Jump to content

but_mil

Members
  • Content count

    46
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

but_mil last won the day on December 5

but_mil had the most liked content!

Community Reputation

26 Good

3 Followers

About but_mil

  • Rank
    Level 5

Personal Information

  • About Me
    Jestem młoda
  • Sex
    Kobieta
  • City
    Ateny
  • Age
    22

Recent Profile Visitors

640 profile views
  1. Ale skończyło się jak zwykle
  2. ja wiem! ja wiem! H&M a taką samą kurtkę sama sobie chciałam kupić;)
  3. 1. Kamil Stoch 2. Noriaki Kasai 3. Andreas Wellinger 4. Piotr Żyła 5. Johann Andre Forfang
  4. 1. Polska 2. Norwegia 3. Niemcy 4. Japonia 5. Austria
  5. 1. Piotr Żyła 2. Kamil Stoch 3. Jewgienij Klimov 4. Dawid Kubacki 5. Stafan Hula
  6. but_mil

    Drink Bar

    A znacie mongoły? Nie wiem czy drink wywodzi się z mongolii, ale jego picie praktykuje się na posiedzeniach studenckich. Na necie znalazłam to pod nazwą miś, chociaż w tej wersji każą sączyć delikatnie - a mongoły się pije na hop. Do szklanki lejecie w równych proporcjach: - wódka - piwo - cola kolejne warstwy po ściankach, żeby się nie rozwarstwiło. Smaku wódki prawie nie czuć, ale jej działanie owszem.
  7. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie pasowałby do mojego typu sylwetki
  8. but_mil

    Suplementacja zimą

    raz dziennie dodaje do picia sproszkowany młody jęczmień. Internet powiada, że to cudowny produkt na wszystko. Łykam tez witaminy i minerały, koniecznie Olimp, bo nazwa jest spojna z moim polem świadomości;)
  9. A bo znam takiego, Mikołaj się nazywa, czyni dobro, ogarnia sobie śnieżynki. Ale jak mu się mówi, żeby na 6.12 zapuścił se brodę, to ten, ze mu nie rośnie.
  10. @TeTris jakby sie zastanowic, to chyba jednak istnieje, ma to sens;) ale pewnie nie rośnie mu broda i w ogóle.
  11. Barszcz, sterty pierogów i pierniki. całe życie chciałam złapać Mikołaja, dlatego zostawiałam mu jakieś przynęty i przyczajalam sie, zeby go przyuwazyc. Ale on byl zawsze sprytniejszy - w czasie kolacji wigilijnej w całym domu wyłączał prąd, znikały wszystkie przynęty, a pod choinką pojawiały się prezenty. Popłakałam się, jak pewnego roku rodzice uznali, że mają już za stare dzieci i po prostu podłożyli te prezenty w biały dzień o, jeszcze chodzilo sie po kolędzie z jakimiś glupkowatymi scenkami. @David Durden nawet nie wiedziałam o takim smaku; trzeba jakos nadrobic zaleglosci.
  12. but_mil

    Praca zdalna

    @Al B. to skomplikowane;) skończyłam w roli świadka
  13. Pomijajac juz badanie ścieżek, podziwianie widoków i odkrywanie siebie - czyli kwestie, które wymienili koledzy i z którymi jak najbardziej się zgadzam - jest jeszcze jedna. Jeśli droga wydawała sie zajebista w momencie startu - brak podjęcia tematu przynioslby poczucie przegranej/ najgorszej decyzji w życiu już na samym poczatku. A tak, przychodza jeszcze te widoki - wiele radości i uniesien; dopiero potem cos nie wypala. Ale takie życie.
  14. but_mil

    Praca zdalna

    Ja raz sobie tak zdalnie pracowałam, no i wylądowałam na policji ale fajnie było.
  15. Ludzie poznają tematykę samorozwoju/uwodzenia żeby przeć naprzód, wyzbywać się blokad stwarzanych przez mózg, być jak zwinięty dywan który został rozwinięty etc. W skrócie, wychodzimy ze strefy komfortu i próbujemy nowych rzeczy. Są osoby, dla których staje się to sensem życia, co na początku każdej wkrętki może okazać się jednym z czynników składowych sukcesu; i dobrze. 1. Moją strefą komfortu było jedzenie batonów i brak aktywności fizycznej – nie wyobrażałam sobie innego życia. Ale później musiałam przestać z tym pierwszym i zacząć z tym drugim, bo wymyśliłam karierę modelki. Wkrótce poleciałam do Paryża, przy lądowaniu łapiąc ze strachu za kolano pewnego aktora telewizyjnego. Good for me (z Paryżem). 2. Kumpel po kilkuletnim związku przeżył ciężkie rozstanie. Jako drogę ucieczki znalazł rozwój we wszystkich możliwych dziedzinach. Dzięki niesamowitej motywacji poczynił kolosalne kroki naprzód. Good for him. Następnie z zaskoczeniem odkrył że „na uwięzi” nie dotarłby do takiego poziomu. No i cisnął dalej. 3. Inny kolega był poblokowany w kontaktach międzyludzkich. Jak wielu inteligentnych osobników, raz był człekiem o błyskotliwych uwagach, by później dostać zaćmienia w głowie, zamknąć się w sobie i nie potrafić sklecić zdania o przyzwoitym polocie i finezji. Nie umiał utrzymywać bliższych kontaktów z ludźmi – budował mur w którym istniał tylko on, jego myśli i metalowe brzmienia. Z jednej strony lubił swoją mroczną naturę, z drugiej – tęsknił do tej towarzyskiej, której pokłady gdzieś tam głęboko się znajdowały. Więc zaczął cisnąć z DG i NG. Wkrótce bez problemów potrafił na luzie porozmawiać (i nie tylko) z niemal każdą piękną kobietą. Good for him. Piękne historie motywacyjne, które nic, tylko rzeczą: możesz być zwycięzcą, jeśli tylko zechcesz! W tekście tym, nienawistnie czai się jednak „ale”… ad 1. Co, jeśli powiem Wam, że nieraz zaniedbywałam swój niebotycznie zdrowy tryb życia – w tych dniach właśnie pojawiała się frustracja. Kiedy rozwijałam karierę, wszystko jej podporządkowałam, moje życie było codzienną walką z samą sobą i słabościami; a tak nie można za długo, bo człek się tylko zadręcza. Ale to nie wszystko – w pewnym momencie mój metabolizm przestał być szybszy niż światło i wbrew usilnym staraniom straciłam swoją wymarzoną karierę w branży high fashion, w zamian za to zostając szarą studentką. Kiedy moja kariera legła w gruzach, byłam nieszczęśliwa – zwyczajnie nie widziałam innego scenariusza na własne życie. Nie mogłam też zaakceptować swojej sylwetki. Ad 2. Co jeśli powiem wam, że kumpel mój według swojej nowej filozofii dalej rozwijał się, przy okazji korzystając z hedonistycznej natury – wciąż good for him. Minęło sporo czasu. W pewnym momencie zwyczajnie zaczął coś czuć do jednej z wielu dziewczyn, które uwiódł. Po początkowej euforii, pojawiła się frustracja – bo przecież wymyślił sobie życie jako wolny ptak, bez żadnych problemów związanych z kobietami. Żeby uwolnić się z zauroczenia, popadł w dwa razy większy wir samorozwoju – już nigdy nie usiadł. Kiedy jego organizm z braku wypoczynku nie dawał rady – był na siebie zły, kiedy zaspał na kolejny kurs – z wyrzutem patrzył w lustro, kiedy z uśmiechem pomyślał o tamtej dziewczynie – zaraz winił i siebie, i ją. Nawet z samego rozwoju nie czerpał już satysfakcji. Z żalem obserwowałam, jak – celem unikania jakichkolwiek emocji – paradoksalnie coraz bardziej cierpiał. Stał się więźniem własnej wizji życia i drogi do wolności. Ad. 3. Co jeśli powiem Wam, że ten kolega na razie ma się dobrze, choć wkrętkę ma mocną. Nie mówię, że tak nie pozostanie, bo tekst ten nie jest o tym że wszystko się musi spierdolić. Zastanówmy się jednak, jakie ewentualne skutki mógłby ponieść, gdyby gdzieś się zagalopował, a wszystkie wzloty czy upadki zaczął podporządkowywać grze. No właśnie. Powyższe historie pokazują sukcesy bohaterów – ich niezwykłe przemiany i zawzięte postawy. Nie mówię więc, że masz nie sięgać celów, ale kiedy sięgasz – po prostu wyluzuj i zawsze bądź otwarty na nowe. Pamiętaj, że w sięganiu nie jest najważniejsze samo sięgnięcie (choć też jest fajne), a proces. Jeśli nie czerpiesz radości z procesu, stajesz się więźniem własnej psychiki i nie zgadniesz – wychodzenie ze strefy komfortu staje się Twoją nową strefą komfortu. To trochę jak w Ferdydurke, czy czymś takim. Zarówno w mojej historii, jak i historii mojego kumpla tak się stało – i tylko my byliśmy sobie winni. Zostałam szarą studentką? Ok, wystarczyło to pokolorować; życie podarowało mi cytrynę, więc trza było dokupić wódkę i zrobić imprezę. Kolega długo zwlekał żeby nacisnąć „start” i unieść się 1000 m nad ziemią, jak to śpiewał Mrozu – i w końcu nie nacisnął. Nie jest powiedziane, że inna droga byłaby przepisem na sukces – ale przegrana w walce jest zawsze lepsza i mniej frustrująca, niż ta walkowerem. Ja w końcu dokupiłam tę wódkę, kumpel jakoś powoli wraca do dawnego spokoju psychicznego. Ale o ile wspanialsze byłoby życie, gdyby po prostu z niego czerpać na bieżąco i czuć się ze sobą zwyczajnie dobrze? Jak najbardziej możesz zostać zwycięzcą, a ta stronka może nieśmiało wskazać Ci kierunek. Pamiętaj jednak, że w każdej bajce czają się wilki z białymi, ostrymi kłami, ufo, albo mojry. Zawsze coś może pójść inaczej, niż to sobie wymyśliłeś. Czasem nie muszą być to złe zmiany – ważny jest tylko sposób, w jaki to odbierzesz. Życzę Ci więc powodzenia w mądrym operowaniu narzędziami do pracy nad sobą. PS: Ostatnio tak się poskładało, że pracuję nad powrotem do starej branży. Mimo, że nie mogę sobie zarzucić braku konsekwencji w działaniu - podejście mam zdrowsze, dużo. Niech tekst ten będzie przestrogą również dla mnie, bym nie postradała zmysłów.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.