Jump to content

Gdy wznosisz się wysoko, podziwiaj widoki

Sign in to follow this  
but_mil

206 views

Ludzie poznają tematykę samorozwoju/uwodzenia żeby przeć naprzód, wyzbywać się blokad stwarzanych przez mózg, być jak zwinięty dywan który został rozwinięty etc. W skrócie, wychodzimy ze strefy komfortu i próbujemy nowych rzeczy.

Są osoby, dla których staje się to sensem życia, co na początku każdej wkrętki może okazać się jednym z czynników składowych sukcesu; i dobrze.

1. Moją strefą komfortu było jedzenie batonów i brak aktywności fizycznej – nie wyobrażałam sobie innego życia. Ale później musiałam przestać z tym pierwszym i zacząć z tym drugim, bo wymyśliłam karierę modelki. Wkrótce poleciałam do Paryża, przy lądowaniu łapiąc ze strachu za kolano pewnego aktora telewizyjnego. Good for me (z Paryżem).

2. Kumpel po kilkuletnim związku przeżył ciężkie rozstanie. Jako drogę ucieczki znalazł rozwój we wszystkich możliwych dziedzinach. Dzięki niesamowitej motywacji poczynił kolosalne kroki naprzód. Good for him. Następnie z zaskoczeniem odkrył że „na uwięzi” nie dotarłby do takiego poziomu. No i cisnął dalej.

3. Inny kolega był poblokowany w kontaktach międzyludzkich. Jak wielu inteligentnych osobników, raz był człekiem o błyskotliwych uwagach, by później dostać zaćmienia w głowie, zamknąć się w sobie i nie potrafić sklecić zdania o przyzwoitym polocie i finezji. Nie umiał utrzymywać bliższych kontaktów z ludźmi – budował mur w którym istniał tylko on, jego myśli i metalowe brzmienia. Z jednej strony lubił swoją mroczną naturę, z drugiej – tęsknił do tej towarzyskiej, której pokłady gdzieś tam głęboko się znajdowały. Więc zaczął cisnąć z DG i NG. Wkrótce bez problemów potrafił na luzie porozmawiać (i nie tylko) z niemal każdą piękną kobietą. Good for him.

Piękne historie motywacyjne, które nic, tylko rzeczą: możesz być zwycięzcą, jeśli tylko zechcesz! W tekście tym, nienawistnie czai się jednak „ale”…

ad 1. Co, jeśli powiem Wam, że nieraz zaniedbywałam swój niebotycznie zdrowy tryb życia – w tych dniach właśnie pojawiała się frustracja. Kiedy rozwijałam karierę, wszystko jej podporządkowałam, moje życie było codzienną walką z samą sobą i słabościami; a tak nie można za długo, bo człek się tylko zadręcza. Ale to nie wszystko – w pewnym momencie mój metabolizm przestał być szybszy niż światło i wbrew usilnym staraniom straciłam swoją wymarzoną karierę w branży high fashion, w zamian za to zostając szarą studentką. Kiedy moja kariera legła w gruzach, byłam nieszczęśliwa – zwyczajnie nie widziałam innego scenariusza na własne życie. Nie mogłam też zaakceptować swojej sylwetki.

Ad 2. Co jeśli powiem wam, że kumpel mój według swojej nowej filozofii dalej rozwijał się, przy okazji korzystając z hedonistycznej natury – wciąż good for him. Minęło sporo czasu. W pewnym momencie zwyczajnie zaczął coś czuć do jednej z wielu dziewczyn, które uwiódł. Po początkowej euforii, pojawiła się frustracja – bo przecież wymyślił sobie życie jako wolny ptak, bez żadnych problemów związanych z kobietami. Żeby uwolnić się z zauroczenia, popadł w dwa razy większy wir samorozwoju – już nigdy nie usiadł. Kiedy jego organizm z braku wypoczynku nie dawał rady – był na siebie zły, kiedy zaspał na kolejny kurs – z wyrzutem patrzył w lustro, kiedy z uśmiechem pomyślał o tamtej dziewczynie – zaraz winił i siebie, i ją. Nawet z samego rozwoju nie czerpał już satysfakcji. Z żalem obserwowałam, jak – celem unikania jakichkolwiek emocji – paradoksalnie coraz bardziej cierpiał. Stał się więźniem własnej wizji życia i drogi do wolności.

Ad. 3. Co jeśli powiem Wam, że ten kolega na razie ma się dobrze, choć wkrętkę ma mocną. Nie mówię, że tak nie pozostanie, bo tekst ten nie jest o tym że wszystko się musi spierdolić. Zastanówmy się jednak, jakie ewentualne skutki mógłby ponieść, gdyby gdzieś się zagalopował, a wszystkie wzloty czy upadki zaczął podporządkowywać grze. No właśnie.

Powyższe historie pokazują sukcesy bohaterów – ich niezwykłe przemiany i zawzięte postawy. Nie mówię więc, że masz nie sięgać celów, ale kiedy sięgasz – po prostu wyluzuj i zawsze bądź otwarty na nowe. Pamiętaj, że w sięganiu nie jest najważniejsze samo sięgnięcie (choć też jest fajne), a proces. Jeśli nie czerpiesz radości z procesu, stajesz się więźniem własnej psychiki i nie zgadniesz – wychodzenie ze strefy komfortu staje się Twoją nową strefą komfortu. To trochę jak w Ferdydurke, czy czymś takim.

Zarówno w mojej historii, jak i historii mojego kumpla tak się stało – i tylko my byliśmy sobie winni. Zostałam szarą studentką? Ok, wystarczyło to pokolorować; życie podarowało mi cytrynę, więc trza było dokupić wódkę i zrobić imprezę. Kolega długo zwlekał żeby nacisnąć „start” i unieść się 1000 m nad ziemią, jak to śpiewał Mrozu – i w końcu nie nacisnął. Nie jest powiedziane, że inna droga byłaby przepisem na sukces – ale przegrana w walce jest zawsze lepsza i mniej frustrująca, niż ta walkowerem.

Ja w końcu dokupiłam tę wódkę, kumpel jakoś powoli wraca do dawnego spokoju psychicznego. Ale o ile wspanialsze byłoby życie, gdyby po prostu z niego czerpać na bieżąco i czuć się ze sobą zwyczajnie dobrze?

Jak najbardziej możesz zostać zwycięzcą, a ta stronka może nieśmiało wskazać Ci kierunek. Pamiętaj jednak, że w każdej bajce czają się wilki z białymi, ostrymi kłami, ufo, albo mojry. Zawsze coś może pójść inaczej, niż to sobie wymyśliłeś. Czasem nie muszą być to złe zmiany – ważny jest tylko sposób, w jaki to odbierzesz. Życzę Ci więc powodzenia w mądrym operowaniu narzędziami do pracy nad sobą.

PS: Ostatnio tak się poskładało, że pracuję nad powrotem do starej branży. Mimo, że nie mogę sobie zarzucić braku konsekwencji w działaniu - podejście mam zdrowsze, dużo. Niech tekst ten będzie przestrogą również dla mnie, bym nie postradała zmysłów.

Sign in to follow this  


4 Comments


Recommended Comments

Bo skrajności są zawsze niebezpieczne, czego by nie dotyczyły. Tak to już czasami jest, że najpierw się trzeba odbić od dna, a później z impetem wykurzyć w niewidzialny sufit żeby się trochę otrząsnąć. Ja też kiedyś wpadłem w te pułapkę samorozwoju. Zauważyłem, że z nim jest mimo wszystko trochę jak z używkami. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba zachować umiar i wiedzieć jakie niebezpieczeństwa wiążą się z "próbą stania się lepszą wersją siebie".

Share this comment


Link to comment

To mi się spodobało: "ważny jest tylko sposób, w jaki to odbierzesz" - trafne podsumowanie. 

Próbując nieznanego i nowego człowiek się rozwija. Warto odważnie podchodzić do zmian i czerpać przyjemność z samego procesu, być tu i teraz. 

Nawet z bardzo kwaśnej cytryny można przyrządzić coś co chociaż będzie przypominać lemoniadę. 

Share this comment


Link to comment

A już taka natura ludzka, że po drugiej stronie płota trawa wydaje się zawsze bardziej zielona, no i warto sprawdzić też co jest za następną górką. :)

Share this comment


Link to comment
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.