Jump to content
  • entries
    7
  • comments
    9
  • views
    1404

About this blog

Blog Dobrodzieja, usiądź i posłuchaj...

Entries in this blog

 

Gdy wali Ci się świat, miej już gotowe wyjście awaryjne!

Zastanawiałeś się kiedyś, co jeśli Twoje dotychczasowe życie z dnia na dzień pójdzie w rozsypkę? Ja też nad tym nie myślałem, do momentu, w którym się to wydarzyło. Miejscami będzie dość lakonicznie, ponieważ piszę o sprawach, które osobiście mocno na mnie wpłynęły.   W przeciągu dwóch góra trzech miesięcy wpadłem w bardzo głęboki dołek. I muszę zaczynać wszystko od początku.  Co się wydarzyło? Seria niefortunnych zdarzeń. Tak najprościej bym to opisał. Nie wdając się w zbędne szczegóły: Praca, którą uwielbiałem, stała się udręką. Padłem ofiarą mobbingu. Zdrowie, którym się cieszyłem, załamało się. Długotrwały stres wywołał kilka chorób. Kobieta, z którą wiązałem swoją przyszłość, zawiodła mnie. Byłem zmuszony zerwać zaręczyny na równy rok przed planowaną datą ślubu.   Pewnie dla Ciebie jedna z tych rzeczy wystarczyłaby, żeby się nie podnieść. Poddać się i odpuścić sobie życie.  Ale nie mnie, nie Dobrodzieja. Zimny chów praktykowany na północy opłacił się.   Oczywiście nie zacząłem działać od razu, załamanie nerwowe rządzi się swoimi prawami. Niemniej w chwili najgłębszego doła zacząłem zbierać się do kupy, analizować możliwości i korzystać z nich. Świadomie bądź też nie, byłem gotowy. Miałem wszystko by zacząć nowe życie.   Praca W poprzednich latach pracowałem w wielu miejscach i wiedziałem, że różnie w życiu bywa. Szczerze chciałem zostać w poprzedniej pracy, jednak okoliczności zmusiły mnie do złożenia wypowiedzenia. Czy jestem bezrobotny? Nie. Obecnie mam niemal trzykrotnie lepiej płatną posadę niż poprzednia. Jak do tego doszło? Nigdy nie przestałem rozsyłać CV-w chwili kryzysu odezwał się do mnie łowca głów-nie po raz pierwszy zresztą. Po prostu tym razem przyjąłem jego ofertę.   Zdrowie Tu, pewnych rzeczy nie przewidzisz, należy regularnie się badać. Ja mam to "szczęście", że już od kilku lat choruję na serce i swojego lekarza rodzinnego widuję najrzadziej raz na 3 miesiące i nie ukrywam przed nim żadnych faktów. Nie chcę po raz kolejny wylądować na pogotowiu z "angor animi" (lęk przed śmiercią-jeden z subiektywnych objawów zawału-nikomu nie życzę) nie wiedząc, co mi jest i czekając na kolejne wyniki narkotestów, zanim lekarze zdecydują się działać, bo chłop przed 30 nie może mieć zawału. Lekarz rodzinny od razu wyczuł, co się dzieje i skierował mnie na odpowiednie badania (na NFZ i wiecie co, nie narzekam). W ciągu 2 tygodni od pierwszych objawów miałem diagnozę, leki, zalecenie, aby więcej ćwiczyć i restrykcyjną dietę. Łatwiej wymienić rzeczy, które mogę jeść niż te, których nie mogę. Jest szansa na pełne wyzdrowienie. Są też inne profity, schudłem, wyglądam teraz świetnie i wyeliminowałem niezdrowe nawyki żywieniowe.   Związek No tu temat boli najbardziej. Nie chcę opisywać okoliczności i szczegółów rozstania na forum publicznym.  Na szczęście nie zdążyliśmy zainwestować zbyt wiele kasy w wesele i ślub. Na straty poszedł tylko pierścionek zaręczynowy i 4 lata wspólnego życia. Lepiej niż całe przyszłe życie i to mówię z czystym sumieniem. Miałem na koncie odłożoną pewną sumkę pieniędzy-zbieraną na ślub. Wystarczyło akurat na to, żeby spłacić wszelkie zobowiązania umowne na starym, wynajmowanym wspólnie mieszkaniu, ogarnąć sobie z miejsca nowe lokum i urządzić się tam.   Przesłanie tego wpisu jest następujące: shit happens. Nie ważne jak optymistyczne scenariusze zakładasz, nieważne jak bardzo unikasz katastrof, nieważne ile punktów honoru nabijesz sobie na jakimś głupim forum w Internecie. Katastrofy czasem się zdarzają i od Ciebie zależy, jak się wywiniesz porażce. Podejmuj działania, które zminimalizują ryzyko upadku i gromadź środki, które pomogą Ci podnieść się po kolapsie.    Teraz będę udzielał się częściej i będą to niestety moje "życiowe mądrości"

Jak i gdzie poznać dziewczynę?

Witaj, skoro tu trafiłeś, to znaczy, że zastanawiasz się gdzie poznać dziewczynę. Wskażę Ci miejsca, gdzie możesz poznać atrakcyjne kobiety. Na wstępie zaznaczę jednak, że to nie jest kolejna reklama aplikacji randkowej... Nie podam Ci linku do magicznej strony, gdzie single z całego świata łączą się w pary. Nauczę Cię za to patrzeć i wykorzystywać okazje, które zsyła los. Pokażę, jak samemu możesz sobie pomóc, bez pomocy szemranych guru, w dodatku całkowicie za darmo! Czemu? Bo i mnie kiedyś ktoś pomógł, tak jak ja teraz pomogę Tobie. Gdzie poznać dziewczynę? Zacznijmy od wyboru miejsca. Odpowiedź na pytanie "gdzie?" nie jest trudna. Jest banalnie prosta. Wszędzie tam, gdzie są atrakcyjne kobiety, a Ty czujesz się dobrze. Ulubiona knajpa, park, plaża, wesele szwagra, ogródek piwny przed restauracją... Możliwości jest sporo. Celowo nie wymieniam ekranu Twojego komputera i telefonu. Czemu? Bo korzystając z mediów, odbierasz sobie przewagę, ale o tym później.
To mogłaby być twoja dziewczyna, ale nie miałeś jaj żeby podejść. Teraz tu siedzisz i zadajesz pytanie "gdzie poznawać dziewczyny?" Zasada jest prosta: czujesz się dobrze, Twoja pewność siebie rośnie. Wybieraj miejsca, które Ci to zapewnią. Kobiety będą widziały Cię jako atrakcyjniejszego niż zazwyczaj. Używając komunikatorów, odbierasz to sobie. Trudniej jest poznać kogoś przez Internet niż na żywo. Zdajesz się tylko na wygląd zdjęć i łaskę zagadywanej dziewczyny. Proces absolutnie losowy. Albo się podobasz, albo nie. Nie masz nawet możliwości, żeby ocenić czy dziewczyna, do której piszesz, ma dziś dobry dzień. Zagadując na żywo, możesz ocenić sytuację na chwilę przed podejściem. Ocenić wygląd i nastrój kobiety. Minimalna praktyka w spontanicznym poznawaniu obcych ludzi pozwoli Ci ograniczyć ryzyko "wtopy". Nauczysz się rozpoznawać, kiedy ktoś jest chętny do rozmowy z Tobą, a kiedy nie. Zrozumiesz, w jakich sytuacjach warto podchodzić, a w których na starcie możesz sobie odpuścić. Jak zacząć taką spontaniczną rozmowę? Możliwości jest wiele. Możesz po prostu podejść i się przedstawić. Możesz o coś zapytać i wciągnąć dziewczynę w niezobowiązującą pogawędkę. Możesz skomentować sytuację, w której oboje się znajdujecie. Wystarczy tylko się na to zdobyć. Ludzie wbrew pozorom lubią zabijać czas rozmową. Tak właśnie poznaje się nowe dziewczyny.
 

Jak poderwać koleżankę?

Legendarne istoty! Ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach! Bohaterowie forów traktujących o relacjach damsko męskich-bo to o nich mowa!   Są w stanie uwieść najpiękniejsze kobiety tego świata w ilościach hurtowych.  Bez trudu prześcigają pociąg relacji Gdynia-Kraków już na wysokości Włoszczowej. Piją trzystuprocentowy spirytus. Walczyli w wojnie stuletniej. Za każdym razem otwierają pudełko tabletek w ten sposób, że nie muszą wyjmować ulotki dołączonej do opakowania, z którą powinieneś zapoznać się przed ich użyciem bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Wreszcie po kilkunastu minutach rozmowy odprowadzają do domu dziewczynę, którą próbowałeś poderwać od czwartej klasy podstawówk. Pewnie zawsze zastanawiałeś się jak poderwać koleżankę z klasy.    Nic dziwnego, że masz duży problem z uwierzeniem w te wszystkie historie, raporty i opowieści... Przyznaj się, że tak myślisz. Że nie przekonują Cię te relacje i wkładasz je między bajki.   Biorąc to wszystko na tak zwany chłopski rozum, takie rzeczy nie dzieją się w przyrodzie. Nikt nie wie jak poderwać koleżankę. Tobie nie wychodzi, twoim znajomym nie wchodzi i jak doskonale wiesz panowie, którzy chwalą się znajomym, ilu to kobiet nie zdobyli, często mają w rzeczywistości bardzo słabe wyniki. Swoimi opowieściami rekompensują sobie nieudane akcje. Ci ludzie są bardzo podobni do wędkarzy, którzy opowiadają o kolejnym ponad stukilogramowym sumie, którego z łatwością złowili w poprzedni weekend. Zapominają tylko, że nie z łatwością, nie stukilogramowego, nie suma i, że w ostatniej chwili zerwał im się z haczyka. Sam tak robisz. Ci na forum pewnie też. Tak sobie teraz myślisz.   Z drugiej strony, nieczęsto spotykasz w życiu ogarniętych facetów, którzy potrafią skutecznie uwodzić dziewczyny. Panowie, którzy są prawdziwie skuteczni w podrywaniu kobiet, ekstremalnie rzadko opowiadają znajomym o swoich przygodach. Słyszałeś pewnie kiedyś powiedzenie "cicha woda brzegi rwie". Tak też jest w przypadku tych mężczyzn, a poderwanie koleżanki jest możliwe.    Zastanówmy się razem czy to źle, że nie widujesz takich mężczyzn na co dzień, w szkole, uczelni, pracy, siłowni itp.   Dla Ciebie to źle, ponieważ nie wiesz, jak działają. Nie możesz się od nich uczyć skutecznych metod na rozbrojenie damskiego systemu obrony antyrakietowej. Przez to trudniej pojąć Ci i zrozumieć pewne mechanizmy, którymi rządzą się relacje damsko męskie i niestety często powielasz negatywne wzorce od kolegów ze swojego otoczenia.   Dla tych mężczyzn jest odwrotnie. Między innymi dzięki temu mogą oni skutecznie poznawać i zdobywać nowe kobiety bez obaw o to, że zostaną "spaleni" w swoim środowisku. Dyskrecja jest cnotą bardzo ważną z punktu widzenia kobiety. Pozwala jej mieć pewność, że znajomość z Tobą nie skończy się dla niej źle. Twoja umiejętność zachowania dyskrecji często decyduje o tym, czy kobieta wejdzie z tobą do łóżka.   Gdy masz reputację mężczyzny przebierającego w kobietach niczym w rękawiczkach, ciężej będzie Ci wdać się w romans. Sprzyja temu przede wszystkim postawa społeczeństwa. Przypomnę tylko sławną przypowieść o zamku i kluczu: Klucz który, otwiera wiele zamków, jest dobrym kluczem. Zamek, który jest otwierany przez wiele kluczy, jest do niczego. Bardziej szkodliwego ze względu na uwodzenie kobiet stwierdzenia nie słyszałem nigdy w życiu! No dobrze... Prawie nigdy. Są jeszcze ananasy lansujące mądrości, o tym jakoby jedna jedyna twoja cecha (wybrana przez nich) zapewniała bądź wykluczała Twoje szanse u kobiet. O tym, jak to widzę, napiszę może innym razem. Mężczyzna opowiadający o swoich podbojach to tylko opowiadający o swoich podbojach mężczyzna, ale już konkretna dziewczyna, o której opowiada ten mężczyzna w kontekście swoich podbojów, jest już towarzysko skreślona. Przypina się jej łatkę łatwej.   Inteligentna kobieta raz tak potraktowana lub znająca opowieści swoich koleżanek na ten temat, następnym razem zastanowi się siedemnaście razy, nim pójdzie do mieszkania z nowopoznanym mężczyzną. W skali globalnej znacznie utrudnia to proces skutecznego uwodzenia kobiet. Mnie i mi podobnym wyższa poprzeczka nie przeszkadza, lubimy wyzwania. Załóżmy jednak, że na taką źle potraktowaną kobietę trafi młody przepełniony ideałami adept relacji damsko męskich. W najlepszym razie się zniechęci. W najgorszym zacznie w niedługim czasie, po kilku podobnych doświadczeniach zacznie przejawiać cechy mizogina - mężczyzny nienawidzącego kobiet i unikającego koleżanek. Tak oto zaklęte koło się zamyka.   Proszę Cię więc, abyś przyswoił sobie zasadę dyskrecji w relacjach damsko męskich. Twoi znajomi i rodzina wcale nie muszą wiedzieć, że wczorajszej nocy "przeleciałeś zajebistą dupę w klubie". Ułatwisz w ten sposób życie sobie, nam mężczyznom i kobietom też. Oczywiście rozumiem, że korci Cię, żeby pochwalić się swoją zdobyczą znajomym i "dowieść swojej wartości jako mężczyzny". To normalna reakcja, ale uważam, że są na to lepsze sposoby niż chwalenie się. Podobnie jest z czymkolwiek innym.   Inną nieoczekiwaną zaletą zachowywania dyskrecji jest unikanie kwasów. Kwasów po rozstaniu, gdy mieliście wspólne środowisko, w którym się obracaliście. Przykładowo szkoła czy praca, gdy chwalisz się na lewo i prawo, że kręcisz z koleżanką, lub robisz to w taki sposób, że widzą to współpracownicy to: masz nikłą szansę na podryw, musisz liczyć się z presją otoczenia na to, że jeśli coś z tego będzie, to będziecie parą, i wreszcie faktem, że gdy przestaniecie być parą, to w miejscu pracy pojawią się dymy. Doskonałą receptą na to, jest właśnie zachowanie dyskrecji.   Tak, z czystym sumieniem obalam tu sztampową zasadę "nie bierz dupy ze swojej grupy". Owszem bierz dupę ze swojej grupy, ale rób to umiejętnie. Bądź dyskretny i nie afiszuj się z życiem prywatnym  w miejscu pracy. Po pierwsze, przynosi to więcej szkody niż pożytku w razie rozstania, a po drugie wygląda cholernie nieprofesjonalnie.   Współpracownicy będą Cię nienawidzić, dzięki temu prostemu rozwiązaniu unikniesz niepotrzebnych dramatów i nie dasz powodów do plotek znajomym twarzom, żyjącym z okazjonalnych dram. Nie muszę wspominać, jak bardzo zyskasz na atrakcyjności  w oczach koleżanek, będąc ponad tym wszystkim. Będziesz inny niż wszyscy, a wasza znajomość będzie tylko wasza - intymna i inna niż wszystko, czego do tej pory doświadczyliście.   Dzięki tej wiedzy możesz poderwać koleżankę.    Nie musisz dziękować.   Jak sam widzisz to, że ogarnięty uwodziciel, do tej pory był w twoich oczach niemal mityczną kryptydą porównywalną do Yeti, Potwora z Loch Ness, El Chupacabry i Uczciwego Polityka, a poderwanie koleżanki wydawało Ci się niemożliwe. ma swoje logiczne uzasadnienie. Dobra, z tym politykiem znów przegiąłem.   To miejsce i kilka innych powstały właśnie po to, byś drogi czytelniku mógł zaspokoić swoją naturalną potrzebę podzielenia się z innymi epicką historią, która przydarzyła Ci się zeszłej nocy. Bez obaw, że temat rozniesie się pośród Twoich znajomych i zepsuje Twoją reputację. Możesz podzielić się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami z innymi mniej lub bardziej doświadczonymi użytkownikami forum.   Gorąco namawiam Cię do takiej aktywności.   Pozdrawiam.   Dobrodziej z Północy
 

Plaster

Cześć Dzieciaczki!   Dziś będzie krótko i dla przypomnienia spraw fundamentalnych. Jak się wkradły błędy ortograficzne, to dawajcie znać, poprawi się.   Niedawno dowiedziałem się strasznej rzeczy, mój znajomy znalazł sobie dziewczynę. Nie byłoby to złe gdyby, nie fakt, że znalazł ją sobie w miesiąc po dramatycznym rozstaniu z wcześniejszą. Gdzie poprzednia trzymała go przy sobie dwa lata i waliła po rogach, ile wlezie. Nie była nawet jakaś specjalna, gruba brzydka i niepewna siebie. Ale miała w jego oczach jedną zaletę, pojawiła się w miesiąc po rozstaniu ze wcześniejszą. I tak odkąd pamiętam. Z wielkiej miłości poprzez rozpacz w kratkę do kolejnej wielkiej miłości. Facet nie jest w stanie być sam dłużej niż kilka tygodni. Bo pierdolca dostaje, a i ja słuchając jego wynurzeń.   Gość, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że coś jest nie tak. Nie zastanawiając się nad tym, wybiera sobie nieodpowiednie dziewczyny (jego jedyne kryterium to aby była chętna na związek i by go pocieszyć).  Nie trafia do mnie tłumaczenie, że przecież zawsze są przy nim jakieś kobiety i szybko po stracie zastępuje je następnymi. No ma kobiety, tylko jakie? Pierwsze lepsze, nie zastanowi się, czy z daną dziewczyną będzie mu dobrze, czy źle po prostu musi mieć ...obiekt uczuć do wielbienia.   Cecha typowo kobieca, żeby uzależniać się od związków i szukać plastra wśród was co nie?  Bzdura! Cecha typowo ludzka. Sam początkowo tak robiłem, wielu z was pewnie też tak robiło, a już na pewno wdało się w relację romantyczną z taką dziewczyną, bo przecież: "taka biedna nieszczęśliwa - muszę ją pocieszyć".   Ale przecież ktoś mądry powiedział kiedyś, że żeby zapomnieć o ex, trzeba poznawać nowe osoby i je podrywać. Tak! Ale czy ktoś mówiąc to, dodał, że od razu należy ładować się w kolejną relację? No nie... I tu wychodzi sedno sprawy.   Jak możesz oczekiwać od kogoś, że wytrzyma z Tobą dłuższy okres czasu, skoro sam nie wytrzymasz głupich kilku miesięcy? No jasne, że łatwiej jest znaleźć sobie kogoś nowego i odciąć się od starych problemów, ale one wrócą. Wrócą, szybciej niż myślisz. O wiele lepiej wydłużyć sobie czas bycia singlem po rozstaniu, bo wtedy masz czas.   Masz czas, żeby: Zapomnieć o byłej, przestać się nad sobą umartwiać. Przeanalizować co było w poprzedniej relacji ok, a co nie. Określić czego tak naprawdę od partnerki oczekujesz, a czego sobie nie życzysz. Zasmakować wolności i poznać lepiej siebie, w oderwaniu od potrzeb innych. Poznać wiele kobiet i dokonać selekcji w celu wybrania tej, która nadaje się do związku. Bez skrępowania robić to, na co masz ochotę, z kim masz ochotę. Czy co tam jeszcze sobie wymyślisz.   Ja przykładowo, pomiędzy ostatnią "wielką miłością", a obecną partnerką dałem sobie rok, i powiem szczerze, że choć na początku było mi ciężko, to już po 2 miesiącach cieszyłem się pełnią wolności i był to jeden z lepszych okresów w moim życiu. A w nowy związek wszedłem łatwo, szybko i przyjemnie bez uszczerbku na psychice i zdrowiu. W dodatku o wiele łatwiej prowadzić mi tę relację i wychodzić z kryzysów, niż tam, gdzie zabijałem klin klinem.   Pozdrawiam i polecam   Dobrodziej z Północy
 

Reguły Cialdiniego

Cześć Dzieciaczki!   Dziś skupimy się na "regułach Cialdiniego". Cialdini - profesor psychologii z Arizona State University, opracował swego czasu 6 zmyślnych zasad, szumne słowo opracował, po prostu sklasyfikował zjawiska już istniejące w przyrodzie... Zasady te dotyczą wywierania wpływu na innych. Już widzę jak wam się oczy cieszą na samą myśl o możliwościach, jakie one dają. Prawda jest taka, że każdy człowiek świadomie bądź nie podlega tym regułom i korzysta z nich. W tym miejscu chciałem podziękować dla użytkownika o nicku Arcanum, który to zwrócił moją uwagę  na to, że sam stosuję jedną z tych zasad. Ja o tym wtedy nie wiedziałem. Poczytałem trochę i... faktycznie! Reguła lubienia pasuje jak znalazł.   Co da Ci poznanie tych zasad? Sprawa jest prosta, będziesz mógł z nich świadomie korzystać, w jakim celu to już zależy od Ciebie. Możesz Podrywać, Negocjować, Nakłaniać innych do swojej woli i w końcu Podbić cały świat, rzucając tych nędznych śmiertelników na kolana! Yyyy, chyba się zagalopowałem w marzeniach... Bardziej humanitarnym zastosowaniem wydaje się możliwość wyłapania i obrony przed takimi zachowaniami ze strony innych. Tak, wierzę w to, że w gruncie rzeczy dobre z was chłopaki (i dziewczyny) i tą zabawką będziecie bawić się rozsądnie.   Dość tego przydługiego wstępu, ruszam do lodówki po piwko i możemy pisać dalej, gdybym nie mieszkał na parterze, chłodziłbym je na oknie, a tak to się boję, ale parter w akademiku ma taką zaletę, że każdy może "wpaść" nocą... I od razu wyjaśnienie dla abstynentów: Zdrowy mężczyzna może wypić dziennie bez uszczerbku na zdrowiu, a nawet dla kurażu. Następujące ilości alkoholu (jest to równoważnik, więc wybieraj mądrze): 2 piwa, 200ml wina lub jeden drink Np Szkocka z lodem. (podparte jakimiś tam brytyjskimi badaniami, w Polsce pewnie można więcej...).   Teraz zwracam się do osób, które znają owe reguły, niniejszy artykuł, powstaje z myślą o laikach i będzie to moja łopatologiczna wersja tych zasad, zainteresowanych szerzej odsyłam do źródeł. Na stronie zamieszczam go, ponieważ nie znalazłem tu tego zebranego w 1 artykuł.   Reguła Wzajemności. Dobrze wszystkim znana, polega mniej więcej na tym, że człowiek czuje się zobowiązany przysługą wobec osoby, która mu coś podarowała. Zasada ta jest bardzo silna i popularna, opiera się na niej lobbing. Człowiek uczciwy, bo niemal każdy się za takiego ma, czuje wewnętrzną potrzebę wywiązania się ze zobowiązań, przysługa za przysługę, towar za towar, towar za pieniądz i mamy handel. Można wykorzystywać ją w bardzo prosty sposób, dajemy komuś coś i zyskujemy stronnika, który chce "spłacić dług", więc skuteczne są tu wszelkie działania wyprzedzające. Dodatkową zaletą może okazać się to, że nie raz wdzięczność przewyższa nasz wcześniejszy wkład. Kobieta dająca prezenty to Femme Fatale.   Reguła Konsekwencji. Określę to jako wykorzystanie czyjegoś uporu przeciw niemu. Załóżmy, że delikwent ma jakieś poglądy na dany temat i upiera się przy nich. Jest to świetny moment, żeby to wykorzystać. Posłuchajcie czasem debat w telewizji, zazwyczaj upór jednego polityka wykorzystywany jest przez oponenta w celu ośmieszenia go (skojarzcie to z wujaszkiem negiem). Inna taktyka polega na poprowadzeniu rozmowy w taki sposób, żeby decyzja rozmówcy, często sprzeczna z jego poglądami i interesami, wynikała bezpośrednio z jego wcześniejszego stanowiska "Co? Jesteś niekonsekwentny w tym, co robisz?".   Reguła Społecznego Dowodu Słuszności. Czym jest dowód społeczny, nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, jeśli jednak uchował się ktoś niedoinformowany, jest to po prostu presja otoczenia, "Czarne jest białe a białe jest..." WRÓĆ! "Czarne jest czarne, a białe to białe". Często spotykamy się z krytyką dowodu społecznego i presją "Musisz być ponad to wszystko!" no ok, racja. Ale czemu by nie wykorzystać dowodu do własnych niecnych celów. Przykładowa kobieta będzie bardziej przekonana co do sugestii udania się gdzieś, jeżeli usłyszy uzasadnienie w postaci rekomendacji tego miejsca przez osoby trzecie. Im "fajniejsze" osoby trzecie, tym lepiej. Jest to nieoceniona wskazówka dla skrzydłowych, żeby grać do wspólnej bramki wspierając komplementem kolegę. Pisał o tym niegdyś Tical, w jednym ze swoich wpisów przytoczył postać kumpla zachwalającego drinki wykonane ręką Ticala.   Reguła Lubienia. Moja ulubiona. Zauważyliście pewnie, że częściej mówicie tak osobom w stosunku, do których czujecie sympatię. To samo tyczy się osób pociągających fizycznie, tworzą one wokół siebie "Aurę Zajebistości" do której inni lgną jak ćmy do lampy. Mechanizm jest prosty, fajnie ci się z kimś gada, lubisz go, no po prostu to twój kumpel, jak możesz nie pomóc dla kolegi? No właśnie jak nie pomożesz koledze to, co z ciebie za kumpel. Słynne: "Co? Ze mną się nie napijesz?" też pasuje. Jeśli dziewczyna Cię lubi to chętniej da się na coś namówić.   Reguła Autorytetu. W Polsce różnie z tym bywa, taka historia, ale na świecie ludzie czują respekt przed Autorytetami, Policja, Politycy, Profesorowie, Justin Bieber (WTF?!)... można by wymieniać długo. Łatwiej się zgodzisz na danie grosza do puszki, jeśli akcję charytatywną popiera twój idol. Prędzej kupisz "Calgon" od Pana Józka, który od 15 lat naprawia pralki niż od Zygmusia Chajzera, bo ten pierwszy się na tym zna. Tworzenie wokół siebie aury eksperta, powoływanie się na niego, czy też wykorzystanie szacunku, jakim darzy Cię otoczenie, daje piorunujący efekt. Warto napomknąć o symbolach autorytetu: samochód, mundur, zegarek, praca, mieszkanie... to pomaga.   Reguła Niedostępności. Gdy czegoś brakuje, lub może zabraknąć, towar jest atrakcyjniejszy. Cukier drożeje => babcie robią zapasy, "tylko jeśli zadzwonisz w ciągu 15 minut, to dostaniesz szczoteczkę do polerowania chomika gratis!", albo słynne okazje w sklepach, "końcówka serii 20% Taniej!" w domu zrywasz starą cenę, a tam albo taka sama, albo nawet niższa. Tworzenie wokół siebie atmosfery niedostępności, zegarynki, wszelkiego rodzaju kręcenia się na pięcie podczas DG to nic innego jak wykorzystanie tej reguły w praktyce.  Po drugiej stronie płotu trawa zawsze wydaje się bardziej zielona, bo jej nie mamy.   To by było na tyle. Mam nadzieję, że komuś to się przyda. Na koniec prośba do "Naturali" i "NLP-owców": Nie spierajcie się, wszelkiej maści regułki, to tylko spisane przez mądre głowy (takie jak ojcowie założyciele NLP) informacje uzyskane metodą prób i błędów przez naturali, żeby inni mogli korzystać z ich doświadczeń, eliminując błędy. Każda droga jest dobrą drogą, pod warunkiem, że jest twoją drogą.   Pozdrawiam Dobrodziej z Północy!  
 

Konsekwencje niespójności

Cześć Dzieciaczki!   Tym razem postaram się wyłożyć problem i coś na niego zaradzić. Problem ten odpowiada za lwią część nieudanych na starcie akcji i wiele spieprzonych relacji. Tradycyjnie proszę o zgłaszanie mi w wiadomościach błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych. Zostaną one poprawione.   OSTRZEŻENIE Wpis zawiera przemyślenia autora, a nie prawdę objawioną. Jeśli myślisz inaczej, pierdolnij się w czoło!   OSTRZEŻENIE Wpis zawiera dużo nawiązań do postaci z forum, są one mniej lub bardziej przypadkowe. Jeśli masz z tym problem, patrz drugie (część po przecinku) zdanie ostrzeżenia numer 1.   W czym rzecz? Problem pojawia się na samym początku interakcji z kobietą, a nawet już wcześniej. I nie jest nim ani negatywne nastawienie kobiet do was w chwili podejścia, ani wasz wygląd, ani wzrost, ani stan majątkowy, ani poziom rozwoju osobistego, ani nawet poziom cukru. Ale Dobrodzieju przecież jest: Daniel, Słodzenie, 185cm, Mieszki w portfelu, trenerzy uwodzenia (te podłe Hieny), wolna wola kobiet (zaakceptujcie wreszcie to, że ją mają), narastająca frustracja, pryszcze na twarzy, nadwaga, rządy (tu wstaw swoje znienawidzone ugrupowanie), klęska głodu w Kambodży, Żydzi z niższych warstw społecznych i inne problemy pierwszego świata... Od tego mamy tu cały sztab ekspertów (serdecznie pozdrawiam mini czat).   Największym problemem jest niezgranie podejmowanych starań z oczekiwanymi rezultatami.   Przykładowo: Chcesz zbudować trwały związek, ale dziewczyny szukasz wśród takich, które chcą się zabawić lub zgrywasz cwaniaka-ruchacza przed taką, która przejawia chęci na ten związek. Chcesz zaliczyć panienkę, wkurwiasz się, że jest łatwa i traktuje Ciebie tak jak Ty ją (przedmiotowo). Liczysz na relację bez zobowiązań, stosujesz taki sam podryw, jaki byś zastosował, gdybyś szukał związku (dotyczy też innych konfiguracji). Stosujesz jeden jedyny słuszny schemat podrywu do osiągania różnych celów, jeśli działa jesteś super podrywaczem, a jeśli zawodzi, wmawiasz sobie, że to wina społeczeństwa.   Dobrze istotę problemu chyba nakreśliłem. Teraz kilka porad jak go zminimalizować i podnieść swoją skuteczność. Nie obejdzie się bez uprzedniego poukładania sobie pewnych kwestii w głowie: Zastanów się, na jakiej relacji (LTR,FF,ONS) obecnie zależy Ci najbardziej. Nie oszukuj się, tylko dobrze nad tym przysiądź. Następnie przemyśl, gdzie możesz spotkać kobiety, które nie dość, że spełniają Twoje wymagania, to jeszcze będzie prawdopodobne, że zainteresują się Tobą. Jeśli wyszło Ci, że nigdzie, to puknij się w czoło i wykasuj badoo i tindera, bo tam wbrew pozorom Twoje szanse są mniejsze niż gdziekolwiek indziej. Nie gódź się na bylejakość! Gdy już dorwiesz potencjalną partnerkę, od początku do końca prowadź relacje SPÓJNIE ze sobą i celem, jaki sobie założyłeś, jednocześnie dopuszczając myśl porażki. Ważne! Sugerowanie się każdym słowem kobiety, jak prawdą objawioną źle się kończy. Za którymś razem Ci się uda! Ciesz się i świętuj!   Skąd wiem? Sam przez to przechodziłem i sprzedaję wam swoje przemyślenia, które przetestowałem na sobie i mi pomogły. Walczmy z niespójnością! Niespójność niszczy ludzi...   Jeśli myśleliście, że dam wam gotowe schematy jak prowadzić podryw na poszczególne typy relacji to sorry, nie dam wam, pomyślcie nad tym sami. Najpierw jednak zgrajcie ze sobą zachowanie, myślenie i uczucia, bo bez tego będzie wam ciężko żyć.   Pozdrawiam i Polecam: Dobrodziej z Północy  
 

Warunkowanie na przykładzie zazdrośnicy

Cześć Dzieciaczki!   Dziś będzie o trochę o wywieraniu wpływu i warunkowaniu. Poszperałem w źródłach, pomyślałem, potrenowałem i postanowiłem rozpisać to dla potomnych. Możliwe, że miejscami będę się powtarzał. Zwłaszcza że tekst jest dość stary, a ja aktualizuję go na potrzeby nowego forum. Śmieszna sprawa, bo moja dziewczyna wykorzystuje podobne rzeczy jako psycholog w pracy z dziećmi i działa.   Każdy czasem chciałby nakłonić inną osobę do zmiany pewnych jej nawyków. Wszystko jest do zrobienia. Wymaga jednak od nas trochę cierpliwości. Trzeba poświęcić wiele czasu i energii, żeby pożądany efekt otrzymać. Należy mieć jednak w głowie jasną wizję celu, do którego dążymy, wiedzieć czego oczekujemy, tak po prostu będzie nam łatwiej zachować konsekwencję w działaniu. Warto zapamiętać, że najbardziej skuteczną karą jest ignorowanie niepożądanego zachowania. Jakakolwiek reakcja powoduje "wzmocnienie" czyli potwierdzenie, że dane zachowanie działa i przynosi jakiś efekt. Przykład płaczu dziecka czy też focha. Jeśli chodzi o nagradzanie, to na samym początku dobrze jest zawiesić poprzeczkę nisko i w miarę postępów podnosić ją coraz wyżej. Nie należy jednak przestać nagradzać, gdyż może to spowodować zanik motywacji u osoby nagradzanej. Ważne jest też, aby nagradzać nawet, wtedy gdy "zadanie" jest wykonane nie do końca w sposób, w jaki sobie tego życzyliśmy, ale nadal poprawnie. Każdy postęp należy nagrodzić. Każdy brak postępu "ukarać", czyli zignorować, żeby przypadkiem go nie zakotwiczyć.   Pora na przykład.   Zadanie: Chcemy sprawić, aby nasza kobieta była mniej zazdrosna.   Zaczynamy od znalezienia punktu, w którym możemy się zaczepić. Punktem takim może być sytuacja, w której rozmawiamy z atrakcyjną kobietą w obecności swojej, a ta nie wykazuje negatywnych zachowań, grymasów itp. Wtedy zostawiamy kobietę, z którą rozmawialiśmy, podchodzimy do naszej i dajemy jej odczuć, że jest dla nas najważniejsza, gestem lub słowem. W jej głowie rodzi się myśl, że mimo tego iż mogliśmy sobie flirtować, woleliśmy wrócić do niej. Gdy jednak okaże zazdrość należy zignorować ten fakt i zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Dlaczego tak? Bo wtedy przekaz jest jasny: nie ulegliśmy, nie lecimy do naszej pani, bo jest zazdrosna i jej gniew nas przy niej trzyma. Nie kotwiczymy zachowania negatywnego, traci ono użyteczność, finalnie wygasa. A co jeżeli nasza kobieta już nie reaguje histerycznie na każdą napotkaną przez nas laskę? Wtedy możemy sobie odpuścić? Nie. Nadal okazujemy jej zainteresowanie, należy o tym pamiętać. Możemy sami się do niej uśmiechnąć, ona zapewne odpowie tym samym. W pewnym momencie osiągamy stan, w którym nasza kobieta wie, że jeśli rozmawiamy z inną, to w niedługim czasie nasza kobieta zostanie za to nagrodzona. Może to trwać kilka tygodni lub nawet miesięcy. Co osiągamy? Znika problem z przesadną zazdrością ze strony kobiety. My możemy natomiast okazać jej nasze zainteresowanie, przez co czuje się ona pewniej i atrakcyjniej.   Mam nadzieję, że takie rozpisanie sprawy chociaż paru osobom pomoże coś zmienić. Metodę tą można przenosić na różne sfery życia: Uwodzenie, związki, pracę, seks... Pozostawiam to waszej kreatywności.   Pozdrawiam, Dobrodziej z Północy    
×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.