Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/29/18 in all areas

  1. 2 points
    Nie walisz, żeby mieć energię, ochotę i motywację na normalny seks więc nie widzę problemu.
  2. 1 point
    Ciemno, zimno, browar w ręku a (jeszcze) moja kobieta jest ponad dwa tysiące kilometrów stąd. Nie ma lepszego momentu na zwątpienie, kontemplacje, weryfikacje zysków i strat, w czasie, kiedy różowe okulary bezpowrotnie zostały zerwane z nosa przez zimny powiew rzeczywistości. Wczorajszy słoneczny obraz jest dzisiaj zimnym posągiem przykrywanym przez kolejne warstwy mroźnego śniegu w ciemnej uliczce pozbawionym nawet najskąpszych źródeł światła. A teraz jestem przy tym posągu, i się zastanawiam, jak tutaj wylądowałem. Który kierunek obrać, i czy brać, ten posąg, z sobą, w stronę słońca, czy też, szukać drogi z samym sobą. Jest mi chwilowo niewygodnie. Nie mogę szukać drugiego słonecznego obrazu nie żegnając się wpierw z zimnym posągiem rzeczywistości. Co nie jest chwilowo takie łatwe, ale też ku temu w tym momencie zmierza. Nie mogę szukać, bo mnie sumienie trzyma, co w sumie oznacza, że jeszcze morale mam w porządku. Nie bacząc na to, czy mi wygodnie czy nie. Niebawem będę płacił rachunek za swoje uczucia, bez znaczenia jest to, czy wyjdę z ciemnicy sam, czy też we dwoje. Miłość zawsze zostawia nam swoje weksle, jedna mniejsze, druga większe. Uwielbiam kobiety, chciałbym rzec, że kocham je wszystkie. Doświadczenie niesie mi jeszcze jedną ich charakterystykę, taką, że, kobiety bywają w kurwę niebezpieczne. I w rzeczywistości są. A za miłość przychodzi nam coś oddać. Czasami cena jest niesamowicie zawyżona. Poprzez swoje teraźniejsze doświadczenia i to, co słyszę od swoich znajomych, bardziej chłodno zaczynam podchodzić do kobiet. Jeszcze trzy miechy temu chciałem wybierać pierścionek zaręczynowy, dzisiaj jest to ostatnia rzecz którą chciałbym zrobić. To byłoby równoznaczne z przyłożeniem sobie gnata do skroni. Mam dobrego ziomka w pracy. Ożenił się dwie dekady temu, spłodził dwójkę dzieci, jego żona była bardzo kochana z początku, zbudował dom, dawał żonie pieniądze, żeby spłacała kredyt ma chatę, po dwóch latach się dowiedział, że ani jeden cent nie poszedł na kredyt, całe hajse jego żona przepierdoliła na zachcianki, sukienki po tysiaka itp itd. znalazła sobie nawet kochanka. Koleś się wkurwił, wziął rozwód, stracił dom, do końca życia będzie płacił na żonę alimenty (bo żona nie zarabia). Prawo pozwala mu zarabiać minimalną pensję, reszta ląduję automatycznie na koncie żony. Aktualnie mam sąsiada polaka, przyjechał do niemiec ze swoją żoną, która dwa lata temu poważnie zachorowała, w polsce nie mogła znaleźć pomocy, więc przyjechali tutaj, ziomek dobrze tutaj zarabiał, robił nadgodziny, żeby starczyło na leczenie żony. Żona niedawno wyzdrowiała i znalazła sobie kochanka, bo "mąż jej czasu nie poświęcał". Mało tego, przy rozwodzie jeszcze chciała go wyszarpać na alimenty dla niej (bo w polskim prawie alimenty dla żony przysługują). Ziomek nigdy, przenigdy w życiu by nie pomyślał, że jego kochana żona może jego tak wyruchać. KOMPLETNIE NIC nie dawało mu znaków, by tak myśleć. Powiodło mu się jednak, alimentów na nią płacić nie musi, ale aktualnie boi się kobiet w chuj. I teraz moja sytuacja. Poznałem kobietę, było PRZE-CU-DOWNIE, dlatego już myślałem o żeniaczce, ale jak pojechałem do niej, do rosji, dostałem w ryj od rzeczywistości, moja kobieta jest aktualnie w moich oczach pierdoloną egoistką. Wszystko wskazuje na to, że wpierw myśli o sobie, a potem dopiero o mnie. Jestem jebanym farciarzem, że nie zalałem, chociaż prezerwatyw nigdy nie użyliśmy, pomimo tego, że jebaliśmy się jak króliki. Ten związek umiera z godziny na godziny obustronnie. Nawet jeśli w strzępach rozmowy dogadujemy się o hajsie, przedstawiam na czym mi zależy i czego się nie podejmę. To dla niej niechęć przeze mnie do ślubu jest niemalże równoznaczne z niechęcią do niej, bo nie dostanie obywatelstwa. Czuje się wykorzystywany i to z każdym razem chłodzi mój stosunek do niej niczym ciekły azot. Czuje, że to pierdolnie na dniach. Trwa to tak długo, bo są jeszcze we mnie uczucia, wspomnienia najzajebistrzego pół roku w moim życiu. Gdzie zasypiałem z drugą osobą z uczuciem, że tak już będzie zawsze. Teraz płacę, lecz nie pieniędzmi, lecz nastrojem. Opadam na dno, ciśnienie wody staje się coraz cięższe i przygniata mi płuca, niebawem wtopię się w muł, nie będę widział nawet światła. Czekają mnie okropne dni, będę tam, gdzie jest mroczno, samotnie i zimno. Ale doświadczenie mówi mi, że wyjdę po drugiej stronie, tak jak zawsze, nie wiem tylko kiedy. Lepiej iść przez niego dobrowolnie i świadomie, gdy się przed nim wzbrania, dopada bezbronnego, i dusi podwójnie. Piszę ku przestrodze. Uważajcie na swoje kobiety, miłość to jedno, jednak trzeba uważać na to, co się daje i co się od drugiej strony odbiera. Na inwestycje i zwroty. Ktoś powie, że to wtedy układ, a nie miłość, a ja odpowiem, że mężczyzna kochający kobietę która ma go w dupie, nie szanuje swojego czasu, swojego szczęścia i swoich potrzeb.
  3. 1 point
    Pomyślałem, a czemu nie? Naczytałem się na ten temat ile z tego różnych korzyści płynie, chociaż sam raczej nigdy nie odczuwałem negatywnych. Ale lubię eksperymentować i sprawdzać nowe rzeczy. Akurat nie mam żadnej dziewczyny z którą mógłbym redukować napięcie seksualne więc wyzwanie na pewno będzie, a może i zmotywuje mnie to do działania w tym kierunku. Mam nadzieję że mi nie wyleci to z głowy będę pamiętał żeby umieszczać tu aktualizację. No to start 25.12 - 23:00!
  4. 1 point
    3 dni "zmagań" za mną. Chociaż tak naprawdę jedyne co miałem robić to nie robić nic Pewnie to przypadek, a może jednak dostałem kopa motywacyjnego, ale... Na drugi dzień mailem okazje iść na imprezę. Bardzo mi się nie chciało i szukając pretekstów żeby iść pomyślałem o tym challangu. No i poszłem, i było warto. poznałem pewna dziewczynę w tym klubie, spędziliśmy 3h razem, tańczyliśmy dość zmysłowo, były pocałunki i problem pojawił się na drugi dzień. Po takim wybodźcowaniu przez nią no po prostu musiałem jakoś sobie ułożyć, i pewnie w innym wypadku bym to zrobił no ale wyzwanie to wyzwanie dzisiaj obyło się bez żadnych problemów. Z tą dziewczyną umówiony jestem na randkę jutro. I tak się zastanawiam, gdyby do czegoś doszło, to wtedy challange ma sens? Chodzi o to żeby jak najdłużej się nie masturbować czy o taką ogólna abstynencję i właśnie to przynosi efekty?

Announcements

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.