Jump to content

Rot

Members
  • Content count

    16
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Rot

  1. Rot

    Nuta na dziś

    Nie jeden kawałek, ale trzy. Zawsze słucham tego jak muszę wychillować, znaleźć jakiś spokój w głowie, takie "serenity". Z reguły puszczam sobie jak mam zły nastrój i już się wyżyłem na innych kawałkach.
  2. Rot

    Zakola

    Ogarnął mnie wielki smutek i przerażenie kiedy zorientowałem się, że zakola mi lecą. Ja mam dopiero 25 lat i zawsze byłem dumny ze swoich długich włosów. Da się z tym jakoś walczyć? Zrobić cokolwiek, żeby odrosły te włosy?
  3. Rot

    Zakola

    W którym momencie się mazgaję? Bycie otyłym też należy akceptować? Jeśli da się coś w sobie naprawić, to należy to robić, tak po prostu.
  4. Mój pierwszy wpis tutaj, także ten. Niecałe dwa miesiące temu poznałem laskę - z jej inicjatywy, z grubsza wyglądało to tak - pierwsze tygodnie spotykania się super, entuzjazm z jej strony wielki. 2-3 spotkania tygodniowo nawet. Szkopuł - niecały miesiąc przed poznaniem mnie zostawiła byłego. Anyways. Ostatni raz widzieliśmy się tuż przed sylwestrem. Proponowałem jej coś na sylwestra, ta że się zastanowi, long story short spędziłem go samemu w klubie. Od tamtej pory przestałem inicjować kontakt, ona wzięła to niemal w 100% na siebie, ale jednocześnie jej wiadomości są krótkie i kompletnie z czapy, ciężko się do nich ustosunkować tak, żeby pociągnąć temat, a jak już coś jej odpiszę, to zlewka na kilka ładnych godzin, w czasie których jest aktywna na fb. Nie jestem pewien co ona robi, domyślam się następujących możliwości: 1. Zlewa całkowicie ale stopniowo 2. chce sprawdzić czy ma mnie na smyczy 3. szuka zaczepki żebym w końcu ją gdzieś wyciągnął 4. Jest po prostu zajęta bo sesja (ale to mi nie pasi bo w zeszłym tygodniu bez problemu wyszła z bliżej nieokreślonymi znajomymi na miasto). Ogółem po tym Sylwestrze zrobiłem trochę przedłużony chłodnik, ciągnie się do tej pory, ale zaczynam się zastanawiać czy po prostu tej relacji nie tracę. A teraz krótko o tym czemu nie chcę tej relacji stracić: jestem wybredny, a ta mi pasuje. Jak ta nie, to przez długie miesiące nie zobaczę innej która mi się spodoba. Ona o tym oczywiście nie musi wiedzieć, ale fakt jest taki, że chyba przedobrzyłem w którymś momencie za gonieniem za nią. Co robić, jak żyć?
  5. Istotny dla historii - spotyka się nadal z byłym za moimi plecami + nie chce żeby jej znajomi wiedzieli, że widuje się ze mną na stopie więcej niż koleżeńskiej. Ergo zaczynam wątpić czy jej były wie, że jest jej byłym.
  6. Sorry za post pod postem - istotny update. Minąłem się wczoraj z nią idąc na miasto. Była w towarzystwie 3 "kolegów". Podchodzi z uśmiechem i mówi "nie przytulaj mnie, jestem ze znajomymi" po czym sama się przytula. Mówi że napisze do mnie, wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej. Dziś zobaczyłem relację na instagramie jej byłego. Jej zdjęcie robione u niej na mieszkaniu. Także wychodzi na to, że finito.
  7. Odezwała się. Przeprosiła za brak kontaktu tłumacząc się kolokwiami. Potem schrzaniłem chyba - wykorzystałem podteksty i dwuznaczności, odpowiedziała krótkim "jeszcze nie wiesz" - napisałem jej że trzeba będzie to sprawdzić i do tej pory nie odpisała. Za to poderwałem mężatkę chyba.
  8. Rot

    Zakola

    Powstrzymanie wypadania to jedna sprawa, druga - żeby odrastało. Czy to w ogóle możliwe? Palić, palę. Sporo. Tak jak pisałem, spora szansa że to z powodu tego tiku z bawieniem się włosami.
  9. Rot

    Zakola

    U mnie to raczej nie jest kwestia genów, wszyscy w rodzinie mają dość gęste włosy, nawet ojciec nie ma aż takich wielkich zakol. Mam ogółem przykry nawyk bawienia się włosami - nawijam sobie bezwiednie na palec i przez to się plączą i wyrywają, więc na pewno to jest jedna z przyczyn, kolejna to może być stres i niezdrowy tryb życia. Tymczasem zastanawiam się czy są jakieś specyfiki które pomogą odbudować owłosienie.
  10. Rot

    Kraków

    Poszukiwany wing w Krakowie. Sam mam 25 lat i muszę się trochę rozruszać, miałem spora przerwę od PU. Disclaimer - typowe kluby to dla mnie terra incognita. Tak w razie W.
  11. Hmmm.. 1. tu możesz mieć rację, poza tym to takie cliche - nie wzbudza ani trochę emocji, nie niesie za sobą nic. Muszę poczytać trochę o tym jak pisać. 2. Tu akurat one same do mnie podchodziły - jeśli dobrze pamiętam, to znajoma byłej się przykleiła na chwilę (miała jakiś pretekst), potem dawny, nieudany podryw się do mnie dosiadł i pogadaliśmy miło, następnie koleżanka ze swoją przyboczną (koleżanka w sumie też była nieudanym podrywem, ale nie mam żalu). Też jak gdzieś wychodzimy to często spotykamy jakichś moich znajomych - nawet tych dalszych, którzy są zawsze skorzy do entuzjastycznego przybicia piątki, więc można powiedzieć że jakiś soszjal pruf jest. Jej zachowanie wobec mnie na tych spotkaniach też większość czasu jest ok - klei się, wiesz ramienia, inicjuje dotyk. Czuję, że spieprzyłem przed sylwestrem będąc ciut "needy", i głowię się teraz jak to odwrócić. Często wychodzę samemu, ale powiem szczerze że sucho jest - mam jedno ulubione miejsce do którego zawsze chodzę, i już nie mam tam statusu quo, ponadto prawdę mówiąc często nic się tam nie dzieje. Większość innych miejsc - czytaj typowe kluby - odpadają, bo drażni mnie tam muzyka i czuję się jak obraz Pollocka w galerii impresjonizmu.
  12. Wyraziłeś się jasno - nie spinać się tak i wyluzować, bo będzie waliło byciem zdesperowanym - tak to zrozumiałem. Tu jest cała pointa - mam ogromne tendencje do nadmiernego analizowania wszystkiego co dookoła. Precyzując o co mi chodzi - dylemat jest na zasadzie czy jeśli napiszę teraz do niej, to czy nie będzie wrażenia że za nią gonię, a z drugiej strony jeśli nie napiszę, to czy nie pomyśli że mam ją w dupie i oleje temat. W takim wypadku chyba najsensowniej będzie się wstrzymać, zająć się swoimi sprawami i jeśli będę miał coś sensownego do napisania, to wtedy napiszę, bez smętów typu "jak ci minął dzień".
  13. Jasne, wychodzę samemu, jak widzę że jest sens to idę w podryw. Nawet kiedy się poznaliśmy widziała mnie w towarzystwie koleżanek, a wcześniej innych lasek które same do mnie podchodziły. A teraz tak dla ścisłości - spisać to na straty, czy po prostu wyluzować? Plus jeśli nie na straty, to odzywać się do niej tak dla pogadania, czy czekać aż się ona odezwie/do spotkania? Pytam o takie pierdoły dlatego, że nie mam wielkiego doświadczenia w dłuższych/poważniejszych relacjach. Może i nadmiernie to analizuję, ale nie chcę popełnić błędu który ją ode mnie odepchnie.
  14. True. Fakt jest taki, że mimo że siedziała w domu ze znajomymi (rzekomo) to i tak wypisywała do mnie na fb w tym czasie. Mimo wszystko na spotkaniach i tak szło to jakoś do przodu. Ale masz rację, powinienem być z nią konkretniejszy i śmielszy. Pożyjemy, zobaczymy, póki co chcę zrozumieć co jej chodzi po głowie.
  15. Pewnie, gitarzę, rysuję, mam pełno swoich zajęć. I tak, też nie skupiam się wyłącznie na niej, wychodzę na miasto i ćwiczę podryw. Miałem właśnie wrażenie że się znudziła, dlatego się wycofałem ciut, i "szturchała" mnie takimi krótkimi wiadomościami, więc w rezultacie - nie wiem, czy się znudziła, czy nie. Zaproponowałem jej czwartek, odmówiła bo kolokwium w piątek, przyjąłem bez zająknięcia krótkim "ok". Myślę, że jak będzie zainteresowana, to zaproponuje coś w swoim czasie.
  16. To ona z nim zerwała. Jak mi wytłumaczyła, wkurzało ją że jego wkurzało go że nie miała dla niego czasu. Jakkolwiek to brzmi. Seksu nie było, czuć jej opory przed tym. Ona by się najchętniej żegnała pod klatką, ale i tak parę razy udało mi się wylądować u niej - chyba liczyła na taki obrót spraw, ale co najwyżej udało się ją rozebrać do majtek i jakiś petting. Być może to jest wyłącznie taki mały opór który ona CHCE żebym przełamał. Ciężko powiedzieć. Ale odezwałem się do niej wieczorem, od razu się ciut ociepliło.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.