Jump to content

Dobrodziej z Północy

Junior Admin
  • Content count

    118
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    15

Dobrodziej z Północy last won the day on November 7

Dobrodziej z Północy had the most liked content!

Community Reputation

71 Excellent

4 Followers

About Dobrodziej z Północy

  • Rank
    Level 11

Personal Information

  • About Me
    Junior admin, zawodowo czepiam się ludzi.
  • Sex
    Mężczyzna
  • City
    Gdańsk
  • Age
    26

Recent Profile Visitors

798 profile views
  1. Apropo Świąt. Wczoraj wracając z delegacji przegrałem doroczny konkurs... W radiu Z puścili Last Christmas... Pamiętam ja te jasełka, 2011 albo 12. Sweet Witch to pisała, w rolach głównych: Tical, Gen, Ron, Hoon, Karol, marso, Gracjan i Sunlight jako Jezus i inni których nie pomnę. Niezły ubaw był z tego. Teraz bardziej zaduszki... Gen nie obraź się, tylko Ty nam z pierwszej starej gwardii zostałeś. Ehhh to byli czasy, teraz to nie ma czasów. Się w akademiku blogi Ticala na głos czytało.
  2. Legendarne istoty! Ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach! Bohaterowie forów traktujących o relacjach damsko męskich-bo to o nich mowa! Są w stanie uwieść najpiękniejsze kobiety tego świata w ilościach hurtowych. Bez trudu prześcigają pociąg relacji Gdynia-Kraków już na wysokości Włoszczowej. Piją trzystuprocentowy spirytus. Walczyli w wojnie stuletniej. Za każdym razem otwierają pudełko tabletek w ten sposób, że nie muszą wyjmować ulotki dołączonej do opakowania, z którą powinieneś zapoznać się przed ich użyciem bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Wreszcie po kilkunastu minutach rozmowy odprowadzają do domu dziewczynę, którą próbowałeś poderwać od czwartej klasy podstawówk. Pewnie zawsze zastanawiałeś się jak poderwać koleżankę z klasy. Nic dziwnego, że masz duży problem z uwierzeniem w te wszystkie historie, raporty i opowieści... Przyznaj się, że tak myślisz. Że nie przekonują Cię te relacje i wkładasz je między bajki. Biorąc to wszystko na tak zwany chłopski rozum, takie rzeczy nie dzieją się w przyrodzie. Nikt nie wie jak poderwać koleżankę. Tobie nie wychodzi, twoim znajomym nie wchodzi i jak doskonale wiesz panowie, którzy chwalą się znajomym, ilu to kobiet nie zdobyli, często mają w rzeczywistości bardzo słabe wyniki. Swoimi opowieściami rekompensują sobie nieudane akcje. Ci ludzie są bardzo podobni do wędkarzy, którzy opowiadają o kolejnym ponad stukilogramowym sumie, którego z łatwością złowili w poprzedni weekend. Zapominają tylko, że nie z łatwością, nie stukilogramowego, nie suma i, że w ostatniej chwili zerwał im się z haczyka. Sam tak robisz. Ci na forum pewnie też. Tak sobie teraz myślisz. Z drugiej strony, nieczęsto spotykasz w życiu ogarniętych facetów, którzy potrafią skutecznie uwodzić dziewczyny. Panowie, którzy są prawdziwie skuteczni w podrywaniu kobiet, ekstremalnie rzadko opowiadają znajomym o swoich przygodach. Słyszałeś pewnie kiedyś powiedzenie "cicha woda brzegi rwie". Tak też jest w przypadku tych mężczyzn, a poderwanie koleżanki jest możliwe. Zastanówmy się razem czy to źle, że nie widujesz takich mężczyzn na co dzień, w szkole, uczelni, pracy, siłowni itp. Dla Ciebie to źle, ponieważ nie wiesz, jak działają. Nie możesz się od nich uczyć skutecznych metod na rozbrojenie damskiego systemu obrony antyrakietowej. Przez to trudniej pojąć Ci i zrozumieć pewne mechanizmy, którymi rządzą się relacje damsko męskie i niestety często powielasz negatywne wzorce od kolegów ze swojego otoczenia. Dla tych mężczyzn jest odwrotnie. Między innymi dzięki temu mogą oni skutecznie poznawać i zdobywać nowe kobiety bez obaw o to, że zostaną "spaleni" w swoim środowisku. Dyskrecja jest cnotą bardzo ważną z punktu widzenia kobiety. Pozwala jej mieć pewność, że znajomość z Tobą nie skończy się dla niej źle. Twoja umiejętność zachowania dyskrecji często decyduje o tym, czy kobieta wejdzie z tobą do łóżka. Gdy masz reputację mężczyzny przebierającego w kobietach niczym w rękawiczkach, ciężej będzie Ci wdać się w romans. Sprzyja temu przede wszystkim postawa społeczeństwa. Przypomnę tylko sławną przypowieść o zamku i kluczu: Klucz który, otwiera wiele zamków, jest dobrym kluczem. Zamek, który jest otwierany przez wiele kluczy, jest do niczego. Bardziej szkodliwego ze względu na uwodzenie kobiet stwierdzenia nie słyszałem nigdy w życiu! No dobrze... Prawie nigdy. Są jeszcze ananasy lansujące mądrości, o tym jakoby jedna jedyna twoja cecha (wybrana przez nich) zapewniała bądź wykluczała Twoje szanse u kobiet. O tym, jak to widzę, napiszę może innym razem. Mężczyzna opowiadający o swoich podbojach to tylko opowiadający o swoich podbojach mężczyzna, ale już konkretna dziewczyna, o której opowiada ten mężczyzna w kontekście swoich podbojów, jest już towarzysko skreślona. Przypina się jej łatkę łatwej. Inteligentna kobieta raz tak potraktowana lub znająca opowieści swoich koleżanek na ten temat, następnym razem zastanowi się siedemnaście razy, nim pójdzie do mieszkania z nowopoznanym mężczyzną. W skali globalnej znacznie utrudnia to proces skutecznego uwodzenia kobiet. Mnie i mi podobnym wyższa poprzeczka nie przeszkadza, lubimy wyzwania. Załóżmy jednak, że na taką źle potraktowaną kobietę trafi młody przepełniony ideałami adept relacji damsko męskich. W najlepszym razie się zniechęci. W najgorszym zacznie w niedługim czasie, po kilku podobnych doświadczeniach zacznie przejawiać cechy mizogina - mężczyzny nienawidzącego kobiet i unikającego koleżanek. Tak oto zaklęte koło się zamyka. Proszę Cię więc, abyś przyswoił sobie zasadę dyskrecji w relacjach damsko męskich. Twoi znajomi i rodzina wcale nie muszą wiedzieć, że wczorajszej nocy "przeleciałeś zajebistą dupę w klubie". Ułatwisz w ten sposób życie sobie, nam mężczyznom i kobietom też. Oczywiście rozumiem, że korci Cię, żeby pochwalić się swoją zdobyczą znajomym i "dowieść swojej wartości jako mężczyzny". To normalna reakcja, ale uważam, że są na to lepsze sposoby niż chwalenie się. Podobnie jest z czymkolwiek innym. Inną nieoczekiwaną zaletą zachowywania dyskrecji jest unikanie kwasów. Kwasów po rozstaniu, gdy mieliście wspólne środowisko, w którym się obracaliście. Przykładowo szkoła czy praca, gdy chwalisz się na lewo i prawo, że kręcisz z koleżanką, lub robisz to w taki sposób, że widzą to współpracownicy to: masz nikłą szansę na podryw, musisz liczyć się z presją otoczenia na to, że jeśli coś z tego będzie, to będziecie parą, i wreszcie faktem, że gdy przestaniecie być parą, to w miejscu pracy pojawią się dymy. Doskonałą receptą na to, jest właśnie zachowanie dyskrecji. Tak, z czystym sumieniem obalam tu sztampową zasadę "nie bierz dupy ze swojej grupy". Owszem bierz dupę ze swojej grupy, ale rób to umiejętnie. Bądź dyskretny i nie afiszuj się z życiem prywatnym w miejscu pracy. Po pierwsze, przynosi to więcej szkody niż pożytku w razie rozstania, a po drugie wygląda cholernie nieprofesjonalnie. Współpracownicy będą Cię nienawidzić, dzięki temu prostemu rozwiązaniu unikniesz niepotrzebnych dramatów i nie dasz powodów do plotek znajomym twarzom, żyjącym z okazjonalnych dram. Nie muszę wspominać, jak bardzo zyskasz na atrakcyjności w oczach koleżanek, będąc ponad tym wszystkim. Będziesz inny niż wszyscy, a wasza znajomość będzie tylko wasza - intymna i inna niż wszystko, czego do tej pory doświadczyliście. Dzięki tej wiedzy możesz poderwać koleżankę. Nie musisz dziękować. Jak sam widzisz to, że ogarnięty uwodziciel, do tej pory był w twoich oczach niemal mityczną kryptydą porównywalną do Yeti, Potwora z Loch Ness, El Chupacabry i Uczciwego Polityka, a poderwanie koleżanki wydawało Ci się niemożliwe. ma swoje logiczne uzasadnienie. Dobra, z tym politykiem znów przegiąłem. To miejsce i kilka innych powstały właśnie po to, byś drogi czytelniku mógł zaspokoić swoją naturalną potrzebę podzielenia się z innymi epicką historią, która przydarzyła Ci się zeszłej nocy. Bez obaw, że temat rozniesie się pośród Twoich znajomych i zepsuje Twoją reputację. Możesz podzielić się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami z innymi mniej lub bardziej doświadczonymi użytkownikami forum. Gorąco namawiam Cię do takiej aktywności. Pozdrawiam. Dobrodziej z Północy
  3. I właśnie sobie uświadomiłem, że mam z sobie trochę narcyza
  4. Co tu dużo opowiadać, po oświadczynach panna poczuła się na tyle pewnie by temat ślubu obgadywać nie tyle ze mną co ze swoimi starszymi za moimi plecami, to była pierwsza rysa na szkle. Nasza relacja mocno przez to podupadła, druga rysa na szkle. W momencie gdy miałem największe problemy w pracy, panna postanowiła wybrać sobie urlop w pracy i... ruszyć w odwiedziny po znajomych i rodzinie po Polsce, mocny zgrzyt na szkle. Na koniec sierpnia podjąłem próbę wyłożenia wszystkiego co mi leży na wątrobie, nie pomogło, pęknięcie idzie dalej. Na początku września dowiedziałem się, że mogę brać udział w rykowisku. Szkło trzasnęło z hukiem. Cała wielowątkowa historia może trafi do działu dla zaawansowanych, gdy ochłonę i jeśli zdecydujemy się takowy reaktywować. Będzie to na tyle epicka opowieść, że tylko wybrani powinni mieć do niej dostęp. PS. Edytowałem Twój komentarz Mendoza, bo wstawiłeś zbędną ramkę na komentarz
  5. Z doświadczenia wiem, że fajne kobiety lubią okazje by się wykazać. Interesują mnie wszystkie ciekawe anegdoty. Lubię słuchać opowieści
  6. Od kilkuset wiadomości wymienionych z dziewczyną, lepsze jest jedno konkretne spotkanie.

  7. Dotychczas miałaś moją ciekawość, teraz zdobyłaś moją uwagę. Opowiedz mi więcej o tych akcjach!
  8. Nie, komfort nie jest wyznacznikiem złej drogi. Usypia tylko czujność. Stres sam w sobie potrafi fajne motywować do działania i zebrać się do kupy - takie zresztą jest jego ewolucyjne uzasadnienie. Jednak w dużych dawkach i dłuższej perspektywie wyniszcza organizm. Jak we wszystkim, trzeba znać umiar i wiedzieć gdzie przebiega nieprzesuwalna granica, po przekroczeniu której już tylko tracisz. Ja do takiej granicy doszedłem i musiałem obrać inną - nową śceżkę.
  9. Oczywiście, że były sygnały, zarówno w domu jak i w pracy. Ale człowiek pewny siebie, świadom faktu, że jest pro ogarnięty i przecież doskonale umie w życie, ignorował je. Tak zwane ryzyko moralne (ang. Moral Hazard) gdy czujesz się bezpiecznie, to zaczynasz odruchowo olewać środki ostrożności.
  10. Zastanawiałeś się kiedyś, co jeśli Twoje dotychczasowe życie z dnia na dzień pójdzie w rozsypkę? Ja też nad tym nie myślałem, do momentu, w którym się to wydarzyło. Miejscami będzie dość lakonicznie, ponieważ piszę o sprawach, które osobiście mocno na mnie wpłynęły. W przeciągu dwóch góra trzech miesięcy wpadłem w bardzo głęboki dołek. I muszę zaczynać wszystko od początku. Co się wydarzyło? Seria niefortunnych zdarzeń. Tak najprościej bym to opisał. Nie wdając się w zbędne szczegóły: Praca, którą uwielbiałem, stała się udręką. Padłem ofiarą mobbingu. Zdrowie, którym się cieszyłem, załamało się. Długotrwały stres wywołał kilka chorób. Kobieta, z którą wiązałem swoją przyszłość, zawiodła mnie. Byłem zmuszony zerwać zaręczyny na równy rok przed planowaną datą ślubu. Pewnie dla Ciebie jedna z tych rzeczy wystarczyłaby, żeby się nie podnieść. Poddać się i odpuścić sobie życie. Ale nie mnie, nie Dobrodzieja. Zimny chów praktykowany na północy opłacił się. Oczywiście nie zacząłem działać od razu, załamanie nerwowe rządzi się swoimi prawami. Niemniej w chwili najgłębszego doła zacząłem zbierać się do kupy, analizować możliwości i korzystać z nich. Świadomie bądź też nie, byłem gotowy. Miałem wszystko by zacząć nowe życie. Praca W poprzednich latach pracowałem w wielu miejscach i wiedziałem, że różnie w życiu bywa. Szczerze chciałem zostać w poprzedniej pracy, jednak okoliczności zmusiły mnie do złożenia wypowiedzenia. Czy jestem bezrobotny? Nie. Obecnie mam niemal trzykrotnie lepiej płatną posadę niż poprzednia. Jak do tego doszło? Nigdy nie przestałem rozsyłać CV-w chwili kryzysu odezwał się do mnie łowca głów-nie po raz pierwszy zresztą. Po prostu tym razem przyjąłem jego ofertę. Zdrowie Tu, pewnych rzeczy nie przewidzisz, należy regularnie się badać. Ja mam to "szczęście", że już od kilku lat choruję na serce i swojego lekarza rodzinnego widuję najrzadziej raz na 3 miesiące i nie ukrywam przed nim żadnych faktów. Nie chcę po raz kolejny wylądować na pogotowiu z "angor animi" (lęk przed śmiercią-jeden z subiektywnych objawów zawału-nikomu nie życzę) nie wiedząc, co mi jest i czekając na kolejne wyniki narkotestów, zanim lekarze zdecydują się działać, bo chłop przed 30 nie może mieć zawału. Lekarz rodzinny od razu wyczuł, co się dzieje i skierował mnie na odpowiednie badania (na NFZ i wiecie co, nie narzekam). W ciągu 2 tygodni od pierwszych objawów miałem diagnozę, leki, zalecenie, aby więcej ćwiczyć i restrykcyjną dietę. Łatwiej wymienić rzeczy, które mogę jeść niż te, których nie mogę. Jest szansa na pełne wyzdrowienie. Są też inne profity, schudłem, wyglądam teraz świetnie i wyeliminowałem niezdrowe nawyki żywieniowe. Związek No tu temat boli najbardziej. Nie chcę opisywać okoliczności i szczegółów rozstania na forum publicznym. Na szczęście nie zdążyliśmy zainwestować zbyt wiele kasy w wesele i ślub. Na straty poszedł tylko pierścionek zaręczynowy i 4 lata wspólnego życia. Lepiej niż całe przyszłe życie i to mówię z czystym sumieniem. Miałem na koncie odłożoną pewną sumkę pieniędzy-zbieraną na ślub. Wystarczyło akurat na to, żeby spłacić wszelkie zobowiązania umowne na starym, wynajmowanym wspólnie mieszkaniu, ogarnąć sobie z miejsca nowe lokum i urządzić się tam. Przesłanie tego wpisu jest następujące: shit happens. Nie ważne jak optymistyczne scenariusze zakładasz, nieważne jak bardzo unikasz katastrof, nieważne ile punktów honoru nabijesz sobie na jakimś głupim forum w Internecie. Katastrofy czasem się zdarzają i od Ciebie zależy, jak się wywiniesz porażce. Podejmuj działania, które zminimalizują ryzyko upadku i gromadź środki, które pomogą Ci podnieść się po kolapsie. Teraz będę udzielał się częściej i będą to niestety moje "życiowe mądrości"
  11. No i fajnie, że się chociaż Tobie kula
  12. Rosja - Arabia Saudyjska / typ 2:1Egipt - Urugwaj / typ 0:3Maroko - Iran / typ 1:1Portugalia - Hiszpania/ typ 3:2Francja - Australia/ typ 4:0Argentyna - Islandia/ typ 2:3Peru - Dania/ typ 2:2Chorwacja - Nigeria/ typ 0:1Kostaryka - Serbia/ typ 3:0Niemcy - Meksyk/ typ 3:2Brazylia - Szwajcaria/ typ 2:1Szwecja - Korea Południowa/ typ 1:0Belgia - Panama/ typ 2:1Tunezja - Anglia/ typ 0:3Kolumbia - Japonia/ typ 2:0Polska - Senegal/ typ 3:2
  13. Witaj, skoro tu trafiłeś, to znaczy, że zastanawiasz się gdzie poznać dziewczynę. Wskażę Ci miejsca, gdzie możesz poznać atrakcyjne kobiety. Na wstępie zaznaczę jednak, że to nie jest kolejna reklama aplikacji randkowej... Nie podam Ci linku do magicznej strony, gdzie single z całego świata łączą się w pary. Nauczę Cię za to patrzeć i wykorzystywać okazje, które zsyła los. Pokażę, jak samemu możesz sobie pomóc, bez pomocy szemranych guru, w dodatku całkowicie za darmo! Czemu? Bo i mnie kiedyś ktoś pomógł, tak jak ja teraz pomogę Tobie. Gdzie poznać dziewczynę? Zacznijmy od wyboru miejsca. Odpowiedź na pytanie "gdzie?" nie jest trudna. Jest banalnie prosta. Wszędzie tam, gdzie są atrakcyjne kobiety, a Ty czujesz się dobrze. Ulubiona knajpa, park, plaża, wesele szwagra, ogródek piwny przed restauracją... Możliwości jest sporo. Celowo nie wymieniam ekranu Twojego komputera i telefonu. Czemu? Bo korzystając z mediów, odbierasz sobie przewagę, ale o tym później. To mogłaby być twoja dziewczyna, ale nie miałeś jaj żeby podejść. Teraz tu siedzisz i zadajesz pytanie "gdzie poznawać dziewczyny?" Zasada jest prosta: czujesz się dobrze, Twoja pewność siebie rośnie. Wybieraj miejsca, które Ci to zapewnią. Kobiety będą widziały Cię jako atrakcyjniejszego niż zazwyczaj. Używając komunikatorów, odbierasz to sobie. Trudniej jest poznać kogoś przez Internet niż na żywo. Zdajesz się tylko na wygląd zdjęć i łaskę zagadywanej dziewczyny. Proces absolutnie losowy. Albo się podobasz, albo nie. Nie masz nawet możliwości, żeby ocenić czy dziewczyna, do której piszesz, ma dziś dobry dzień. Zagadując na żywo, możesz ocenić sytuację na chwilę przed podejściem. Ocenić wygląd i nastrój kobiety. Minimalna praktyka w spontanicznym poznawaniu obcych ludzi pozwoli Ci ograniczyć ryzyko "wtopy". Nauczysz się rozpoznawać, kiedy ktoś jest chętny do rozmowy z Tobą, a kiedy nie. Zrozumiesz, w jakich sytuacjach warto podchodzić, a w których na starcie możesz sobie odpuścić. Jak zacząć taką spontaniczną rozmowę? Możliwości jest wiele. Możesz po prostu podejść i się przedstawić. Możesz o coś zapytać i wciągnąć dziewczynę w niezobowiązującą pogawędkę. Możesz skomentować sytuację, w której oboje się znajdujecie. Wystarczy tylko się na to zdobyć. Ludzie wbrew pozorom lubią zabijać czas rozmową. Tak właśnie poznaje się nowe dziewczyny.
  14. Całkiem nieźle, jak znajde chwilę to opiszę całą akcję może komuś się kiedyś przyda (koniec offtopu)
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.