Jump to content

Licis

Members
  • Content count

    1
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Poziom 1

About Licis

  • Rank
    Poziom 1

Personal Information

  • About Me
    Fajny chłopak
  • Sex
    Mężczyzna
  • City
    Południe
  • Age
    99

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Witam wszystkich uzytkowników. Jestem tu nowy. Chciałbym, abyście mi pomogli. Byłem 7 miesięcy z dziewczyną, którą zostawiłem dla innej. Poźniej do siebie wrócilismy i w dodatku zamieszkaliśmy razem. Wczoraj zerwaliśmy. Mieliśmy jechać we wrześniu na wakacje. Wczoraj sie tak cholernie pokłóciliśmy, że nic z tego nie wyjdzie, tak jak rok temu kiedy zostawiłem ją dla innej. Podczas wspólnego mieszkania, często coś mi nie pasowało. A to, że nie sprząta, że coś robi nie tak, że nie robi czegoś itp. Jej nie pasowało, że czasem chce wyjść gdzieś sam, nie ufała mi juz w 100% jak kiedyś, zanim zostawiłem ją dla innej. Ja stałem się trochę zgorzkniały, zacząłem widzieć jej wady, wśród znajomych mowiłem cos niby w żartach, ale jednak ona odbierała to jako obniżanie jej wartości. Ostatnio dużo kłóciliśmy się. Ona była tą, która wiecej, ja coraz bardziej miałem wyjebane. Mówi sie, że docenia sie cos, kiedy sie to straci. Tak chyba jest w tym przypadku. Dziewczyna była wrażliwa ale nie bez powodu. Zazwyczaj ja byłem głową związku, znalazłem tanie mieszkanie, załatwiałem inne sprawy związane z mieszkaniem i nie tylko i często podkreślałem, że gdyby nie ja to by to pierdolnęło. Czuła się niedoceniona. Wczoraj rano powiedzialem, że super ze znalazła fajną oferte wakacji, bo ja nie mogłem, nie miałem czasu przez pracę. Ona odebrała to tak, że znowu gdybym ja szukał to bym oczywiscie lepszą ofertę znalazł, ale nie mialem tego na myśli. Źle mnie odebrała. Ja niestety wybuchłem, powiedziałem, że nigdzie nie jadę, potem o wiele rzeczy jeszcze za dużo powiedziałem i stało się. Wieczorwm po jej pracy widziałem, że jak zawsze chciała o nas walczyć, tak wczoraj była obojętna. Czułem, że to koniec. Oboje płakaliśmy, ja również, ale nie chciałem zgrywać puasa, na co to komu. Rozmawialiśmy i płakaliśmy. Powiedziała jak sie czuła, że to, że zostawiłem ją rok temu dla innej też ciągle się za nią ciągnie. Prosiłem ją odzierając się z godności, żeby pojechała ze mną na te wakacje, że sama nie raz mówiła mi wiele rzeczy pod wpływem emocji w kłótni, a nawet wyzywała od chujów i szmaciarzy. Wiem, że muszę się naprawić. Zostawiłem ją kiedyś dla toksycznej laski, po której zacząłem być chwiejny i zmieniałem zdanie 3 razy ciągu dnia jak jakiś chory. Ona to wszystko widziała, pamiętała. Te małe rzeczy, które kumulują się i w rezultacie prowadzą do końca związku. Stałem się tez agresywny, mam problemy z przeszłością, nie potrafię wybaczyć paru osobom, które mnie skrzywdziły. Raz powiedziała, że póki z nią będę, to wszystko będzie się za mną i nią ciągnąć. Skrzywdziłem ją wtedy, będąc egoistą. Obecna dziewczyna kochała mnie bardzo, starała się itp. Ja jej nie doceniłem. Wydaje mi się, że wszystko wraca, czasem ze zdwojoną siłą. Teraz jestem pewien, że to juz koniec. Wiem, że muszę popracować nad sobą, wyzbyc się demonów przeszłości. Dziewczyna mówi, że nie chce tracić kontaktu, że nadal kocha, ale już daliśmy sobie tyle szans po kłótniach, że wiecej nie dźwigniemy. Mówi, że chce się spotkać raz na jakiś czas, doradza, żebym poszedł do psychologa z tą zmiennością zdania. Uważam, że jak najbardziej przyda mi się to, ale zawsze dwie osoby są winne, jej chorobliwa zazdrość też już była mecząca. Myślicie, że w tym momencie ona jest tą silniejszą, że kończy to, nie widząc juz dla nas szans? Oświećcie mnie. Dzisiaj były tam jakieś rozmowy, co i jak zepsuliśmy, że spoko, że nie rozstajemy się w nienawiści, potem ostry seks, potem jej chwilowy płacz, ja bez emocji już dzisiaj, szkoda jedynie tych wakacji. Ale do rzeczy. Powiedziała, że nawet gdyby chciała, to będzie to chore, że 3 tyg po zerwaniu jedzie z byłym chłopakiem na wakacje. I że ona chce spędzić czas ze mną, bo bardzo kocha, ale tak, żeby nikt nie wiedział, pod namiotem, nad jeziorem. "I gdy już się wyprowadzimy to przyjadę do Ciebie, ugotuję Ci coś i Ty też do mnie i będziemy się pieprzyć" hmm.. Zastanawiam się czy to jakieś gierki czy co. To faktycznie trochę chore jest, poza tym, nie dla mnie jeszcze chyba fuckfriendy. Seks był zawsze dobry u nas. Chociaż naszła mnie jeszcze myśl, że to takie babskie pierdolenie, co by mnie niby na duchu podniosło, bo może zobaczyła ze byłem miękki 2 dni temu.
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.