Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 11/14/18 in all areas

  1. 4 points
    Jak wrócić do byłej? Jak odzyskać dziewczynę? Te dwa pytania nigdy nie przestaną krążyć po orbicie wujka Google. Według wyliczeń naukowców codziennie w Polsce przynajmniej tysiąc mężczyzn szuka rozpaczliwie porady odnośnie odzyskania swojej EX. Potem próbują wdrażać znalezione rady z lepszym lub gorszym skutkiem. Zacznijmy od tego, że tak naprawdę do EX nie warto wracać. Teraz gdy czytasz ten poradnik prawdopodobnie tego nie rozumiesz, ale za kilka tygodni, miesięcy lub nawet lat stwierdzisz, że faktycznie nie jest to warte swojej ceny. Powrót do byłej najczęściej jest motywowany przez fakt, iż twoje życie towarzyskie leży, jesteś w fatalnym stanie emocjonalnym po "odrzuceniu" i co gorsza zostałeś z przysłowiowym chujem w ręku. Jednak w tej chwili chcesz wracać, chcesz stawać na głowie i przenosić góry, aby twoja "jedyna" na ponownie spojrzała na ciebie łaskawym okiem. Cóż, przejdźmy więc do rzeczy. Jak wrócić do byłej? Poradnik Jeśli zostałeś rzucony przez EX pewnie zadajesz sobie pytanie dlaczego? Przecież byłeś taki dobry. Każdy jej foch łagodziłeś, nagradzałeś nawet za złe czyny, a gdy ona zrobiła coś nie tak, ty ją za to przepraszałeś. No przecież z takim facetem to powinna być do grobowej deski i jeszcze za to płacić. A właśnie tutaj pojawia się cały "szkopuł". Byłeś na każde zawołanie, nie ustalałeś żadnych zasad, nie wzbudzałeś jakichkolwiek emocji - stałeś się miękką fają, która przestała przypominać mężczyznę. Dałeś się nabrać, że twoja kobieta potrzebuje "miłego" chłopaka, co zresztą tak często ci powtarzała. Zamiast robić swoje i prowadzić statek, postanowiłeś puścić stery, bo w końcu twoja milutka i kochaniutka dziewczyna taka nie jest. Ona na pewno tego nie wykorzysta. No i niestety, dałeś się nabić w butelkę. Nie wszystkie kobiety są takie same, ale wszystkie są zdolne do tego samego. Gdy puszczasz stery i zaczynasz robić z siebie pieska, tracisz męskość. Tracisz męskość, to nie wzbudzasz emocji. Nie wzbudzasz emocji, więc tracisz dziewczynę. Okej, okej, to jak wrócić do byłej? Wystarczy zacząć wzbudzać emocje? Emocje, emocje, emocje Kobiety uwielbiają emocje. Od czasu do czasu muszą poczuć, że mają do czynienia z prawdziwym facetem, który postawi granice i da klapsa jak coś zrobią źle. Jeśli kobieta odstawia ci jakieś fochy, akcje, a ty nadal nic z tym nie robisz, tylko jeszcze ją przepraszasz, to twoja kobieta jest podświadomie zawiedziona. Jednak nie jesteś taki kozak za jakiego uchodziłeś i łatwo tobą manipulować. A twoja kobieta chce silnego zdecydowanego faceta, nawet jeśli wiele razy powtarzał ci, że to nieprawda. Tak, to prawda. Zerwij wszelki kontakt, pierwszy krok do odzyskania byłej Pierwsza i podstawowa zasada, którą powinieneś zastosować, to całkowite zerwanie kontaktów. Pewnie teraz zastanawiasz się "no ale jak to!?" i jesteś przekonany, że ta rada jest totalnym nieporozumieniem. Wydaje ci się, że gdy przestaniesz o nią zabiegać to ją stracisz. Wydaje ci się, że gdy teraz nie pokażesz, że ci zależy, to już koniec. No tak... WYDAJE CI SIĘ. Tymczasem twoja wybranka doskonale wie, że tobie zależy. Ona doskonale wie, że ma cię w garści - udowodniłeś to wielokrotnie w ostatnim czasie. Jesteś zerowym wyzwaniem dla tej pani. W jej głowie stałeś się miękkim nudnym typem, który nie ma własnego życia i innych koleżanek, dlatego tak bardzo zabiega o tą jedyną. Możesz zasłaniać się miłością i umowami, które zawarliście, ale jeśli przestałeś być w jej oczach atrakcyjny, to miłość wyparowała. Najpierw jest pożądanie i seks, a potem możesz bawić się w miłość romantyczną. Jak wrócić do byłej, gdy jesteś na dnie? Wypłyń na powierzchnię! Kolejne kroki, które musisz podjąć są dosyć proste. Zaraz po wycofaniu się z jej życia, musisz zająć się sobą. Człowiek w związku często robi się bardzo miękki. Traci formę, nie chodzi na siłownię, nie poznaje nowych ludzi i ogólnie rzecz biorąc staje się takim Januszem, który tylko ogląda Świat Według Kiepskich i pije piwo. To jest duży błąd. Przybrałeś na wadze? Biegaj i na siłownię marsz. Zatraciłeś swoje kręgi znajomych? Marsz je odbudować i poznać przy okazji jakieś ładne koleżanki. Zawsze chciałeś się nauczyć tańczyć, a do tej pory byłeś lamusem? Wypad na kurs tańca, albo odpalaj YT i ćwicz dziennie po kilka godzin. O zarobkach wspominać nie muszę? Chciałeś kupić nowy samochód i wiecznie wydawałeś oszczędności na pierdoły? Zaciskaj pasa, albo zmień pracę. Musisz się zmienić. Jeśli marzysz o odzyskaniu dziewczyny, musisz zmienić się naprawdę znacznie. Ludzie powinni za jakiś czas patrzeć na ciebie i zauważać zmiany gołym okiem. Twoja zmiana powinna od ciebie bić jasnym światłem. Zastanawiasz się po co to wszystko? Przecież ty tylko chcesz odzyskać Kasię. Właśnie problem polega na tym, że Kasia ma w swojej głowie zapisany dawny obraz twojej osoby. Miękkiego kolesia, który dał jej całą rękę i gdyby chciała, to mogłaby mu nasrać na głowę, a on i tak by jej podziękował. Jeśli chcesz ją odzyskać, musisz pokazać się z totalnie innej strony. Powrót bohatera - jak wrócić do byłej we wspaniałym stylu Za jakiś czas gdy ją spotkasz, musisz zrobić na niej naprawdę piorunujące wrażenie. Jeśli faktycznie się zmieniłeś i pracowałeś nad sobą, nie będziesz musiał się jakoś bardzo wysilać. Wystarczy, że będziesz uśmiechnięty, pewny siebie i przede wszystkim wolny. Jeśli tylko pokażesz, że ona dalej ma nad tobą władzę i ponownie zaczniesz błagać o litość - koniec, przegrałeś. Możesz pakować manatki i wyjechać z kraju do Arizony. Pod żadnym pozorem nie możesz pokazać, że ona nadal ma na ciebie jakiś wpływ. Najlepiej, gdy faktycznie tak będzie. Gdy będziesz udawał istnieje szansa, że ona to zauważy albo ty się po czasie wysypiesz. Jak sprawić by ona miała na ciebie zerowy wpływ? Poznać inne. Ładniejsze i inteligentniejsze. Jeśli faktycznie nad sobą popracujesz, to nim się obejrzysz - już zaczną kręcić się wokół ciebie nowe kobiety, które wyczują atrakcyjnego samca. Podsumowanie tematu "jak odzyskać dziewczynę" I teraz dochodzimy do sedna tematu. Ja też byłem na twoim miejscu i też przeszedłem tę drogę. Po wykonaniu powyższych kroków i powrocie bohatera prawdopodobnie odzyskałbym byłą i kto wie co byłoby dalej. Jednak gdy już chciałem to zrobić, gdy już miałem jej pozytywne sygnały i mogłem przystąpić do akcji... odechciało mi się. Pojawiło się wokół mnie tyle nowych i pięknych kobiet, że powrót do byłej był już bezsensu. Poza tym ona chyba trochę przytyła. Tak jakby została w miejscu. A ja chciałem iść naprzód, rozwijać się. Wracając do niej popełnił bym duży błąd i cofnął się w czasie. Życzę ci wyciągnięcia podobnych wniosków pod koniec tego procesu. Mam nadzieję, że nie będziesz już musiał zadawać pytania "jak wrócić do byłej?" - odpowiedź znasz.
  2. 4 points
    No to polecam filmiki Damiana znanego jako Hoon. Było ich wiele na yt lecz nie wiem czy ciągle są
  3. 4 points
    Każda decyzja jest lepsza niż żadna decyzja. Życie leci, a ścieżki najpierw trzeba zbadać by wiedzieć co ze sobą niosą.
  4. 3 points
    Jeśli odczuwamy jakąś radość w samej realizacji celu/zmiany chociaż wynik końcowy nas nie zadawala to myślę, że jest ok. Mamy jakąś informację zwrotną na końcu i w dodatku sama droga sprawiła nam frajdę. To jak ze zdobywaniem szczytu góry, jesteśmy na nim chwilę i jeśli akurat pogoda nie pozwala cieszyć się widokami, ale samo jego zdobywanie sprawiło nam radość to nie schodzimy źli/sfrustrowani, bo tak naprawdę chodziło też o pokonanie tej drogi, a nie samo zdobycie szczytu.
  5. 3 points
    Ogólnie co między wami się wydarzyło do tej pory? Bo opisałeś skrótowo i pojawia się pytanie, czy to wszystko zawsze się kończy na pocałunkach? Jeśli tak, to robisz problem tam, gdzie go nie ma i powinieneś zacząć działać konkretniej. Jeśli nadal będziesz bał się wykonać jakieś poważniejsze ruchy - mimo, że kobieta sam cię całuje, to problem stworzysz. Dziewczyna może już ma powoli dosyć czekania na twój ruch i jest zmęczona tym, że nie dzieje się nic konkretnego. Liczysz, że sama cię rozbierze i zaciągnie do łóżka? Rusz tyłek. Koledzy wyżej dobrze opisali sprawę. Jak będziesz, to napisz trochę więcej, szczególnie na temat seksualności w tej relacji.
  6. 3 points
    Zastanów się co do niej czujesz i w którym kierunku chcesz aby ta relacja się rozwijała. Następnie nie pytaj, nie rozmawiaj z nią o tym, tylko pokaż jej to co czujesz i zobacz czy będzie to odwzajemniac i czy to jest to na co ona czeka. Działaj, śmielej, odważniej.
  7. 3 points
    O Panie. To jest sytuacja, że łaska się na Ciebie sama pcha, a Ty zamiast pociągnąć to dalej to mówisz, że nie wziąłeś nic dobrego do jedzenia... I się zastanawiasz czy ona się jeszcze z Tobą spotka. Albo kuleje u Ciebie poczucie własnej wartości i zamiast bawić się tą relacją i czerpać z dziewczyną obopólną przyjemność to ryjesz sobie tak naprawdę głowę czy nie jesteś dla niej za słaby. Nie, nie jesteś. Panna sama inicjuje pocałunki. Lepszego zielonego światła mieć nie możesz. Ona jest nagrzana na Ciebie, a Ty jej gadasz o żarciu. Nic by nie było w tym złego, gdyby to było z Twojej strony droczenie, by napalic ją mocniej. Niestety oboje jesteście jeszcze młodzi, a to może nie zadziałać w przypadku braku pewności siebie, bo panna może się wstydzi i większych oznak zainteresowania już Ci nie da. Jednym słowem nie myśl tylko działaj kolejnym razem, bo inaczej wpadniesz w szufladę przyjaciółka z penisem. Generalnie no offence. Sam w Twoim wieku nieśmiało próbowałem z panna i, potrafiłem poderwać, ale się blokowalem przy pójsciu dalej mimo, że one były nagrzane. Ucz się więc na moich błędach, nie swoich. Pozdro
  8. 2 points
    Moim zdaniem chęć powrotu do fizycznej postaci jaką jest ex, wynika z małej wyobraźni lub zbyt wielkiego rozpierdolu rozstaniem. Bo tak naprawdę chcemy wrócić do stanu, w którym nam dobrze. Nie ma co tego utożsamiać z ex, bo to bujda. Chyba z 6 razy wracałem do byłych, po tym jak ja kończyłem wcześniej związek, tam zawsze była taka sama chujnia jak poprzednio, albo jeszcze gorzej. Możecie mi wierzyć na słowo. Tam nie ma nic, do czego można by wracać.
  9. 2 points
    Witam wszystkich! Dziś opisze wam czym jest dla mnie podryw. Wpis głównie kieruje do osób początkujących. Zapraszam! Podryw? Wiele ludzi słyszy to słowo i się śmieje. Podrywanie, podrywacz to coś abstrakcyjnego dla zwykłego Kowalskiego. Możliwe, że również i wy sądzicie, że to bujda. Czytasz tego bloga i zastanawiasz się co za głupoty znów napisał Diamond. Dziś dowiesz się, że jest to potężne narzędzie wśród ludzi. Jakie narzędzie? Umiejętność rozmowy z drugą płcią. Jak to wyglądało u mnie? Cofnijmy się do 2012 roku. Chciałem być z kobietą, chciałem być ważny. Zacząłem chłonąć wiedzę na temat uwodzenia, na temat rozwoju. Pierwszy związek – nie wykorzystałem wiedzy którą posiadałem i przegrałem. Przegrałem walkę z samym sobą i straciłem miłe chwilę z miłą osobą. Przez kolejne lata robiłem masę błędów, ale moje doświadczenie było coraz większe. Nadal wiele muszę się nauczyć o relacjach damsko – męskich, ale już z tą wiedzą potrafię poradzić kobietom i mężczyznom z dużą skutecznością. Początek każdego „uwodziciela”. Jak zwykle rozpoczyna się ta przygoda? Standardem jest „Rozstała się ze mną kobieta i chcę pokazać jej, że zrobiła błąd” bądź „Rozstałem się z kobietą, nigdy nie chcę być już zraniony jak dotychczas”. Taka osoba zaczyna czytać wszystko jak leci, zaczyna źle definiować sztukę uwodzenia. Dlatego, mężczyzna który zmienia kobiety jak rękawiczki nigdy nie będzie spełniony. Wchodząc na fora o podrywie zobaczycie multum facetów, którzy podrywają zajęte kobiety tylko dla własnej korzyści i zwykłego zaliczenia. Jak zmienia się „uwodziciel”? Po standardowych etapach w których taki mężczyzna nie ma żadnych zahamowań zaczyna się jego zmiana. Każdy „uwodziciel” zaczyna inaczej definiować tą sztukę. Z dziecka staje się prawdziwym mężczyzną. Myślicie „O czym ty mówisz?” Kiedyś a dziś? Kiedyś mężczyzna to był mężczyzna, faceci byli mocniejsi psychicznie niż teraz. Zobaczcie na swojego ojca, dziadka. Niektórzy przeżyli wojnę, stan wojenny. To budowało charakter i wewnętrzną siłę mężczyzny. Dziś nie ma przymusowego wojska, faceci coraz bardziej niewieścieją (to temat na inny wpis) i mają tendencje do bycia zdziecinniałymi. Wielu facetów coraz częściej pokazuje emocje, a kobiety coraz częściej je chowają. Kiedyś było odwrotnie, to kobieta była bardziej emocjonalna, a mężczyzna spokojny. I o to w tym wszystkim chodzi. Uwodzenie/podryw ma wyciągnąć z chłopczyka mężczyznę. Kogoś kto ma zasady, kogoś kto umie odróżnić kobiece „NIE” od swojego „nie”. Podryw to nie tylko stricte relacje damsko-męskie, ale to także kultura. Sposób mówienia, gestykulacja, analiza zachowań ludzkich. Wszystko po to, aby stać się lepszą wersją siebie. Silną wersją. Prawdziwą wersją – wersją mężczyzny doskonałego. Wiadomym jest, że nie ma mężczyzn doskonałych. Ale właśnie to różni nas od maszyn, że wielokrotnie popełnimy błąd, ale przy tym się uczymy. Sztuka uwodzenia ma uczyć chłopczyka jakim mężczyzną musi się stać. Musi rozumieć, że gdy kobieta płacze, czasami nie warto pytać, tylko przytulić. Musi wiedzieć, że kobieta chce czuć się bezpieczna. Taki mężczyzna zrozumie w końcu, że każda kobieta w głębi siebie jest delikatna i że tylko udaje niedostępną i twardą. Kiedyś mężczyźni robili pewne rzeczy instynktownie, dziś musimy się ich uczyć. Zauważcie, że twój ojciec prawdopodobnie poznał się z twoją mamą przez przypadek. Prawdopodobnie twój tata poprowadził tak rozmowę, że twoja mama czuła się oczarowana. To było instynktowne. Dziś telefon i internet jest prawie wszędzie. Często ludzie prowadzą rozmowy na portalach społecznościowych a nie na zewnątrz. Tym różnimy się od ludzi którzy zaczynali życie kilkadziesiąt lat temu. Byli bardziej otwarci i pewne rzeczy były nabyte poprzez integracje z ludźmi. Oczywiście wiemy, że kiedyś nie znano pewnych technik uwodzenia, ale czy to stanowiło problem? Ewolucja uwodziciela. Wiecie jak ewoluuje uwodziciel? Ewolucja jest zależna od wieku kobiety i jej stanu psychicznego. Dziwne co nie? Sprawdźmy czy ma to sens. Jakich facetów lubią licealistki? Jak to sprawdzimy, to zobaczymy, że wolą bardziej zniewieściałych facetów. Takich którzy wpasowują się w pewien styl. Kiedyś licealistki/gimnazjalistki leciały na EMO. Zabawne jest to, że pytając się koleżanek z liceum dochodzę do wniosku, że wolą starszych facetów, czemu? Zwykle związane jest to z tym, że ma pieniądze i jest (według nich) bardziej dojrzały. Ale czy aby na pewno? Nie… Tu chodzi tylko o renomę wśród koleżanek. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce tu generalizować, ale która licealistka nie chwali się swoim starszym facetem, który ma ładną furkę? Na studiach MOŻE BYĆ już inaczej. Pewne rzeczy nie działają na kobiety, zaczynają one dorastać (chociaż nie zawsze) aż do momentu w którym chcą po prostu faceta. Nie jakiegoś podrywacza, tylko prawdziwego faceta, który jest męski i pewny siebie. I tu przychodzi uwodzenie. Uwodzenie to nie głupota, którą macie zdefiniowaną w głowie. To po prostu sposób na zrozumienie zmian w kobiecie. Kobiety które mogłyby to przeczytać pewnie nie zgadzałyby się z wieloma rzeczami w tym wpisie. Ale tu nie chodzi o to co myślą, tylko czego naprawdę potrzebują. A gdy kobieta dorośnie to potrzebuje stabilnego faceta. Po to jest uwodzenie. Żeby facet nie dał się wyprowadzić z równowagi, aby umiał być zdystansowany. Aby umiał porozumiewać się z kobietą. To o co chodzi? Przestańcie dyskwalifikować podryw, bo to jedyny sposób na zrozumienie kobiety. To jeden ze sposobów na zrobienie z chłopca faceta. Ile facetów którzy Cię otaczają są pantoflami. Ile nie umie radzić sobie z kobietą, ile denerwuje się gdy zwrócisz mu na coś uwagę. Uwodziciela nie można definiować jako osobę, która tylko zalicza. Widzicie, że dziś pewna wiedza z tej sztuki jest nam potrzebna. Jest nam potrzebna umiejętność czytania między wierszami z którą się nie rodzimy. Po co ten wpis? Po to abyś zrozumiał, że kobiety są skomplikowane. Czasami same nie rozumieją czego chcą, ale od Ciebie oczekuje się abyś wiedział. Bez wiedzy nie będziesz rozumiał jak pokonać opory itp. Do czego brniemy? By być szczęśliwym mężczyzną. Przez podryw i jego następstwa takie jak miłość, ból, rozstania budujesz siebie. Może to być pewnego rodzaju zamiennik wojska. Wszystkie doświadczenia zdobyte na damsko-męskim placu boju będą Ci pomagały i zbudują z Ciebie prawdziwego faceta. Bo w końcu nie będziesz potrzebował uczyć się regułek, nie będziesz musiał nic analizować, bo wszystko będzie działo się spontanicznie i będzie częścią Ciebie. Tego wam wszystkim życzę, abyście nigdy nie musieli grać
  10. 2 points
    Witam wszystkich ! Dziś tematem moich rozważań będzie bycie singlem. Możliwe, że jesteś singlem, który nigdy nie był w związku, bądź osobą która miała ich aż nadto. Tak czy siak jest to wpis dla Ciebie. Opowiem wam moją historię. Zapraszam. Od liceum interesowałem się psychologią, NLP i innymi tego typu rzeczami. Już wtedy dawałem rady związkowe znajomym z dużą skutecznością. Ale chciałem sam być w związku. Mimo, że przed liceum miałem jakieś „młodzieńcze miłostki” to i tak nie mogłem tego podpiąć pod dłuższy związek. Nadarzyła się idealna okazja. W Liceum podczas ćwiczeń na wf podeszła do mnie dziewczyna. Spodobała mi się, inteligentna, ładna i nieśmiała. Myślałem o niej cały wieczór i postanowiłem, że napiszę do niej na fb i się z nią umówię. Propozycja rozpatrzona pozytywnie, super! Byłem szczęśliwy. Pierwsze spotkanie, potem kolejne i tak dalej, aż postanowiliśmy że chcemy być razem. Mimo mojej wiedzy na temat relacji, o wszystkim zapomniałem. Związek skończył się przeze mnie i przez brak cierpliwości. Poczułem jak to jest być w związku i chciałem znów z kimś być. I tak przez 6 lat. Multum związków, relacji, randek i innych. Czemu? Bo zakosztowałem bycia w związku i chciałem bez względu na wszystko to kontynuować. Po pewnym czasie zrozumiałem, że szukanie na chama związków kompletnie mnie zmieniło. Nie miałem już motywacji do treningów, nie miałem znajomych i sam traciłem do siebie szacunek. Zrozumiałem, że szukanie związku na siłę powoduje kompletne zniszczenie życia. Dlaczego tak się dzieje? Bo będąc w związku chcesz całą uwagę poświęcić tej drugiej stronie. Pragniesz być z nią bez względu na wszystko. Dlatego większość twoich kolegów i koleżanek olała Cię, bo nie potrafią oddzielić związku od znajomych. Zamiast myśleć racjonalnie, myślą tylko o drugiej osobie w związku. Zapominają o swoich hobby, o znajomych. Gdy twoi znajomi mają żony, mężów, dzieci to nie mają dla Ciebie tyle czasu co kiedyś. Wtedy jako singiel musisz zrozumieć, że w twojej głowie zaczną powstawać pytania, które będą sugerowały Ci aby natychmiast wypełnić lukę po znajomych jakimś związkiem. Jak oprzeć się głosom w swojej głowie? Musisz zrozumieć, że najważniejszy/a jesteś ty. To Tobie ma być dobrze, ty masz być szczęściem we własnej osobie. Musisz nauczyć się kochać siebie i zrozumieć, że to z samym sobą jesteś w każdej godzinie i musisz nauczyć się to akceptować. Zrozum, że w związku będziesz szczęśliwy dopiero wtedy gdy będziesz szczęśliwy sam ze sobą. Wiem, że dziwnie to brzmi, ale gdy zaakceptujesz siebie i zrozumiesz, że taką wersją jaką jesteś lubisz się najbardziej to wiesz, że każda osoba która wejdzie do twojego życia może tylko dodawać szczęścia i nie może kazać Ci odrzucić rzeczy, które w sobie kochasz. Jesteś osobą puszystą i lubisz to? To bądź! Kochasz oglądać „Modę na sukces”? To kochaj! Pamiętajcie, że ludzie biorą was w pakiecie. Nie mogą prosić was o zmianę, bo jeżeli wchodzą w związek z wami to znaczy, że w pełni was akceptują mimo wad, które są częścią was. A tu dobry kawałek do czytania. Jak zrozumiałem, że nie jestem gotowy na związek? Po wszystkich związkach które miałem, nadeszła konsternacja. Zacząłem się zastanawiać co robiłem źle. Zrozumiałem, że wszystkie moje problemy, smutek sprowadzało się do jednego związku, który miałem lata temu. Rzeczy których nauczyłem się w tamtym związku przeszły na kolejne relacje. To tamten związek chciałem wprowadzić do kolejnych. To tamten ja był cały czas we mnie. Musicie zrozumieć, że nierozwiązane sprawy z przeszłości wracają i to ze zwielokrotnioną siłą. Po wielu latach zrozumiałem, że byłem dzieciakiem, który chciał zapomnieć o sprawie i cieszyć się kolejnymi relacjami – oszukiwałem się. Wiele z nas miała w życiu związek, który był długi i w pewien sposób bolał przy rozstaniu. Najgorsze co może być to wejście od razu w inny związek. Po tylu latach wiem, że dziś w końcu jestem gotowy na PRAWDZIWY związek. Ale go nie chce. Czemu? Wiem, że teraz nie dałbym z siebie 100% w związku. Wiem, że związek tylko by mi przeszkadzał. Rozumiem, że mógłbym kogoś zranić jak dotychczas parę razy. Jak być singlem? Często słyszę „jestem singlem z wyboru”. Prawdziwi single się tym nie chwalą, po nich widać, że cieszą się sobą. Dopiero teraz zrozumiałem jak np. działa medytacja, dopiero teraz zacząłem interesować się motoryzacją, dopiero teraz jest mega otwarty na KAŻDĄ osobę. Nikogo nie dyskwalifikuje, nie ogranicza mnie żadne myślenie. Sam kwalifikuje ludzi, nie daje się ponieść presji społecznej, telewizji. Nie chce czegoś to tego nie robię. Wiecie jaki jest złoty przepis na bycie singlem? Powiedz sobie, że za np. 5 lat pojawi się osoba z którą spędzisz całe życie, ale do tego czasu chcesz stać się najlepszą wersją siebie. Życie przechodzi przez palce niczym piasek. W momencie w którym ty idziesz na kolejną imprezę, to jest jakiś człowiek na ziemi, który zdobywa szczyty swoich marzeń. Z bycia singlem trzeba być zadowolonym, trzeba się cieszyć każdą chwilą ze sobą, bo w przyszłości nie będziesz miał czasu dla siebie. Co będzie jak będziesz miał żonę, dzieci? Będziesz chciał/a być wspaniałym ojcem/matką? Będziesz musiał spędzać z nimi mnóstwo czasu (o ile nie cały czas). Moja rada dla Ciebie poznawaj ludzi, buduj siebie i stań się kimś z kogo będziesz dumny. Po tylu latach dopiero zaczynam rozumieć czym jest samotność. Bałem się jej, bo myślałem że nie dam sobie rady sam. Miliłem się. I z tym zdaniem was zostawiam.
  11. 2 points
    Ludzie poznają tematykę samorozwoju/uwodzenia żeby przeć naprzód, wyzbywać się blokad stwarzanych przez mózg, być jak zwinięty dywan który został rozwinięty etc. W skrócie, wychodzimy ze strefy komfortu i próbujemy nowych rzeczy. Są osoby, dla których staje się to sensem życia, co na początku każdej wkrętki może okazać się jednym z czynników składowych sukcesu; i dobrze. 1. Moją strefą komfortu było jedzenie batonów i brak aktywności fizycznej – nie wyobrażałam sobie innego życia. Ale później musiałam przestać z tym pierwszym i zacząć z tym drugim, bo wymyśliłam karierę modelki. Wkrótce poleciałam do Paryża, przy lądowaniu łapiąc ze strachu za kolano pewnego aktora telewizyjnego. Good for me (z Paryżem). 2. Kumpel po kilkuletnim związku przeżył ciężkie rozstanie. Jako drogę ucieczki znalazł rozwój we wszystkich możliwych dziedzinach. Dzięki niesamowitej motywacji poczynił kolosalne kroki naprzód. Good for him. Następnie z zaskoczeniem odkrył że „na uwięzi” nie dotarłby do takiego poziomu. No i cisnął dalej. 3. Inny kolega był poblokowany w kontaktach międzyludzkich. Jak wielu inteligentnych osobników, raz był człekiem o błyskotliwych uwagach, by później dostać zaćmienia w głowie, zamknąć się w sobie i nie potrafić sklecić zdania o przyzwoitym polocie i finezji. Nie umiał utrzymywać bliższych kontaktów z ludźmi – budował mur w którym istniał tylko on, jego myśli i metalowe brzmienia. Z jednej strony lubił swoją mroczną naturę, z drugiej – tęsknił do tej towarzyskiej, której pokłady gdzieś tam głęboko się znajdowały. Więc zaczął cisnąć z DG i NG. Wkrótce bez problemów potrafił na luzie porozmawiać (i nie tylko) z niemal każdą piękną kobietą. Good for him. Piękne historie motywacyjne, które nic, tylko rzeczą: możesz być zwycięzcą, jeśli tylko zechcesz! W tekście tym, nienawistnie czai się jednak „ale”… ad 1. Co, jeśli powiem Wam, że nieraz zaniedbywałam swój niebotycznie zdrowy tryb życia – w tych dniach właśnie pojawiała się frustracja. Kiedy rozwijałam karierę, wszystko jej podporządkowałam, moje życie było codzienną walką z samą sobą i słabościami; a tak nie można za długo, bo człek się tylko zadręcza. Ale to nie wszystko – w pewnym momencie mój metabolizm przestał być szybszy niż światło i wbrew usilnym staraniom straciłam swoją wymarzoną karierę w branży high fashion, w zamian za to zostając szarą studentką. Kiedy moja kariera legła w gruzach, byłam nieszczęśliwa – zwyczajnie nie widziałam innego scenariusza na własne życie. Nie mogłam też zaakceptować swojej sylwetki. Ad 2. Co jeśli powiem wam, że kumpel mój według swojej nowej filozofii dalej rozwijał się, przy okazji korzystając z hedonistycznej natury – wciąż good for him. Minęło sporo czasu. W pewnym momencie zwyczajnie zaczął coś czuć do jednej z wielu dziewczyn, które uwiódł. Po początkowej euforii, pojawiła się frustracja – bo przecież wymyślił sobie życie jako wolny ptak, bez żadnych problemów związanych z kobietami. Żeby uwolnić się z zauroczenia, popadł w dwa razy większy wir samorozwoju – już nigdy nie usiadł. Kiedy jego organizm z braku wypoczynku nie dawał rady – był na siebie zły, kiedy zaspał na kolejny kurs – z wyrzutem patrzył w lustro, kiedy z uśmiechem pomyślał o tamtej dziewczynie – zaraz winił i siebie, i ją. Nawet z samego rozwoju nie czerpał już satysfakcji. Z żalem obserwowałam, jak – celem unikania jakichkolwiek emocji – paradoksalnie coraz bardziej cierpiał. Stał się więźniem własnej wizji życia i drogi do wolności. Ad. 3. Co jeśli powiem Wam, że ten kolega na razie ma się dobrze, choć wkrętkę ma mocną. Nie mówię, że tak nie pozostanie, bo tekst ten nie jest o tym że wszystko się musi spierdolić. Zastanówmy się jednak, jakie ewentualne skutki mógłby ponieść, gdyby gdzieś się zagalopował, a wszystkie wzloty czy upadki zaczął podporządkowywać grze. No właśnie. Powyższe historie pokazują sukcesy bohaterów – ich niezwykłe przemiany i zawzięte postawy. Nie mówię więc, że masz nie sięgać celów, ale kiedy sięgasz – po prostu wyluzuj i zawsze bądź otwarty na nowe. Pamiętaj, że w sięganiu nie jest najważniejsze samo sięgnięcie (choć też jest fajne), a proces. Jeśli nie czerpiesz radości z procesu, stajesz się więźniem własnej psychiki i nie zgadniesz – wychodzenie ze strefy komfortu staje się Twoją nową strefą komfortu. To trochę jak w Ferdydurke, czy czymś takim. Zarówno w mojej historii, jak i historii mojego kumpla tak się stało – i tylko my byliśmy sobie winni. Zostałam szarą studentką? Ok, wystarczyło to pokolorować; życie podarowało mi cytrynę, więc trza było dokupić wódkę i zrobić imprezę. Kolega długo zwlekał żeby nacisnąć „start” i unieść się 1000 m nad ziemią, jak to śpiewał Mrozu – i w końcu nie nacisnął. Nie jest powiedziane, że inna droga byłaby przepisem na sukces – ale przegrana w walce jest zawsze lepsza i mniej frustrująca, niż ta walkowerem. Ja w końcu dokupiłam tę wódkę, kumpel jakoś powoli wraca do dawnego spokoju psychicznego. Ale o ile wspanialsze byłoby życie, gdyby po prostu z niego czerpać na bieżąco i czuć się ze sobą zwyczajnie dobrze? Jak najbardziej możesz zostać zwycięzcą, a ta stronka może nieśmiało wskazać Ci kierunek. Pamiętaj jednak, że w każdej bajce czają się wilki z białymi, ostrymi kłami, ufo, albo mojry. Zawsze coś może pójść inaczej, niż to sobie wymyśliłeś. Czasem nie muszą być to złe zmiany – ważny jest tylko sposób, w jaki to odbierzesz. Życzę Ci więc powodzenia w mądrym operowaniu narzędziami do pracy nad sobą. PS: Ostatnio tak się poskładało, że pracuję nad powrotem do starej branży. Mimo, że nie mogę sobie zarzucić braku konsekwencji w działaniu - podejście mam zdrowsze, dużo. Niech tekst ten będzie przestrogą również dla mnie, bym nie postradała zmysłów.
  12. 2 points
    Kanał to Dance Control...Tylko też dołóż coś od siebie z techniki i nie przejmuj sie opinia innych☺
  13. 2 points
    @Al B. A to mi #swieta też bardzo kojarzą się z zapachem mandarynek Do tego cały rytuał ubierania choinki, przygotowywania potraw, no a przede wszystkim czekania na Mikołaja z prezentami Oczywiście co roku stałym elementem mojego prezentu były albo skarpetki albo bokserki/slipy
  14. 2 points
    @TeTris mi w #swieta najbardziej zapadl w pamięci zapach mandarynek w słodkiej paczce, kiedy się ją otwierało bo nimi przesiąkała. Mimo, że nie byłem dzieckiem wychowanym w PRLu i owoców zwłaszcza mandarynek u mnie w domu było zawsze pod dostatkiem przez cały rok, to te wtedy były jakieś takie magiczne
  15. 2 points
    Kupno drobiazgów na aliexpress/alibaba i sprzedaż na allegro z prowizją 200%
  16. 2 points
    Pomijajac juz badanie ścieżek, podziwianie widoków i odkrywanie siebie - czyli kwestie, które wymienili koledzy i z którymi jak najbardziej się zgadzam - jest jeszcze jedna. Jeśli droga wydawała sie zajebista w momencie startu - brak podjęcia tematu przynioslby poczucie przegranej/ najgorszej decyzji w życiu już na samym poczatku. A tak, przychodza jeszcze te widoki - wiele radości i uniesien; dopiero potem cos nie wypala. Ale takie życie.
  17. 2 points
    Odpowiem na to pytanie za dwa lata albo rok Jestem zdania, że każda zmiana która pozwala Ci nie tyle wyjść na plus co odnalezc siebie jest warta konsekwencji. A wiem coś o tym.
  18. 2 points
    Jeśli to czułeś i chciałeś to decyzja była dobra. Konsekwencje mogą być różne. Uczysz się po prostu.
  19. 2 points
    Trzeba popaść w skrajności by móc odszukać balans
  20. 2 points
    To mi się spodobało: "ważny jest tylko sposób, w jaki to odbierzesz" - trafne podsumowanie. Próbując nieznanego i nowego człowiek się rozwija. Warto odważnie podchodzić do zmian i czerpać przyjemność z samego procesu, być tu i teraz. Nawet z bardzo kwaśnej cytryny można przyrządzić coś co chociaż będzie przypominać lemoniadę.
  21. 2 points
    Ja ostatnio miałem okazję czytać Miasto Ślepców i przyznam, że mocno pokręcona i przerażająca historia. Jest także film, ale podobno dużo słabszy. Przy tej książce wyobraźnia działa naprawdę intensywnie i na pewno nie jest to książka dla ludzi o słabych nerwach, czy osobach wrażliwych. Jedna z najlepszych jakie czytałem w ostatnim czasie to wciąż "Prawdziwy Gangster" - świetnie napisana, ciekawa, można nawet rzec, że z "elementami PUA" - naprawdę kozacka historia, szkoda, że do tej pory nie doczekała się adaptacji filmowej, bo myślę, że byłby sukces na miarę Wilka z Wall Street, tylko w mroczniejszym wydaniu. Teraz zabieram się za Outsidera S. Kinga i jestem ciekaw, co tym razem mnie czeka Książek psychologicznych czytałem swego czasu bardzo dużo i trochę mi się przejadły, teraz lubię jakieś kryminały, czy coś - chociaż czasu na czytanie bardzo mało.
  22. 2 points
    Witam wszystkich forumowiczów. Na imię mi Bartosz, ale na naszym poprzednim forum przechrzcili mnie jako Brontes, ( Jeden z Greckich Tytanów ). Na początek zaznaczę, że jestem dumny z takich osób jak Durden, czy Dobrodziej za kontynuację pracy naszego Ojca chrzestnego, Gracjana. Dzięki niemu nauczyłem się, że niemożliwe to jednak tylko słowo. Byłem bardziej skrytym użytkownikiem forum i bardzo rzadko udzielałem się na nim. Chcę to zmienić Choć nie mam tak lekkiego pióra jak Mendoza, to zamierzam opisać swoje doświadczenia z relacji damsko-męskich, ale także życiowych. Nasz kolega po fachu, Septo spędził sporo czasu, aby wprowadzić mnie na poprawną drogę i wytłumaczyć mi zależność uzależnień, czy wyłączania emocji w odpowiednim momencie. Miałem się tylko przywitać, a rozpisałem się jak na blogu hehe. Tak czy inaczej, jeszcze raz Siemanko !
  23. 2 points
    Dotykaj, całuj, dawaj emocje - rób to często, jak najczęściej, czytaj jej zachownia. Sprawdzaj jak reaguje na dotyk, przyzwyczajaj ją do siebie. Jednak nigdy nie podawaj się na tacy. Pokazuj lasi, że masz swoje standardy i nie byle chłystek z Ciebie!
  24. 2 points
    Dziewczyna fajnie zaangażowana w interakcje być może myśli też, że będzie z tego coś więcej. Na spotkaniu są emocje, a potem, gdy wróciła do domu emocje opadły i włączyła się logika i jej myślenie. Pytanie jak jest z wprowadzaniem seksualności do interakcji? Ja bym w dogodnym mi terminie zaproponował kolejne spotkanie i zobaczył jak zareaguje.
  25. 1 point

Announcements

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.