Jump to content

Mendoza

Moderator
  • Content count

    52
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    15

Mendoza last won the day on December 7

Mendoza had the most liked content!

Community Reputation

44 Good

About Mendoza

  • Rank
    Level 6

Personal Information

  • About Me
    Zdzieracz podeszw
  • Sex
    Mężczyzna
  • City
    Nigdzie na stałe
  • Age
    26

Recent Profile Visitors

484 profile views
  1. Mendoza

    Problem z hajsem

    To, że to jebnie, mam na tapecie i biorę pod uwagę Dobrodzieju. Dobre porównanie z tymi mniej atrakcyjnymi kobietami bądź innej nacji. Generalnie wątpie czy jakiekolwiek spotkanie jeszcze będzie. Ale twój test to nie jest taki glupi pomysł. deceased - to jedna z czołowych fitmodelek w rosji, dlatego w to wszedłem. Al. B. U mnie też, te jej histerie, pozwalają mi myśleć, że może mieć nie równo
  2. Jeszcze dodam, bo mi myślotok uwiera. Nie warto wracać, samo zakończenie związku często ma przyczynę z rozminięcia się oczekiwań stron, od stanu faktycznego. Czyli słabym dobraniem się. Na to się nie wiele poradzi. Można też co prawda rozstać się, bo jedna ze stron rozwija się szybciej od tej drugiej. Ale w tym przypadku żebranie o powrót też nie pomoże. Bo w gruncie zmieni tylko odczucia, a nie stan faktyczny gorszej, porzuconej, mniej rozwiniętej strony. Więc jedyną logiczną i dającą najszybsze rezultaty decyzją, jest przypierdolenie klapek na oczy, jak u konia, i do przodu wio
  3. Mendoza

    Problem z hajsem

    Jak bywała u mnie to czasami poszła na zakupy. To wszystko. Dodam, że bywała u mnie i na weekend, i na tydzień, i raz nawet na miesiąc. Z tym akurat aż takich problemów nie miałem. Aktualnie jestem u niej i tutaj robią się schody. W jej kulturze facet płaci za wszystko, a to, co kobieta zarobi, to jest na jej zachcianki. Tak właśnie od niej usłyszałem, to była już trzecia nasza rozmowa i trzecia, która zakończyła się jej płaczem i sceną. Staram się jej coś niecoś tłumaczyć jak ja widzę sytuację ale w płaczu słyszy niewiele. Ona nie jest z Moskwy tylko z St. Petersburga Na razie przeczekuję sytuację, w poniedziałek mam wylot.
  4. Moim zdaniem chęć powrotu do fizycznej postaci jaką jest ex, wynika z małej wyobraźni lub zbyt wielkiego rozpierdolu rozstaniem. Bo tak naprawdę chcemy wrócić do stanu, w którym nam dobrze. Nie ma co tego utożsamiać z ex, bo to bujda. Chyba z 6 razy wracałem do byłych, po tym jak ja kończyłem wcześniej związek, tam zawsze była taka sama chujnia jak poprzednio, albo jeszcze gorzej. Możecie mi wierzyć na słowo. Tam nie ma nic, do czego można by wracać.
  5. Siema, chcialbym zobaczyc inne punkty widzenia na moj problem, moze jest cos czego nie wiem. Staż związku : pół roku Ja 27 ona 33 Ona w Rosji, ja w niemczech. Mam problem tego typu, że jak ona jest u mnie, to ja pokrywam 90 % wszystkich kosztów, a ona maks 10 %. Teraz jestem pierwszy raz u niej i sądziłem, że się odwdzięczy, i że mnie ugości, a tu taki chuj, wylicza mi wszystko i na wszystko jej potrzebne pieniadze, nawet na jebaną benzynę ode mnie chce. Na razie to wyglada tak: 75 % ja, ona 25%. Czy to jest normalne? Jak próbuję z nią gadać, to mówi, że w rosji tak jest i basta, zaczyna sie szloch,, i pierdololo jaka ona biedna i jak ją życie poturbowało i co tam kurwa jeszcze (na 90% manipulacja). A ja już dawno temu i nie raz jej mówiłem, że sam nas nie bardzo utrzymam. A jak razem będziemy pracować to będzie ok. Czuję się trochę jak chodzący portfel i mam ochotę to jebnąć. Bo na razie czuję się jak mobilna jednostka czerwonego krzyża, a mi taka rola nie za bardzo wygodna. Czy to są oznaki kobiety która szuka pana portfela? Edit: Aha, no i jeszcze bonus: Kobieta ta pracuje 10 (dziesięć) godzin w całym tygodniu, wykłada na akademii, 2 x w tygodniu, a do drugiej pracy jej ciężko ruszyć koniec pleców i narzeka na swoje położenie finansowe.
  6. Mendoza

    Praca zdalna

    Moja partnerka oprócz normalnej roboty zarabia zdalnie, rozpisuje treningi, diety, wysyla nagrane wczesniej w silowni cwiczenia.
  7. Każda decyzja jest lepsza niż żadna decyzja. Życie leci, a ścieżki najpierw trzeba zbadać by wiedzieć co ze sobą niosą.
  8. ... i nie warto się uczyć z obcego na ojczysty tylko na odwrót. Tzn oglądanie filmów i rozumienie angielskiego to nie to samo co klejenie pełnych zdań w tym języku. Np spróbujcie sobie tłumaczyć teksty z polskiego na obcy zamiast z obcego na polski. To pierwsze jest trudniejsze ale więcej uczące.
  9. Znam trzy języki obce w mowie i w języku pisanym. Najlepiej mi się sprawdza nauczenie się podstaw gramatyki, trochę słów, a potem gadać ile wlezie. Druga sprawa to zaczynanie myśleć w innym języku. Bardzo szybko można wyłapywać braki i je uzupełniać książką. Książki czy fiszki mogą się przydać, wchodzą najlepiej gdy się je czyta na głos, ze zrozumiem (ew. mnemotechnika). Znam niemiecki, angielski i rosyjski. Każdego języka nauczyłem się inaczej, angielskiego w szkole, niemieckiego na kursie a potem z pracy, rosyjskiego od dziewczyny, i we wszystkich porozumiewam się dość swobodnie.
  10. Może głębsze interakcje nie są dla Ciebie i do końca życia będziesz tylkp patrzał, a nie widział
  11. Tu już bym sobie polemizował. Już kilka razy było u mnie tak, że zmieniałem znajomość z koleżeństwa na "fuck friend" lub ma partnerkę. Dużo razy było u mnie, że ktoś mi się podobał, ale, albo ja, albo ona, była zajęta. Więc nic z tym się nie robiło. Ale gdzieś tam z tyłu głowy latało, jakby to było. Przy następnych sprzyjających okolicznościach te relacje się zmieniały z koleżanki na partnerkę bądź kochankę. Raz mi się zdarzyło takie coś nawet po 10-ciu latach znajomości. Moim zdaniem, jeżeli ktoś chce widzieć gdzieś problem, to będzie go sobie widział choćby go nie było.
  12. Mendoza

    Jesienne buty

    Mam buty na zimę, od 7 lat te same, zapierdalam w nich każdej zimy, jesieni i wosny. Ani razu ich żadnym środkiem konserwującym nie spryskałem, są nie do rozjebania. Nawet głupich sznurówek nie wymieniłem ni razu. Firma Meindl, Gore-tex, model 3572, już nie produkują...
  13. Nie nazwałbym tego podrywaniem. Od początku byłem nią zainteresowany, przyglądałem się jej, obserwowałem i badałem, czy ona też jest mną zainteresowana. W pierwszy dzień graliśmy z trzy godziny w pokera, potem zaprosiłem ich do siebie (przed namiot) na łychę, na co się chętnie zgodzili i ją wspólnymi siłami wyzerowaliśmy. Myślę, że cały mój pic polegał na tym, że zachowywałem się prawie od początku tak, jakby to była już moja kobieta. W ten sposób nie trzeba "podrywać kobiet". Same się podrywają. Na koniec chlania zaproponowałem, żeby jutro wspólnie zjeść jakąś kolacje albo grilla, bo w sumie fajnie się gada. Wymieniliśmy się kontami na instagramie i następnego dnia też się spotkaliśmy, pojedliśmy, pograliśmy w poksa i pochlaliśmy, w trzeci dzień poszliśmy razem na imprezę zakończeniową. Ludzi było w chuj, nie było nawet jak wejść na parkiet więc kupiłem nam wszystkim drinki (kurwa, stały po 30zł za sztukę, to akurat pamiętam) i postaliśmy chwilę przed wejściem. Ci (Rosjanka i jej przyboczny) chcieli wbić na parkiet, ja nie chciałem, więc zostałem na zewnątrz i sobie usiadłem na schodkach. 5 minut nie minęło i zagadała do mnie dziewczyna która siedziała obok mnie. Gadaliśmy z pół godziny i się baaaaardzo sobie przypadliśmy do gustu. W międzyczasie rosjanka do mnie podeszła, że jednak impreza to lipa i oni idą spać. I poszła, lekko zmieszana. Pomachałem jej ręką i gadałem dalej z brazylijką, koniec końców ona też się musiała zwijać więc ustawiliśmy się na drugi dzień, by się lepiej poznać. Zwinęła się. i... zostałem sam na imprezie. No to, długo nie myśląc, poszedłem sobie do rosjanki pod namiot wybadać teren. Chwilę pogadaliśmy (konkretnie, czyli - pytałem, czy kogoś ma, co oznacza pierścionek który ma na ręku, kim jest człowiek z którym przyjechała itd, i podobne pytania dostawałem ja.) Wszystkie odpowiedzi mi się spodobały więc powiedziałem jej, żeby mnie jutro obudziła z rana i pójdziemy razem zjeść śniadanie. Przyszła nad ranem (już sama, bez przydupasa, okazało się, że to jej kolega jest). Wszamaliśmy jadło i padł pomysł, żeby iść na plażę piec tyłki, tak więc zrobiliśmy, w międzyczasie pisała do mnie ta druga, że kiedy ma przyjechać, i że musimy się spotkać. I wtedy zdecydowałem, napisałem (tej drugiej), że przykro mi, ale poznałem kogoś fajniejszego... Może, nie za fajnie jej to napisałem, w każdym razie powrotu już nie było. No więc leżałem sobie z tą pierwszą i ją pocałowałem. Miło się zaskoczyła i potem się normalnie całowaliśmy jak para, łaziliśmy za łapkę cały boży dzień, a na koniec poszliśmy sobie do mnie, do namiotu niezbyt grzecznie spać. Na następny dzień ona wracała do siebie, ja do siebie, ale powiedziałem jej, że mi się to podoba, i że trzeba się spotkać jeszcze raz. Przyleciała do mnie więc dwa tygodnie później, kontakt sobie wspólnie trzymaliśmy. I tak już do siebie latamy dobre pół roku.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.