Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 02/05/18 in Posts

  1. 4 points
    Ktoś jeszcze stosuje się do tej starej zasady wyznaczającej liczbę spotkań w tygodniu? Fajnie, tylko z tego, co pamiętam, tyczyła się ona etapu RANDEK, czyli okresu gdy spotykasz się z dziewczyną, która jeszcze nie jest Twoją dziewczyną... No bo pomyśl, gdyby ta zasada była taka niezawodna i świetna, to wspólne mieszkanie ze sobą nie ma sensu - przecież tylko generuje rutynę i powoduje rozstania. Po co więc mieszkać razem? Po co się wiązać? Dlaczego do jasnej cholery ludzie tak robią i jeszcze w dodatku im się udaje? Czemu są szczęśliwi? Związek absolutnie nie polega na tym, że jedna strona staje na jednej ręce, trzyma fajerwerk w dupie i żongluje stopami, żeby zadowolić drugą. Jedziecie na tym rowerku oboje i jak z niego spadacie to też razem. Owszem, wzajemne oczekiwania są istotne, ale bez przesady. Cała sztuczka polega na tym, żeby aktywnie inwestować w siebie swój czas. A w jaki sposób? Nawet nie śmiem doradzać, sam najlepiej powinieneś znać swoją kobietę... Nadrób to szybko, inwestując w nią swój czas. Akcje z winem, hotelem czy też monte na ławce w parku są fajne, ale nie oszukujmy się, na tym poważnej relacji nie usadowisz. Ponad te wszystkie ozdobniki dobrze jest też cieszyć się sobą nawet przy prozie codziennego dnia. Zamiast uciekać się magicznych tricków i sztuczek, popracuj nad tą relacją u podstaw. Żodyn PUA wam tego nie powie...
  2. 4 points
    uff michaś tak masz rację marnujesz sobie życie, ale nie ma takich nałogów, z których nie da się wyjść. najlepszym przykładem jest Jerzy Górski. Powinieneś przeczytać biografię i wzorować się na takim człowieku, który był uzależniony od narkotyków, alkoholu i papierosów. Jak widzisz z gorszymi nałogami dał radę. Najważniejsze pytanie jak to zrobił? Dostał się na samo dno i tam zamienił swoje nałogi na inny głód, którym stało się bieganie. Zaczął trenować bieganie tak samo jak walczył o kolejną działkę na głodzie. Pasja stała się jego uzależnieniem. Czy ty masz coś w życiu za co dałbyś się wręcz pokroić? Zauważ jak bardzo Cię oszukuje Twój mózg, mówi Ci: M: "No wejdź na chwilę, tylko raz zobaczysz i to rzucisz!" Ty: "Nie dzisiaj!" M: "To co ty nawet nie będziesz oglądać filmu, tylko wejdziesz na stronę i zobaczysz czy coś nowego dodali." [WCHODZISZ] M: "O nowy film, wejdź na chwilę!" [WCHODZISZ????????] Dialog jest uproszczony, ale tak mniej więcej to wygląda. Sam się robisz w chuja, dlatego proponuję zmienić Twoje podejście na. M: "No wejdź na chwilę, tylko raz zobaczysz i to rzucisz!" Ty: "No pewnie Dobra! Ale jutro!" M: ....... Ty: "Ok. ! Jutro i puszczę sobie swojego ulubionego!" Jeżeli on Cię oszukuje i wpycha w to bagno, dlaczego ty nie możesz go wykiwać? Traktuj to jako walkę o swoją siłę i charakter! Nie i koniec, trzymaj się prawdy! Nie potrzebujesz tego, żeby być szczęśliwy. W chwilach słabości, wychodzisz i biegasz, idziesz do ludzi, aby nie być sam i nie mieć możliwości, aby zwalić. Powodzenia! PS. Istnieją różne grupy wsparcia, jeżeli czujesz się samotny, warto skorzystać to żaden wstyd.
  3. 4 points
    A ja sądzę, że jeśli jest to jakieś "święto" to warto je świętować jeśli ma się z kim. Nie dlatego, że w telewizji tak mówią, tylko dlatego, że to okazja do spędzenia miło czasu ze swoją drugą połówką, zrobienie coś miłego dla niej (może i ona się czymś miłym odwdzięczy). Oczywiście masz rację, że trzeba kochać cały rok, ale jeśli cały rok to i 14 lutego, więc dlaczego tej miłości w ten dzień jakoś nie uczcić? Ten co chce znajdzie sposób, a ten co nie chce, znajdzie powód. Ja zawsze wychodze z założenia, że każde celebrowanie związku działa na plus, a skoro jest do tego świetna okazja to czemu jej nie wykorzystać? Np. kolacją i upojną nocą? Dla zasady nie, bo to komercyjne święto? Boże narodzenie też już takim jest, a miło całą rodziną usiąść do stołu i wymienić się podarunkami, pożyczyć coś miłego Ja bym nie rezygnował z takich rzeczy.
  4. 4 points
    Najlepiej byłoby wyjaśnić teściowej, że jesteście dorośli i możecie układać życie jak wam się podoba jednak to może być ciut za mało więc proponowałbym przytakiwac jej z uśmiechem na ustach i robić po prostu swoje.
  5. 4 points
    Z tą zasadą żeby zawsze brać numer, a nie dawać, wiąże się maksymalne podkręcenie prawdopodobieństwa, że ta relacja w ogóle będzie miała swój dalszy ciąg. Bo nawet jeśli się tej kobiecie podobasz i jest okej, to ona będzie miała duże opory, żeby do ciebie napisać. Powodów takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, a ten najbardziej podstawowy - "nie chcę wyjść na łatwą, to facet powinien na początku wychodzić z inicjatywą, nawet go nie znam". Kobieta wraca do domu, emocje opadają i jak jeszcze ona ma wziąć telefon i napisać, to twoje szanse maleją. W drugą stronę, kiedy to ty piszesz, szansa, że coś z tego będzie zwiększa się. PS. Zawsze najlepiej jest grać by wygrać, a nie grać, by nie przegrać
  6. 3 points
    Polska wersja książki No More Mr. Nice Guy, przetłumaczona przez użytkownika @Alejandro Przez długi czas była dostępna na poprzedniej wersji portalu. Aby pobierać pliki, musisz się zarejestrować lub zalogować i posiadać 3 wykonane działania na stronie (dodanie odpowiedzi, komentarza etc.) No More Mr Nice Guy polska wersja.pdf
  7. 3 points
    Ok, wszystko fajnie pięknie, ale teoria ta ma sens tylko i wyłącznie w sytuacji początkowej gdzie te relacje z rodziną (matka taka jak opisałeś, a ojciec wycofany) są niezdrowe, a zaburzenia wynoszone dalej. Ogólnie czytałem gdzieś, że problem jest znany od dawna i narasta po wydarzeniach zwrotnych w historii np. po II wojnie światowej. Kobiety podczas wojny wzięły na siebie ciężar utrzymania rodzin w sytuacji gdy mężczyźni walczyli. Po wojnie okazało się, że nie jesteśmy niezastąpieni w roli głowy rodziny. Dyskusję o jakości tego zastęstwa zostawmy z boku bo, nie to chcę nakreślić. Potem emancypacja, przemiany ustrojowe i jako płeć ustąpiliśmy pola. Z wygody wycofaliśmy się z domów do pracy, na kanapy przed telewizory, konsole, komputery i dajemy sobą zarządzać. Nie dlatego, że tak nas wychowano, tylko dlatego że nie chce się nam być głowami rodzin, wygodniej jest zostawić wszystko żonie/mamusi. Ale wina jest nasza, osobiście nie spotkałem kobiety która długo by oporowała przed dobrowolnym oddaniem mi kontroli. Zresztą kobietami kierują w tym podobne intencje co nami - wygoda, strach rzed odpowiedzialnością, lenistwo. Kobiety wręcz naszego "bycia prawdziwym mężczyzną z jajami" oczekują, ale głośno o tym nie powiedzą, bo polityczna poprawność na to im nie pozwala.
  8. 3 points
    Zlać tego nie zlejesz. Nie pozwoli Ci tego olać. Poza tym temat małżeństwa i dzieci jest za poważny, żeby go olać, kiedy jedna strona chce, a druga nie. Jeśli olejesz, to równie dobrze już możesz się rozstać, na to samo wyjdzie. Wątpie też abyś ją przekonał do swoich racji. Racjonalne argumenty tutaj nic nie dadzą. Jej się włączył tryb żona i matka,, tego się już raczej nie da zatrzymać. Więc, albo zrobisz coś wbrew sobie i będziesz nieszczęśliwy do końca życia (no chyba, że Ci się również odmieni z małżenstwem i dziećmi). Albo to skończysz już dzisiaj i będziesz nieszczęsliwy chwile bez niej, aż się z niej wyleczysz. Ja widzę takie dwie opcje Jak będziesz w tym tkwić tak jak jest, to któregoś dnia ona zostawi Ciebie, bo zegar biologiczny będzie jej tykał w głowie coraz głośniej
  9. 3 points
    No więc to wynika głównie z wychowania od naszych mam. One były zawsze miłe i myślały że dzięki temu coś osiągną. To jest takie robienie drobnych szczegółów, pozytywnych, przyjemnych - komuś - ale nie na tym świat polega. Trzeba wyzbyć się podejścia typu robienie małych dobrych rzeczy komuś, bo są ambitniejsze zadania na tym świecie. Ot i cała filozofia. To jest pierwszy z kroków w walce z byciem nice guy'em.
  10. 3 points
    Mógłbym Michał Ci napisać gotowy otwieracz, tylko co zawsze będziesz go używał? Niezależnie od sytuacji? Lepiej wyrób w sobie taki nawyk i niech przychodzi Ci to z łatwością i automatycznie, a tak się stanie, kiedy po prostu będziesz podchodzić i zagajać. Ludzie często kombinują i wymyślają nie wiadomo co, a to nie jest aż takie ważne. Od tego co jej powiesz, ważniejsze jest z jaką energią do niej podejdziesz i jak jej to powiesz. Najlepszy otwieracz nie zadziała, jeśli po nim nic więcej się nie stanie. Ale wracjąc do Twojego pytania co jej powiem? "Cześć" z uśmiechem, bo kultura wymaga tego, aby się przywitać, a później już niech się dzieje co chce Ja proponuję nie budować przed podejściem całego scenariusza, można przekombinować. Często serio warto pójść "na żywioł", podejść do tej dziewczyny, przywitać się i zacząć rozmowę jeśli to rossman to nawet o paście do zębów, którą akurat wybiera. Jeśli zrobisz to z fajną energią i bez spiny, to zadziała lepiej niż w nerwach najlepszy otwieracz.
  11. 3 points
    Pierścionek zaręczynowy, powiedziała "tak"
  12. 3 points
    Problem masz w głowie, a nie w spodniach. Ja bym tam nic nie operował, kto wie czy nie trafisz na dziewczynę, która ma punkt G tak dwa centymetry w prawo...
  13. 3 points
    Co do kobiet narzekania, kiedyś miałem taką jedną, która lubiła narzekać na jakieś zachowania z mojej strony, zanim jeszcze byliśmy razem. Wystarczyło jej powiedzieć, że to jak wygląda nasza relacja nie zależy tylko ode mnie ale też od niej. I potem jej jeszcze o tym przypomnieć jak byliśmy razem. Działało. Niektóre kobiety chcą wiedzieć, jaki masz plan, na czym stoją. Jeżeli Ty jej wyskoczysz z hotelami i głównie atrakcjami zabawowymi, pomyśli, że jest czasoumilaczem. Być może za mało poświęcasz jej uwagi. Tu nie chodzi, żebyś zabierał ją na rollercoaster każdego razu "by dostarczyć jej emocji", tylko o to, by umieć przekoloryzować nawet najbardziej debilne i nudne wspólne zajęcia w coś interesującego i zabawnego. Kobiety bardziej zapamiętują to, jak się z Tobą czują, zamiast co Ty dla niej robisz. Jeżeli połączysz to z tęsknotą do Ciebie, jest Twoja. Być może za mało czasu w ten jeden dzień. Najpierw naucz się kochać, potem rozkochuj, w tej kolejności, inaczej będzie BABACH@!
  14. 3 points
    Wystarczy tylko być szczerze szczęśliwym i cieszyć się z każdej jednej chwili, gestu jak dzieco, oraz spełniać się zawodo w swojej pasji. Taka osobowość miażdży kobiety i sprawia, że same lgną do Ciebie jak ćma do światła.
  15. 3 points
    Popieram Gladiatora, ponadto co polecam od siebie: Napisz tutaj jakie są konsekwencje tego uzależnienia, co pornografia "ci robi", wypisz jak najwięcej. Zobrazuj jak będzie wyglądało twoje życie za 5 lat, jeśli nic nie zmienisz w tym aspekcie. Pornografia najczęściej jest skutkiem ubocznym, ponieważ twoje życie ci nie odpowiada. Uzależnienie to zwykle ucieczka, ślepy zaułek chwilowej przyjemności. Musisz dotrzeć do rdzenia tego problemu. Ludzie mają takie uzależnienia z powodów najprostszych - kierunek studiów, którego nienawidzą - w przerwie sobie radzą, ale jak znowu muszą wrócić na studia - zaczynają uciekać w porno, analogicznie do pracy. Co robisz w życiu? W czym jesteś dobry, jaki masz cel, co chcesz osiągnąć w najbliższej przyszłości? Podobnie jest gdy ktoś nie robi nic konkretnego i żyje z dnia na dzień, podświadomie mu to nie odpowiada, czuje do siebie pogardę, więc nakłada na siebie porno, trochę taka korona cierniowa. Tak jak napisał Gladiator, jeśli czujesz, że zaraz może być ten impuls gdzie stracisz kontrolę, NATYCHMIAST wychodzisz biegać (może byc też coś innego, polecam bieganie), ubierasz buty, kurtkę i lecisz z muzyką na uszach (to też pomaga). Musisz zmienić ten nawyk, zastąpić go innym.
  16. 3 points
    Ja jestem za tym, żeby kobiety w miarę możliwości próbowały panować nad zachowaniami uwarunkowanymi biologicznie. Nam też czasami podoba się jakaś kobieta, ale nie działamy instynktownie i nie gwałcimy jej. Kobiety często tłumaczą wszystko okresem, ale myślę, że to żadna wymówka. Wiadomo, że to zjawisko ma na kobiety ogromny wpływ, jednak nie można stosować tego jako usprawiedliwienia wszystkich swoich złych zachowań. Wtedy partner również będzie bardziej chętny by wesprzeć. Więc jak żyć? Uświadomić i zaproponować współprace, która jest możliwa tylko jeśli zależy na niej obydwu stronom.
  17. 3 points
    Moim zdaniem, problem braku kobiet gdy związek się rozpadnie dotyczy głównie"uwiesów". Czyli takich typów co chycili się kobiety i ona jest dla nich największym skarbem życia. Jak jest się atrakcyjnym facetem (nie mylić z "przystojnym"), to nie powinno być problemu po krachu. Swoją drogą, jak jest się z kobietą i się myśli "że to się rozwali", to jest duże prawdopodobieństwo, że się rozwali. Po za tym, takie myślenie jest trochę z dupy, jak ktoś słusznie wyżej zauważył. Jeżeli masz wąskie grono znajomych i małe możliwości (chęci?) poznawania nowych znajomych, no to sam sobie odpowiedz, czy to świat jest zły, czy Ty. Ps. Mężczyzna ma obowiązek inicjować kontakt? Gdzieś Ty to usłyszał? Byłem z kilkoma kobietami, które same zagadały.
  18. 3 points
    T-shirty z nadrukiem raczej zostawiłbym na inne okazje o ile ten nadruk nie pasuje do kontekstu całego spotkania/sytuacji. Bo jeśli pasuje to możesz dodatkowo zapunktować u kobiety poczuciem humoru i dystansem. Niestety bardzo często takie koszulki kojarzą się z infantylnością i przynależnością do jakiejś subkultury. Polecam zatem coś bardziej stonowanego: *Jednokolorowa koszulka/koszula + klasyczne jeansy/czarne chinosy + buty np czarne/brązowe sztyblety. Oczywiście całość możesz w różny sposób transformować np przez założenie marynarki do t-shirtu lub zamiast klasycznych jeansów wybierając te z przetarciami. Bardzo stylowym rozwiązaniem jest też założenie klasycznego golfa, zwłaszcza w połączeniu z marynarką
  19. 3 points
    Ja najczęściej wybieram koszulę z długim rękawem i do tego jeansy. Pierwsze wrażenie jest ważne ale nie można przesadzić. Trochę elegancji w ubiorze co pozwoli na pokazanie intencji co do formy spotkania. T shirt to zostaw sobie na codzień. Dodatkowo jak jesteś bardziej elegancko ubrany to wierz mi ale inne kobiety będą na to zwracały uwagę a to będzie tylko działało na plus. Tylko żebyś nie przegiął i bardziej uśmiechał się do innych kobiet niż do celu
  20. 3 points
    Dziękuję Panowie za pomoc, będę dzwonił na przekór strachu. Doprodziej z Północy jak też chcę mieć takie wspomnienia!
  21. 3 points
    Tak jak pisałem na blogu, kobiety często działają tak podświadomie. Ile to jest historii na forach, które powtarzają jeden i ten sam schemat - facet daje sobie wejść na głowę, kobieta stwierdza, że "coś się wypaliło" i kończy związek - często najpierw łapiąc się innej gałęzi. To zawsze zaczyna się na zasadzie małych kroków, przeciągania liny. Facet myśli - a dobra, przecież raz odpuszczę nic się nie stanie. Drugi, trzeci, czwarty i sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. Mężczyzna ma być mężczyzną, gdy kobieta przejmuje stery w związku, to powtarza się historia Titanica. Najczęściej jak delikwent trafia na forum jest już za późno, bo z atrakcyjnego mężczyzny stał się wiernym pieskiem swojej pani, czego nawet nie zauważył. Jak trzymasz swoją ramę i masz swoje zdanie, to kobieta wie, że dobrze wybrała. Dużą rolę gra w tej sytuacji pewność siebie. Wychodzi na jaw czy jest to prawdziwa pewność siebie, czy pewność siebie zbudowana na kruchych fundamentach, czytaj - udawana.
  22. 3 points
    Często takie wpierdalanie się w związek może skończyć się bardzo źle. Kropla drąży skałę, aż w końcu miarka się przebierze i bajka się skończy. Ja zawsze staram się odcinać osoby trzecie od związków. Chcesz okej, możesz mi doradzić i coś zaproponować. Ale jak mi przychodzisz na chatę i zaczynasz robić remont po swojemu mając w dupie moje zdanie - no to przykro mi, lecisz na kopach
  23. 3 points
    Najwidoczniej szanowna teściowa żyje we własnym świecie. Jesteście dorośli. Uważam, że jeśli dogadujecie się ze sobą to zdania innych owszem możecie wysłuchać, ale róbcie po swojemu. Rodzice niestety często tak mają, że ciężko odciąć im pępowinę. Twoja żona powinna dać mamie do zrozumienia, że dzieckiem już nie jest i sama potrafi się o siebie zatroszczyć, tudzież ma od tego męża czyli Ciebie. Możecie też spróbować po prostu nie opowiadać jej "kontrowersyjnych" wątków. Człowiek często im mniej wie, tym spokojniej śpi.
  24. 3 points
    To czy bierzesz, czy też dajesz numer to według mnie kwestia drugorzędna. Biorąc numer, zyskujesz tylko złudne poczucie kontroli i zainteresowania ze strony dziewczyny. Dając go, oddajesz z kolei inicjatywę. Natomiast potwierdzenie dobrze wzbudzonego zainteresowania otrzymasz w momencie gdy dojdzie do spotkania. Dlatego uważam, że ważniejsze od samego numeru jest zbudowanie dobrych podwalin pod przyszłe spotkanie. Gdy zarzucisz pomysł wspólnego wyjścia i zaiskrzy, forma kontaktu będzie formalnością. Równie dobrze możesz umówić się od razu i nie brać kontaktu. Bonus do pewności siebie i atrakcyjności gwarantowany.
  25. 3 points
    Nie z wiekiem a z ilością. Prawdopodobnie masz tylko ten jeden numer i to jest przyczyną. Za bardzo się starasz, boisz się ją stracić. Poznawaj więcej, przejdzie.

Announcements

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.