując się z drugiej strony tak jakby w nim nie była. Wspomniałeś o niezrealizowanej potrzebie. Zastanawiam się i niewiele przychodzi mi do głowy. Pytanie, dlaczego nigdy nie póbuje pójść ze mną, może tu jest problem. Ciężko mi powiedzieć. Nic innego nie wymyślę.
  6. climb

    Imprezowiczka

    Cześć, Chciałbym mądrze i dojrzale rozegrać temat dlatego potrzebuję porady. Pracuję w weekendy. Dziewczyna, która do tej pory wychodziła na imprezy tylko ze mną i to sporadycznie, ostatnim razem pod moją nieobecność poszła pobawić się z kumpelami. Miałem co prawda zaproszenie, ale koleżanka wbiła jej do głowy, że idą tylko dziewczyny (podejrzewam, że chodziło tu o trzecią laskę, jedyną która nie ma chłopaka i że byłoby jej przykro samej). Myślę ok, ladies night, niech będzie (to że później wpadł chłopak tej drugiej dziewczyny to inna kwestia, jebie hipokryzją na kilometr ale cóż). Dobra, nie będę trzymał jej na smyczy, nie mogę. Nie chodziło o sam fakt wyjścia, ale o całą otoczkę, trochę się o to pospinaliśmy, ale konkulzja była taka, że nie mam nic przeciwko temu jak OD CZASU do czasu wyjdzie do klubu skoro to lubi, ja na to konto lubię iść napić się piwa z kolegą. Ważne aby znała granice i umiar, a nie będę miał z tym żadnego problemu. Co mnie zaniepokoiło to to, że kolejny weekend też mam pracujący i znowóż panna korzystając z tego faktu, namówiona przez tą samą koleżankę wybiera się na następną imprezkę. Znam ją, i moim zdaniem są to jakieś sygnały ostrzegawcze bo nigdy jak ją znam ponad rok, tak się nie zachowywała. Co radzicie? Mieć wyjebane wbrew sobie i przemilczeć ten fakt, czekając, aż 2 weekendy później znowu pójdzie się bawić pod moją nieobecność czy porozmawiać już teraz i jeśli tak, to jaką strategię przyjąć? Obawiam się, że jak jej powiem, że nie czuję się z tym komfortowo i, że ona też by chyba nie chciała abym co tydzień chodził po klubach bez niej, to dostane w odpowiedzi coś w stylu "a co mam robić, siedzieć w domu sama?". Chciałbym utrzymać ten związek w ryzach i prowadzić go na jakichś zasadach, ale potrzebuje wiedzy jak postąpić. Próbowałem wypad z kumplem, oznajmiając jej, że również idę na imprezę z kolegą (i nie zabieramy dziewczyn), ale plany się posypały, a z pierwotnie planowanej grubej imprezy wyszło tylko krótkie spotkanie, przez co wyszedłem na pajaca, który chciał się odegrać, a nie wyszło (nie będę kłamał, że bawiłem się do rana jak o 20 byłem w domu...). Z jednej strony słysze od niej, że cieszy się, że mnie ma, że chciałaby spędząc ze mną jeszcze więcej czasu, z drugiej, dla mnie, jako konserwatysty, łażenie po klubach nie kojarzy się pozytywnie. Jestem w stanie to akceptować, ale z umiarem, a nie co tydzień!
  7. Co znaczy czy ufam samemu sobie, w jakim sensie? Czy w razie próby będę wierny? Tak, ufam w tym aspekcie. Gdyby ta panna zniknęła, tu i teraz, nagle, to byłaby kaszanka, a ja bym się czuł jakby ktoś ukradł kawałek mnie.
  8. Gladiator, piszesz głównie o podejściach, a jak to przenieść na grunt związku? Ja ostatnio popłynąłem, zjebałem laskę, że nie daje znać po powrocie z imprezy, (a płacze jak nie zapytam czy wróciła po weekendzie z rodzinnego miasta), oraz że najpierw umawia się ze mną, później kumpela jej piszę że to ladies night, ja rezygnują (co się będę wpieprzał myślę), a później okazuje się, że jednak są chłopaki pozostałych. No i że następnego dnia kiedy mieliśmy wspólnie wyjechać za miasto ona skacowana i zmordowana po nocy, mimo że nie widzieliśmy się kupę czasu i specjalnie dla niej zorganizowałem sobie wolny weekend. Wyjazd dzięki temu był mocno średni, powiedziałem co o tym myślę, i że przykro mi jest, że ja się staram a ona ma to w d.... Powiedziałem, że bardziej zależy ci na koleżankach niż na mnie i na przyszłość skoro mamy gdzieś iść, to jak już idziesz się bawić, może nie chlej w opór, jeśli chociaż trochę mnie szanujesz i że tak, mam problem z tego typu jej wyjściami, a bardziej to zachowaniem przed i po, zero znaku życia, następnego dnia olewka. Nie wiem czy to było dobre czy złe z mojej strony, ale mimo iż zdarzyło się w weekend dalej mnie trzyma. I tutaj właśnie przydałoby mi się jakoś z tymi emocjami poradzić bo wciąż mam wkurwa... Teraz miałem zaproszenie na mecz z jej koleżankam, ale przez tą sytuację pierdolę, zaraz znowu się okaże, że "ladies only", zostaję w domu. Próbuję sobie to rozbić na czynniki pierwsze i póki co dochodzę do takich wniosków: opcją a) obawa, że ktoś ją dotyka, z kimś się bawi -> nikt nie będzie dotykał mojej laski -> nadmierna zaborczość? tu mam największe wątpliwości, może jednak brak zaufania? opcja b) napije się, poluzuje hamulce ->przeliże się z jakimś typem -> brak zaufania opcja c) złapie kontakt z innym typem -> w długofalowej perspektywie on zajmie moje miejsce -> brak pewności siebie, zaniżone poczucie wartości opcja d) zdanie koleżanki ważniejsze -> rezygnuję z pójścia, siedzę w domu ona doskonale się bawi, nie daję znaku życia -> chęć kontroli i kierowania czyimś postępowaniem? opcja e) brak kontaktu z jej strony nawet jak wpadli inni goście -> brak jej zainteresowania moim losem -> ma mnie w dupie i się dobrze bawi -> jestem atencyjnym leszczem? Pytanie jak inna osoba (Gladiator, DD, Dobrodziej ... itp) zareagowałaby w mojej sytuacji. No jak Was czytam to chyba jednak inaczej niż ja, pożyczyć dobrej zabawy, przy najbliższej okazji zabawić się w gronie kumpli bez niej, skupiać się na rozwoju, a nie na tym czy spotka jakiegoś typa czy nie? Odcięcie się od sentymentów, przywiązania itp? Zauważyłem taki samonapędzający się mechanizm- jak coś się psuję zaczynam dawać się ponosić emocjom, pierdolę coś jeszcze bardziej (poprzez zarzuty, kłótnie itp), znając w teorii pewne prawidła dotyczące stosunków d-m i widząc reakcję laski uświadamiam sobie, że choć dałem upust nerwom i mi ulżyło to jednak się pogrążyłęm (-10 do szacunku) co z kolei powoduje, że pewność siebie i samoocena spada dalej i proporcjonalnie rośnie obawa, że z jeszcze większą chęćią pójdzie na kolejną impreze beze mnie i będzie miała większą ochotę poznać kogoś kto nie zrobi jej jazdy w takiej sytuacji. Przy najbliższej okazji moja obawa jest dzięki temu jeszcze większa niż poprzednio i jeszcze bardziej prertensjonalnie podchodzę do jej wyjść (mimo, że są rzadkie, raz na 2-3 miesiące).
  9. climb

    1 kolejka

    Rosja - Arabia Saudyjska po ptokachEgipt - Urugwaj 0:3 Maroko - Iran 0:2 Portugalia - Hiszpania 0:1 Francja - Australia 3:0Argentyna - Islandia 2:0Peru - Dania 1:2Chorwacja - Nigeria 1:0Kostaryka - Serbia 0:1Niemcy - Meksyk 4:1Brazylia - Szwajcaria 3:0Szwecja - Korea Południowa 3:0Belgia - Panama 3:1Tunezja - Anglia 0:4Kolumbia - Japonia 2:0Polska - Senegal 1:0
  10. climb

    Jak oszczędzać?

    Absolutnie nie zgodzę, się z tym, że auto to skrabonka bez dna. Zależy co kupisz, gdzie, za ile. Są samochody drogie jak i tanie w eksploatacji, awaryjne i mniej. Ja jeżę swoim kilka lat, jest to auto 10 letnie, i poza jedną sporą inwestycją na początku, wymianami oleju, kupowaniem płynów eksploatacyjnych, opłacaniem OC, koszta są mniej więcej na stałym poziomie. Nie kosztuje mnie to drastycznie dużo więcej niż miesięczny, a wygoda, komfort i niezależność nieporównywalny. Nie forsuję na siłę swojej teorii, chcę tylko zauważyć, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia i auto autu nie równe.
  11. Co złego jest w podaniu torby czy poeniesieniu jej nawet przec chwilę jeśli laska nie może/ma to utrudnione? Nie popadajmy w skrajności bo zaraz prosząc nas o wniesienie ciężkiej walizki usłyszy "spadaj mała, nie będę twoim pieskiem". Trzeba to wyczuć. Ja jeżeli czuje się z czymś niekomfortowo czytaj mam wrażenie, że panna próbuje mnie wykorzystać i co ważne, nic nie dając w zamian, to po prostu obracam to w żart i spławiam. Jak odstawia coś przy znajomych, podobnie, warto wtedy powiedzieć (na osobności) co się nie podoba, że nie chcesz takiej sytuacji w przyszłości i tyle. Czasamimożna złapać się na drugiej skrajności, czyli na byciu despotycznym. Na pewno nie wszystkim kobietom będzie się to podobało, zresztą to w sumie nie jest jakaś pozytywna cecha. Warto też czasem odpuścić i zrobić tak, żeby było tak jak ona chce (chociażby, żeby nie było zarzutów, że zawsze musisz stawiać na swoim). Bo raz na jakiś czas czemu nie? Chyba, że ewidentnie prowadzić to może do czegoś złego. Ja ostatnio musiałem stanowczo wyartykułować, że mam pewne plany, których nie zmienie i nie jestem w stanie poświęcać jej obecnie więcej czasu (czego bardzo chciała). Obiecałem, że jej to wynagrodzęjak załatwię co mam załatwić, natomiast grunt to trwać przy swoim i robić tak, żeby samemu iść do przodu. Kobieta, o ile nie pomaga, pod żadnym pozorem nie może w tym przeszkadzać. Jak po wytłumaczeiu sprawy, dalej próbuje torepdować to kim jesteśmy lub do czego dążymyto wiedz, że to zła kobieta jest.
  12. Ja piernicze, z tym stanikiem to już porażka, i z seksem ogólnie. Myślałem, że chociaż może to Cię przy niej trzyma. Stary, jeżeli masz takie myśli co do spotkań z nią to słabo. Ja sobie uświadomiłem, że to koniec jak zacząłem sobie myśleć podczas spotkań z panną coś w stylu "kurdee, kiedy ona sobie już pójdzie". Związek jest nie tylko po to, żeby się rypać (co pewnie wiesz :), ale przede wszystkim budować jakąś fajną relację z drugą osobą, która jest Twoim przyjacielem, z którą się dogadujesz, gdzie pasujecie do siebie, szanujecie się i swoje potrzeby. Z tego co mówisz to sorry, ale panna jest zdrowo postrzelona.
  13. Kiedyś miałem podobnie. Też byłem z panną (na szczęście dość szybko jej odjebało i wyszło szydło z worka), na którą bardzo trzeba było uwazać i ważyć słowa aby przypadkiem nie urazić mega niskiej samooceny laski. Po 2-3 miesiącach, podczas rozmowy z nią, czułem się jak na polu minowym bo nie wiedziałem, czy po słowach które wypowiem, lasencja zaraz nie wybuchnie fochem i pretensjami, że jej nie szanuję i ją obrażam Kuriozalna sytuacja, bardzo męcząca, miałem coraz mniej ochoty na spotkania (choć seksik był fajny, ale to nie najważniejsze). Zadaj sobie pytanie czy chcesz z taką zakompleksioną panienką spędząc swój wolny czas? Wieczna stypa. Lepiej raczej nie będzie. Przykro mi, ten typ tak ma, pytanie czy warto? Ja osobiście ten związek o którym wspomniałem traktuję jako ogromną porażkę i myśląc o nim mam bardzo smutne i negatywne wspomnienia.
  14. Faktycznie sporawo, choć to zalezy jakie ma się dzienne zapotrzebowanie. Sam pomysł jest ciekawy, wygląda smacznie, spróbuję napewno. Najwyżej zamiast tortilli będę robił w pudełku i jadł łyżką
  15. Mendoza, jak to kalorycznie wygląda, orientujesz się?
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.