Jump to content

Blogs

Featured Entries

  • David Durden

    Krótko o funkcjach portalu

    By David Durden

    W tym krótkim wpisie postanowiłem opisać podstawowe funkcje nowego portalu, aby ułatwić korzystanie wszystkim użytkownikom.  Jeśli cytujemy jakąś wiadomość, cytujmy tylko jej fragment do którego się odnosimy.  Na portalu możemy odwoływać się do danych użytkowników używając małpy. Mogę odwołać się do samego siebie np. @David Durden - ułatwia to komunikację. Jeśli odwołasz się do kogoś używając małpy, ta osoba otrzyma powiadomienie, że o niej wspomniałeś. Na czacie również działa odwołanie (z wyjątkiem stylu nocnego) - wiadomość do danego użytkownika podświetli się dla niego jasną zielenią. Dzięki temu szybko można przejrzeć czat i sprawdzić, czy ktoś o nas wspominał.  Jeśli ktoś ci pomógł lub podoba ci się czyjaś twórczość - podziękuj mu dodając punkty reputacji. Wystarczy kliknąć na serce przy danym poście i wybrać odpowiednią reakcję. Reputację można dodawać przy postach, wpisach na blogu, komentarzach oraz na tzw. wallu, a więc przy statusie użytkownika.  Jak wspomniałem wcześniej na forum mamy dostępne dwa style. Jeden to domyślny - Manosfera, drugi to styl nocny. Można wybrać odpowiedni styl na samym dole strony, klikając w "style". Zachęcam do używania nocnego stylu w nocy - wtedy można wczuć się w klimat portalu   Pisać na forum i pobierać można dopiero po zalogowaniu. Czat widoczny jest tylko po zalogowaniu. Na czacie dużo się dzieje, więc jeśli nie masz u nas konta, to sporo tracisz.  Użytkownicy mogą zgłaszać nieodpowiednie posty i treści. Moderatorzy otrzymają o tym powiadomienie w swoim profilu i będą mogli od razu sprawdzić sytuację.  Jeśli jakaś zawartość na portalu cię interesuje, możesz użyć opcji "obserwuję". Obserwować możesz profile, tematy, czy nawet blogi użytkowników.  Można używać statusu. Status jest dostępny w twoim profilu. Działa na zasadzie tablicy FB.  Na portalu istnieje 23 "leveli", które otrzymujesz za aktywność. Otrzymywanie poziomów przypomina grę typu Quake, czy Call of Duty i jest dodatkową motywacją do udzielania się na naszym portalu. Levele zdobywasz, gdy jesteś aktywny, liczy się wszystko - komentarze, blogi, posty, czy udzielanie się na swojej tablicy.  Jeśli wklejasz jakąś zawartość na portal, pamiętaj aby po wklejeniu usunąć formatowanie. Wystarczy, że zjedziesz na dół okienka, w którym dodaje się tekst i klikniesz na "usuń formatowanie". Dzięki temu portal zachowa estetyczny wygląd.  Ostatnia aktualizacja: 06.11.2018 Lista będzie pewnie aktualizowana. 
    • 0 comments
    • 397 views

NLP - o czym ty mówisz?

Witam wszystkich!
Dziś chcę poruszyć temat NLP. Wiele osób pyta się mnie czym jest NLP. W tym wpisie postaram się opisać NLP i przedstawić techniki związane z tą sztuką. Zaczynamy! Czym jest NLP? Musisz wiedzieć, że każda osoba ma inną definicje NLP. Każdy używa NLP (programowanie neurolingwistyczne) do swoich celów i na podstawie tych celów może podać definicje najlepszą dla siebie. Ja odbieram NLP tak, że pomaga to każdej osobie w zmianie życia, w odrzuceniu strachu, odrzuceniu wątpliwości. To właśnie dzięki NLP wiele ludzi założyło dobrze prosperujące firmy. Kiedyś NLP w biznesie było mniej spotykane niż teraz, ale ludzie biznesu przekonali się do tego tematu i teraz w wielu firmach są szkolenia w programowaniu neurolingwistycznym. Nawet nie wiecie, ale ludzie w banku, którzy chcą wam wcisnąć kredyt również znają podstawy NLP. Jak działa NLP? Posłużę się paroma przykładami z książki Steve Bavistera i Amandy Vickers NLP w praktyce. Rozluźnijcie się, możecie nawet włączyć sobie relaksacyjną muzykę (możecie nawet spróbować bez muzyki jeżeli ciężko wam się skupić). Przywołajcie wspomnienie, które nie jest dla was przyjemne. Coś poszło nie po waszej myśli, poczułeś/aś się źle, ból, smutek przeszyło całe twoje ciało. Po raz kolejny przeżyj tą sytuację jakby była ona wczoraj. Możliwe, że ta sytuacja była dla Ciebie tak dołująca, że nie chcesz czytać tego wpisu dalej, ale zaczekaj… Wciel się w rolę reżysera. Masz teraz PEŁNĄ władzę nad wszystkim co się dzieje w tej sytuacji, którą przywołałeś w swojej głowie. Chcesz dodać muzykę? Dodaj! Chcesz dodać komuś wąsa, albo ogolić go na łyso? Czemu nie! Możesz nawet wstawić tam osobę, która najbardziej Cię śmieszy i która będzie komentowała specjalnie dla Ciebie tą sytuację. Wszystko to co robisz, to tzw. „rekodowanie”. Teraz gdy przywołasz to wspomnienie, będzie towarzyszyło temu zupełnie inne uczucie. Profesjonaliści w sztuce NLP potrafią zmienić nawet najbardziej traumatyczne wspomnienia w swojej głowie. Teraz inna sytuacja. Wyobraź sobie, że pokłóciłeś/aś się z jakąś osoba, bądź rozstałeś/aś się z kimkolwiek. Dodaj do tej sytuacji cokolwiek chcesz, a następnie oddal się (widząc siebie i drugą osobę) i zacznij komentować to z rzeczami, które dodałeś w głowie, u mnie wyglądało to tak: I o to jesteśmy w parku Cieszyńskim. Widzimy zbliżającego się faceta o wdzięcznym imieniu Dominik. Czeka na niego kobieta o imieniu Anna. Anna zaczęła swój wywód, ale jej pejsy zasłaniają całe usta, więc nie wiemy o czym mówi. Widać, że Dominik spogląda na nią, ale co to? Dopiero teraz w studiu zauważyliśmy, że Anna ma na czole gigantycznego pryszcza i to właśnie na niego spogląda Dominik. Widzimy jak Anna prowadzi monolog, a Dominik walczy, ze sobą aby nie wycisnąć pryszcza Ani… I tak dalej. Uwierzcie mi, ale możecie dodać tyle rzeczy, że czasami jak będziecie komentować to zaczniecie się sami śmiać. Dodatek? W NLP wyróżniamy tzw. systemy reprezentacji. Są trzy głównie systemy reprezentacji: - wzrokowy,
- słuchowy,
- kinestetyczny. Czym są systemy reprezentacji? Każdy z nas ma jeden, bądź kilka systemów reprezentacji (jeżeli nie da się jednoznacznie stwierdzić jaki jest na pierwszym miejscu). Dzięki systemom reprezentacji wiemy czym kierujemy się w życiu. Działają one w ten sposób, że jeżeli mamy rozwinięty któryś z systemów reprezentacji bardziej niż inne to w danej rzeczy wychwycimy więcej szczegółów. Osoba z systemem wzrokowym znajdzie więcej szczegółów na obrazie. Osoba z systemem słuchowym będzie o wiele bardziej rozkoszowała się muzyką. Natomiast kinesteta podczas opowiadania historii może skupić się bardziej na swoich odczuciach, niż na wrażeniach słuchowych bądź wzrokowych. Jak sprawdzić, który to nasz system reprezentacji? Mów o jakiejś sytuacji, którą miałeś/aś. Mogła być przyjemna bądź nie. Nagraj to. Oczywiście mów sam(a) do siebie. Jeżeli używałeś/aś więcej słów „Czułem się, czułam się” itp. to oznacza, że jesteś kinestetą. Jeżeli mówisz np. „wtedy odjęło mi mowę” to oznacz, że jesteś osobą o systemie słuchowca. Natomiast jeżeli mówisz np. „rzuciłem okiem” to jesteś typem wzrokowca. Co daje poznanie swojego systemu reprezentacji? Dzięki tej wiedzy, możesz szkolić się w innych systemach. Jeżeli będziesz dobry we wszystkich systemach reprezentacji to podczas rozmowy z kimś, możesz wychwycić jakim on systemem się posługuje i zacząć komunikacje w jego systemie reprezentacji. To skutkuje bardzo łatwą rozmową i harmonią w każdym kontakcie z jakimkolwiek człowiekiem. Ciekawostka? Systemy reprezentacji można określić również po ruchu gałek ocznych, czy też po gestykulacji.  

Diamond12

Diamond12

 

Jak poderwać koleżankę?

Legendarne istoty! Ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach! Bohaterowie forów traktujących o relacjach damsko męskich-bo to o nich mowa!   Są w stanie uwieść najpiękniejsze kobiety tego świata w ilościach hurtowych.  Bez trudu prześcigają pociąg relacji Gdynia-Kraków już na wysokości Włoszczowej. Piją trzystuprocentowy spirytus. Walczyli w wojnie stuletniej. Za każdym razem otwierają pudełko tabletek w ten sposób, że nie muszą wyjmować ulotki dołączonej do opakowania, z którą powinieneś zapoznać się przed ich użyciem bądź skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Wreszcie po kilkunastu minutach rozmowy odprowadzają do domu dziewczynę, którą próbowałeś poderwać od czwartej klasy podstawówk. Pewnie zawsze zastanawiałeś się jak poderwać koleżankę z klasy.    Nic dziwnego, że masz duży problem z uwierzeniem w te wszystkie historie, raporty i opowieści... Przyznaj się, że tak myślisz. Że nie przekonują Cię te relacje i wkładasz je między bajki.   Biorąc to wszystko na tak zwany chłopski rozum, takie rzeczy nie dzieją się w przyrodzie. Nikt nie wie jak poderwać koleżankę. Tobie nie wychodzi, twoim znajomym nie wchodzi i jak doskonale wiesz panowie, którzy chwalą się znajomym, ilu to kobiet nie zdobyli, często mają w rzeczywistości bardzo słabe wyniki. Swoimi opowieściami rekompensują sobie nieudane akcje. Ci ludzie są bardzo podobni do wędkarzy, którzy opowiadają o kolejnym ponad stukilogramowym sumie, którego z łatwością złowili w poprzedni weekend. Zapominają tylko, że nie z łatwością, nie stukilogramowego, nie suma i, że w ostatniej chwili zerwał im się z haczyka. Sam tak robisz. Ci na forum pewnie też. Tak sobie teraz myślisz.   Z drugiej strony, nieczęsto spotykasz w życiu ogarniętych facetów, którzy potrafią skutecznie uwodzić dziewczyny. Panowie, którzy są prawdziwie skuteczni w podrywaniu kobiet, ekstremalnie rzadko opowiadają znajomym o swoich przygodach. Słyszałeś pewnie kiedyś powiedzenie "cicha woda brzegi rwie". Tak też jest w przypadku tych mężczyzn, a poderwanie koleżanki jest możliwe.    Zastanówmy się razem czy to źle, że nie widujesz takich mężczyzn na co dzień, w szkole, uczelni, pracy, siłowni itp.   Dla Ciebie to źle, ponieważ nie wiesz, jak działają. Nie możesz się od nich uczyć skutecznych metod na rozbrojenie damskiego systemu obrony antyrakietowej. Przez to trudniej pojąć Ci i zrozumieć pewne mechanizmy, którymi rządzą się relacje damsko męskie i niestety często powielasz negatywne wzorce od kolegów ze swojego otoczenia.   Dla tych mężczyzn jest odwrotnie. Między innymi dzięki temu mogą oni skutecznie poznawać i zdobywać nowe kobiety bez obaw o to, że zostaną "spaleni" w swoim środowisku. Dyskrecja jest cnotą bardzo ważną z punktu widzenia kobiety. Pozwala jej mieć pewność, że znajomość z Tobą nie skończy się dla niej źle. Twoja umiejętność zachowania dyskrecji często decyduje o tym, czy kobieta wejdzie z tobą do łóżka.   Gdy masz reputację mężczyzny przebierającego w kobietach niczym w rękawiczkach, ciężej będzie Ci wdać się w romans. Sprzyja temu przede wszystkim postawa społeczeństwa. Przypomnę tylko sławną przypowieść o zamku i kluczu: Klucz który, otwiera wiele zamków, jest dobrym kluczem. Zamek, który jest otwierany przez wiele kluczy, jest do niczego. Bardziej szkodliwego ze względu na uwodzenie kobiet stwierdzenia nie słyszałem nigdy w życiu! No dobrze... Prawie nigdy. Są jeszcze ananasy lansujące mądrości, o tym jakoby jedna jedyna twoja cecha (wybrana przez nich) zapewniała bądź wykluczała Twoje szanse u kobiet. O tym, jak to widzę, napiszę może innym razem. Mężczyzna opowiadający o swoich podbojach to tylko opowiadający o swoich podbojach mężczyzna, ale już konkretna dziewczyna, o której opowiada ten mężczyzna w kontekście swoich podbojów, jest już towarzysko skreślona. Przypina się jej łatkę łatwej.   Inteligentna kobieta raz tak potraktowana lub znająca opowieści swoich koleżanek na ten temat, następnym razem zastanowi się siedemnaście razy, nim pójdzie do mieszkania z nowopoznanym mężczyzną. W skali globalnej znacznie utrudnia to proces skutecznego uwodzenia kobiet. Mnie i mi podobnym wyższa poprzeczka nie przeszkadza, lubimy wyzwania. Załóżmy jednak, że na taką źle potraktowaną kobietę trafi młody przepełniony ideałami adept relacji damsko męskich. W najlepszym razie się zniechęci. W najgorszym zacznie w niedługim czasie, po kilku podobnych doświadczeniach zacznie przejawiać cechy mizogina - mężczyzny nienawidzącego kobiet i unikającego koleżanek. Tak oto zaklęte koło się zamyka.   Proszę Cię więc, abyś przyswoił sobie zasadę dyskrecji w relacjach damsko męskich. Twoi znajomi i rodzina wcale nie muszą wiedzieć, że wczorajszej nocy "przeleciałeś zajebistą dupę w klubie". Ułatwisz w ten sposób życie sobie, nam mężczyznom i kobietom też. Oczywiście rozumiem, że korci Cię, żeby pochwalić się swoją zdobyczą znajomym i "dowieść swojej wartości jako mężczyzny". To normalna reakcja, ale uważam, że są na to lepsze sposoby niż chwalenie się. Podobnie jest z czymkolwiek innym.   Inną nieoczekiwaną zaletą zachowywania dyskrecji jest unikanie kwasów. Kwasów po rozstaniu, gdy mieliście wspólne środowisko, w którym się obracaliście. Przykładowo szkoła czy praca, gdy chwalisz się na lewo i prawo, że kręcisz z koleżanką, lub robisz to w taki sposób, że widzą to współpracownicy to: masz nikłą szansę na podryw, musisz liczyć się z presją otoczenia na to, że jeśli coś z tego będzie, to będziecie parą, i wreszcie faktem, że gdy przestaniecie być parą, to w miejscu pracy pojawią się dymy. Doskonałą receptą na to, jest właśnie zachowanie dyskrecji.   Tak, z czystym sumieniem obalam tu sztampową zasadę "nie bierz dupy ze swojej grupy". Owszem bierz dupę ze swojej grupy, ale rób to umiejętnie. Bądź dyskretny i nie afiszuj się z życiem prywatnym  w miejscu pracy. Po pierwsze, przynosi to więcej szkody niż pożytku w razie rozstania, a po drugie wygląda cholernie nieprofesjonalnie.   Współpracownicy będą Cię nienawidzić, dzięki temu prostemu rozwiązaniu unikniesz niepotrzebnych dramatów i nie dasz powodów do plotek znajomym twarzom, żyjącym z okazjonalnych dram. Nie muszę wspominać, jak bardzo zyskasz na atrakcyjności  w oczach koleżanek, będąc ponad tym wszystkim. Będziesz inny niż wszyscy, a wasza znajomość będzie tylko wasza - intymna i inna niż wszystko, czego do tej pory doświadczyliście.   Dzięki tej wiedzy możesz poderwać koleżankę.    Nie musisz dziękować.   Jak sam widzisz to, że ogarnięty uwodziciel, do tej pory był w twoich oczach niemal mityczną kryptydą porównywalną do Yeti, Potwora z Loch Ness, El Chupacabry i Uczciwego Polityka, a poderwanie koleżanki wydawało Ci się niemożliwe. ma swoje logiczne uzasadnienie. Dobra, z tym politykiem znów przegiąłem.   To miejsce i kilka innych powstały właśnie po to, byś drogi czytelniku mógł zaspokoić swoją naturalną potrzebę podzielenia się z innymi epicką historią, która przydarzyła Ci się zeszłej nocy. Bez obaw, że temat rozniesie się pośród Twoich znajomych i zepsuje Twoją reputację. Możesz podzielić się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami z innymi mniej lub bardziej doświadczonymi użytkownikami forum.   Gorąco namawiam Cię do takiej aktywności.   Pozdrawiam.   Dobrodziej z Północy
 

Dlaczego kobiety kochają narcyzów?

Osobowość narcystyczna jest traktowana jako zaburzenie osobowości. Osoby narcystyczne pragną być podziwiane, nie mają empatii i nie potrafią przyjąć stanowiska innych ludzi. Przekonanie o własnej wyjątkowości bardzo często przyczynia się do faktu, iż narcyz osiąga w życiu więcej niż inni, co tylko utwierdza go w swoich przekonaniach. Stworzenie zdrowego związku z narcyzem graniczy z cudem. Osoby z tą osobowością bardzo rzadko budują trwałe relacje, nie mówiąc o relacjach "zdrowych", a więc przeciwieństwie relacji toksycznych. Macie w swoim otoczeniu jakichś narcyzów? Może sami jesteście narcyzami? Podzielcie się opiniami  

David Durden

David Durden

 

Wakacje od życia

Ok, podążę za modą, też coś wstawię o swoim życiu. Ostatni rok (bo może i tyle się nie udzielałam) minął mi pod znakiem emocjonalnej nudy. Wiecie - tak to już bywa na prerii, że w życiu niemal każdego dorosłego osobnika gatunku Homo Sapiens Sapiens, przychodzi taki smutny moment, w którym osobnik ten doświadcza problemu o nazwie brak problemów. Człowiek taki, wiodąc spokojny i poukładany żywot, osiągając pewien poziom, zaczyna się nudzić. Uzależniony od adrenaliny, ciągłego podążania naprzód, przeżywania śmiesznych akcji na imprezach i poza nimi – kiedy zwalnia, traci blask w oku i poszukuje nowej zajawki, która choć na chwilę mogłaby pobudzić jego zmysły; czasem ucieka się również do problemów z kategorii gówno-problemy lub cudzych problemów. Wynikało to trochę z tego, że zbyt dobrze nauczyłam się tłumić emocje, a potem odczułam tego wady. A poniekąd z czegoś kompletnie odwrotnego – byłam w trakcie najmocniejszego zauroczenia w swoim życiu, natomiast później się z niego leczyłam. Nie jestem na medycynie i nie znam się na tym – za to znam kogoś, kto jest. Cały czas utrzymuję, że hormony wytwarzane w organizmie zakochanego człowieka są jak niezłe narkotyki. Więc kiedy chciałam z tego wyjść, byłam jak narkoman na głodzie. Cały czas potrzebowałam jakichś chociażby słabych strzałów tych hormonów, które towarzyszyły mi przez ładnych kilka miesięcy. By pokonać nudę, wzięłam się za sporty ekstremalne, takie jak lotniarstwo, czy wspinaczka po rusztowaniach, a także pranie brudnych pieniędzy. Utrzymywało mnie to przy życiu, lecz emocje związane z niebezpieczeństwem towarzyszącym tym działaniom, starczały zaledwie na chwilę. Wciąż potrzebowałam czegoś mocniejszego, czegoś, czego jeszcze nigdy nie przerabiałam – nieszablonowego scenariusza na dalszą fabułę mojego życia. Tym samym odwaliłam kilka grubych akcji, z których jestem nawet całkiem dumna, bo miały polot i finezję, a także klasę. Z niektórych jestem trochę mniej dumna – wiecie jak to jest, gdy człowiek na siłę szuka emocji, czy czegokolwiek; właśnie wtedy nie ma to polotu i finezji (a tym bardziej klasy). Na szczęście umiem zgrabnie kreować swoją rzeczywistość, a wynika to ze sposobu w jaki ją odbieram. Dzięki pozytywnemu podejściu potrafię uznawać sytuacje, które dla wielu podchodziłyby pod kategorię „przypał”, za przygody życia (chociaż wiadomo, nie zawsze się tak da); wiele takich było w tym roku. Kontynuacja mojego cyklu opowiadań o perypetiach związanych z ogarniaczem Idzim* przybrała niemal rozmiary powieści; żeby nie było, Idzi nie był jedynym tematem fabuły – historia przy okazji splątała się losami najlepszej grupy przestępczej uwodzicieli Starożytnej Grecji (RSD Inner Circle Athens) i kilkoma innymi ciekawymi postaciami. Ostatecznie – ponieważ cykl moich opowiadań był osadzony w antyku – historia z Idzim zakończyła się w zaiste tragikomicznych okolicznościach (coby nie wgłębiać się w szczegóły). Grafomanię twórczą musiałam przerobić na działalność naukową. Miałam szczęście do promotora (który był prawdziwym ogarniaczem), a inżynierkę pisałam na temat związany z moim hobby. Wyszło nad wyraz dobrze, w drodze jest też jakiś artykulik. Teraz pozostaje tylko nie zejść z poziomu – a to ciężko, bo moja inteligencja przypomina wykres sinusoidy. Jak już mówiłam, moje losy skrzyżowały się z ugrupowaniem RSD i to w sumie przez przypadek. Super chłopaki, co jakiś czas ich spotykam na mieście. Raz nawet próbowałam im wingować w klubie, ale moja inteligencja osiągała wtedy swoje minimum; kiedy więc podeszliśmy z kolegą do targetów, wykrzyknęłam: - Cześć dziewczyny, bo on chce was poderwać! Wiecie, tak to jest, jak nadrabia się niedobory alkoholu po wakacjach...
W każdym razie, już więcej im nie wingowałam. Zresztą, ze względu na, jak się wkrótce okazało, zaskakujące koneksje – musiałam zrezygnować z roszczenia sobie praw do oficjalnej współpracy z ugrupowaniem RSD. Natomiast w ramach prezentu urodzinowego poderwałam sobie chłopaka; wiecie, wypatrzyłam sobie – przystojny był, wysportowany był, podeszłam, ogarnęłam – zna się w końcu te PUA zasady, co nie. Spotykaliśmy się chwilę, miło było, fajnie się gadało, oglądało filmy, mogłam mu wyrzucić każdy przeterminowany sos. Ale fal, nie było fal, nie było f-a-a-a-l. Dobra, jaka jest puenta z tego bałaganu? Jestem pewna, że ten rok mnie wymądrzył – nawet bardzo. Nie znaczy to, że spoważnieję (bo raczej nie). Znaczy to jedynie tyle, że pogubiłam się, potem składałam do kupy i tak kilka razy. Jako, że mam umysł analityczny – wyciągnęłam wiele ciekawych wniosków po, emocjonalnych dla mnie, wydarzeniach. Jak to bywa po przyswojeniu zbyt dużej ilości wiedzy jednak, nie jest ona jeszcze wystarczająco uporządkowana – mam w głowie chaos, taki przerost formy nad treścią. Teraz siedzę sobie 800km od mojej kochanej uczelni, odpoczywam sobie od życia – wiecie, tego życia tam (trochę za nim tęsknię). Karmię sobie swoją introwertyczną stronę, bo ta ekstrawertyczna stała ostatnio na piedestale. I tak jak sobie odpoczywam, wszystko mi się układa, wszystko zaczynam rozumieć. I czuję satysfakcję, jakbym była na finiszu rozwiązania szóstkowego zadania na sprawdzianie z matmy.   *jest tu nawet takie jedno opowiadanko na stronie, jakby ktoś nie wiedział  

but_mil

but_mil

 

Gdy wali Ci się świat, miej już gotowe wyjście awaryjne!

Zastanawiałeś się kiedyś, co jeśli Twoje dotychczasowe życie z dnia na dzień pójdzie w rozsypkę? Ja też nad tym nie myślałem, do momentu, w którym się to wydarzyło. Miejscami będzie dość lakonicznie, ponieważ piszę o sprawach, które osobiście mocno na mnie wpłynęły.   W przeciągu dwóch góra trzech miesięcy wpadłem w bardzo głęboki dołek. I muszę zaczynać wszystko od początku.  Co się wydarzyło? Seria niefortunnych zdarzeń. Tak najprościej bym to opisał. Nie wdając się w zbędne szczegóły: Praca, którą uwielbiałem, stała się udręką. Padłem ofiarą mobbingu. Zdrowie, którym się cieszyłem, załamało się. Długotrwały stres wywołał kilka chorób. Kobieta, z którą wiązałem swoją przyszłość, zawiodła mnie. Byłem zmuszony zerwać zaręczyny na równy rok przed planowaną datą ślubu.   Pewnie dla Ciebie jedna z tych rzeczy wystarczyłaby, żeby się nie podnieść. Poddać się i odpuścić sobie życie.  Ale nie mnie, nie Dobrodzieja. Zimny chów praktykowany na północy opłacił się.   Oczywiście nie zacząłem działać od razu, załamanie nerwowe rządzi się swoimi prawami. Niemniej w chwili najgłębszego doła zacząłem zbierać się do kupy, analizować możliwości i korzystać z nich. Świadomie bądź też nie, byłem gotowy. Miałem wszystko by zacząć nowe życie.   Praca W poprzednich latach pracowałem w wielu miejscach i wiedziałem, że różnie w życiu bywa. Szczerze chciałem zostać w poprzedniej pracy, jednak okoliczności zmusiły mnie do złożenia wypowiedzenia. Czy jestem bezrobotny? Nie. Obecnie mam niemal trzykrotnie lepiej płatną posadę niż poprzednia. Jak do tego doszło? Nigdy nie przestałem rozsyłać CV-w chwili kryzysu odezwał się do mnie łowca głów-nie po raz pierwszy zresztą. Po prostu tym razem przyjąłem jego ofertę.   Zdrowie Tu, pewnych rzeczy nie przewidzisz, należy regularnie się badać. Ja mam to "szczęście", że już od kilku lat choruję na serce i swojego lekarza rodzinnego widuję najrzadziej raz na 3 miesiące i nie ukrywam przed nim żadnych faktów. Nie chcę po raz kolejny wylądować na pogotowiu z "angor animi" (lęk przed śmiercią-jeden z subiektywnych objawów zawału-nikomu nie życzę) nie wiedząc, co mi jest i czekając na kolejne wyniki narkotestów, zanim lekarze zdecydują się działać, bo chłop przed 30 nie może mieć zawału. Lekarz rodzinny od razu wyczuł, co się dzieje i skierował mnie na odpowiednie badania (na NFZ i wiecie co, nie narzekam). W ciągu 2 tygodni od pierwszych objawów miałem diagnozę, leki, zalecenie, aby więcej ćwiczyć i restrykcyjną dietę. Łatwiej wymienić rzeczy, które mogę jeść niż te, których nie mogę. Jest szansa na pełne wyzdrowienie. Są też inne profity, schudłem, wyglądam teraz świetnie i wyeliminowałem niezdrowe nawyki żywieniowe.   Związek No tu temat boli najbardziej. Nie chcę opisywać okoliczności i szczegółów rozstania na forum publicznym.  Na szczęście nie zdążyliśmy zainwestować zbyt wiele kasy w wesele i ślub. Na straty poszedł tylko pierścionek zaręczynowy i 4 lata wspólnego życia. Lepiej niż całe przyszłe życie i to mówię z czystym sumieniem. Miałem na koncie odłożoną pewną sumkę pieniędzy-zbieraną na ślub. Wystarczyło akurat na to, żeby spłacić wszelkie zobowiązania umowne na starym, wynajmowanym wspólnie mieszkaniu, ogarnąć sobie z miejsca nowe lokum i urządzić się tam.   Przesłanie tego wpisu jest następujące: shit happens. Nie ważne jak optymistyczne scenariusze zakładasz, nieważne jak bardzo unikasz katastrof, nieważne ile punktów honoru nabijesz sobie na jakimś głupim forum w Internecie. Katastrofy czasem się zdarzają i od Ciebie zależy, jak się wywiniesz porażce. Podejmuj działania, które zminimalizują ryzyko upadku i gromadź środki, które pomogą Ci podnieść się po kolapsie.    Teraz będę udzielał się częściej i będą to niestety moje "życiowe mądrości"
 

Dziewczyna z drugiego krańca świata

Tak się mi złożyło, że jestem w dosyć satysfakcjonującym związku od kilku miesięcy i kompletnie nic nie zapowiada, by to się zmieniło.
W związku na odległość, rzecz jasna. Funkcjonujemy sobie dzięki takim technologiom jak whatsapp i samoloty. 
Pozwólcie, że sobie o tym popiszę, i spojrzę na to jeszcze raz z lekkiego dystansu.
  No to od początku )

Poznaliśmy się na jednym z najlepszych i największych wakeparków w europie, na urlopie, zasłużonym. 
Niestety w pierwszy dzień się trochę poturbowałem, więc odwiedziłem szpital na kilka prześwietleń. Kiedy już wróciłem, szedłem do swojej paczki, by zachlać się w trupa, zauważyłem jednak po drodze faceta i dosyć ładną kobietę, grających w pokera na hajse. Skorzystałem więc z okazji, by się rozerwać i podnieść się na duchu, dosiadłem się do nich (z worem lodu na kolanie) i zacząłem grać z nimi. 
Gadka szmatka, i wyszło - że są z rosji, w sensie ziomek już mieszka w germanii, a ona wciąż mieszka w byłym związku rUdzieckim. Myślałem, że są razem (nie byli).
Rozmawialiśmy po rosyjsku (cieszę się, że trochę go podłapałem jak byłem mały, po niemiecku (z ziomkiem) i ostatecznie po angielsku (jak nie dawałem rady z rosyjskim - z dziewczyną)). I tak sobie leciało.
Bawiłem się przednio (choć hajse przewaliłem), następnie poszliśmy się wszyscy w trójkę napierdolić łychą. I tak też się stało.
A mi wyszło : że dziewczyna jest interesująca i jest jedną z czołowych sportsmenek w swoim kraju. Ładna też jest, i to bardzo, ale po moich ostatnich relacjach ustawiłem sobie regułę, że twarz to rzecz drugorzędna, ważniejszy jest charakter. Możecie mi wierzyć, tak jest. Uroda powszednieje prędzej niż postanowienie, że chlać się już wincyj nie byndzie. A po za tym, co to kurwa jest, dobry talerz z niczym ?

No więc, obserwowałem kim ona jest. Tak minęło mi dwa dni, na olewaniu swojej paczki (kilkanaście osób) i spędzaniu czasu z nowymi znajomymi. (Od siebie powiem, że ciekawie jest nawijać przy jednym stole w trzech językach).

W ostatni dzień, okazało się, że jednak nie są razem... A że użyłem całej swej magicznej mocy, by zainteresować sobą, przez ten czas, ową damę. Pozostało mi tylko zdecydować, czy tego chcę. 
I jak na złość. Nawinęła się jeszcze po drodze brazyljka, z którą, od samego początku weszliśmy na konkretne tory (kurwa, panowie, u mnie zawsze jak się pojawi jedna ciekawa kobieta to od razu liczę godziny do momentu jak się pojawi druga). I zawsze obie są stuprocentówami, czyli na bank siądzie. Tak jest już N-ty raz. Zawsze wybieram, a potem po wyborze rozmyślam, jakby to było z tą drugą. Co jest wkurwiające.

Ostatecznie leżałem sobie w ostatni dzień, na plaży, smażąc plecki z rosjanką. Tym razem sami. 
Patrzałem na nią i się zastanawiałem, czy jej chcę, czy nie. (Od jakiegoś czasu jestem ostrożny, nie mam ochoty znowu brać sobie dziewczyny na miesiąc by potem jej rzucać). 
Rozmyślałem o tym, jak by z nią było i z czym to się wiąże, wyszło mi, że będzie nietrywialnie, ciekawie i trudno, ALE, jak to siądzie, to znaczy, że wszystko jest możliwe i że nie należy szanować systemu (jakoś tak sobie pomyślałem).

Koniec końców zdecydowałem, że mi ona całkiem w sumie leży, oboje mamy dużo wspólnego i mamy podobne charaktery.
No więc pocałowałem ją. 
Tak z niczego. 
Spojrzała na mnie. I widziałem jakby cały światopogląd sobie od nowa z przyjemnością ustawiała. Jakby coś odkryła, jakieś tajne przejście czy coś.



I tak się to zaczęło.

  Genaralnie, oboje mamy ludzi gdzieś, co jest bardzo fajne i  dobrze służy związkowi, cieszymy się sobą i nie obnosimy się swoją miłością.
Gdy wychodzimy gdzieś na miasto, to ludzie jakby przestawali istnieć, nie widzimy ich, a po za tym te kilka miesięcy minęły nam spokojnie i szczęśliwie. Związek się dobrze trzyma.
Czasami zapomniałem o balansie praca/zainteresowania/rozwój/moja połowina, ale w porę to zauważam i równoważę, więc się nie chwiejemy.

Latamy do siebie tylko samolotami, inaczej się nie pyli. Przeloty w dwie strony można wyrwać już za 160 ojro, raz się udało za 50 (sic!). Więc tragedii nie ma. Ja uczę się rosyjskiego, a ona niemieckiego. Językiem urzędowym w naszej relacji jest rosyjski. Mi się to podoba, bo z natury wymaga od nas obu czegoś nowego. Więc się nie nudzimy. Planujemy razem zamieszkać maksymalnie za rok. Oboje ni musimy przed sobą nikogo udawać (no, przynajmniej ja - bo mi się już zwyczajnie nie chce grać, a mimo to wszystko gra, po prostu się siebie nie wstydzę, o!).

Właśnie (przed godziną), wróciłem z Estonii (tam się teraz spotkaliśmy na weekend). Popijam sobie Jagermeistra i kończę tego bloga. I tak to się to właśnie kula.

Mendoza

Mendoza

 

Mieć/Chcieć/Być

+++ Jest to wpis z przed około dwóch lat, podpisuję się pod nim także dzisiaj, miłej lektury+++ Niejako od urodzenia, matka natura oczekuje od każdego nowego stworzenia tego, by to dziergnęło mieczyk z ziemi i wywalczyło sobie co zechce. Tak działa ewolucja, i tego nie przeskoczycie.
Ckliwie patrząc się na własną osobę nie posuniecie się nawet o mikrometr. Zacząłem od ostatniego wątasku - niech będzie. Zamiast wciąż czegoś oczekiwać od świata i tupać infantylnie nóżką w przypadku niepowodzeń, zadajcie sobie ten niebywały trud odpowiedzi na te pytanka. CO JA, mam do zaoferowania? CZYM mogę podbudować tych, których mam dookoła siebie? Moim zdaniem to powinno być jedną z definicji dojrzałego emocjonalnie faceta. Zamiast chcieć takiej i siakiej kobiety warto się zastanowić co Wy macie do zaoferowania. I wierzcie mi, pieniądze to naprawdę nie wszystko. Chociażby po ostatnią swoją kobietę wyciągnąłem rękę mieszkając w wynajętym pokoju, jeżdżąc obrdzewiałym autem prawie tak starym jak ja. A to była autentyczna Modelka, jak to się teraz modnie tu pisze, wyższa ode mnie, piękne włosy do pasa, ułożona, nie głupia, logicznie można było z nią rozmawiać i ustalać. Dałem jej to, czego żaden typ z wypchanym portfelem nie potrafił jej zapewnić. Poczucie bezpieczeństwa, pogodę ducha, uwagę, akceptację i mega wspierające podejście. Wracając, bo zaraz niepotrzebnego raporta tu wcisnę. Zamiast jechać autostradą do kresu nocy, rozejrzyjcie się jak poprawić własny stan. Jak można stać się chociażby małą, ale pozytywną zmianą na tym świecie, żeby rozsiać pozytywny wibe nawet tylko dla swoich bliskich. I tak dochodzimy do kolejnego wątku, jakim jest autodefinicja. To jest podporą stabilności emocjonalnej, a taka stabilność to swoiste mury trzymające poczucie bezpieczeństwa, które można zapewnić sobie i swoim bliskim.
  To jest to, że wiecie kim jesteście BEZ konieczności odbijania się w krzywym zwierciadle cudzych oczu. W pytkę ważne moim zdaniem, bo bez tego nie da się zbudować stabilności emocjonalnej. To niejako znajomość siebie, umiejętności dostrzeżenia swych zalet i wad, mocnych stron i słabości, własnych aspiracji i siły wewnętrznej.
A jak się patrzy w lustro, to się widzi wszystko co należy poprawić i się nie zasłania materiałem ani człowiekiem. Obraz siebie to też kwestia dialogu wewnętrznego którego ton należy sobie samemu wypracować. Jak dziesięć osób mi mówi, że jestem nic nie warty to sobie nie buduje na tym natychmiastowo obrazu siebie, jasne, sprawdzam, odnoszę do swych działań i ich motywów. Ale mam świadomość, że nie jestem cudzą opinią. Dzięki temu się nie szarpię, nie drę szat, bo ktoś mnie nie lubi / nie akceptuje. To jest podporą stabilności emocjonalnej, a taka stabilność to swoiste mury trzymające poczucie bezpieczeństwa, które można zapewnić sobie i swoim bliskim. Jestem przekonany, że piszę do ludzi inteligentnych i tyle wystarczy.

Mendoza

Mendoza

 

Kobiety z górnej półki - czyli jak po nie sięgać

Temat piekielnie aktualny w moim życiu od jakichś dwóch lat, kiedy to znudziłem się do ostatniej nitki kobietami bez polotu, ambicji i samostanowienia do tego stopnia, że postanowiłem przenieść swoje dotychczasowe zainteresowanie na zupełnie nieznany teren. Innymi słowy, zachciało mi się sięgać po najlepsze, najpiękniejsze i co ważniejsze, najbardziej łebskie kobiety jakie tylko mi się spotkać uda.

Pewnego pięknego dnia, po przeczytaniu kilku artykułów i po krótkim rozrachunku swojego życia, stwierdziłem, że należą mi się pierwszorzędne kobiety tego świata i tylko takie chcę mieć.
Dlaczego? 
A dlaczego nie?

Co we mnie takiego musi być, by takie kobiety mieć?
Czy mi potrzebne pieniądze?
Czy mi potrzebna firma i wór hajsu?
A dlaczego ja w ogóle myślę, że jestem nie wystarczający jaki jestem?

No właśnie, i to ostatnie to pytanie klucz w tym oto piknym dzisiejszym blogasku.

Ile razy widzieliście totalne ZERA, dna, po-ostatnie popłuczyny bujające się z kobietami, na widok i słuch których trzeba zbierać żuchwę z podłogi?

Co ten typ-zero w sobie takiego ma, że ta kobieta jest w nim tak zauroczona?
No, ten typ, przede-że-wszystkim, patrzy w lusterko i nie widzi siebie, jako kogoś, kogo nie stać na taką kobietę. Stawiam flachę, że mu to nawet przez myśl nie przejdzie.
Jak mu taka kobieta zacznie jakieś fochy strzelać, to on ostatnią rzeczą jaką zrobi, to się kajać zacznie. Bo?

Bo mu przez myśl nie przeszło - i nie przejdzie, że jest gorszy od niej.


Inna rzecz:

Kobiety... niby wszystkie różne, ale jeszcze takiej nie poznałem, która nie wymagałaby i nie chciałaby uwagi.
Znam wielu kolesi którzy myślą, że w podrywie to trzeba być mówcą milijon i nawijać rzeczy niestworzone do pułci pięknej. 
Otóż więcej idzie zyskać, szybciej relację można stworzyć, kiedy się kobiet słucha.

Dla zobrazowania weźmy sobie najdebilniejszy przykład, jakim jest nasz przełożony. Którego bardziej lubicie? Tego co z wami rozmawia, słucha i pamięta o czym rozmawialiście, czy tego, dla którego monolog jest formą komunikacji?
No właśnie  Tak samo jest z kobietami. No, może teraz trochę uprzedmiotowie kobiety (wybaczcie), ale kobiety LUBIĄ być czyjeś. Kropka. Mogą wam tego nigdy nie powiedzieć, mogą chcieć prędzej wyciąć sobie punkt G i obciąć cycki na płasko, niż się do tego przyznać. Ale tak jest. 
A jeżeli one tak lubią być czyjeś, to oznacza, że lubią, jak się o nie dba. (Stąd porównanie do szefa).
Do tego nie trzeba mieć urody kij wie kogo, z resztą facet nie jest od tego, by był kurwa ładny.
Do dbania o kobietę też nie trzeba mieć szkatułek złota. 
Więc w czym problem?
No z tym, że niektórzy boją się takich kobiet, więc z nimi nie rozmawiają, a jak już, to zesztywnieni po całości i miękcy w galotach

No.

Nie tak.

Dobra, bo się rozpisuję.

Niektórzy chcą też na starcie imponować takim kobietom, pokazywać, co to nie oni. Śledzą ją jak chmara czekając na jej uwagę(!), zamiast powiedzieć, że dawno z nikim tak się nie rozmawiało / miło spędzało czas / wspólnymi siłami rozpalało grilla, jak z nią.
Więcej idzie zyskać, jak się obróci obrazek. Lepiej pokazać, że się takie kobiety lubi (nie mylić z wieszaniem na szyję). Nie macie zielonego pojęcia, jak takie kobiety potrafią być samotne. 
Znam kilka takich kobiet, które aż czekają na szpilach, aż ktoś je wreszcie weźmie. Ale nie bierze, bo gra, kombinuje, JAK SPRAWIĆ BY MNIE WRESZCIE POLUBIŁA!. 

Jeszcze inne, zazdrość. Ten element powinien w ogóle nie istnieć podczas budowania takiej relacji. Ona jest  z wami, lub dopiero jesteście sobą zainteresowani i to nie dzieje się bez powodu.
Czasami, kobiety mnie uwielbiały za coś, czego w ogóle nie byłem świadomy. Na mniejszą zazdrość pomaga dobre troszczenie się o swoją wybrankę, tu nie ma w ogóle miejsca na powiedzonka w stylu "miej wyjebane to będzie ci dane!" .Bo tak, to mówią leszcze z gimnazjum.
Z takimi kobietami można też otwarciej rozmawiać, tu nie należy bać się tematów typu "co planujesz zrobić w życiu?", "czym się lubisz zajmować?", "Ile chciałbyś mieć dzieci w przyszłości?", "Jak według Ciebie wygląda dobry związek?". Słowem, trzeba mieć swoje poglądy. 

Potrzeby, jeszcze raz o nich, kobietom się nie daje tego, co chce im się dać. Trzeba im dać to, czego one potrzebują. To zupełnie dwie różne rzeczy. O tym się czasami rozmawia, a czasami trzeba wyczuć, więc kapka doświadczenia jak najbardziej się przyda. Nie ma co patrzeć na piękno i powodzenie kobiety z myślami "Nooo, ta to na pewno potrzebuję mężczyzny kutego na cztery łapy, wysportowanego i z prężną firmą!!". To są moim zdaniem bujdy. Jeżeli mężczyzna potrafi na siebie zarobić i sobie do przodu iść, jest w porządku.

Tęsknota i niepewność. Te dwie są niejako w gratisie z takimi uroczymi damami . Po pierwsze, są zarobione, więc czas ich posiadania jest ograniczony, po drugie, są bardzo piękne, więc można być pewnym, że cieszą się wciąż zainteresowaniem. Najlepszą obroną przed tą szarą parą, jest natychmiastowe ruszenie się z miejsca i oddanie się jakiemuś zajęciu (nie, nie polerowaniu berła  ). A jak to nie pomaga, to wyobrażenie sobie, że ta kobieta odeszła i trzeba wrócić do rzeczywistości i nadać mu barwy.

No i ostatnie, to spokój. Tu nie ma miejsca na nerwowe ruchy, nie ma czegoś takiego jak już-teraz-zaraz-natychmiast muszę do niej zadzwonić!! . W życiu jest wystarczająco stresowych sytuacji, nie trzeba ich dokładać swoją impulsywnością. W ewentualnych potyczkach słownych z takimi kobietami jest on na wagę złota.

Puenta jest króciutka, wystarczy czasami zmienić perspektywę, by coś, co jest niemożliwe, stało się możliwe.




 

Mendoza

Mendoza

Jak i gdzie poznać dziewczynę?

Witaj, skoro tu trafiłeś, to znaczy, że zastanawiasz się gdzie poznać dziewczynę. Wskażę Ci miejsca, gdzie możesz poznać atrakcyjne kobiety. Na wstępie zaznaczę jednak, że to nie jest kolejna reklama aplikacji randkowej... Nie podam Ci linku do magicznej strony, gdzie single z całego świata łączą się w pary. Nauczę Cię za to patrzeć i wykorzystywać okazje, które zsyła los. Pokażę, jak samemu możesz sobie pomóc, bez pomocy szemranych guru, w dodatku całkowicie za darmo! Czemu? Bo i mnie kiedyś ktoś pomógł, tak jak ja teraz pomogę Tobie. Gdzie poznać dziewczynę? Zacznijmy od wyboru miejsca. Odpowiedź na pytanie "gdzie?" nie jest trudna. Jest banalnie prosta. Wszędzie tam, gdzie są atrakcyjne kobiety, a Ty czujesz się dobrze. Ulubiona knajpa, park, plaża, wesele szwagra, ogródek piwny przed restauracją... Możliwości jest sporo. Celowo nie wymieniam ekranu Twojego komputera i telefonu. Czemu? Bo korzystając z mediów, odbierasz sobie przewagę, ale o tym później.
To mogłaby być twoja dziewczyna, ale nie miałeś jaj żeby podejść. Teraz tu siedzisz i zadajesz pytanie "gdzie poznawać dziewczyny?" Zasada jest prosta: czujesz się dobrze, Twoja pewność siebie rośnie. Wybieraj miejsca, które Ci to zapewnią. Kobiety będą widziały Cię jako atrakcyjniejszego niż zazwyczaj. Używając komunikatorów, odbierasz to sobie. Trudniej jest poznać kogoś przez Internet niż na żywo. Zdajesz się tylko na wygląd zdjęć i łaskę zagadywanej dziewczyny. Proces absolutnie losowy. Albo się podobasz, albo nie. Nie masz nawet możliwości, żeby ocenić czy dziewczyna, do której piszesz, ma dziś dobry dzień. Zagadując na żywo, możesz ocenić sytuację na chwilę przed podejściem. Ocenić wygląd i nastrój kobiety. Minimalna praktyka w spontanicznym poznawaniu obcych ludzi pozwoli Ci ograniczyć ryzyko "wtopy". Nauczysz się rozpoznawać, kiedy ktoś jest chętny do rozmowy z Tobą, a kiedy nie. Zrozumiesz, w jakich sytuacjach warto podchodzić, a w których na starcie możesz sobie odpuścić. Jak zacząć taką spontaniczną rozmowę? Możliwości jest wiele. Możesz po prostu podejść i się przedstawić. Możesz o coś zapytać i wciągnąć dziewczynę w niezobowiązującą pogawędkę. Możesz skomentować sytuację, w której oboje się znajdujecie. Wystarczy tylko się na to zdobyć. Ludzie wbrew pozorom lubią zabijać czas rozmową. Tak właśnie poznaje się nowe dziewczyny.
 

Odpowiedzialność - pigułka, którą powinien zażyć każdy mężczyzna

Wyobraźmy sobie sytuację, w której mamy dwóch mężczyzn. Dla jednego z nich sensem życia jest przenoszenie kamieni z jednego końca miasta na drugi koniec. Robi to codziennie od rana, do późnego popołudnia. Drugi z nich obserwuje przez okno, jak ten pierwszy taszczy kamienie każdego dnia i jest sfrustrowany. Zastanawia się po co on to właściwie robi? Dlaczego chodzi z kamieniami z jednego końca miasta na drugi i jest przy tym taki radosny? Przecież tu nie ma nic do śmiechu. „Ja na pewno bym nie nosił jak baran kamieni w te i we wte, no ewentualnie jakbym coś z tego miał” – myśli sobie ten mężczyzna zza okna i po chwili rozsiada się przed telewizorem. Niestety on nie ma tak radosnej miny. Jest pełen nihilizmu, złości i pogardy dla samego siebie. Obserwuje otoczenie i nie widzi sensu w tym co się dzieje. Bo jeśli już coś robić, to najpierw muszę mieć z tego jakieś korzyści. Bo jeśli już coś mam od siebie dać, to muszę natychmiast zostać za to nagrodzony. W innym przypadku mam to gdzieś i będę tutaj nadal siedział pełen pogardy dla siebie samego nic nie robiąc. To co odróżnia tych dwóch mężczyzn od siebie, to odpowiedzialność. Odpowiedzialność nadaje życiu sens. Ten pierwszy facet widocznie jest za coś odpowiedzialny. Być może nie jest mistrzem inteligencji, ale jest silny i przenosi kamienie z jednego końca mapy na drugi. Być może nie jest bystry i błyskotliwy, ale jest szczęśliwy. Widzi w życiu sens, bo jest coś, co sobie wymyślił i teraz to robi. Ten drugi nie ma natomiast po co żyć, ponieważ niczego sobie nie wymyślił. Nie szanuje przez to samego siebie, bo jak można szanować kogoś, kto tylko egzystuje i niczego w życiu nie osiąga, nawet celów prozaicznych? Staje codziennie przed lustrem i widzi sfrustrowanego człowieka, który po prostu żyje od rana do wieczora, nie mając w życiu żadnego sensu. W tych czasach taki problem narasta w ekspresowym tempie. Mężczyźni pragną odpowiedzialności, bo bez niej nie potrafią normalnie funkcjonować. Muszą sobie coś wymyślić i potem to stopniowo osiągać, gdyż inaczej będą wegetować. Problem pojawia się też w momencie, gdy nauczeni wszystko otrzymywać natychmiast, za naciśnięciem odpowiedniego guzika, panowie nie chcą nawet przez moment robić czegoś za przysłowiową pietruszkę. Na smartfonie naciskam kilka razy i otrzymuję odpowiedź. Nie muszę nawet zdobywać kobiet, bo przecież mam dostęp do pornografii. Nie muszę czytać książek, bo jak coś chcę to wpisuję w Google i od zaraz mam odpowiedź. Niestety to też nie jest tak, że ktoś przychodzi do faceta, mówi mu – słuchaj, zostaniesz muzykiem, tu masz gitarę i graj. A ja nie chcę, po co mi to dajesz? No właśnie, skoro nie chcesz tego, to czego chcesz? Co chcesz robić, co wymyśliłeś? Musisz sam wykombinować co chcesz robić, ponieważ inaczej nie będziesz niósł tego na plecach. Pamiętam nie raz ktoś mnie namawiał, żebym zaczął coś robić. Na przykład żebym zaczął chodzić na siłownię, zaczął lepiej się odżywiać, czy robić częściej porządki. Ale ja tego wtedy nie chciałem. Nie chciałem nieść ciężaru, którego nie chciałem, bo to przecież masochizm. Dopiero jak sam postanowiłem wybrać, co wygląda mniej więcej jak wybór samochodu w Gran Turismo 2 na PSX, wziąłem na plecy pewien ciężar i zrobiłem to z pełną premedytacją. I teraz go niosę. Bo gdy ktoś przychodzi i mówi ci, ej stary, zacznij biegać, od jutra zaczynasz, robisz to, nie masz wyboru. To tego nie zrobisz. To ty musisz tego chcieć, inaczej nie wytrwasz. To ty musisz być niezadowolony ze swojego życia, musisz być czasami na dnie, żeby coś podnieść. I dopiero jak to coś niesiesz, masz w życiu jakiś sens. Jest cała masa przypadków, gdzie ludzie na emeryturze nie mają żadnych zajęć i po prostu umierają. Wiem, że to śmieszny przykład, ale coś w tym jest. Ktoś zbudował dom, posadził drzewo, spłodził syna, skończył pracować, dzieci wyfrunęły z domu i nie było już co robić, więc nastąpił koniec, nie było już żadnej odpowiedzialności, żadnego czynnika motywującego – więc po co żyć? Organizm się katapultował. No, a kim są dla przykładu osoby najbardziej sfrustrowane? Najczęściej są to osoby, które nic nie robią tylko siedzą w domu i nie mają celu. Po paru dniach, miesiącach takiego siedzenia wymyślają problemy. Okazuje się potem, że mają oni więcej problemów niż ludzie, którzy chodzą do pracy każdego dnia i mają rodziny na utrzymaniu. Tamci nawet tego nie muszą, wstają kiedy chcą, jedzą kiedy chcą, śpią kiedy chcą – a są strasznie nieszczęśliwi. Dlaczego? Ponieważ nie niosą żadnej odpowiedzialności. Śmiejesz się z babć, które lecą do kościoła w beretach prawie codziennie. Ale one mają taki cel, to jest dla nich sens życia, odpowiedzialność. Śmiejesz się z dziadków, którzy co chwilę coś naprawiają, wymieniają, szukają sobie pracy – oni też chcą mieć jakąś odpowiedzialność. Ci ludzie, którzy nie podjęli się próby taszczenia jakiegoś ciężaru, po jakimś czasie zaczynają z nudów katować samych siebie. Ich życie przypomina odcinek White Christmas serialu Black Mirror, gdzie są zamknięci w małym pomieszczeniu, z którego nie mogą wyjść i są tam sami. Po czasie wariują, mają ochotę odgryź sobie palce, byle tylko coś zrobić. Bohaterka tamtego odcinka po roku spędzonym w takim „ciasteczku” wręcz nalega, żeby dać jej jakąś pracę, bo już nie wytrzymuje psychicznie. Szczególnie problem ten dotyczy młodych pokoleń, które są strasznie zagubione. Nie wiedzą o co właściwie tutaj chodzi. Wszyscy tylko zabierają z nich odpowiedzialność i potem dziwią się, dlaczego sobie nie radzą. Kobiety wychowują mężczyzn, którym brakuje męskich wzorców. Nikt nie mówi im, że pewnego dnia trzeba wziąć siekierę i pójść do lasu rąbać drewno. Mówi im się tylko, żeby nie dotykali siekiery, bo jeszcze sobie coś zrobią. Zdecydowaną większość bezdomnych stanowią mężczyźni. To mężczyźni dużo częściej odchodzą od normy w porównaniu do kobiet. Mało jest kobiet rebeliantek, które mają gdzieś opinię otoczenia, wybierają własną ścieżkę i postanawiają przeciwstawić się zasadom. Z reguły kobiety za tymi zasadami będą podążać, ponieważ są bardziej ugodowe. Mężczyźni częściej się buntują, co skutkuje tym, że stanowią dużą większość osób wykolejonych. „To mi nie pasuje, więc nie będę tego robił, nie zmusicie mnie, a co sobie inni pomyślą? Wali mnie to.” U mężczyzn obserwuje się zdecydowanie częściej odchylenia od normy negatywne (patologie), ale również zdecydowanie częściej odchylenia od normy w drugą stronę (geniusze, wielcy wynalazcy), w przypadku kobiet ten współczynnik jest raczej unormowany, rzadko zdarzają się odchylenia od normy – czy to w jedną, czy drugą stronę. Gdy mężczyzna opuszcza rodzinę, ponieważ znalazł sobie inną kobietę, wewnętrznie przegrał. Najpierw wziął odpowiedzialność na swoje barki, a potem zamiast nią nieść, odpuścił. Po jakimś czasie będzie coraz bardziej wypalony wewnętrznie, to będzie jego życiowa porażka – nie sprawdził się jako mężczyzna, głowa rodziny. Często po rozwodzie taki facet nawet nie potrafi wyprowadzić się z domu, nie stać go na taki gest, więc odnosi kolejne porażki, wciąż ucieka od odpowiedzialności, jednocześnie tracąc jakikolwiek sens życia i poczucie własnej wartości. Bo kolejny raz – jak mogę szanować siebie, skoro jestem takim słabym człowiekiem? Jak mogę szanować siebie, człowieka, który zamiast wypić piwo, które sam sobie wlał do kufla, wolał uciec z pola walki jak tchórz. Czasami ktoś mi pisze, że mu się nie układa w życiu, że nie idzie mu z kobietami. Potem okazuje się, że ta osoba nie ma w życiu żadnego sensu. Nie ma pojęcia po co właściwie żyje, ale chce żeby jeszcze inni zwrócili na niego uwagę. To jest prawie zawsze taka sama sytuacja. Ktoś próbuje zwalczać skutki, a nie przyczyny problemu. Najczęściej przyczyną twoich problemów jest to, że nie wiesz co chcesz robić. Niby tu jesteś, ale nie wymyśliłeś sobie zajęcia. Nie masz żadnego sensu w życiu. Wstajesz rano i nie wiesz po co wstajesz. Nie jesteś za nic odpowiedzialny. Dlatego podejmij odpowiedzialność. Znajdź jakiś naprawdę ciężki kamień, taki który ci się spodoba i zacznij go nieść. Złap siekierę i pójdź rąbać drewno. Zobaczysz jak nagle całkowicie zmienia się twoje życie, na niemal wszystkich płaszczyznach.

David Durden

David Durden

 

Budowanie pewności siebie , potrzebne zachowania podczas pierwszej randki czyli wszystko to co najważniejsze na pierwszym spotkaniu

Witam Was, na początku zastanawiałem się czy ten blog nie jest zbytnio chaotyczny lecz potraktuje wstęp jako zachęcenie Was do zmiany na lepsze oraz jednocześnie przedstawię Wam w pigułce jak wyglądają moje obecne relacje z kobietami ,na jakim poziomie jestem, Zaczynając od początku , nie będe ukrywał że spotykam się z kobietami 35+ , nie są to żadne ochłapy , są to naprawdę atrakcyjne kobiety. Oczywiście ja zaczynając od zera czyli od swoich pierwszych randek , nie celowałem tak wysoko i oczywiście nie uważam że jestem już na tym najwyższym pułapie atrakcyjności kobiecej lecz już mogę z zażenowaniem czasem spojrzeć na sms  napisanego przez kobietę która już mnie nie kręci a daje mi znak że chce sie przespać ze mną(boże jak ja tego chciałem) . To jeszcze potrwa. Słowem wstępu pragnę Wam przekazać bardzo ważną rzecz, pasja o której tak się tu mówi, Wasze przeżycia są okrutnie ważne do tego aby zachęcić , zainteresować kobietę do naszej osoby. To dzięki przeżyciom , trudnym chwilom , nawet jednodniowej nowej pracy w jakimś dziwnym miejscu potrafimy być inni dla kobiety...bardziej ciekawi . Tacy bądźmy , róbmy to dla siebie .      Wiele nie rozumiałem czytając blogi na temat spójności, chciałem kobiety do związku , na seks , nie mogłem się określić więc Ty kolego który nie masz ani jednej z tych rzeczy będziesz miał na początku bardzo ciężko aby kobieta uznała że jesteś spójny w tym co robisz , spójny w swoich zamiarach .Już na tym etapie budujesz swoją atrakcyjność a bardziej zaufanie . Skoncentrowany na określonym typie znajomości będziesz mógł o wiele pewniej, swobodniej poruszać się w kręgu kobiet. Uwierz , mówienie pewnym siebie i przekonującym tonem głosu do kobiety zdania typu ,,Nie szukam nikogo na stałe,czuję że to nie mój czas na to "  Ona wie że jej nie okłamujesz . Bądź jeśli chcesz tego związku...radziłbym to powiedzieć mniej czytelnie dla niej aby zbytnio nie wystraszyła się. Blog kieruje do osób które chcą poznawać kobiety , bawić sie z nimi i nie osiadając tylko na jednej aby móc budować swoje doświadczenie i piąć się co raz to wyżej w karierze atrakcyjnego faceta.   To nie jest zbiór wymyślonych zdań, zachowań z innych blogów ..to wszystko zbudowane na mikrym doświadczeniu lecz bardzo intensywnie przeżywanym . NIe myśl że czytając tego bloga złapałeś Pana boga za nogi. Pisząc go leże teraz przeziębiony na łóżku , mam gile w nosie . W telefonie nr do atrakcyjnych kobiet, a nawet do po prostu fajnych.   Dlaczego Ty ? Dlaczego Ciebie akurat ma polubić? Zastanawiałeś się nad tym dlaczego z Tobą ma sie przespać ?  Jesteś odważny w życiu ? Spytasz jaka odwaga ...mówisz wprost kobietom to co chcesz im powiedzieć ? Mówisz na pierwszej randce do kobiety tuż po pierwszym pocałunku ,,Połóż dłoń na moim kutasie " ? szepcząc jej to na ucho. Czy będąc na randce z kobietą mówisz do niej patrząc głęboko w oczy ,,O wiele bardziej wolałbym w tym momencie Cie objąć lecz wiem że mogłoby to być dla CIebie krępujące w tym miejscu ?"  Prosisz kelnera o rachunek , wychodzicie z knajpy. Czy umawiając się z kobietą jesteś na tyle szczery żeby powiedzieć jej ,,Tak interesuje mnie tylko seks ale nie ten jednorazowy " tak bez krepacji że Ona Cie zleje ? To jest odwaga..ta seksualna która jest niesamowicie potrzebna  a wręcz najważniejsza dla posiadania i zdobywania fajnych kobiet. Wyprzedzę Wasze obiekcje , te negatywne . Może po przeczytaniu tego ktoś z Was pomyśli ,,Hmm brał sie za dojrzałe rozwódki które szukają tylko kutasa to nie ma sie co dziwić że mu sie udawało "No własnie ...jestem niezwykle drobnym ,szupłym facetem . NIe mam wyglądu , jestem przeciętniakiem  którego taka kobieta może zlać na wejściu gdyby nie moja pewność siebie w kontaktach z nimi , to jak do niej mówie .Ona chce poczuć nowe ,inne emocje związane z zaskoczeniem jej . Dla nas ujarzmianie emocji to coś co powinniśmy umieć robić na zawołanie , z kobietami jest inaczej , One chcą je czuć , chcą być opanowane przez emocje te dobre i złe. Spotkałem 2 kobiety które powiedziały mi że to bez znaczenia czy Ona zakocha się szczęśliwie bądź nie . Z czym to się wiąże ? Z tym że nie musisz brać identycznych przykładów zachowań od swoich podrywaczy kolegów, masz być zupełnie inny .Inny to znaczy przepełniony urokiem pewności siebie względem kobiet a nie tego że jesteś w stanie skoczyć na bungee (co też jest świetnym powodem do rozmów)  Seksualana pewność siebie wiąże się zawsze z dobrym samopoczuciem z samym sobą(zacznij od wyglądu) , nie musisz robić wielkich rzeczy ale zacznij być spójny na początek.  Pewność siebie z zewnątrz  która wchodzi w powodzenie u kobiet  Czy kiedykolwiek wszedłeś na stronę na temat mody dla facetów, czy posiedziałeś nawet na wyrywki na tych stronach parę dni ?Czy dobierając spodnie Twoja nogawka kończy się w połowie łydki , pod piętą marszczyć  się 12 razy czy jednak gdy założysz buty nogawka kończy się wraz z zaczęciem się języka buta ? Czy po obcięciu paznokci bierzesz szczoteczkę i pucujesz dłonie , paznokcie przez chociaż minutkę ? Czy Twoje ubrania są za luźne , za małe czy może dopasowane ? Buty...a buty , przecież w nich się tylko chodzi to mogą się pobrudzić (haha) Masz te do pracy ,do wyjścia na miasto , te na randkę i te na zmianę na randkę żeby dopasować ubranie ?  Perfumy ...co raz bardziej jestem zdania żeby naprawdę nie żałować na to kasy , poczekaj i uzbieraj ze 150-200 zl na perfumy tak żeby nie wyprzedzały Twojego ciała podczas gdy Ty idziesz ,ani nie ciągnęły się smrodem. One mają być wyczuwalne przy Tobie , chodzić razem z Tobą a po Twoim odejściu zostawiać nutkę zapachu tak by kobieta chciała podejść i powąchać Cie pełniej.  To jest ta pewność siebie brana z zewnątrz. Zapanuj nad tym .  A i jeszcze jedno , bardzo ważne . Idąc na zakupy , weź ze sobą kogoś , On Ci lepiej doradzi czy kolory się nie gryzą itp. Kupują koszulkę na randkę np kup od razu drugą , tak samo ze spodniami , bluzami czy butami( ile to kosztuje ,no niestety coś za coś ) Nie możesz zajechać , zatrzeć swojej ,,pokazowej" pary spodni czy pojawiać się w niej na każdym spotkaniu z Panną.   Kolejnym ważnym elementem jest Twoją zaradność w życiu (opisze krótko ) nie możesz po powrocie z pracy iść i się walnąć na wyro skoro dowiedziałeś się że istnieje szansa zarobku , Ty może o tym nie wiesz ale wybierając lenistwo właśnie tracisz swoją męskość. Mężczyzna musi pracować , musi czasem poczuć że jest mu ciężko (oczywiście wiedząc za co ) to nas buduje , stajemy się bardziej konkretni. Zarabianie kasy jest kurewsko męskie dla nas samych (jak jeszcze nie wiesz ) i dla kobiet . Nie mówię o własnej firmie itp bo nie każdy ma do tego mózg ,ale jeśli masz wybór iść zarobić 400 zł na kelnerowaniu przez 20 godzin zamiast przespać tą sobotę  to idź i zarób, zobacz jak jest ciężko a potem miej przy sobie o 400 zł więcej w kieszeni i dziw się kolegom którzy woleli się najebać w sobotę !  Gdy wpadniesz w obroty tzn zaczniesz się kręcić za kasą to zobaczysz jak poczujesz się pewniej.       Zapraszam niedługo na kontynuacje bloga/                        Ps. Dalej mam pewne pytania , dalej będę się was radził na stronie. Nie pozjadałem wszystkich rozumów . Dodaj wpis Zarządzaj blogiem   

elson

elson

 

Harvey Specter pod lupą

Harvey Specter to jedna z moich ulubionych postaci jeśli chodzi o świat seriali. Ma wszystkie te cechy, które powinien mieć „prawdziwy mężczyzna”. Przyjrzymy się dziś bliżej tej postaci. Niejednokrotnie bowiem była tutaj przytaczana jak wzór do naśladowania, więc warto wziąć tego pana pod lupę i sprawdzić, co tak naprawdę w sobie skrywa.  Zacznijmy od cech, które od razu przychodzą nam na myśl, kiedy myślimy o Harveyu. ogromna pewność siebie zaradność finansowa duża klasa świetny wygląd lojalność charyzma narcyzm KIM JEST HARVEY SPECTER? Harvey jest niesamowicie pewny siebie i swoich racji. Czasami mocno przegina pałę, ale i tak uchodzi mu to na sucho. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ jego pozycja społeczna mu na to pozwala. Jest bardzo wysoko w społecznej hierarchii i w pełni to wykorzystuje. Kobiety go uwielbiają, mimo, że często rzuca aroganckimi tekstami i jest bardzo dużym narcyzem. Harvey nienawidzi, gdy ktoś się z nim nie zgadza, albo gdy ktoś próbuje rozwiązywać sprawę po swojemu. Co więcej często okazuje się, że ostatecznie to właśnie Harvey miał rację i gdyby posłuchano go od zaraz, nie byłoby wielu niepotrzebnych problemów. To kolejna cecha Harveya. Bardzo duża inteligencja. Harvey jak na znakomitego prawnika przystało, potrafi bardzo szybko przewidywać rozwój sytuacji i działać kilka kroków przed przeciwnikiem. Tą umiejętność dobrze można wyćwiczyć grając w szachy. Szachy to gra, która wręcz wymaga od nas przewidywania ruchów rywala. Wygrywa ten, kto znajdzie się o jeden krok przed przeciwnikiem. Warto zamiast głupich gier zainstalować na smartfonie szachy, poważnie. DZIECIŃSTWO SPECTERA I LOJALNOŚĆ Wracając do Spectera. Jak większość postaci, które przewodzą i liderują, Harvey miał trudne dzieciństwo. Gdy był młodszy nakrył swoją matkę na zdradzie z przyjacielem rodziny i ta kazała mu nic nie mówić ojcu. Przez długi czas nienawidził swojej matki, chociaż nienawidził to mało, Harvey nią gardził. Pogodził się z nią dopiero na pogrzebie swojego ojca. To jeden z powodów dla których Harvey ponad WSZYSTKO ceni lojalność. Jest to dla niego najważniejsza cecha osobowości drugiej osoby. Specter nienawidzi zdrajców i ludzi, którzy robią w bambuko swoich najbliższych. I to jedna z tych cech, przez które Specter jest tak wielkim przykładem dla innych. W dzisiejszych czasach znaleźć lojalną osobę niezależnie od płci, to naprawdę bardzo trudne zadanie. Odstawić czubek własnego nosa i własnych przyjemności dla kogoś innego ze względu na lojalność do tej osoby, to bardzo trudna sprawa. Jak nie wierzysz to pomachaj komuś lepszym życiem przed nosem, wyciągnij plik z banknotami, a potem sprawdź, jak szybko z lojalnego człowieka, zrobi się zdradliwa szuja, która wysypie na wierzch największe brudy. Czy można być lojalnym i pozostać szanowanym alfa male? Oczywiście, że tak. Harvey nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jeśli ktoś oszukał go raz, doskonale zdaje sobie sprawę, że może zrobić to ponownie. Najczęściej pozbywa się ze swojego życia takich ludzi i otacza tymi, którzy od początku do końca stoją za nim murem np. Donna albo Mike. HARVEY I KOBIETY Harvey raczej unika głębszych relacji z kobietami. Jest to pewnie pokierowane tym, że we własnym domu nie widział za wielu pozytywów takich związków. Zdrada matki to coś, co będzie ciągnęło się za nim do końca życia. Dodając do tego fakt, że Harvey nie lubi gdy mu się w czymkolwiek pomaga – pomoc psychologa to ostatnia rzecz, którą ten świetny prawnik rozważa. Skupia się więc na sypianiu z pięknymi kobietami, jednak często na tym koniec. Niejednokrotnie kobiety liczą na coś więcej, jednak Specter woli po prostu wygasić znajomość i wrócić do normalności. Dzieje się tak przy okazji siostry Louisa Litta czy Scottie, z którą Harvey finalnie jest, jednak nie trwa to zbyt długo. Mike nie raz zwraca mu uwagę na fakt, że nie dopuszcza on do swojego życia nikogo. Harvey nie odpowiada, czy to właśnie jest jego wzór na szczęście, jednak często widzimy po nim, że jeśli chodzi o życie prywatne, to jest bez fajerwerków. Podczas pozorowanej rozprawy używa stwierdzenia – „troskliwość, sprawia, że stajemy się słabi. Wiedzą, że ci zależy, więc odchodzą od ciebie.” Może to być jedna z odpowiedzi dlaczego Harvey unika bliższych kontaktów z ludźmi. Wydaje się, że idealną kobietą dla niego jest Donna Paulsen. Jednak z otwartością uczuciową Harveya i Donny jest bardzo słabo, przez co ciągle się gdzieś wymijają. Swoją drogą Donna to również znakomita postać kobieca, która w pewnym momencie została przez twórców mocno przerysowana, na szczęście powróciła szybko na właściwe tory. WYGRYWANIE, JAKO JEDYNE WYJŚCIE Harvey uwielbia wygrywać. To jedna z jego wielu zalet. Wykorzystując swój potencjał i inteligencję, rzadko kiedy odnosi porażki. Nawet jeśli zdarzy mu się popełnić błąd i przegrać, nie ustępuje i dalej szuka rozwiązania by odwrócić losy pojedynku. Ludzie kochają zwycięzców. Jeśli myślisz, że jest inaczej, to włącz telewizor. Wszyscy mówią, że nienawidzą Shauna White’a, a potem on zdobywa złoto na Igrzyskach i ludzie piszą – „nienawidzę go, naprawdę, jego charakter mnie odrzuca, jego arogancja tak samo, ale no kurwa… jak go nie kochać kiedy robi takie rzeczy?” Często jak ktoś zleca Specterowi zadanie, to robi to w stylu – „ty dupku i chamie, słyszałem, że masz najwyższą skuteczność w Nowym Jorku i tylko dlatego się do ciebie zwracam”. Ludzie kochają zwycięzców, a jeszcze bardziej ich nienawidzą. Im lepiej jesteś ubrany, tym gorzej możesz się zachowywać. Warto zapamiętać, bo jest w tym cytacie bardzo dużo prawdy. Ogłoszenie: a jeśli uważasz, że czas popracować trochę nad wyglądem i nauczyć kilku cech od Harveya Spectera, możesz zainteresować się e-bookiem, którego tworzę. Ostatnio sporo pracowałem nad stroną dla niego jak i samą treścią. Osoby którym zalegam z odpowiedzią lub mają jakiś problem mogą skorzystać z Forum. Wkrótce wszystko nadrobię, niestety ledwo ostatnio znajduję czas na cokolwiek, z powodu realizacji kilku projektów naraz. Im lepiej jesteś ubrany, tym gorzej możesz się zachowywać. Warto zapamiętać, bo jest w tym cytacie bardzo dużo prawdy. PRAWDZIWY LIDER BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WSZYSTKICH W JEGO OTOCZENIU Harvey traktuje swoich najlepszych pracowników jak rodzinę. Mike Ross, Donna Paulsen, Jessica Pearson, czy nawet ten nieszczęsny Louis Litt. Jeśli ktoś z nich jest zagrożony Harvey jest gotów rzucić wszystko na bok i zrobić wszystko by im pomóc. Niektórzy błędnie myślą, że ktoś o osobowości Alfa ma w dupie innych ludzi. To oczywiście mit. Być może tak zachowują się „pseudo alfa charaktery”, albo „wanna be alfa”. Jednak prawdziwy lider gra w jednej drużynie ze swoimi ludźmi. Na tym polega lojalność. Masz problem? Okej, zaraz zobaczymy co da się zrobić. A nie, masz problem? To powodzenia. Dbanie o najbliższych to wielka i wartościowa cecha. Warto o tym pamiętać. KONFRONTACJA? ON PŁYWA W KONFRONTACJACH Harvey nie boi się konfrontacji. Jest przygotowany na konfrontację dwadzieścia cztery godziny na dobę. Trudne dzieciństwo nauczyło go, że trzeba umieć o siebie zawalczyć i czasami, gdy ktoś zaczyna przesadzać po prostu dać mu w pysk. Jak wiemy Harvey trenuje również boks, dzięki czemu jego pewność siebie podczas bójek stoi na wysokim poziomie. Oczywiście Harvey używa przemocy bardzo rzadko, najczęściej wtedy, gdy uznaje, że ktoś przekroczył wszelkie granice. Przy okazji spięć często na powierzchnię wychodzi narcyzm tej postaci. Harvey jest mocno zapatrzony w siebie, jednak często ta cecha nie jest odbierana jako negatyw, a wręcz przeciwnie, jako urocza część osobowości Harveya Spectera. Tak działa zasada, że im lepiej wyglądasz, tym na więcej możesz sobie pozwolić. Według wielu badań okazuje się, że często ludzie narcystyczni zajmują wyższe stanowiska i są dobrymi liderami. Nierzadko to właśnie ci bardzo empatyczni i troskliwi, realizują marzenia narcyzów. Dlatego zanim postanowimy przypiąć narcyzmowi łatkę negatywną, warto się na chwilę zatrzymać. HARVEY SPECTER I RED PILL Czy Specter może znać i kierować się ideologią czerwonej pigułki? Oczywiście. Wskazuje na to wiele faktów. 1. Dzieciństwo – Harvey widział zdradę matki, a więc bardzo sceptycznie podchodzi do kobiet. Jest nieufny, często wycofany i zamknięty na poważne relacje. Harveya pragnie cały worek kobiet, ale on co najwyżej oferuje im luźne związki, bardziej w stylu przygody. Jest przyczyną rozczarowania wielu pań. 2. Pozycja społeczna – Specter wie, że od ręki może mieć większość kobiet z otoczenia. To taki książkowy przykład samca alfa. Dlatego w połączeniu z trudnym dzieciństwem, średnio jest zainteresowany poważnymi relacjami. Ślub wydaje się być w przypadku tej postaci abstrakcją. Ilość jego zasobów możliwa do utraty, jest ogromna. W pewnym sensie trudne przeżycia Harveya pomagają mu w dorosłym życiu. Jest bardziej świadomy od innych i posiada niezbędne doświadczenie do kierowania swoim życiem w taki, a nie inny sposób. W porównaniu do poczynań Louisa Litta, który w pewnym momencie jest o krok by ożenić się z panną, która nie jest z nim w ciąży, bo spotykała się z dwoma naraz – Harvey wypada jak prawdziwy mędrzec. Można by pomyśleć, że mając tak piękny penthouse, zarobki sięgające grubo ponad miliona, piękne samochody i garnitury, Harvey po prostu musi być szanowany i mieć powodzenie u kobiet. To prawda. Jednak Specter bardzo ciężko pracował na swoją pozycję. To coś czego nigdy nie widać – praca jaką trzeba włożyć w sukces, wiara jaką trzeba w sobie mieć, by do czegoś dojść. W pierwszych dniach gdy Mike rozpoczyna pracę w Pearson Hardman, Harvey daje mu świetną radę, słowa które również warto zapamiętać – „pierwszego dnia gdy tu przyszedłem ci wszyscy ludzie myśleli, że pracuję kilka tysięcy godzin tygodniowo, byłem jak tygrys, dominowałem. Dlatego teraz jestem tu gdzie jestem i ci wszyscy ludzie myślą, że ciężko pracuję nawet, kiedy odpoczywam. Pamiętaj, pierwsze wrażenie jakie na kimś robisz, to też ostatnie wrażenie.”  

David Durden

David Durden

 

Jak osiągnąć sukces w nowym roku.

Mamy grudzień, niedługo święta, sylwester i… no właśnie, nowy rok. „Nowy rok, nowy ja!” Ilu z was to słyszało w swoim życiu? Ilu z was to mówiło? Nie zawsze jednak okazywało się to prawdą. Najczęściej kończy się to na nowy rok, stary ja, tylko trochę bardziej sfrustrowany, bo nie udało się nic zmienić, dotrzymać noworocznego postanowienia. Postaram się wam przybliżyć dlaczego tak się dzieje, oraz co moim zdaniem zrobić, aby co roku być lepszym.   Dlaczego nie udaje nam się dotrzymać postanowień noworocznych?   Najczęściej powodem jest to, że musimy wyjść ze swojej strefy komfortu w której jest nam tak dobrze. Tylko palacz, albo ktoś z wielką nadwagą wie co to znaczy rzucić palenie czy przejść na dietę i zacząć się ruszać. Ile kosztuje to wysiłku, samokontroli i ciągłej niesłabnącej motywacji. Bo nie problemem jest podjąć decyzję i spalić tego ostatniego papierosa, a tkwić w tym postanowieniu. Często to też nie są nasze postanowienia, nie akceptuje ich nasze wewnętrzne ja. Nie rzucamy palenia bo czujemy taką potrzebę, tylko dlatego, że zrobił to kolega. Innym problemem jest poddawanie się przy pierwszej porażce czy większej przeszkodzie. Jesteś na diecie 5 dni, a szóstego nażarłeś się jak świnia. Co robisz? Stwierdzasz, że to jednak nie dla Ciebie, zamiast wrócić do zdrowego odżywiania i spróbować znowu i jeszcze raz, aż do skutku, aż się uda. Podsumowując, nie udaje nam się dotrzymać postanowień noworocznych ponieważ:  - Boimy się wyjść ze strefy komfortu  -Brakuje nam motywacji i systematyczności w realizowaniu postanowienia  -Postanowieniem nie jest coś co my chcemy w sobie zmienić, tylko wyszukujemy czegoś na siłę, bo „nowy rok”  -Brak upartości w dążeniu do celu, poddawanie się po porażce, która powinna być lekcją na przyszłość   Wiemy już dlaczego nam nie wychodzi. Teraz jak zrobić, żeby wyszło? Ja robię to tak: Nie mam postanowień noworocznych. Mam cele na kolejny rok. Jak to wygląda w praktyce? Nie zakładam, że od nowego roku idę na dietę, a że w najbliższym roku schudnę tyle i tyle. Takich celów sobie zawsze wybieram kilka. Nadaje im priorytetowość i skupiam się od najważniejszego do najmniej ważnego. Co jest zrozumiałe i logiczne. Od razu zaznaczę, że nigdy nie udało mi się osiągnąć wszystkich. Natomiast jeśli masz załóżmy siedem celów na rok 2018 i z tego pięć tych które były dla Ciebie naprawdę ważne udało Ci się zrealizować to i tak jesteś zadowolony, zwłaszcza, jeśli wiesz, że zrobiłeś wszystko aby było 7/7. Chce Cię tym uświadomić, że nie zawsze się udaje. Tu nie chodzi o to żeby być robotem który zaprogramowany zrobi wszystko. Jesteśmy ludźmi, nie wszystko nam wychodzi, czasami niezależnie od nas, czasami w ciągu roku te cele nam się zmieniają( ale nie dlatego, że uznaliśmy, że nie chce nam się ich realizować).   Jeśli powiesz mi, że w roku 2018 schudniesz 10 kg, ale nie będziesz umiał w konkretny sposób mi wyjaśnić jak chcesz tego dokonać to po prostu Ci w to nie uwierzę. To właśnie takie zwykłe postanowienie noworoczne, które się porzuca po 10 dniach. Tutaj jest właśnie klucz do sukcesu:   PLANOWANIE!   Zawsze powtarzam, że dobry plan to połowa sukcesu. Kiedy już wybrałeś sobie kilka celów na następny rok, to teraz wypadałoby ułożyć plan jak je osiągnąć. Co wg mnie jest ważne w skutecznym planowaniu? Twoim celem załóżmy jest zrobienie formy na lato, a obecnie masz nadwagę 10 kg. Więc nie idziesz na siłownie i nie katujesz się jak głupi bez diety, tylko się w tym temacie edukujesz. Zasada małych kroczków. Najpierw się dowiadujesz jak schudnąć, aby się pozbyć nadwagi, a później jak budować masę mięśniową, aby na plaży wyglądać dobrze, a nie jakby Cie głodzili. Czyli najpierw zawsze przygotowanie merytoryczne, a później praktyka. Twój główny cel dzielisz na małe cele, które realizujesz i które przybliżają Cie do sukcesu, czyli Twojego głównego celu. Tak więc plan długofalowy rozłożony na kilka miesięcy, albo cały rok i małe poboczne cele które realizujesz i które pozwalają Ci nie stracić motywacji.   Czego musisz się obawiać? Aby nie utknąć w sferze marzeń, aby nie kończyło się tylko na ułożeniu planu. Dobry plan jest nic nie wart jeśli nie wdrożymy go w życie. Ten plan może się oczywiście zmieniać w trakcie, jeśli jest taka konieczność. Niebezpieczne są też niepowodzenia, będzie ich cała masa, ważne aby się nie zniechęcać, porażka ma być jak zwykle lekcją na przyszłość, a nie powodem dla którego zboczysz z obranego kursu. Jeśli masz jasno określony cel i dobrze ułożony plan jak go realizować to na pewno go osiągniesz.   Tak więc zamiast wymyślać co robić od nowego roku, lepiej określić co się w tym roku osiągnie. Przygotować się odpowiednio do tego i działać. Życzę powodzenia.    P.S. Podobno jeśli się komuś powie o swoim celu, to nasz mózg automatycznie traci motywacje, uznaje to jakby ten cel został osiągnięty, nie wiem ile w tym prawdy, ale ja się swoimi nie chwalę. „Pracuj ciężko w ciszy, niech efekty robią hałas.”

Al B.

Al B.

Jak zapomnieć o byłej i dlaczego nie warto wracać?

Jak zapomnieć o byłej? Prawie każdy z nas był w związku który nie dawał satysfakcji jednej ze stron, albo co gorsza i Tobie i jej. Skoro czytasz ten tekst to właśnie się znalazłeś w takiej sytuacji. Doskonale wiem jak Ci jest teraz ciężko, co sobie myślisz, a nawet co zrobisz. Masz dwie opcje. Przeczytasz ten tekst, stwierdzisz, że to stek bzdur, bo Twoja BYŁA dziewczyna jest inna, wyjątkowa i warto o nią walczyć, ale możesz też wziąć swoje jajka w garść i zrobić dla siebie coś, za co wierz mi podziękujesz sobie nie dzisiaj, nie jutro, może dopiero za pół roku, ale podziękujesz. Co to takiego? Możesz po prostu o niej zapomnieć. Przedstawię Ci w tym blogu dlaczego nie warto wracać do byłej i jak zapomnieć o byłej. Na wstępie umówmy się, że nie szukamy wymówek. Ten, kto nie chce, znajdzie powód. Ten, kto chce, znajdzie sposób. Ja Ci daje sposób, a Ty z nim zrobisz co uważasz za słuszne. Zaczniemy od tego dlaczego nie warto wracać do byłej, a potem skupimy się na tym jak zapomnieć o byłej. To lecimy...  DLACZEGO NIE WARTO WRACAĆ DO BYŁEJ? Z jakiegoś powodu wasz związek się rozpadł. Któreś z was podjęło taką, a nie inną decyzję o tym, że Wy to przeszłość, że już was nie ma. Jeśli to ona, powinieneś to uszanować. Nie spełniłeś jej oczekiwań, na pewno miała swój powód, albo kilka. Nie oszukuj się, że będziesz inny, przemiana nie zachodzi w kilka dni. Możesz oczywiście stać się lepszym, to świetny bodziec, ale jeszcze długa droga przed Tobą, kiedy ją przejdziesz i będziesz gotowy na powrót, już nie będziesz go chciał. Zaufaj mi. Najgorsze co możesz teraz zrobić to biegać z kwiatkami, przepraszać i prosić. Jeśli jakimś cudem uda Ci się wrócić na kolanach to już na nich pozostaniesz, ona nie pozwoli Ci się z nich podnieść. Wtedy do końca życia będziesz grzecznie pod kapciem, albo za miesiąc znowu usłyszysz, że jednak nie jest w stanie z Tobą być, a to zaboli jeszcze bardziej. Jeśli natomiast to Ty zadecydowałeś o rozstaniu i z jakiegoś powodu nagle się obudziłeś, że jednak sobie bez niej świata nie wyobrażasz, to mamy tę samą historię. Musiałeś mieć jakiś powód, albo kilka. Tak wiem, dzisiaj wydają się niczym przy całym wachlarzu jej zalet. Bądź jednak konsekwentny, nawet jeśli już stosuje jakieś gierki i manipulacje, abyście znowu byli razem. Zobaczysz, że przysłowie, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki nie wzięło się z nikąd. Ona teraz może być miła, kochana i najwspanialsza. Jest tak tylko dlatego, że czegoś chce. Kiedy znowu będziecie razem wszystko wróci. Wiesz dlaczego? Bo i tak wróciłeś, ma Cie. Nie zmusi jej to do żadnej refleksji.  JAK ZAPOMNIEĆ O BYŁEJ? Nie uświadczysz tutaj wstępu niczym z reklamy w internecie. „Byłe go znienawidziły, znalazł jeden prosty i szybki sposób, aby o nich zapomnieć.” Będzie Cie to kosztowało trochę pracy, ale uważam, że i tak mniej i będzie to przyjemniejsze niż gdybyś swój czas i energie musiał poświęcić na powroty. Cały proces podzielę na etapy. Po pierwsze musisz zrozumieć, że najczęściej chcemy wrócić ponieważ czujemy pustkę po osobie. Spędzałeś z kimś mnóstwo czasu i nagle tego kogoś nie ma. To normalne. Zauważ, że jeśli spotkasz się ze swoimi dobrymi kumplami i nie zatruwasz im życia o tym jaki jesteś nieszczęśliwy teraz bez swojej byłej dziewczyny, tylko gracie w fife, pijecie piwo i żartujecie to tak tej pustki nie odczuwasz. Najsilniejsza jest kiedy zamykasz się w swoim pokoju i zostajesz sam. Często chcemy też wrócić ponieważ nasze EGO zostało zranione. Dziewczyna Cie rzuciła, a Ty teraz jej udowodnisz, że z Tobą będzie i w ogóle jesteś tak FIFA UEFA, że jak tylko ją odzyskasz to zaraz ją rzucisz. Tylko, że ona ma Cie kolego już w dupie. Całkiem prawdopodobne, że kiedy piszesz jej kolejnego smsa z pretensjami i żalem to przeszkadzasz jej w randce z innym facetem. Kobiety najczęściej odchodzą kiedy mają jakieś koło ratunkowe, innego adoratora. Robią tak bo nie chcą być same. Jednak nie chcą być też już z Tobą, co powinieneś zrozumieć. No dobra i co dalej w temacie pt. jak zapomnieć o byłej? Po drugie musisz przestać ją idealizować. Teraz już nie pamiętasz o tym co było złe, katujesz się tymi przyjemnymi wspomnieniami. Teraz jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Masz przeczucie, że już nigdy nie spotkasz tak wspaniałej dziewczyny. No to kurwa się mylisz. Jakoś przez ostatnie miesiące kiedy sypał się ten związek, bo to nigdy nie dzieje się nagle. U kobiet to długotrwały proces. Nie była taka wspaniała i idealna. Każdy ma jakieś wady, zarówno Ty jak i ona. Jest mnóstwo innych kobiet, o czym się przekonasz stosując się do rad zawartych w tym blogu. Po trzecie musisz zerwać z nią całkowicie kontakt. Usuń ją ze znajomych z fb. Jej nr tel. abyś po pijaku nie wpadł na pomysł i do niej nie wydzwaniał w środku nocy. Kiedy ktoś Cię o nią pyta, to natychmiast ucinaj temat. Nie daj się wkręcać w rozmowy o waszym związku, ludzie rzadko chcą pomóc, najczęściej szukają sensacji, a Ty rozczulając się nad sobą i opowiadając ze szczegółami o swojej byłej im to dajesz. W dodatku inne kobiety na to patrzą i nie stajesz się przez to atrakcyjniejszy. Unikaj miejsc gdzie możesz ją spotkać, albo jej znajomych bo to na pewno skończy się rozmową pt. „ojej co się stało?”.  Jeśli ona do Ciebie napiszę, najlepiej nic nie odpisuj. Daj jej do zrozumienia, że już jej nie ma. To brutalny, ale najlepszy sposób na chorobę, która nazywa się „powrót do byłej. Wciąż wpisuję w Google "jak zapomnieć o byłej" - jakie kroki jeszcze mogę podjąć? Po czwarte wielu z nas zaniedbuje swoje pasje ze względu na to, że jest w związku. Nie mamy tyle czasu co kiedyś, albo nasza partnerka nie lubi tego samego co my. Teraz masz idealny czas na to, aby oddać się temu co kochasz w całości. Jeśli nie masz żadnej pasji to zacznij uprawiać sport. Nie musi być to siłownia, chociaż moim zdaniem jest najlepsza. To może być bieganie, rower, basen, taniec czy jakieś gry zespołowe jak piłka nożna. Sport spowoduje, że dostaniesz zastrzyk endorfin, które są Ci potrzebne. Po piąte i NAJWAŻNIEJSZE w tym wszystkim. Czym się strułeś tym się lecz. Musisz się zmusić do poznawania innych kobiet. Nawet jeśli na początku nie będzie Ci to wychodziło tak jak tego chcesz. Ta strona jest po to, aby Ci w tym pomóc. Nie będę więc Ci tutaj opisywał jak to robić, znajdziesz o tym materiały w blogach, moich czy innych użytkowników. Dzięki temu będziesz mógł się przekonać, że na świecie jest wiele wspaniałych i wartościowych kobiet, a na Twojej byłej świat się nie kończy. Podsumowanie Podsumowując. Coś się skończyło, coś się zaczęło. Niech ta sytuacja będzie dla Ciebie bodźcem do rozwoju. Do wykonania kroku w przód w Twoim życiu, a nie w tył. Na tej drodze będzie wiele pułapek. Twoja była kiedy zauważy, że się zmieniasz i idziesz nową wyznaczoną przez siebie drogą, będzie chciała to zburzyć. Przeszkodzić Ci. Możesz trafić na oskarżenia, prośby i płacz. Jednak nie oglądaj się za siebie i idź do przodu. „Gdy odzywa się do Ciebie przeszłość to nie odbieraj. Ona nie ma Ci nic nowego do powiedzenia!” A teraz skończ pytać wujaszka google jak zapomnieć o byłej dziewczynie i podejmij wszystkie kroki z tego artykułu, aby poprawić swoją sytuację. Powodzenia!

Al B.

Al B.

 

Gdzie kiedy i jak poderwać dziewczynę? + mini raporty

Chciałbym, żeby ten blog był swego rodzaju motywatorem, dla wszystkich, którzy się zastanawiają nad odpowiedzią na pytania: Gdzie można poderwać/poznać dziewczynę? Kiedy można poderwać/poznać dziewczynę? No i jak? Jak poderwać dziewczynę?   Nie sprzedam Ci tutaj żadnych magicznych technik, nie dostaniesz w tym blogu jakiś innowacyjnych teorii wielkiego podrywu. Wręcz przeciwnie, spróbuję Ci uzmysłowić jakie to jest proste. Bez żadnych kalkulacji, pseudointelektualnego bełkotu, czy też alpejskich kombinacji. No więc do brzegu...   GDZIE I KIEDY MOŻNA PODERWAĆ DZIEWCZYNĘ?   Wszędzie i zawsze. Dosłownie wszędzie i zawsze. Na tym mógłbym skończyć, ale na potwierdzenie swoich słów, napiszę, że mój znajomy poznał miłość swojego życia na stypie. Akurat siedzieli koło siebie. Oczywiście są miejsca w których jest łatwiej, a są takie w których jest niewyobrażalnie ciężko zainteresować sobą jakąś kobietę. Umówmy się- w klubie kobieta jest gotowa na to, że możesz do niej podejść i zagaić, w kościele niekoniecznie.   Czy w Internetach też? Też. Gdybym tak nie uważał zaprzeczałbym sam sobie. Tylko zastanów się jak ten Internet bardzo Cię ogranicza. Na przykładzie takiego Tindera. Jedyne co możesz zaoferować to swoje zdjęcie. O ile polowałeś na lwy, skakałeś ze spadochronem czy tam zdobyłeś Mont Everest zimą, to mogą one w jakiś sposób wzbudzać emocje. Tylko kto to wszystko zrobił? Najczęściej jesteś kolejną mordą, albo ładną sylwetka do przesunięcia w prawo, albo lewo. Mój dobry kolega kiedyś stwierdził, że to idealny wynalazek. Odpala apke i leci, w prawo, w lewo, w lewo, w lewo, w prawo… I to przesiewa laski, które mu się nie podobają, a gada sobie z tymi, którym się spodobał i wzajemnie. Myślę sobie faktycznie, rewelacja. Tylko sama nazwa Tinder z tego co kojarzę to podpałka czy coś takiego (dlatego ten ogień ). Ma to być wstęp do randki w świecie realnym. To czemu nie ominąć tej aplikacji i na ulicy nie podchodzić do dziewczyn które nam się podobają i sprawdzać czy one też nas „przesuną w prawo”. Jeśli nie to jak na Tinderze, lecisz dalej, aż masz mecz.   W ten o to sposób dotarliśmy do JAK?   Co już nie jest takie proste i oczywiste. Chociaż odpowiedź też jest banalna, najlepiej to skutecznie Jak być skutecznym? Moim zdaniem w każdym aspekcie życia, czy to praca, czy szkoła, czy podrywanie kobiet, czy sport sprawdza się ten sam schemat, aby osiągnąć sukces. Trzeba być kreatywnym, upartym, systematycznym. Brać odpowiedzialność za swoje porażki i wyciągać z nich zawsze jakąś lekcje. No i próbować, próbować aż do skutku. Michael Jordan nie urodził się mistrzem, najpierw poniósł mnóstwo porażek, nie trafił wiele razy do kosza. Ronaldo nie urodził się mistrzem, ciężko pracował na swój sukces. To definiuje prawdziwych zwycięzców, nie odpuszczają i ciężko pracują, a efekty nagle pojawiają się same. Jeśli nawet nie będziesz Jordanem i Ronaldo, a dzięki ciężkiej pracy zostaniesz Gortatem, czy Kapustką (a co, ja też o nim napiszę ) to i tak będziesz w miejscu w którym inni Ci zazdroszczą. Dobra trochę odpływam od tematu. Z podrywaniem jest tak samo. Jeśli dzisiaj Ci nie idzie z kobietami, Twój kolega ma lepsze efekty, nie załamuj się tylko realizuj swój cel, aż do jego osiągnięcia, aż do bycia skutecznym.   Tak wiem, bądź kreatywny. Tylko jak być kreatywnym? Ja uważam, że świetnym przykładem jest tutaj technika Walta Disneya. To taka swego rodzaju modyfikacja burzy mózgu, ewentualnie przy pracy indywidualnej możemy to przyrównać do zmiany perspektywy. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że co sobie nie urodzisz w głowie musisz przenieść to na coś realnego w życiu. Żeby to się udało musisz na to spojrzeć z 3 różnych perspektyw:   Marzyciel- nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych- to główne przesłanie. Nie ma barier, ograniczeń. Z tej perspektywy możesz wszystko. Realista- kiedy już nawyobrażałeś sobie najróżniejsze cuda, potrzebny jest ktoś, kto stwierdzi co z tego jest kluczowe. Wyciągnie odpowiednie wnioski, założenia jak zrealizować plan. Krytyk- to chyba najważniejsza perspektywa, tutaj musisz znaleźć słabe punkty swojego planu i je dopracować, aby plan został wykonany w 100%. Jeśli się nie uda, to się nie poddajemy, wracamy do marzyciela i powtarzamy proces.   Przykład: Zamarzyłem sobie, że poznam supermodelkę, taką amerykańcką, podjadę do niej na jednorożcu i zbajeruje jak żadną inną. Realnie patrząc na ten plan zamiast na jednorożcu mogę wziąć zwykłego konia i zagalopować, efekt też będzie fajny. No, ale krytykując ten plan, nie znam na tyle dobrze angielskiego, nie będę mógł się z nią porozumieć, więc muszę podszkolić język. Po 3 msc się okazuje, że nie poszło Ci z ang. i nici z poderwania supermodelki w Hollywood. Marzysz więc znowu o polskiej modelce (przecież też są fajne ). Nagle masz plan, aby podbić na koniu niczym rycerz w lśniącej zbroi do jakiejś modelki w naszym rodzimym kraju, powiedzieć jej cześć i zobaczyć co się stanie.   Nie czepiajcie się tego fragmentu z modelką i koniem, to tylko głupi przykład wymyślony na poczekaniu, aby zobrazować te technikę.   Jesteśmy już pracowici i kreatywni, mamy ustalony jasny cel, mamy plan i go realizujemy. Nadal jednak nam czegoś brakuje. Pisałem o tym w swoich wcześniejszych blogach. Nasza osoba musi stać się marką, taką, która będzie pożądana. Jeśli uwierzyłeś w te głupoty w stylu „wygląd nie ma znaczenia”, to możesz wierzyć dalej w te bajki, tylko czy były też w nich smoki? Nie, nie… nie mam tutaj zamiaru pisać o przystojnych wysokich Danielach. No, ale niestety czy Ci się to podoba czy nie będziesz miał łatwiej z kobietami jeśli poprawisz swoją sylwetkę, ubiór, zadbasz o higienę osobistą, pójdziesz do fryzjera. Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech nie myje głowy przez tydzień ubierze się w jakieś stare ubrania i wyjdzie podrywać kobiety. Następnie niech się wykąpie, elegancko ubierze, użyje perfum itd. Dlaczego jest to ważne, a nie najważniejsze? Bo to pierwsze wrażenie, może Ci wiele ułatwić, a skoro tak jest to po co sobie coś utrudniać? Po co sobie wmawiać, że wygląd nie ma znaczenia, skoro nawet trenerzy „od podrywu” zawsze wyglądają bardzo dobrze.   No więc kiedy już nasza zewnętrzna powłoka jest atrakcyjna, jesteśmy kreatywni i zaciekawiliśmy sobą te kobietę, która nam się spodobała, przydałoby się ją przy sobie zatrzymać chociaż na chwilę. Do tego są nam potrzebne pewne cechy, które powinien mieć mężczyzna i które warto próbować w sobie rozwijać. Mianowicie(kolejność nie jest bez znaczenia):   -PEWNOŚĆ SIEBIE. To najmocniejszy afrodyzjak. Wszelkie zazdrości i skamlania zabijają atrakcyjność jak nic innego moim zdaniem. Bądź facetem, miej jaja. Nie bój się robić i mówić to na co masz ochotę. Tak jak w przesłaniu tego banera wyżej.   - ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Odpowiedzialny za siebie, swoje decyzje i porażki. Odpowiedzialny za innych. Nie będziesz atrakcyjny żaląc się dziewczynie jak to w tym kraju jest źle i dlatego nie możesz od dwóch lat znaleźć pracy- przykro mi. Jeśli coś zrobiłeś źle weź to na klatę i przyznaj się, przeproś. Nigdy jednak się nie kajaj i nie błagaj o przebaczenie.   -SAMODZIELNOŚĆ. Jeśli masz 30 lat i nadal mieszkasz z mamą, która Ci gotuje i pierze gatki to nie będzie to atrakcyjne dla żadnej kobiety. Jeśli nadal potrzebujesz 100 osób, aby kupić sobie t-shirt, czy pójść coś załatwić, to jak chcesz wrócić do punktu drugiego i być odpowiedzialny za kogoś? -TAJEMNICZOŚĆ. Nie zdradzaj jej się całego. Niech codziennie Cie trochę odkrywa na nowo. Miej swój mały świat do którego jej nie wpuszczaj.   -NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ. Nieprzewidywalność w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zaskakuj ją, bądź raz ciepłym misiem, innym razem egoistycznym gnojkiem. Bądź czułym i namiętnym kochankiem, a innym razem brutalnym i dominującym samcem w łóżku.   -POCZUCIE HUMORU, POZYTYWNE NASTAWIENIE DO ŻYCIA. Każdy lubi się śmiać. Kobiety też. Nie bądź błaznem, ale jeśli poprawisz jej humor, będziesz potrafił rozśmieszyć to już masz duży plus. Nikt też nie lubi smutasów, więc jeśli nie jesteś śmieszkiem, bądź chociaż pozytywnie nastawiony do ludzi i świata, to wraca.   Teraz opisze Ci kilka mini raportów. Jako potwierdzenie tego co jest wyżej:   Centrum handlowe. Widzę piękną blondynkę, mniej więcej mojego wzrostu w sklepie odzieżowym. Z racji tego, że bardzo mi się podobało to jak jest ubrana to podchodzę i mówię swój ulubiony otwieracz z uśmiechem na ustach, a brzmi on tak… „cześć” Lekko zmieszana odpowiada mi „cześć” no więc zagajam dalej. Mówię jej, że jest świetnie ubrana, a rzadko mi się zdarza to komplementować u kobiet. Dziękuje mi i chce odejść, ale nie daje za wygraną i rzucam coś w stylu „i z tej okazji musisz, po prostu musisz mi pomóc wybrać koszulę na bardzo ważne spotkanie ;)". Jaka była jej reakcja? Że ona tutaj nie pracuje i mam od tego kobiety, którym za to płacą. Odpowiadam, że oczywiście, ma rację, jeśli się śpieszy to to uszanuję bo ja też mam mało czasu, ale to jak wygląda podpowiada mi, że zrobi to o wiele lepiej od nich. Bum. Zapytała mnie o rozmiar i pomogła mi z tą koszulą. Kiedy ją zapytałem jak ja jej się teraz odwdzięczę odp. „Postawisz kawę”.   Przejście dla pieszych.(otwieracz, który podrzucił mi któryś z użytkowników strony). Ciepła noc, sobota, idę z trzema kolegami do klubu. Zatrzymuje mnie czerwone światło na pasach. Obok stoi śliczna dziewczyna z koleżanką. Patrzę na nią przez chwile, ale nawet nie zerknie. Lekko się nachylam już patrząc przed siebie i zaintrygowany wypalam „też czekasz na zielone?” Po czym zaczynam się uśmiechać. Reakcja? Wybuch śmiechu i odpowiedź twierdząca. Chwila gadania głupot w stylu, tak myślałem itd. Okazuje się, że zmierzamy do tego samego klubu. Już całą noc bawiliśmy się razem.   Przystanek autobusowy. Dosiadam się do dziewczyny i mam jakieś 5 minut do autobusu. Przystanek pusty. Tylko ja i ona. Odzywam się więc magicznym „cześć” Przedstawiam się, a ona mi i od razu słyszę, że ona nie ma czasu bo już jej autobus nadjeżdża i się śpieszy. Dalej trzymając jej rękę patrzę w oczy i mówię „Wiesz, że wystarczy jedna sekunda, aby zmienić czyjeś życie?” (zawsze to mówię kiedy słyszę, że ktoś się śpieszy) i na mojej twarzy pojawia się cwaniacki uśmiech. Dziewczyna się uśmiecha i „ooo jaki bajer” i pyta co moje się zmieni? Więc proszę ją szybko o podanie swojego nr tel. i sama się przekona czy ta sekunda zmieniła jej życie. Nr dostałem.   Mógłbym tak dalej, codziennie każdy z nas ma okazję, żeby poznać jakąś dziewczynę. Tak więc podsumowując, podrywać dziewczyny może każdy jeśli wyrobi w sobie taki nawyk i będzie w sobie rozwijał pewne cechy. Gdzie i kiedy je podrywać? Można wszędzie i zawsze. Bo kto Ci zabroni oprócz Twojego tchórzliwego „ja” podejść do niej? Jeśli uważasz, że się mylę to chętnie przeczytam Twoje zdanie na ten temat.   POWODZENIA!

Al B.

Al B.

 

O tym jak kobieta zmienia faceta, a potem od niego odchodzi

Kobiety od zawsze próbują zmieniać swoich facetów. Wydaje im się, że na lepsze i robią im przysługę. Jednak taka zmiana nigdy nie kończy się happy endem. Często same nawet nie są świadome dlaczego to robią. Słabsi mężczyźni ulegają naciskom i po kilku miesiącach są kompletnie innymi ludźmi, niż byli przed związkiem. Pewnie znasz dobrze to uczucie, gdy spotykasz kumpla, którego widziałeś ostatnio pół roku temu, a on przypomina ci bardziej Sheldona Coopera, niż Harveya Spectera.  Przede wszystkim trzeba tu zwrócić uwagę na fakt, iż kobiety nie robią tego świadomie. Ich podświadomość nakazuje im zmieniać swojego faceta, żeby mieć nad nim większa kontrolę. Bardzo często taki mechanizm zachodzi wtedy, gdy kobieta poznaje mężczyznę niemal perfekcyjnego. Mam na myśli kogoś, kto posiada szereg wyostrzonych cech męskich i jest odbierany jako osobnik alfa. Takie cechy to: pewność siebie brawura męskość duży spokój i opanowanie cierpliwosć ogromny potencjał do osiągania wielkich rzeczy atrakcyjność zewnętrzna – umięśnione ciało zaradność finansowa duża inteligencja Kobiety z jednej strony pragną kogoś takiego, ale z drugiej strony podświadomość podpowiada im, że samiec alfa jest bardzo trudny w utrzymaniu przy sobie. Bo skoro ja się nim zainteresowałam, to pewnie inne kobiety również dostrzegają w nim to coś. Jak więc można przy sobie zatrzymać kogoś takiego? Próbując go zmienić. Zmienić wcale nie oznacza tutaj zmienić na lepsze. Dla wszystkich mężczyzn czytających bloga stworzyłem dodatkową kategorię – The Red Pill. Tematy czerwonej pigułki będą częściej poruszane na blogu. Jednocześnie zapraszam do zapisania się na newsletter (wcześniejszy nie działał) – jeśli korzystasz z komputera, to znajdziesz go po prawej stronie, wpisz e-mail i kliknij subscribe. Jeśli korzystasz z telefonu, zjedź niżej i tam zrób dokładnie to samo. Od czasu do czasu będę wysyłał ci maile.  DLACZEGO KOBIETA ODCHODZI I TRACI ZAINTERESOWANIE? Podstawa kwestia jest taka, że kobieta zakochuje się w tobie ponieważ jesteś tym, kim właśnie jesteś w momencie poznania. Podoba jej się twoja męskość, odwaga i nieuparta chęć dążenia do osiągania swoich celów. Kobieta więc będzie próbowała kawałek po kawałku odbierać ci cechy samca alfa. Dzięki temu, będzie mogła mieć nad tobą większą kontrolę i nie będzie musiała się martwić, że inne kobiety będą tobą zainteresowane. Dlaczego? Ponieważ po przejściu tego procesu stracisz niemal całą swoją atrakcyjność i staniesz się bezpieczną przystanią, o którą nie trzeba się już martwić. To właśnie ten legendarny proces, który przechodzi wielu facetów w związku. Kobieta zmienia ich z samców alfa w samców beta i po jakimś czasie coś zaczyna jej nie grać. Powyższy demotywator mówi w tej kwestii wszystko. Jak masz już trochę lat na karku to pewnie zdarzyło ci się taki błąd popełnić i wiesz doskonale o czym piszę. To bardzo częsta przyczyna końca związków. Kobieta najpierw zmienia swojego męskiego faceta w kogoś kompletnie innego, a potem stwierdza, że on się zmienił i musi od niego odejść. Co najlepsze pokrętna logika kobiety każe jej myśleć, że to wina tego mężczyzny. I po części tak jest, bo facet wyłożył się na złotej tacy i cała atrakcyjność spadła do zera. Nie był wystarczająco silny, aby zachować swoją tożsamość. Rozpoczyna się więc od nowa proces szukania samca alfa, a potem ponownie próba zmiany w samca beta. *Typologia samców jest w tym wpisie stosowana głównie aby uprościć pewne rzeczy.  ZMIENIAJ SIĘ TYLKO DLA SIEBIE Jeśli kobieta próbuje cię zmienić i mówi ci, że widziała by cię bardziej w innym wydaniu, to ona wręcz nie chce żebyś jej słuchał. Oczywiście wydaje jej się, że wręcz przeciwnie. Jednak na tej logicznej płaszczyźnie, to jest ostatnia rzecz jaką kobieta chce żebyś zrobił. Dzieje się tak dlatego, że jeśli zaczniesz jej słuchać, to ona straci ciebie, a ty stracisz ją. Przypomina to trochę podarowanie wymarzonej lalki dziecku. Najpierw ogromny zachwyt, a potem eksperymentowanie, zmienianie tej lalce ubrania i malowanie na swój sposób. Po czasie dziecko stwierdza, że ta lalka jest już „be” i chce nową, lepszą, bo ta została przez nie zniszczona. Kolejny raz wszystko rozbija się o aspekt biologiczny. Pamiętam, że mieliśmy kiedyś kumpla, który był naprawdę świetnym gościem. Wygadany, uśmiechnięty, dobry sportowiec. Często razem chodziliśmy na małe pogawędki o życiu. Potem poznał swoją dziewczynę i zniknął z powierzchni ziemi. Gdy ponownie zawitał na naszej planecie, wciąż był w związku. Niestety nie przypominał nawet w dziesięciu procentach osoby, którą był wcześniej. Na lekkie sugestie zmiany reagował w stylu – „ona wie co dla mnie dobre, bez obaw, jestem szczęśliwy” – sposób w jaki to mówił jasno sugerował, że absolutnie nie jest szczęśliwy. I po jakimś czasie bajka się skończyła. Usłyszał magiczne – „wcześniej byłeś inny, to koniec”. KOBIECY TEST, KTÓRY SPRAWDZA SIŁĘ MĘŻCZYZNY Dochodzimy do kolejnej kwestii, która odpowiada na pytanie, dlaczego kobieta odchodzi? Kobiety w ten sposób mogą sprawdzić, czy mężczyzna faktycznie jest tak silny i pewny siebie, za jakiego uchodzi. Bo jeśli nie jest – to ona pomaluje go jak będzie chciała, a potem pójdzie szukać dobrych genów gdzie indziej. Jeśli to faktycznie osobnik alfa o bardzo silnej osobowości – to choćby nie wiadomo jakie sztuczki były stosowane – nie ma szans, żeby na niego wpłynąć. Kobieta otrzymuje wtedy potwierdzenie – tak, to jest dobry wybór, to jest prawdziwy mężczyzna, który może mnie poprowadzić. Kobieta nie chce słabego mężczyzny, bo do niczego jej się ona nie przyda. Nie będzie go szanowała, nie będzie liczyła się z jego zdaniem i pewnie po czasie go zostawi. Ważne jest to, że kobieta powinna pożądać swojego faceta. Po takiej zmianie w „Nice Guy’a”, kobieta przestaje czuć do niego emocje, jakie czuła wcześniej. Kim są ci wszyscy mili i uczynni faceci? Czy kobiety czują do nich pociąg, atrakcyjność? Marzą o tym, żeby się z nimi przespać? Nic z tych rzeczy. One ich po prostu lubią. Niekoniecznie od razu nie szanują, ale lubią, a w najlepszym przypadku kochają jak brata. Niestety ich nie pożądają, nie czują mięty. Mężczyzna o cechach alfa to nie burak cukrowy, który tylko szuka solówki i kreski na stole, żeby ją wciągnąć swoim banknotem stu złotowym. Mężczyzna o cechach alfa jest inteligentny. To ktoś kto nie podąża za normami społecznymi, ktoś nie do końca grzeczny. Kobiety ich pożądają chociaż same nie wiedzą dlaczego. Odpowiedź jest banalnie prosta – bo to świetny materiał genetyczny. Kobieta chce silnego faceta, który będzie umiał sobie w życiu poradzić. Oczywiście zdarza się, że kobieta rezygnuje z silnego osobnika, bo woli kogoś kogo będzie mogła kontrolować i kogoś, kto nigdy jej nigdzie nie ucieknie – nawet, jeśli ona nie będzie miała do niego grosza szacunku. Zastanawiasz się pewnie czasami dlaczego na ślubnym kobiercu staje piękna kobieta i gościu, który przypomina ci Alana z Kac Vegas. Masz już odpowiedź. Jedyne co trzyma tego Alana na tamtym miejscu są jego zasoby. Kobieta może nawet go nie kocha, ale jej kalkulacja robi swoją robotę. Link do dyskusji na wykopie: https://www.wykop.pl/link/4143461/o-tym-jak-kobieta-zmienia-faceta-a-potem-od-niego-odchodzi/

David Durden

David Durden

 

Krótko o funkcjach portalu

W tym krótkim wpisie postanowiłem opisać podstawowe funkcje nowego portalu, aby ułatwić korzystanie wszystkim użytkownikom.  Jeśli cytujemy jakąś wiadomość, cytujmy tylko jej fragment do którego się odnosimy.  Na portalu możemy odwoływać się do danych użytkowników używając małpy. Mogę odwołać się do samego siebie np. @David Durden - ułatwia to komunikację. Jeśli odwołasz się do kogoś używając małpy, ta osoba otrzyma powiadomienie, że o niej wspomniałeś. Na czacie również działa odwołanie (z wyjątkiem stylu nocnego) - wiadomość do danego użytkownika podświetli się dla niego jasną zielenią. Dzięki temu szybko można przejrzeć czat i sprawdzić, czy ktoś o nas wspominał.  Jeśli ktoś ci pomógł lub podoba ci się czyjaś twórczość - podziękuj mu dodając punkty reputacji. Wystarczy kliknąć na serce przy danym poście i wybrać odpowiednią reakcję. Reputację można dodawać przy postach, wpisach na blogu, komentarzach oraz na tzw. wallu, a więc przy statusie użytkownika.  Jak wspomniałem wcześniej na forum mamy dostępne dwa style. Jeden to domyślny - Manosfera, drugi to styl nocny. Można wybrać odpowiedni styl na samym dole strony, klikając w "style". Zachęcam do używania nocnego stylu w nocy - wtedy można wczuć się w klimat portalu   Pisać na forum i pobierać można dopiero po zalogowaniu. Czat widoczny jest tylko po zalogowaniu. Na czacie dużo się dzieje, więc jeśli nie masz u nas konta, to sporo tracisz.  Użytkownicy mogą zgłaszać nieodpowiednie posty i treści. Moderatorzy otrzymają o tym powiadomienie w swoim profilu i będą mogli od razu sprawdzić sytuację.  Jeśli jakaś zawartość na portalu cię interesuje, możesz użyć opcji "obserwuję". Obserwować możesz profile, tematy, czy nawet blogi użytkowników.  Można używać statusu. Status jest dostępny w twoim profilu. Działa na zasadzie tablicy FB.  Na portalu istnieje 23 "leveli", które otrzymujesz za aktywność. Otrzymywanie poziomów przypomina grę typu Quake, czy Call of Duty i jest dodatkową motywacją do udzielania się na naszym portalu. Levele zdobywasz, gdy jesteś aktywny, liczy się wszystko - komentarze, blogi, posty, czy udzielanie się na swojej tablicy.  Jeśli wklejasz jakąś zawartość na portal, pamiętaj aby po wklejeniu usunąć formatowanie. Wystarczy, że zjedziesz na dół okienka, w którym dodaje się tekst i klikniesz na "usuń formatowanie". Dzięki temu portal zachowa estetyczny wygląd.  Ostatnia aktualizacja: 06.11.2018 Lista będzie pewnie aktualizowana. 

David Durden

David Durden

 

Bądź tajemniczy - jak Corleone

Jakiś czas temu (bardzo długi zresztą), pod wpływem pewnego wydarzenia, bardzo zaczęło zastanawiać mnie zjawisko tajemniczości w uwodzeniu. Gdy zapytamy się o podpowiedzi dla początkującego podrywacza, często jedną z pierwszych rzeczy, które usłyszymy, to: „bądź tajemniczy i nie mów wszystkiego o sobie” – spoko, dobra rada. Tylko rada ta (jak i wiele rad), niezwykle często jest rozumiana na opak. Okej, po co w ogóle masz być tajemniczy? Co to daje? Spotykasz się z dziewczyną, może jedynie rozmawiasz z nią przez jakieś głupie komunikatory, a może dopiero ją poznałeś – nieważne, po prostu macie jakąś interakcję. Jesteś zagadkowy, niczym te wszystkie zagadki rozwiązane przez Sherlocka Holmesa, żegnacie się – i bum. Co bum? Otóż niewiasta ma w głowie pełno pytań. Jest ich tak dużo, że wręcz nie mieszczą się one w jej zgrabnej główce. Co więcej, zostawiłeś po sobie niedosyt i nie wie, czego może się spodziewać. Niby zna Twoje intencje, bo w międzyczasie dałeś jej do zrozumienia, że nie interesuje Cię jako zwykła kumpela – ale zarazem totalnie nie jest pewna tego, na jakim poziomie Twoje zainteresowanie jest, ile jeszcze masz takich Kaś, które zaintrygowałeś, i czy będzie jej łatwo ‘zdobyć’ Twoje serce (w tym momencie może zaczynać się już – ale niekoniecznie – powolny proces stawania się dla niej nagrodą). W każdym razie, jak to się robi? Powiedzmy na przykład, że jesteś sprzedawcą butów i koleżanka pyta się Ciebie, co robisz na co dzień w swoim marnym żywocie; czy z zabójczą powagą oznajmisz?: „Wykonuję fascynującą pracę, ale nie mogę Ci powiedzieć, co robię (w domyśle – bo tak mi powiedziały zasady PUA). Zdradzę za to, że obcuję z modą i jestem z nią niezwykle blisko, dotykam jej każdego dnia. Osobiście uważam, że niezmiernie mnie to uwrażliwia, otwiera i staję się lepszym człowiekiem. Jak tak dalej pójdzie, w przyszłym roku będę walczył o pokój na świecie, razem z Miss World.” Czy na dodatek z każdym kolejnym pytaniem, zdaniem i stwierdzeniem, będziesz udawał szpiega z krainy dreszczowców, opowiadał lawirując niczym polityk i robił wywody filozoficzne? Czy na tym polega owa osławiona tajemniczość? Czy to ma sprawić, że uzyskasz wyżej opisany efekt? Czy kiedy się rozstaniecie, dziewczyna – zaintrygowana Twoją osobowością – będzie rozmyślała o Tobie przez dzień i noc, oraz noc i dzień? Nie, najprawdopodobniej uzna – „pojebany”, lub, ewentualnie (jeśli będzie bardziej wyrozumiała) – „kombinuje”/”wstydzi się swojej roboty”. Tak, czy owak, nie sprawi to, że z fascynacją będzie roztrząsać każdy moment spotkania z Tobą. Nie będzie to też zalążkiem do zauroczenia – trafisz do jakiejś tam szufladki i adijos. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – mawiają. I to jest definicją słynnej tajemniczości, a nie godzinne wywody w celu, by tylko wydawać się posiadaczem tej cnoty. Gdy za wszelką cenę będziesz się starał wyjść na zagadkowego i czarującego człeka, to nie zdziw się, jeśli wyjdziesz na świrniętego człeka – również mawiają. Spoko, nie piszę Ci tego, żebyś się przestraszył i pilnował swych słów na każdym kroku, lub stał się milczkiem. Broń Boże, nie mam też nic przeciwko bajerze – fajna bajera może być całkiem fajna. Piszę to właśnie po to, żebyś za bardzo nie kombinował i po prostu był sobą, a nie udawał pseudointelektualistę, próbując zaimponować kobiecie. Odnośnie tajemnicy – nie staraj się robić tajemnicy ze wszystkiego, co dotyczy Ciebie, tylko zrób/powiedz coś takiego, żeby do następnego spotkania zostawić dziewczę z materiałem do myślenia. Zaskocz, ale błagam, bądź spójny. Co do wspomnianego wydarzenia: Owego dnia, przyczłapał do mojego akademickiego lokalu, pewien pradawny ‘kolega’. Znajomość z nim umarła śmiercią naturalną dużo wcześniej, a trwała dość krótko – gdy go zobaczyłam więc, niemalże spadłam z łóżka, na którym stałam. Okazało się, iż sprawa z którą przyszedł była błaha, a dotyczyła udostępnienia kluczyka do pralni. Porozważałam z nim o dupie maryny, po czym wziął ten kluczyk i opuścił lokal, rzucając jeszcze przez ramię, że bardzo podoba mu się moja szminka. Gdy jego suche tekstylia zostały zdjęte z suszaka w pralni i kluczyk nie był mu już do niczego potrzebny, znów zjawił się w mym lokalu. Przy wyjściu rzekł: - Naprawdę podoba mi się ta twoja szminka – tu zmrużył oczy, zrobił pauzę i tym razem używając swojego bezbłędnego, radiowego głosu, dokończył – aż mnie kusi, żeby spróbować, jak smakuje. Po czym, jak gdyby nigdy nic, podszedł, pocałował mnie, stwierdził że smakuje nieźle, pożegnał się grzecznie, choć z bezczelnym uśmiechem, i – poszedł sobie. Dla mnie? Akcja fajna. Ale tak… po co ją przytaczam? Pomijając fakt, że mi się spodobała, ma ona spory związek z wątkiem tajemniczości. Otóż Kacper pozostawił mnie samą, razem z moimi emocjami. Po takim działaniu nie zawsze muszą okazać się one pozytywne, bo dziewczyna może być oburzona – jednak emocje są. Gdyby nie ulotnił się odpowiednio wcześnie, mógłby wyjść na needy, a tak – rozpalił coś i zniknął, pozostawiając mnóstwo pytań. A to jest już coś, gdyż nie ma akcji bez reakcji, dosłownie każdej akcji towarzyszy reakcja – a cygańska reakcja potrafi być zajebista. Pamiętajcie bowiem, iż osobniki gatunku homo sapiens sapiens, karmią się wręcz emocjami i myślami. Szczególnie, kiedy nie mamy na daną chwilę roboty, myślimy i nakręcamy te myśli przemyśleniami. Tajemniczość nie polegała więc tutaj na braku informacji udostępnionych przez mojego kolegę, tylko na działaniu, które sprawiło, że sama sobie mogłam roztoczyć tę tajemnicę wokół niego – to właśnie staje się tutaj Waszą bronią, a naszą słabością. Dajcie czemuś iskierkę i pozwalajcie temu płonąć. Oczywiście, nie musi to być działanie pokroju akcji Kacpra. Możesz zwyczajnie wysłać na kilka godzin przed spotkaniem smsa, który w jakiś sposób zaintryguje Twoją znajomą i sprawi, że nie będzie mogła doczekać się chwili, aż Cię zobaczy i jej ciekawość zostanie zaspokojona. Sprawa banalna, a uruchamia podobne mechanizmy. Mówiąc o tajemniczości w uwodzeniu, pominęłam najprostszą w tej kwestii sprawę. Facet z jajami, budzący szacunek (którym pewnie chcesz być, albo i jesteś), nie klepie o każdym szczególe swego żywota na lewo i prawo. Po prostu nie chodzi o to, żeby stać się błaznem, a el kolesio z klasą. Bo widzicie, w życiu przeczytałam dwie książki – a jedną z nich był „Ojciec Chrzestny”. Ta książka nauczyła mnie, że warto być czasem powściągliwym i w ogóle – wiele mnie nauczyła…

but_mil

but_mil

 

Wingwoman - beginning

Nie od dziś wiadomo, że niektórzy z Was uwielbiają podchodzić do kobiet i robią to często, inni sporadycznie, jeszcze inni mają na to celibat z góry, niektórzy jedynie o tym marzą, a kolejni nienawidzą (z czego dwóm ostatnim grupom zdarza się hejtować te pierwsze). No, i jest tu od niedawna sporo kobiet, które raczej nie podchodzą do kobiet, ale mniejsza o nie (nas)… chociaż – niekoniecznie mniejsza. Użytkownicy, jak i ogólnie faceci, mają także różne upodobania, co do terenu plażowania – jedni preferują jedynie podejścia w nocy, jedni DG, a są i tacy, którzy podbijają do dupeczek zawsze, kiedy tylko mają okazję i nie uważają, że któreś miejsce jest mniej, czy bardziej do tego adekwatne (ałć! zapomniałam jeszcze o tinderowcach). Istnieje również inny podział: na samotników chodzących własnymi ścieżkami – którzy nie tolerują wingów, na zwierzęta stadne – które nie poczują wiatru w żaglach bez winga i oczywiście, na osobników z wywalonymi jajami – czyli osobników, którzy mają wywalone jaja na obecność winga, lub też jego brak. Zazwyczaj na wingów wybiera się innych podrywaczy i kumpli. Ale czy próbowaliście kiedyś wychodzić z kobietą-wingiem? Ja, na przykład, czasem zastanawiałam się, czy takie coś, jak kobieta-wing, istnieje w słowniku PUA. Wydawało mi się to dość kozackie – nazwa prawie tak dobra jak kobieta-kot, więc można by nawet pomyśleć o złotych malinach. Zresztą, fucha jest o tyle pomocna na pastwisku, że podrywacz w towarzystwie ładnej dziewczyny (o ile faktycznie jest ładna), zwraca na siebie większą uwagę i ma lepszy social. Zrobiło mi się smutno, gdy dowiedziałam się, że kobiety-wingi, są określane tak mało lotną nazwą jak „pivoty”; ale później stwierdziłam: „a weź, but_mil, nikt Ci nie będzie mówił kim masz być. chcesz zostać kobietą-wingiem, a nie jakimś tam pivotem? – no to będziesz kobietą-wingiem!”. I z takim oto nastawieniem pojechałam zwiedzać z moim kuzynem (albo i nie-kuzynem?) pewien pobliski klub. Rodzinna wycieczka? Otóż Arbiter Elegantiarum, mając pewne braki jeśli chodzi o obcowanie z kobietami, przeczytał „Grę” i pewnie nigdy by nie wpadł na pomysł, żeby się do tego przyznać. Operujemy jednak między sobą niezawodną telepatią działającą na zasięg 300km – więc bez słów, bez grama gestów, które mogłyby go zdradzić, informacja ta dotarła do mojego mózgu. I tak to się jakoś potoczyło, że zaczęliśmy rozmawiać i zrobiliśmy sobie eksperymentalny wypad. Pierwsze zadanie wykonane: zwracamy uwagę i czujemy na sobie oczy innych. Jakaś laska kręci tyłkiem coraz to bliżej i bliżej Arbitra, już się prawie o niego ociera, byleby tylko przestał skupiać się na mnie i spojrzał na nią. Okeeej, poudajemy chwilę niedostępnych Nasze przypuszczenia co do podniesienia socialu sprawdziły się, bo takie sytuacje, gdzie widać było wyraźne, słynne IOI, kilka ładnych razy się powtarzały – zdecydowanie częściej, niż kiedy bywał w klubach z kumplami. Pojawiła się też niestety faza excusów, w których to grałam główne skrzypce – bo jak to tak podejść i zagadać do lasek, będąc na zabawie z inną laską, która na dodatek jest rodziną? Toż to tak głupio, z kumplem byłoby łatwiej… Mój towarzysz się cykał, więc musiałam mu dać kopa w dupę. Oczywiście nie dosłownego kopa (żeby znowu nie było, że jakaś ze mnie uzurpatorka) - tylko kiedy wahanie Arbitra zbyt długo trwało, zadałam kulturalne, grzeczne pytanie: „Kurwów sto pińć. Idziesz, czy nie?”. Dało radę, chociaż to pierwsze podejście, przed którym pojawiło się tyle obaw i wymówek, było niepewne, a mowa ciała mojego kuzyna to zdradzała (choć zainteresowanie wzbudziliśmy… tak, razem – ale o tym niżej). Później dwie zlewki na parkiecie, więc marynarzyk (o stawkę: kto nie kieruje i pije), bar i lecimy na górę. Po drodze przeanalizowaliśmy ładnie błędy i powiedziałam mu, co zauważyłam. Arbiter też wyciągnął niezłe wnioski – potrafi, bo miał w końcu te 96% z rozszerzonej matmy, jest mutantem genetycznym i skończył studia inżynierskie, po których (podobno) takie rzeczy się umie. Dlatego nie ma tego złego – jakby od razu PUA’sa zbudowano, to by było za nudno – a tak, nieudane podejścia zmusiły nas do myślenia. Dotarliśmy – znowu widzimy tę laskę, która na samym początku tak bardzo chciała swoim tyłkiem zwrócić na siebie uwagę Arbitra. Umówiliśmy się, że ma ją ogarnąć, a ja w tym czasie pójdę do toalety. Tym razem poradził sobie fajnie (wręcz bardzo mnie zaskoczył), a gdy wróciłam i dorwałam jakiegoś Stacha, podziwiałam, jak z minuty na minutę rosną umiejętności i pewność siebie mojego kuzyna. No to teraz wytłumaczę, co z tymi wspólnymi podejściami – fajnie było. To był podryw na bliźniaki – podbijaliśmy i wkręcaliśmy, że nimi jesteśmy (to znaczy, nie do końca – pytaliśmy tylko o podobieństwo, a z bliźniakami dziewczęta same sobie wkręcały). Reakcje mega pozytywne, dużo śmiechu, chociaż wiadomo – life is brutal and full of zasadzkas – więc shit testy też się pojawiły (np.: „nie jesteście podobni, ona jest ładniejsza!”). Jednak radziliśmy sobie coraz lepiej, byliśmy coraz pewniejsi, to i takie teksty były nam niestraszne. Po takich podejściach? Kiedy mój kuzyn spotykał nasze nowe koleżanki na parkiecie, bez problemu mógł to kręcić dalej (żeby nie powiedzieć, że czuł się podrywany ;)). W końcu zrobiło się późno, a nas czekała jeszcze trasa po zakręconych jak świński ogon i zaśnieżonych, górskich drogach. Marynarza przegrałam, więc ta noc była moją dziewiczą nie tylko, jeśli chodzi o wingowanie, ale również, jeśli chodzi o bycie kierowcą w tak wymagających warunkach. Jak wcześniej omówiliśmy, jest Was wielu i dzielicie się na podrywajów o różnych upodobaniach. Dlatego nie namawiam do posiadania kobiety-winga – myślę wręcz, że niektórzy uznaliby to za pomysł tragiczny (i jak najbardziej szanuję takie podejście). Znajdą się jednak tacy, którzy może zaprzyjaźnią się z takim rozwiązaniem, być może mają wątpliwości – dlatego pokazuję, że w tym szaleństwie jest jakaś metoda i ma nawet kilka plusów (minusów też – normalny wing np. lepiej zajmie się koleżanką targetu). Jeśli nie wiesz co o tym myśleć, spróbuj, a się przekonasz. PS: Ten tekst jest stary; Arbiter Elegantiarum wyszkolił się i jest już prawdziwym ogarniaczem.

but_mil

but_mil

 

Pójdźcie za Idzim

Na tym ziemskim padole, za siedmioma lasami, rzekami i górami (tak jak to w bajkach zwykle bywa), w zamku Dziadhesis zamieszkałym przez arystokracyję grecką, żył sobie pewien książę. Książę ten, jako zarazem dzielny rycerz, odznaczał się niesamowitą cechą. Cecha ta wyróżniała go spośród innych greckich rycerzy - bowiem, w czasie wojen i przebywania w męskich obozowiskach, nie interesowało go obcowanie z kompanami swojej doli i niedoli. Książę nasz wówczas pościł i... tęsknił do dupeczek. tfu - księżniczek.  Od zawsze otaczał się księżniczkami. Można powiedzieć, że księżniczki i wszystko, co z nimi związane, było jego prawdziwą pasją, a on był prawdziwą pasją księżniczek. W pewnym momencie, pasja ta była tak świetlista, że zaliczał większość ładniejszych kobiet – czy to poznanych na arystokratycznych biesiadach, czy na zamkowych deptakach, w łaźniach, czy tez na demokratycznych zgromadzeniach ludu - nigdy natomiast nie podrywał księżniczek, które poznał za pośrednictwem swego szerokiego grona znajomych - kierował się bowiem rycerską zasadą, aby nie brać dup ze swych grup. Kiedy skończyła się wojna, bohater nasz mógł rozpocząć studia na kierunku, o którym zawsze marzył. Kierunkiem tym była filozofia, a nauczycielem sam mistrz - Sokrates. Studia były najpiękniejszym okresem w życiu naszego księcia. Rozmyślał o sensie egzystencji, przechadzając się z Sokratesem po wąskich, greckich uliczkach; jeśli mijali jakieś osoby - dokonywali ćwiczeń trudnej sztuki, która w świecie nowożytnym uzyskała nazwę DayGame. Trud włożony w podchodzenie do obcych osób zaprocentował tym, ze Idzi (bo tak mu było na imię), miał w przyszłości stać się najlepszym uwodzicielem w historii starożytnej Grecji.  Rzeczywistość nie była jednak tak kolorowa dla naszego księcia – pokazała, że na swojej drodze miał napotkać on wiele pułapek, dzikich zwierzyn i krętych labiryntów.  Jego Mentor, Sokrates, został bestialsko zabity przez decyzję zgromadzenia ludu. Mieszkańcom miasta nie podobało się, że podchwytliwe pytania mistrza udowadniały jedno - ich umysły nie odznaczały się polotem i finezją. Idzi rzucił wtedy studia, zwątpił w ustrój zwany demokracją oraz pierwszy raz w życiu doświadczył zjawiska o nazwie problemy.   W życiu każdego dorosłego człowieka bowiem, przychodzi taki smutny moment, gdy ten dorosły człowiek zostaje przytłoczony przez problemy. Problemy poważnego osobnika gatunku Homo Sapiens Sapiens wcale nie muszą być poważnymi problemami, takimi jak brak jedzenia, wojna, śmiertelna choroba, wypadek – mogą to być iluzje stwarzane przez mózg tegoż osobnika i intensywne myślenie o nich (co prowadzi do głębokich depresji i innych dolegliwości mózgu). Dorosły, w pogoni za szczęściem, pogrąża się coraz bardziej w tych mrocznych iluzjach – gdy któraś z nich okazuje się toksyczna, niczym tarczy używa kolejnej. Ten proces można porównać do spłacania kredytów kredytami z innych banków – może być długi, a kończy się zawsze przyjściem komornika (depresji vel choroby mózgu). Tylko nielicznym udaje się wyjście na prostą z krętych ścieżek życia i czerpanie z niego najlepszych rzeczy. Jeszcze mniej osób doświadczyło kompletnego braku iluzji, mimo iż przepis jest prosty – mam w to wyjebane.  Bohater tej powieści niestety doznał tej nieprzyjemności o nazwie „iluzja”, lecz czy udało mu się z niej wybronić? Czytajcie dalej…  Książę nasz, jak nadmieniliśmy, doskonale wykorzystywał umiejętności zdobyte dzięki mistrzowi. Nie miał więc problemów, gdy na swej drodze spotkał piękną księżniczkę – miał wrażenie, że na imię jej było Dama Serca, lecz niestety… nazywała się Iluzjonizja. Ich związek był niezwykle wspaniały – jeszcze długo potem, gdy Idzi zamykał oczy, ciągle widział iluzje na temat tej relacji, oraz piękno samej Iluzjonizji. Kochali się w świetle księżyca, oglądali razem Pitagorasa rysującego trójkąty i kwadraty na piasku (podobno to wtedy wymyślili pierwowzór tekstu piosenki Dawida Podsiadło), rozprawiali filozoficznie i jeździli na zagraniczne wakacje, zwiedzać budowę piramidy Cheopsa. budził się przy jej boku i uwielbiał jak na niego patrzyła, kochał całą tę księżniczkę wraz z jej idealnymi piersiami. Książę widział ją w przyszłości jako matkę swoich dzieci, oraz Panią zamku Dziadhesis. Sielanka, jak to sielanka - nie trwała jednak długo. Iluzjonizja okazała się kobietą toksyczną. Kobietą, która zamiast ciągnąć ku górze bohatera tej opowieści, coraz bardziej ograniczała jego pasje, rozwój i ambicje. Chciała stać na piedestale i, jak w wierszu jej ulubionego poety Horacego, wybudować Idziemu klatkę trwalszą niż ze spiżu, której nie naruszą deszcze gryzące. Ten zawiódł się na niej, a żadnej innej kobiecie nie dane mu było zaufać tak bardzo.  Słyszeliście kiedyś o roli plastra? To powtarzający się schemat w sytuacji, gdy dotknie nas cinżkie (jak to mawiają w Biskupinie) rozstanie. Wtedy to mamy zaniżone poczucie własnej atrakcyjności, więc musimy ją sobie podbić, często z tragicznymi skutkami. Człowiek tuż po odrzuceniu, po rozstaniu, gdy jeszcze nie jest do końca wyleczony z iluzji na temat danej relacji, czy też osoby (na przykład Iluzjonizji), jest chwilowym toksykiem. Często tonąc, łapczywie chwyta się jakichś „obiektów”, uwodzi je, by tylko okazały zainteresowanie a on mógł potwierdzić sobie na poziomie podświadomości, że jest wartościowy, że ktoś go chce. Niestety, w takich sytuacjach przez osobę przebija się często frustracja.  Drogie dzieci, po takim wstępie na pewno domyśliłyście się, że księciu naszemu potrzebne było teraz potwierdzenie własnej atrakcyjności. Tym samym poznał wiele księżniczek – niektóre były tylko piękne, niektóre tez piękne i mądre, niektóre piękne i mądre, ale nudne - były różne, ale żadna brzydka. Rozkochiwał je w sobie, a później rzucał. Im dłużej tonął w morzu dupeczek, im więcej ich ranił, tym bardziej nieszczęśliwy się stawał.  Nasz bohater w końcu zaczął rozumieć, że jego rozterki emocjonalne coraz bardziej oddalały go od filozofii mistrza - filozofii, która prowadziła do szczęścia. Idzi pobiegł na plażę, w miejsce, gdzie na piachu robił notatki z Sokratesem. To, co przeczytał, gdy dobiegł już do odpowiedniej strony, pozwoliło mu zrozumieć beznadzieję ścieżki, którą obrał. A przeczytał, co następuje:  "Dawniej młodzian w skórę odzian z chujem niby wieża
 jak z maczugą w las wyruszał na dzikiego zwierza
a dziś studencik, chuja ma jak pręcik
 zmiętoszony spierdolony cały instrumencik." To było niczym kolejny cios – tym razem mobilizujący do prawdziwego, twardego działania. Co postanowił nasz bohater? Postanowił: „Idzi, chodź!”. W jego głowie kotłowały się myśli: „chcę być mężczyzną z wielkimi jajami, który potrafi zostawić za sobą jakąś Iluzjonizję! Mam być mężczyzną z wielkimi jajami, który zdoła zdobyć zwierzynę dla swojego ludu! Mam mieć jak wieża!". Co powiedział, to powiedział, kości zostały rzucone, nie było odwrotu. Jak to mawiają, każdej akcji towarzyszy reakcja, nie ma akcji bez reakcji – a książęca reakcja potrafi być za-je-bis-ta. Postanowił, co następuje: zadba o swoje ciało, pasje, nauczy się nowych języków, będzie też podróżował. Wróci na studia, ale tym razem takie, które nie budzą zwady. Może do Pitagorasa? Miał w końcu 94% z matematyki rozszerzonej. Zacznie medytować, by znaleźć spokój ducha. A dupeczki? (jednak polubił to słowo bardziej, niż 'księżniczki'). Przecież były jego pasją, były wspaniałe. Nie zrezygnuje z nich, a każdą zostawi lepszą, niż zastał. Stworzy jednak mur obronny i nie będzie ich wpuszczał zbyt blisko, by chronić przed zranieniem zarówno siebie, jak i księżniczki. Książę znalazł w swoim życiu niesamowity balans. Potrafił łączyć pracę nad innowacyjnymi obiektami latającymi, biesiady zamkowe, rozwój, wyścigi rydwanów w Rzymie, zimne pryszniece, księżniczki. Mimo młodego wieku, stawał się prawdziwym ogarniaczem i najlepszym uwodzicielem starożytnej Grecji. Miał klasę, charyzmę, pieniądze. Czasem, kiedy przypominał sobie o istnieniu jakiejś Iluzjonizji, był jej wdzięczny za to, kim stał się dzięki tej kobiecie.  Kiedy już więc przeistoczył się w prawdziwego ogarniacza i myślał, że nic, a na pewno żadna księżniczka nie będzie w stanie go zaskoczyć – pojawiła się ona. Kobieta zarówno niesamowicie inteligentna i niesamowicie głupkowata. Jej IQ, z którym walczyła dzień po dniu, przypominało wykres sinusoidy, więc raz irytowała go tępotą równą poziomowi mułu, a kolejny intrygowała umysłem bystrym jak brzytwa. Zachowywała się jak dziecko, lubiła skakać przez mury zamku i nocą kąpać się w fosie, ale przy tym – co dziwne – była też bardzo zrównoważona i nie miewała okresu napięcia przedmiesiączkowego.  Kiedy Książę zobaczył ją po raz pierwszy na biesiadzie – miała stać się jego jednonocnym targetem. Spotkał ją jednak na kolejnej potańcówce, i na kolejnej.  Za pierwszym razem doszło jedynie do pocałunków, a następne spotkanie miało mieć miejsce dużo później – teoretycznie więc, jej twarz powinna mu się już rozmyć wśród twarzy wszystkich księżniczek, które przewinęły się przez jego łoże. Jednak wciąż ją pamiętał…  Tutaj musimy nadmienić, że księżniczka pamiętała go tym bardziej i jeszcze bardziej interesowała ją postać Idziego. Było kilka powodów, dla których zainteresowanie to przybrało aż tak wielkie rozmiary: Po pierwsze, będąc pierwszą kobietą Starożytnej Grecji, którą interesowały techniki uwodzenia – szybko zorientowała się, że Książę może być najlepszym ogarniaczem w swym fachu; po drugie, pisała książkę Science Fiction o bardzo ciekawej aplikacji internetowej, która służyłaby do łączenia ludzi w pary, ale także szpiegowania ich poczynań i lokalizacji – miał on stać się głównym bohaterem tejże powieści; po trzecie, podobał jej się w każdym aspekcie – sposobu bycia, charakteru, urody; po czwarte, lubiła robić analizy ciekawym postaciom – a ten z pewnością takową był.  Kiedy więc trafili na siebie po trzech miesiącach i zaproponował jej wyjście do bogatego zamku Dziadhesis, nad głową księżniczki zapaliła się lampka. Pójdzie tam, ale poświęci tę znajomość swoim badaniom naukowym, tak jak Maria Skłodowska-Curie poświęciła swe zdrowie i życie dla odkrycia radioaktywnych pierwiastków (chwila, wtedy jeszcze nikt nie znał Marii!). Pójdzie, ale do niczego nie dojdzie! Pójdzie i odkryje wszystkie tajemnice jego technik uwodzenia! Pójdzie i zwycięży!  Dlatego też przybrała postać bardzo dziwnej księżniczki, bardzo głupiutkiej, niezrównoważonej i nie wiedzącej, czego chce. Zadanie to było niezwykle trudne – musiała walczyć zarówno z nim, jak i ze sobą, a obrona jej sukni przypominała obronę Sparty. Po tej nocy, Pan zamku Dziadhesis stracił do niej resztki sympatii i uznał za najbardziej pojebaną dupeczkę, jaką spotkał. Jako, że posiadał klasę i wdzięk, do rana był względnie grzeczny dla naszej księżniczki – to miał być jednak koniec ich znajomości.  Mojry* jednak ciągle sobie z nimi pogrywały. Doszło więc do kolejnego spotkania księżniczki i księcia –  tym razem w juwenalia, na koncercie Orfeusza (a raczej przed tym koncertem). W Starożytnej Grecji bowiem, tak jak w świecie nowożytnym, w okresie juwenaliów odbywały się huczne imprezy i ogniska w miejscach największych skupisk studentów.  Ponieważ wystylizował ją jej wing i kuzyn zarazem – Arbiter Elegantiarum z Biskupina – wyróżniała się spośród innych dupeczek na juwenaliowym placu. Ponieważ była ze swoim wingiem – postanowiła podejść do księcia Idziego. Ponieważ tego wieczoru sinusoidalny wykres jej IQ osiągnął swoje maksimum, a IQ jej kompana oraz IQ księcia zawsze były na najwyższym poziomie – ich rozmowa płynęła niczym modra rzeka; stworzyli wokół siebie magiczną bańkę – bańkę, w której istniało tylko tych troje młodych osób.  Postanowili razem pójść na koncert Orfeusza. Napotkali ogromne kolejki – więc skakali przez płot; skakali przez płot – więc wyrzucono ich z terenu koncertów; wyrzucono ich z terenu koncertów – poszli więc na wino do ogrodu botanicznego. Książę co jakiś czas zerkał z zachwytem na księżniczkę…  - skończyłem się – rzekł Arbiter Elegantiarum, sącząc ostatni łyk wina. Na to hasło przybiegł jego koń, Tornado, wrzucił na swój czarny grzbiet i poniósł galopem do pałacu Arbitra w Biskupinie.  Takim oto sposobem, ogarniacz i szalona księżniczka zostali sami, a później trafili do bogatego, acz niewysprzątanego zamku Idziego. Nie wiadomo, czy ze względu na zaniżony poziom percepcji, czy też na inne czynniki – książę przez całą noc patrzył na księżniczkę jak zaczarowany i obejmował ją z wielkim uczuciem. Nie jest znany również powód, dla którego rano zdawał się przestraszony tym faktem – za wszelką cenę próbował zdystansować się do wszystkiego, co było z tym związane. Jego decyzja była oczywista – ze względu na niebezpieczeństwo powalenia muru obronnego, nie będzie proponował dalszych spotkań księżniczce. Ona podjęła równie zrozumiały wybór – intuicyjnie wiedząc, że sam tego nie chciał, postanowiła nie utrzymywać kontaktu z Idzim.  Los jednak, jako przekorny, postanowił zagrać z nimi ostatnią partyję pokera. Od tego czasu, natrafiali na siebie około dwa razy w tygodniu. Księżniczka się peszyła – książę się cieszył; ona przyspieszała kroku – on zagadywał; ona nie ogarniała – on ogarniał. W skrócie – książę odzyskiwał swój balans, a księżniczka nie miała szans w tej nierównej walce; wciąż było 1:0 dla ogarniacza.  W lecie księżniczka jednak zniknęła i wtedy Idzi zaczął się niepokoić: „przejechał ją rydwan? – rozmyślał – czy może Mojry już nam nie sprzyjają i jej zwyczajnie nie widuję? A może wyjechała do rodziny?”. Nagle, po miesiącu, zobaczył jej twarz – był tak zszokowany, że tym razem to on nie ogarnął i jedynie wymamrotał coś  pod nosem.  rys. 1. - Rydwan Miasta na agorze. Ponieważ Mojry chciały nadrobić nieobecność księżniczki w mieście, zesłały ich na siebie drugi raz tego samego wieczoru. IQ księżniczki, szczęśliwie znowu osiągało swoje maksimum – książę z wielką pasją jej słuchał, a ona z wielką pasją opowiadała mu o swoich ambitnych planach naukowych, o pisaniu książki pt.: „Tinder”, o wakacjach i o mieszkaniu u Arbitra Elegantiarum… ponieważ ogarniacz nie ogarnął drugi raz tego samego wieczoru – okazał swoją słabość, spiął mięśnie twarzy i zdradził zazdrość. Dopiero, gdy księżniczka przypomniała mu, kim był Arbiter Elegantiarum, umiał poradzić sobie negatywnymi emocjami, które zaczęły nim targać. Lecz wtedy coś pękło w naszym bohaterze… Idzi uświadomił sobie, że mur między nim, a księżniczką, nie jest tak gruby i wysoki jak wielki mur chiński, a co najwyżej jak biskupiński, albo nawet płot pomiędzy Kargulem i Pawlakiem. Rozumiał też, że mur ten zaczyna podlegać powolnej destrukcji, a on nie do końca potrafi z tym walczyć.  Podjął jednak walkę, gdyż zarówno on, jak i księżniczka, doświadczyli dogodnych warunków do detoksu od siebie – przez dwa kolejne miesiące mieli się nie widzieć, gdyż księżniczka wyjeżdżała szkolić swą edukację u mistrzów rzemiosła zwanego lotniarstwem, a także musiała odwiedzić babcię w Wałbrzychu. W tym czasie mogli o sobie zapomnieć, Idzi miał szanse ogarniać inne dupeczki, ona poświęcić się nauce… Ale czy tak się stało?  Czekajcie drogie dzieci, patrzcie uważnie i doglądajcie zakończenia tejże powieści. Na ten moment, rozdział się zamyka…  *Mojry – boginki przeznaczenia, ich córki to Fortuny – jedna od piwa, druga od soku.
**niniejsza druga część historii o Ogarniaczu jest ostatnią częścią trylogii.
***oczywiście jest to najbardziej optymistyczna wersja oceny stosunku księcia do księżniczki – wiadomym jest jednak, że pełen szacuneczek jest.

but_mil

but_mil

 

Warunkowanie na przykładzie zazdrośnicy

Cześć Dzieciaczki!   Dziś będzie o trochę o wywieraniu wpływu i warunkowaniu. Poszperałem w źródłach, pomyślałem, potrenowałem i postanowiłem rozpisać to dla potomnych. Możliwe, że miejscami będę się powtarzał. Zwłaszcza że tekst jest dość stary, a ja aktualizuję go na potrzeby nowego forum. Śmieszna sprawa, bo moja dziewczyna wykorzystuje podobne rzeczy jako psycholog w pracy z dziećmi i działa.   Każdy czasem chciałby nakłonić inną osobę do zmiany pewnych jej nawyków. Wszystko jest do zrobienia. Wymaga jednak od nas trochę cierpliwości. Trzeba poświęcić wiele czasu i energii, żeby pożądany efekt otrzymać. Należy mieć jednak w głowie jasną wizję celu, do którego dążymy, wiedzieć czego oczekujemy, tak po prostu będzie nam łatwiej zachować konsekwencję w działaniu. Warto zapamiętać, że najbardziej skuteczną karą jest ignorowanie niepożądanego zachowania. Jakakolwiek reakcja powoduje "wzmocnienie" czyli potwierdzenie, że dane zachowanie działa i przynosi jakiś efekt. Przykład płaczu dziecka czy też focha. Jeśli chodzi o nagradzanie, to na samym początku dobrze jest zawiesić poprzeczkę nisko i w miarę postępów podnosić ją coraz wyżej. Nie należy jednak przestać nagradzać, gdyż może to spowodować zanik motywacji u osoby nagradzanej. Ważne jest też, aby nagradzać nawet, wtedy gdy "zadanie" jest wykonane nie do końca w sposób, w jaki sobie tego życzyliśmy, ale nadal poprawnie. Każdy postęp należy nagrodzić. Każdy brak postępu "ukarać", czyli zignorować, żeby przypadkiem go nie zakotwiczyć.   Pora na przykład.   Zadanie: Chcemy sprawić, aby nasza kobieta była mniej zazdrosna.   Zaczynamy od znalezienia punktu, w którym możemy się zaczepić. Punktem takim może być sytuacja, w której rozmawiamy z atrakcyjną kobietą w obecności swojej, a ta nie wykazuje negatywnych zachowań, grymasów itp. Wtedy zostawiamy kobietę, z którą rozmawialiśmy, podchodzimy do naszej i dajemy jej odczuć, że jest dla nas najważniejsza, gestem lub słowem. W jej głowie rodzi się myśl, że mimo tego iż mogliśmy sobie flirtować, woleliśmy wrócić do niej. Gdy jednak okaże zazdrość należy zignorować ten fakt i zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Dlaczego tak? Bo wtedy przekaz jest jasny: nie ulegliśmy, nie lecimy do naszej pani, bo jest zazdrosna i jej gniew nas przy niej trzyma. Nie kotwiczymy zachowania negatywnego, traci ono użyteczność, finalnie wygasa. A co jeżeli nasza kobieta już nie reaguje histerycznie na każdą napotkaną przez nas laskę? Wtedy możemy sobie odpuścić? Nie. Nadal okazujemy jej zainteresowanie, należy o tym pamiętać. Możemy sami się do niej uśmiechnąć, ona zapewne odpowie tym samym. W pewnym momencie osiągamy stan, w którym nasza kobieta wie, że jeśli rozmawiamy z inną, to w niedługim czasie nasza kobieta zostanie za to nagrodzona. Może to trwać kilka tygodni lub nawet miesięcy. Co osiągamy? Znika problem z przesadną zazdrością ze strony kobiety. My możemy natomiast okazać jej nasze zainteresowanie, przez co czuje się ona pewniej i atrakcyjniej.   Mam nadzieję, że takie rozpisanie sprawy chociaż paru osobom pomoże coś zmienić. Metodę tą można przenosić na różne sfery życia: Uwodzenie, związki, pracę, seks... Pozostawiam to waszej kreatywności.   Pozdrawiam, Dobrodziej z Północy    
 

Konsekwencje niespójności

Cześć Dzieciaczki!   Tym razem postaram się wyłożyć problem i coś na niego zaradzić. Problem ten odpowiada za lwią część nieudanych na starcie akcji i wiele spieprzonych relacji. Tradycyjnie proszę o zgłaszanie mi w wiadomościach błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych. Zostaną one poprawione.   OSTRZEŻENIE Wpis zawiera przemyślenia autora, a nie prawdę objawioną. Jeśli myślisz inaczej, pierdolnij się w czoło!   OSTRZEŻENIE Wpis zawiera dużo nawiązań do postaci z forum, są one mniej lub bardziej przypadkowe. Jeśli masz z tym problem, patrz drugie (część po przecinku) zdanie ostrzeżenia numer 1.   W czym rzecz? Problem pojawia się na samym początku interakcji z kobietą, a nawet już wcześniej. I nie jest nim ani negatywne nastawienie kobiet do was w chwili podejścia, ani wasz wygląd, ani wzrost, ani stan majątkowy, ani poziom rozwoju osobistego, ani nawet poziom cukru. Ale Dobrodzieju przecież jest: Daniel, Słodzenie, 185cm, Mieszki w portfelu, trenerzy uwodzenia (te podłe Hieny), wolna wola kobiet (zaakceptujcie wreszcie to, że ją mają), narastająca frustracja, pryszcze na twarzy, nadwaga, rządy (tu wstaw swoje znienawidzone ugrupowanie), klęska głodu w Kambodży, Żydzi z niższych warstw społecznych i inne problemy pierwszego świata... Od tego mamy tu cały sztab ekspertów (serdecznie pozdrawiam mini czat).   Największym problemem jest niezgranie podejmowanych starań z oczekiwanymi rezultatami.   Przykładowo: Chcesz zbudować trwały związek, ale dziewczyny szukasz wśród takich, które chcą się zabawić lub zgrywasz cwaniaka-ruchacza przed taką, która przejawia chęci na ten związek. Chcesz zaliczyć panienkę, wkurwiasz się, że jest łatwa i traktuje Ciebie tak jak Ty ją (przedmiotowo). Liczysz na relację bez zobowiązań, stosujesz taki sam podryw, jaki byś zastosował, gdybyś szukał związku (dotyczy też innych konfiguracji). Stosujesz jeden jedyny słuszny schemat podrywu do osiągania różnych celów, jeśli działa jesteś super podrywaczem, a jeśli zawodzi, wmawiasz sobie, że to wina społeczeństwa.   Dobrze istotę problemu chyba nakreśliłem. Teraz kilka porad jak go zminimalizować i podnieść swoją skuteczność. Nie obejdzie się bez uprzedniego poukładania sobie pewnych kwestii w głowie: Zastanów się, na jakiej relacji (LTR,FF,ONS) obecnie zależy Ci najbardziej. Nie oszukuj się, tylko dobrze nad tym przysiądź. Następnie przemyśl, gdzie możesz spotkać kobiety, które nie dość, że spełniają Twoje wymagania, to jeszcze będzie prawdopodobne, że zainteresują się Tobą. Jeśli wyszło Ci, że nigdzie, to puknij się w czoło i wykasuj badoo i tindera, bo tam wbrew pozorom Twoje szanse są mniejsze niż gdziekolwiek indziej. Nie gódź się na bylejakość! Gdy już dorwiesz potencjalną partnerkę, od początku do końca prowadź relacje SPÓJNIE ze sobą i celem, jaki sobie założyłeś, jednocześnie dopuszczając myśl porażki. Ważne! Sugerowanie się każdym słowem kobiety, jak prawdą objawioną źle się kończy. Za którymś razem Ci się uda! Ciesz się i świętuj!   Skąd wiem? Sam przez to przechodziłem i sprzedaję wam swoje przemyślenia, które przetestowałem na sobie i mi pomogły. Walczmy z niespójnością! Niespójność niszczy ludzi...   Jeśli myśleliście, że dam wam gotowe schematy jak prowadzić podryw na poszczególne typy relacji to sorry, nie dam wam, pomyślcie nad tym sami. Najpierw jednak zgrajcie ze sobą zachowanie, myślenie i uczucia, bo bez tego będzie wam ciężko żyć.   Pozdrawiam i Polecam: Dobrodziej z Północy  
 

Spotted i upadek męskości

„Chłopak 27 lat ,raczej brzydki, chudy,zawsze wesoły i uśmiechnięty,z reguły cichy i spokojny szuka towarzyszki do wspólnych spacerów ,wyjść do kina czy klubu,spotkań przy kawie lub po prostu do pogadania” Czytam i oczom nie wierzę w to, co dzieje się na serwisach typu Spotted. Hordy frajerów szukają desperacko drugich połówek albo przynajmniej „towarzyszki” do pogadania i spędzenia wspólnie czasu, chociaż tak naprawdę to nie, po prostu brakuje im seksu, ale nie napiszą tego wprost. Chociażby powyższy wpis, znajdźcie wszystkie przesłanki. Chłopak, który sam o sobie myśli, że jest brzydki, w dodatku cichy i spokojny – czytaj nieśmiały i brakuje mu jaj, żeby wyjść poza strefę komfortu, szuka dziewczyny do wszystkiego oprócz seksu, bo to w końcu normalne, że mając 27 lat, dalej jest człowiekiem bez znajomych, bez kobiet i na samym dole społecznej drabinki. Lepiej zrobiłby, gdyby zastanowił się, dlaczego jest w tym miejscu, w którym jest i przez tyle lat nic z tym nie zrobił. Być może wtedy nie musiałby pisać na Spotted, bo jakieś chętne niewiasty znalazłyby się od ręki. Lepiej jednak być leniem, stać w miejscu i liczyć na cud. To tak jakbym poszedł do najlepszej kancelarii prawniczej w Nowym Jorku i powiedział: „jestem chujowym prawnikiem, cichym, spokojnym i prawdopodobnie nie nadaję się do pracy w waszej kancelarii” po czym liczył na to, że usłyszę: „świetnie! ma pan tę robotę”. Nie, to tak nie działa i nigdy nie będzie. Zauważyłem, że wielu ludzi cechuje zwalczanie skutków, a nie przyczyny problemów. Wolą obejść problem i go rozwiązać, bo tak łatwiej. Tak samo, gdy ktoś otyły próbuje zrzucić zbędne kilogramy i kupuje Calominal, po czym idzie na najlepszą pizzę do DaGrasso. No kurwa, halo! Przestań żyć w Matriksie! Problemy rozwiązuje się u źródła. Nie masz kobiet, jesteś niepewny siebie – wybywasz z domu i idziesz poprawiać swoje relacje z kobietami od podstaw, idziesz budować swoją pewność siebie na twardych fundamentach, bo budowanie czegokolwiek przez Spotted albo jakiegoś Tindera – to budowanie na piasku, twój zamek zniknie, gdy tylko ustawisz łuczników na wieżach. Kolejny wpis brzmi następująco: „Jestem siedemnastolatką i mam dużo wolnego czasu. Miło byłoby poznać jakiegoś chłopaka, z którym mogłabym wyjść na spacer czy do kina. Szukam kogoś w wieku 16-19 lat „ Dwie rzeczy. Po pierwsze szansa, że ta dziewczyna jest piękną długonogą blondynką o niebieskich oczach i świetnym tyłku jest jak możliwość wygrania przez polski klub Ligi Mistrzów – czyli jej nie ma. A po drugie, zgadnijcie, jaki jest odzew pod tym wpisem w komentarzach? Ponad 100 komentarzy napalonych kolesi w przedziale 16-19 lat, którzy piszą, że są chętni. Desperacją od strony facetów w XXI wieku wieje tak, jak chyba jeszcze nigdy nie wiało. Wywieszone jęzory i adoracja kobiety, której na oczy w życiu nie widzieli, a potem się dziwicie, że macie rozpieszczone panienki w kraju, które wyżej srają, niż mają dupę – ciekawe dlaczego? Kto je tak wychowuje? A no wy. I na marginesie, jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, komu jest łatwiej znaleźć seks i dlaczego kobietę nazywa się szmatą, a faceta macho, o czym już pisałem, tutaj macie kolejny przykład. Kobieta wystarczy, że jest, a nawet się nie pokaże i już ma ponad stu typów z kutasami w ręku, gotowych ją zerżnąć. Komizm prawie na poziomie polskich Stand Uperów, inaczej mówiąc – dramat. Na podstawie Spotted obserwujemy, jak bardzo zamknięte jest nasze społeczeństwo. Ludzi, którzy potrafią podejść i zagadać jak człowiek do człowieka jest jak na lekarstwo. Ostatnio ktoś wrzucił zdjęcie dziewczyny (od tyłu), która stała przy kasie w McDonaldzie i dodał komentarz: „jeśli ktoś zna tę dziewczynę, to prosiłbym o informację, jak się nazywa”. Panowie to jest żenua. Żeby srajfona wyciągać i robić jakieś zdjęcia niczym paparazzi, bo się gęby otworzyć boicie? Jak tak dalej pójdzie, to cofniemy się do epoki kamienia łupanego. Wstyd. „Pozdrawiam, i chetnie dowiem się kim jest blondynka która pracuje w rejestracji naprzeciw pokoju badań spirometrii, w przychodni na byłych więźniów… Ładna jestes, odezwij się!” Byłeś tam i napisałeś na Spotted? Ktoś zamknął ci dziób na kłódkę czy może brałeś udział w pewnej grze, w której Jigsaw zszył ci obie wargi? Na pewno się odezwie, na pewno będzie z tego wielka miłość. To bardzo atrakcyjne, gdy facet jest w pobliżu kobiety w odległości 5 metrów, zapamiętuję jak najwięcej szczegółów i jeszcze będąc te 5 metrów od niej, wysyła wiadomość na Spotted. „Szukam dziewczyny w wieku 18-25 lat, która wybrałaby się dziś do kina na film pt.”Logan: Wolverine” (18:40) albo „Piękna i Bestia” (18:00). Od siebie gwarantuję bilet na seans, oraz miłą atmosferę. Wiem, wiem… Desperacko brzmi, ale samemu nie chce mi się iść.  Coś o sobie, wysoki szatyn, 22 latek No ale jak to tak? Popcornu nie kupujesz, nachosów też nie? A co ma ta kobieta pić przez cały seans? A podwózka do kina i pod sam dom? Oczywiście wymuszony dopisek: „wiem, wiem… desperacko brzmi, ale samemu nie chce mi się iść” – to chłopie mam radę dla ciebie. Nie idź! Jeśli nie potrafiłeś sobie po ludzku zorganizować panny do kina, to kim jesteś jak nie desperatem pisząc takie wypociny na Spotted? Podejdziesz, czy zrobisz jej darmową fotę na Spotted? Osobiście wykorzystałem Spotted dwa razy. Pierwszy raz – pozdrowiłem wszystkie dziewczyny, które zagadałem jednego dnia na mieście (razem z kumplem), a było ich z pięć. Natomiast drugi raz podszedłem do dziewczyny w centrum handlowym i ustaliliśmy, że zgadamy się przez Spotted – nie pamiętam już nawet ale był jakiś śmieszny powód dla którego to zaproponowałem. Wchodzę na drugi dzień, a w komentarzach „i znalazłeś!”. Więc tak, jestem obiektywny i stwierdzam, że Spotted ma swoje zastosowanie.   „poznam mila i sympatyczna kobiete z XXXX lub okolic lubisz spacery kino itp jestes wolna i chcialabys kogos poznac na dluzej Ja 31 letni facet niebieskie oczy ciemny blondyn 176cm wzrostu mieszkajacy sam w oko XXXX na codzien pracujacy lubie dobre filmy spacery kregle basen itp a najbardziej lubie gotowac to jest moja passa jesli masz ochote poznac sie zostaw cos po sobie” I zapomniał dodać, że mega inteligentny, bo znajomość przecinków i ortografię opanował do perfekcji. Ciekawe czy jak pisze CV, to też tak bardzo mu zależy na dobrym odbiorze, że ma wyjebane. Zresztą co ja tu będę pisał, robi się z tego jeden wielki kabaret. A potem wszyscy się dziwią, że teraz to już nie ma prawdziwych facetów i że kobiety są takie rozpieszczone i uważają się za księżniczki. Twórzcie więcej podobnych „idei”, które są w obecnych czasach niezbędne dla funkcjonowania naszego społeczeństwa. Następnym razem też zacznę robić zdjęcia ładnym dziewczynom, a potem wrzucę cały album, ciekawe czy coś wyrwę? Słowem końca, gdybym miał nazwać Spotted nieco inaczej, to nazwałbym: „Ogłoszenia matrymonialne największych frajerów XXI wieku”. Link do dyskusji na wykopie: https://www.wykop.pl/link/3830221/frajerzy-ze-spotted-czas-na-gorzka-prawde-dd/

David Durden

David Durden

×

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.