Jump to content

Mendoza

Moderator
  • Content count

    62
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    18

Mendoza last won the day on January 13

Mendoza had the most liked content!

Community Reputation

51 Excellent

About Mendoza

  • Rank
    Level 7

Personal Information

  • About Me
    Zdzieracz podeszw
  • Sex
    Mężczyzna
  • City
    Nigdzie na stałe
  • Age
    26

Recent Profile Visitors

542 profile views
  1. Tyle tych rozstań już przeszedłem, że tak jakby nauczyłem się sprawnie i bez większego błądzenia powrócić do punktu wyjścia "sprzed", a nawet kawałek dalej. Właśnie mi się skończył związek w który się stuprocentowo wjebałem uczuciowo/materialnie i czasowo. Ale w którym nie straciłem głowy. Ustrzegłem się upadku mojej osoby. Po rozstaniu jednak nie czuję się jak szmata, czy jak osoba pokrzywdzona. Bo: 1.Próbowałem rozmawiać jak mi coś nie pasowało (nie jest łatwo znaleźć osobę którą można kochać z wzajemnością, dlatego lepiej próbować wypracowywać kompromisy, po za tym, kobiety trzeba sobie wychowywać, tak samo, jak one próbują wychowywać nas. Z tą różnicą, że my je staramy się chować logicznie, a one nas emocjami). 2. Dałem z siebie wszystko, nie mogę mieć do siebie pretensji, że nie spróbowałem, nie mam powodu, by dzwonić do swojej partnerki (byłej) i przepraszać, bo nie mam zwyczajnie za co. 3. Nie mam też powodu by ją błagać o powrót, bo nic złego nie zrobiłem, w pewnym momencie naszego związku wizje wspólnego życia zaczęły się po prostu diametralnie rozjeżdżać. A więc dochodzimy do punktu w którym jesteśmy już osobno. Ujebały się z dnia na dzień rozmowy, przytulanki, sex. Człowiek czuje się samotnie. Standard. Nachodzą myśli na powrót. Ale Zanim do takich czynów się zabierzemy, warto się spytać: Czy jestem tak zdesperowany, tak mało wartościowy, by za te podstawowe rzeczy poświęcić swój własny komfort? Czy ja w ogóle znam swój własny komfort? Granice? Zakres działania mojej osobowości? To ratuje. Po drugie: Dają się poznać zaniedbania swojego życia od którego najchętniej chciało by się spierdolić jak najprędzęj pod pierzynkę (sex, przytulanki, druga osoba) ALE. To nic nie zmieni. Gdy dom się pali, a Ty zamkniesz oczy, to nie oznacza, że zgasł! Może zapomniałeś o czymś w swoim życiu, może czas się tym zająć? Może to wydawać się okrutne, ale innego wyjścia nie ma. Chyba ostatnie, jeżeli ex nic strasznego nie zrobiła, to nie warto wyciągać toporka i strzelby by walczyć, obrzucać się oskarżeniami. Będziemy żyć jeszcze -dziesiąt lat. To znaczy, że nie warto "trzaskać drzwiami". Nawet nie dlatego, by nie robić już-byłej przykrości, ale dlatego, by udowodnić samemu sobie, że jest się równym gościem, i że nie jest się frajerem.
  2. Kurza twarz! Mam wrażenie że przeczytałem to na jednym wdechu : D Za dużo myślisz, za mało robisz. Ta dziewczynka nie sprawi, że będziesz szczęśliwy, jeżeli sam ze sobą spełniony nie będziesz. A do tego jeszcze dłuuuga droga. Fantazjowanie i rozkminki Ciebie do tego nie przybliżą.
  3. Zan Perrion Ci podpowie jak to naturalnie robić. Poszukaj na youtube. Jednego, jedynego sposobu nie ma. Jest kilka, możesz na przykład budować poczucie poufałości, zacząć roznawiać o niej, interesować się nią. Pocałować ją w monencie jak chociaż odrobinę zmięknie. Nawet jeśli się naburmuszy (jeszcze mi się nie zdażyło), to możesz powiedzieć, że nie mogłeś się już powstrzynać (z resztą, jaj pójdzie gładko, to też jej to możesz powiedzieć :)) Generalnie, ma się czuć chciana i lubiana. Fake it, till you make it. Jaj chcesz się tego nauczyć, to bądź gotowy na to, że będzie Ci nie wygodnie, ale się nie przejmuj i popychaj się ku nieznanym, rób z kobietami to co chcesz i nigdy za to nie przepraszaj i nie wstydź się różnych swoich zachcianek, bo się zblokujesz.
  4. Chętnie bym o tym poczytał
  5. Panie Janie, jeszcze jeden taki nic nie wnoszący komentarz z dupy i wylatujesz Ps. Całkowicie bez żalu z mojej strony.
  6. Moim zdaniem zbyt statycznie się ta relacja rozwija. Nie ma iskierek, niedopowiedzeń, bywa, to nawet nie musi być Twoja wina. Z innej strony, może zbyt bezpiecznie działasz, może ona już zauważyła, że się na nią uparłeś, może wyczuła, że nie masz drugich opcji (to wbrew pozorom idzie wyczuć nawet po gadce). Koniec końców, jak siedzisz na chacie i walcujesz się pytaniem o co jej chodzi, to zwykle nie jest dobrze, bo czekasz. A to czekanie mieli umysł, więc pomyśl, że już jej nie ma i zacznij żyć na nowo. Moim zdaniem to najrozsądniejsze wyjście z sytuacji, żeby zreanimować rześkość umysłu.
  7. @Gladiator : Raz w życiu spotykałem się z jedną kobietą przez dwa miesiące bez seksu, chciałem ją wpierw lepiej poznać, zobaczyć kim jest. Czasami mi się już nie chciało tego kontynuować, aż pewnego dnia sama się rozebrała i mi wskoczyła na fiuta. W ten sposób zaczęliśmy być razem. Plus jest tego taki, że się bardziej szanuje wtedy taką partnerkę, w sensie widzi się całą tą drogę którą się przeszło by z nią wreszcie być i przez tego człowiek nie podejmuje pochopnych decyzji. Ale to nie zmienia faktu, że dwa miesiące to za mało, by poznać drugiego człowieka.
  8. W moich rodzinnych stronach jestem raz na pół roku, szukać mnie można we wschodniej fryzji, ale wątpię żebyś tam służbowo jeździł
  9. Ciemno, zimno, browar w ręku a (jeszcze) moja kobieta jest ponad dwa tysiące kilometrów stąd. Nie ma lepszego momentu na zwątpienie, kontemplacje, weryfikacje zysków i strat, w czasie, kiedy różowe okulary bezpowrotnie zostały zerwane z nosa przez zimny powiew rzeczywistości. Wczorajszy słoneczny obraz jest dzisiaj zimnym posągiem przykrywanym przez kolejne warstwy mroźnego śniegu w ciemnej uliczce pozbawionym nawet najskąpszych źródeł światła. A teraz jestem przy tym posągu, i się zastanawiam, jak tutaj wylądowałem. Który kierunek obrać, i czy brać, ten posąg, z sobą, w stronę słońca, czy też, szukać drogi z samym sobą. Jest mi chwilowo niewygodnie. Nie mogę szukać drugiego słonecznego obrazu nie żegnając się wpierw z zimnym posągiem rzeczywistości. Co nie jest chwilowo takie łatwe, ale też ku temu w tym momencie zmierza. Nie mogę szukać, bo mnie sumienie trzyma, co w sumie oznacza, że jeszcze morale mam w porządku. Nie bacząc na to, czy mi wygodnie czy nie. Niebawem będę płacił rachunek za swoje uczucia, bez znaczenia jest to, czy wyjdę z ciemnicy sam, czy też we dwoje. Miłość zawsze zostawia nam swoje weksle, jedna mniejsze, druga większe. Uwielbiam kobiety, chciałbym rzec, że kocham je wszystkie. Doświadczenie niesie mi jeszcze jedną ich charakterystykę, taką, że, kobiety bywają w kurwę niebezpieczne. I w rzeczywistości są. A za miłość przychodzi nam coś oddać. Czasami cena jest niesamowicie zawyżona. Poprzez swoje teraźniejsze doświadczenia i to, co słyszę od swoich znajomych, bardziej chłodno zaczynam podchodzić do kobiet. Jeszcze trzy miechy temu chciałem wybierać pierścionek zaręczynowy, dzisiaj jest to ostatnia rzecz którą chciałbym zrobić. To byłoby równoznaczne z przyłożeniem sobie gnata do skroni. Mam dobrego ziomka w pracy. Ożenił się dwie dekady temu, spłodził dwójkę dzieci, jego żona była bardzo kochana z początku, zbudował dom, dawał żonie pieniądze, żeby spłacała kredyt ma chatę, po dwóch latach się dowiedział, że ani jeden cent nie poszedł na kredyt, całe hajse jego żona przepierdoliła na zachcianki, sukienki po tysiaka itp itd. znalazła sobie nawet kochanka. Koleś się wkurwił, wziął rozwód, stracił dom, do końca życia będzie płacił na żonę alimenty (bo żona nie zarabia). Prawo pozwala mu zarabiać minimalną pensję, reszta ląduję automatycznie na koncie żony. Aktualnie mam sąsiada polaka, przyjechał do niemiec ze swoją żoną, która dwa lata temu poważnie zachorowała, w polsce nie mogła znaleźć pomocy, więc przyjechali tutaj, ziomek dobrze tutaj zarabiał, robił nadgodziny, żeby starczyło na leczenie żony. Żona niedawno wyzdrowiała i znalazła sobie kochanka, bo "mąż jej czasu nie poświęcał". Mało tego, przy rozwodzie jeszcze chciała go wyszarpać na alimenty dla niej (bo w polskim prawie alimenty dla żony przysługują). Ziomek nigdy, przenigdy w życiu by nie pomyślał, że jego kochana żona może jego tak wyruchać. KOMPLETNIE NIC nie dawało mu znaków, by tak myśleć. Powiodło mu się jednak, alimentów na nią płacić nie musi, ale aktualnie boi się kobiet w chuj. I teraz moja sytuacja. Poznałem kobietę, było PRZE-CU-DOWNIE, dlatego już myślałem o żeniaczce, ale jak pojechałem do niej, do rosji, dostałem w ryj od rzeczywistości, moja kobieta jest aktualnie w moich oczach pierdoloną egoistką. Wszystko wskazuje na to, że wpierw myśli o sobie, a potem dopiero o mnie. Jestem jebanym farciarzem, że nie zalałem, chociaż prezerwatyw nigdy nie użyliśmy, pomimo tego, że jebaliśmy się jak króliki. Ten związek umiera z godziny na godziny obustronnie. Nawet jeśli w strzępach rozmowy dogadujemy się o hajsie, przedstawiam na czym mi zależy i czego się nie podejmę. To dla niej niechęć przeze mnie do ślubu jest niemalże równoznaczne z niechęcią do niej, bo nie dostanie obywatelstwa. Czuje się wykorzystywany i to z każdym razem chłodzi mój stosunek do niej niczym ciekły azot. Czuje, że to pierdolnie na dniach. Trwa to tak długo, bo są jeszcze we mnie uczucia, wspomnienia najzajebistrzego pół roku w moim życiu. Gdzie zasypiałem z drugą osobą z uczuciem, że tak już będzie zawsze. Teraz płacę, lecz nie pieniędzmi, lecz nastrojem. Opadam na dno, ciśnienie wody staje się coraz cięższe i przygniata mi płuca, niebawem wtopię się w muł, nie będę widział nawet światła. Czekają mnie okropne dni, będę tam, gdzie jest mroczno, samotnie i zimno. Ale doświadczenie mówi mi, że wyjdę po drugiej stronie, tak jak zawsze, nie wiem tylko kiedy. Lepiej iść przez niego dobrowolnie i świadomie, gdy się przed nim wzbrania, dopada bezbronnego, i dusi podwójnie. Piszę ku przestrodze. Uważajcie na swoje kobiety, miłość to jedno, jednak trzeba uważać na to, co się daje i co się od drugiej strony odbiera. Na inwestycje i zwroty. Ktoś powie, że to wtedy układ, a nie miłość, a ja odpowiem, że mężczyzna kochający kobietę która ma go w dupie, nie szanuje swojego czasu, swojego szczęścia i swoich potrzeb.
  10. Po pierwsze, weź z nią ślub, coby hańby nie było, przyjmij dary od trzech przybyszów. Podejrzewałem, że w międzyczasie zejdzie do Ciebie duch święty i rozwieje Twoje wątpliwości, ale, jak tego nie zrobił, to to dzieciątko może być jezusem szatana, kij wie. A teraz bardzo ważne. Jak już podrośnie, to dopilnuj, żeby znalazł sobie kumpli którzy umieją pisać, może jakichś dziennikarzy, coby po jego śmierci spisali jego przygody i filozofie.
  11. Mendoza

    Problem z hajsem

    To, że to jebnie, mam na tapecie i biorę pod uwagę Dobrodzieju. Dobre porównanie z tymi mniej atrakcyjnymi kobietami bądź innej nacji. Generalnie wątpie czy jakiekolwiek spotkanie jeszcze będzie. Ale twój test to nie jest taki glupi pomysł. deceased - to jedna z czołowych fitmodelek w rosji, dlatego w to wszedłem. Al. B. U mnie też, te jej histerie, pozwalają mi myśleć, że może mieć nie równo
  12. Jeszcze dodam, bo mi myślotok uwiera. Nie warto wracać, samo zakończenie związku często ma przyczynę z rozminięcia się oczekiwań stron, od stanu faktycznego. Czyli słabym dobraniem się. Na to się nie wiele poradzi. Można też co prawda rozstać się, bo jedna ze stron rozwija się szybciej od tej drugiej. Ale w tym przypadku żebranie o powrót też nie pomoże. Bo w gruncie zmieni tylko odczucia, a nie stan faktyczny gorszej, porzuconej, mniej rozwiniętej strony. Więc jedyną logiczną i dającą najszybsze rezultaty decyzją, jest przypierdolenie klapek na oczy, jak u konia, i do przodu wio
  13. Mendoza

    Problem z hajsem

    Jak bywała u mnie to czasami poszła na zakupy. To wszystko. Dodam, że bywała u mnie i na weekend, i na tydzień, i raz nawet na miesiąc. Z tym akurat aż takich problemów nie miałem. Aktualnie jestem u niej i tutaj robią się schody. W jej kulturze facet płaci za wszystko, a to, co kobieta zarobi, to jest na jej zachcianki. Tak właśnie od niej usłyszałem, to była już trzecia nasza rozmowa i trzecia, która zakończyła się jej płaczem i sceną. Staram się jej coś niecoś tłumaczyć jak ja widzę sytuację ale w płaczu słyszy niewiele. Ona nie jest z Moskwy tylko z St. Petersburga Na razie przeczekuję sytuację, w poniedziałek mam wylot.
  14. Moim zdaniem chęć powrotu do fizycznej postaci jaką jest ex, wynika z małej wyobraźni lub zbyt wielkiego rozpierdolu rozstaniem. Bo tak naprawdę chcemy wrócić do stanu, w którym nam dobrze. Nie ma co tego utożsamiać z ex, bo to bujda. Chyba z 6 razy wracałem do byłych, po tym jak ja kończyłem wcześniej związek, tam zawsze była taka sama chujnia jak poprzednio, albo jeszcze gorzej. Możecie mi wierzyć na słowo. Tam nie ma nic, do czego można by wracać.
  15. Siema, chcialbym zobaczyc inne punkty widzenia na moj problem, moze jest cos czego nie wiem. Staż związku : pół roku Ja 27 ona 33 Ona w Rosji, ja w niemczech. Mam problem tego typu, że jak ona jest u mnie, to ja pokrywam 90 % wszystkich kosztów, a ona maks 10 %. Teraz jestem pierwszy raz u niej i sądziłem, że się odwdzięczy, i że mnie ugości, a tu taki chuj, wylicza mi wszystko i na wszystko jej potrzebne pieniadze, nawet na jebaną benzynę ode mnie chce. Na razie to wyglada tak: 75 % ja, ona 25%. Czy to jest normalne? Jak próbuję z nią gadać, to mówi, że w rosji tak jest i basta, zaczyna sie szloch,, i pierdololo jaka ona biedna i jak ją życie poturbowało i co tam kurwa jeszcze (na 90% manipulacja). A ja już dawno temu i nie raz jej mówiłem, że sam nas nie bardzo utrzymam. A jak razem będziemy pracować to będzie ok. Czuję się trochę jak chodzący portfel i mam ochotę to jebnąć. Bo na razie czuję się jak mobilna jednostka czerwonego krzyża, a mi taka rola nie za bardzo wygodna. Czy to są oznaki kobiety która szuka pana portfela? Edit: Aha, no i jeszcze bonus: Kobieta ta pracuje 10 (dziesięć) godzin w całym tygodniu, wykłada na akademii, 2 x w tygodniu, a do drugiej pracy jej ciężko ruszyć koniec pleców i narzeka na swoje położenie finansowe.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.