Jump to content

Adam - Marsjanin

Sign in to follow this  
but_mil

213 views

Tekst ten dotyczy historii Marsjanina i opisu metody, którą stosował do ogarniania celem tworzenia relacji bez zobowiązań. Zapraszam:)

Pewnego razu, gdzieś w kosmosie, marsjańscy naukowcy postanowili stworzyć serię ludzi, którzy mieliby zostać zesłani na inną planetę, zwaną Ziemią, i zamieszkiwać ją wraz z ziemianami (czytaj: innymi ludźmi). Ludzie Marsjan byli bardzo podobni do tych „oryginalnych”, jednak posiadali pewne cechy, które znacząco ich odróżniały.

Na przykład, przedstawiciele tej nieokreślonej rasy o nieco egzotycznej urodzie, mieli skłonności do humorków i apatii; wtedy należało zwrócić się do nich słowami: „Zjedz Marsa, bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyć.” - a następnie wyciągnąć z kieszeni batona Mars (koniecznie zwróconego napisem do kamery). Po wzięciu jednego kęsa takiego cudownego smakołyku, wszystko powracało do normy.

Innymi przypadłościami marsjańskich ludzi była specyficzna psychika i słabe serce – tacy ludzie miewali problemy z okazywaniem emocji i uczuć, a zarazem bardzo dużą skłonność do wnikliwej analizy wszystkich sytuacji i każdej możliwej opcji ich przebiegu. Wielkie kłopoty sprawiało im odczytywanie mowy ciała, ironii i sarkazmu. Byli indywidualistami, o braku umiejętności do pracy w grupach. Amerykańscy naukowcy, nie spodziewając się, że marsjańscy ludzie mogą pochodzić z innej planety, odmienność ich tłumaczyli chorobą zwaną Zespołem Aspergera.

Pewnego dnia, na Ziemię zesłany został pewien Adam (w ogóle wszyscy ludzie wyprodukowani przez Marsjan nosili imiona Adam, bądź Ewa). Już od początku miał ciężkie życie, gdyż trafił do Kieleckiego, w którym piździło. Nie to było jednak najgorsze; pierwsze problemy zaczęły się w szkole, gdy inni chłopcy śmiali się z jego orientalnego wyglądu, postawy i zachowania. Adam nie potrafił się bronić – uwierzcie bowiem, że nie ma nic gorszego, niż sytuacja indywidualisty rzuconego w bandę przeciętniaków (zwłaszcza, jeśli są to dzieci). Banda ta zdepcze indywidualistę w taki sposób, by już nigdy więcej nie spróbował być indywidualistą.

Bohater nasz jednak nie odpuszczał… zaprzyjaźnił się z internetem, który dał mu wielką wiedzę o wszystkim, co go otaczało. Pilnie studiował układ kosmosu, ludzką psychikę i tajniki technologii. Zaczynał rozumieć siebie i świat – a dzięki temu, światu trudniej było go zniszczyć. Po kolei odkrywał nieprzemierzone możliwości swego mózgu, które można było rozszerzać dzięki odpowiedniemu treningowi – na przykład poprzez układanie kostki w rytm muzyki Piotra Rubika.

Adam nabył umiejętność przebywania wśród ludzi i funkcjonowania w społeczeństwie. Wciąż odbywało się to według jego własnych algorytmów, lecz stawało się całkiem skuteczne. Zawierał pierwsze przyjaźnie, wstępował do grup fascynatów wszechświata, zaczynał poznawać dziewczyny. Im dłużej to trwało, tym bardziej się uczłowieczał. Zdobywanie umiejętności odczytywania ludzkiej psychiki tak bardzo go pochłonęło, że teraz nie tylko potrafił to robić, ale wkrótce wykorzystywał neurony lustrzane – umiał wchodzić w stany emocjonalne osób, z którymi przebywał.

Ze względu na ten fakt, jego koronną techniką uwodzenia miało stać się NLS. Ale to wymagało jeszcze czasu…

Na samym początku nasz bohater musiał przekonać się o własnej atrakcyjności i zdobyć pierwszą dziewczynę. Później… później coś nie wyszło i tak jeszcze kilka razy z kolejnymi dziewczynami. Następnie nasz bohater uświadomił sobie, że jego emocje potrafią się włączać i wyłączać na pstryknięcie palca. Postanowił korzystać z piękna otwartych relacji; spotykać i poznawać wszystkie te dziewczyny, które go rozczulały, intrygowały i mogły wnieść do jego życia coś nowego.

Działo się tak, ponieważ miał świadomość, iż jest jedynie malutką częścią wszechświata, zbudowaną z jeszcze mniejszych elementów. Jego życie było jedynie podrygiem, a niedługo po śmierci ciało miało zostać zjedzone przez robaczki. Coraz bardziej rozumiał, że to życie trzeba wykorzystać w pełni, póki czas, że nie może zmarnować ani jednej chwili. Że musi doświadczać różnych rzeczy, emocji oraz robić to, co sprawiało, że czuł się dobrze. Nasz bohater sam musiał zdecydować, co mogłoby to być…

A było wiele takich rzeczy. Jedną z nich było oczywiście smakowanie TYCH dziewczyn. W tym celu musiał przemyśleć, jak miałoby się to odbywać. Miał plan - algorytm prosty i niewprowadzający niepotrzebnych niejasności, jednak tym samym – zabijający całą tę otoczkę romantyzmu, polotu i finezji. Uwierzcie bowiem, że nie ma nic bardziej ujmującego niż niedopowiedzenia.

A na czym polegał NLS w wykonaniu naszego bohatera?

Na początku wzbudzał zaciekawienie swoją osobą, przeprowadzając przez stan zaintrygowania, w końcu – fascynacji. W trakcie rozmowy kobieta zaczynała mu ufać, czuć się przy nim bezpieczna i odnosić to wrażenie, że coś ich łączy. Dopiero, gdy Adam osiągał te etapy, przechodził do elementu rozpalania pożądania.

Nasz bohater słuchał kobietę i wskazywał jej na to, że ich relacja jest czymś wyjątkowym. Mówił na przykład o kołach zębatych, które idealnie do siebie pasują lub o dwóch statkach tego samego typu, znajdujących się w jednym miejscu i czasie na nieprzemierzonych wodach oceanu. Wskazywał wtedy niepozornie na siebie i target – dzięki temu, na poziomie podświadomości dziewczyna czuła, że w końcu poznała kogoś ze swej planety (choć nie była to prawda, bo Adam był Marsjaninem, a ona – Ziemianką).

Wywoływał stany emocjonalne (na przykład pożądanie) opisując pewne, na pozór ogólne, sytuacje. W ten sposób osoba słuchająca przypominała sobie dane odczucia, patrząc na Adama odpowiednio gestykulującego. To z kolei sprawiało, że rozmówczyni kojarzyła te stany z nikim innym, jak z naszym bohaterem. A kiedy jeszcze w tym czasie Marsjanin nasz zastosował odpowiednią eskalację dotyku – wtedy emocje te zostawały zakotwiczane. Każde ponowne dotknięcie w ten sam sposób, wywoływało te same emocje. Podczas gdy atmosfera stawała się gorętsza, kiedy Adam i dziewczyna byli coraz bliżej i tworzyli wokół siebie magiczną bańkę, a ich usta poznawały swoją miękkość, wtedy zdobywca szeptał do ucha dziewczynie zniżonym głosem, że chciałby tak całować każdy centymetr jej ciała i robiłby to już w tamtym momencie.

I właśnie w tamtym momencie, dziewczyna nie mogła już wytrzymać – spotkała w końcu faceta innego niż wszyscy, który potrafił ją wysłuchać i zrozumieć, a zarazem… zarazem nie mogła go wrzucić do szufladki z napisem „przyjaciel”, ponieważ wzbudzał w niej takie emocje, których nie potrafił wzbudzić żaden poprzedni mężczyzna. Nie mogła wytrzymać i dawała się uwieść do końca.

Metoda NLS jest metodą dziwną i schizową. Jest tak, ponieważ większość „wykonawców” nie czując tego, co mówi na głos, mówiłaby zarazem w myślach: „Ja pierdolę, co ja odpierdalam i pierdolę?!”. Dla większości byłyby to bujdy i kłamstwa, co nie dawałoby z kolei 100% skuteczności… Jednak Marsjanin nasz, był stworzony do tej metody – a metoda ta, była stworzona dla niego. Był skuteczny stosując NLS, ponieważ naprawdę wierzył w to, co mówi – i właśnie to sprawiało, że jego styl i sposób bycia były tak niepowtarzalne.

Tą metodą przez jego łoże przewijało się kilka dziewczyn, które w jakimś wymiarze były dla niego fascynujące. Jedna z nich była niezwykle uzdolnioną artystką, kolejna – kaskaderem, inna – muzykiem itd. itp. Także Butmilia miała okazję na własnej skórze przetestować jego techniki uwodzenia.

Lecz pewnego dnia wszystko się zmieniło…

Był to dzień, kiedy artystka zrozumiała, że kocha Adama. Umowa była prosta – aby chronić siebie, jego oraz relację przed toksycznymi skutkami zakochania, musiała przyznać się do tego i zakończyć znajomość. Pożegnali się w przyjaznej atmosferze i każde poszło w swoją stronę…

Marsjanin jednak tęsknił za ulubioną artystką z tych artystek, które zdążył poznać i zasmakować. Brakowało mu jej ciepła, uśmiechu, poczucia humoru. Stawał się coraz bardziej apatyczny, smutny i nie pomagały mu nawet batoniki Mars. Czasem odezwał się do jednej, drugiej czy trzeciej dziewczyny, ale nie wypełniały one pustki po artystce.

Pewnego dnia, trochę dzięki Mojrom, trochę dzięki dobrej woli naszego bohatera i artystki – trafili oni na wspólną domówkę. Pustka Adama zaczęła wypełniać się wraz z pierwszym ujrzeniem ujmującego uśmiechu jego artystki. Nie mógł znów jej stracić. Co więcej – był w stanie wyrzec się wszystkich innych, również fascynujących kobiet, na rzecz tej jednej jedynej. Adam i artystka od tego momentu chodzili wspólnie na spacery, patrzyli w niebo, gwiazdy i księżyc, pisali do siebie wiadomości, rysowali XD patykiem na plaży. Ich związek był niezwykle wspaniały, a Adam cieszył się z posiadania takiej dziewczyny.

Jednak life is brutal and full of zasadzkas – mawiają. Tak to już bywa na prerii, że czasem to ty zjadasz niedźwiedzia, a czasem to niedźwiedź zjada ciebie – również mawiają.

Jak wcześniej wspomniano, przypadłością ludzi z Marsa jest słabe serce. Słabość jego, objawia się właśnie w trakcie największych uniesień emocjonalnych, w momencie nastąpienia całkowitego uczłowieczenia. Bohater nasz był coraz słabszy, coraz szybciej się męczył, coraz ciężej oddychał… jego serce z każdym dniem biło słabiej, by za chwilę się zatrzymać. A ono nie mogło – nie wtedy, gdy zdobył damę serca, a dama serca zdobyła jego serce.

Czekała go ciężka operacja, której mógł nie przetrwać.

Oglądaliście kiedyś film „Bogowie”? Ja nie, ale znam kogoś, kto oglądał. Trzeba przyznać, że polscy kardiolodzy wymiatają – tak było i tym razem. Faktycznie, kilka dni później można było już zobaczyć Adama całego i żywego (choć może jeszcze nie w pełni zdrowego). Ku radości jego przyjaciół, bliskich, artystki i samego Marsjanina, wszystko się udało. Z nową pompką bohater nasz mógł już bez obaw cieszyć się wszystkimi uniesieniami i radościami. Po niespełna miesiącu wyszedł ze szpitala, by za chwilę powrócić do zajmującej pracy. Spoglądał w niebo, gwiazdy i śmiejący się do nieco księżyc. Wszyscy żyli długo, szczęśliwie i tak dalej.

A Butmilia do tej pory czasem widuje Marsjanina, by napić się razem piwa na mieście; choć on nie może tego z % :( 

 

THE END.

Sign in to follow this  


5 Comments


Recommended Comments

To jest historia oparta na faktach czy takie twoje fan fiction? Cukierkowe to takie...

Share this comment


Link to comment

Cukierkowo, bo Marsjanki to takie słodkie witaminki były, rodzice mi kupowali na przemian z Multisanostolem;) a tak na serio, zdarza się tak na świecie, ze komuś po prostu wychodzi.

Share this comment


Link to comment

Ja lubie sobie ponlsować w interakcjach. Fakt, że gdybym 24/7 mówił w ten sposób czułbym się niczym Hamlet wypowiadający "Być albo nie być- oto jest pytanie", ale  ja uważam to za fajne narzędzie (narzędzie, a nie metodę uwodzenia) to ubarwiania swoich emocji i całej rozmowy. Jeśli jest to spójne z kimś to efekt daje wręcz rewelacyjny i dużo można w ten sposób zdziałać. Pamiętam czasy, gdy stworzyłem sporo historyjek opartych o nls, które do dzisiaj są w moim "repertuarze" :)

Share this comment


Link to comment
Guest
You are commenting as a guest. If you have an account, please sign in.
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.