Jump to content
  • Welcome!

    Welcome! Register now!

  • Wpisy w blogu

    • By David Durden in Blog Durdena
         3
      Wyobraźmy sobie sytuację, w której mamy dwóch mężczyzn. Dla jednego z nich sensem życia jest przenoszenie kamieni z jednego końca miasta na drugi koniec. Robi to codziennie od rana, do późnego popołudnia. Drugi z nich obserwuje przez okno, jak ten pierwszy taszczy kamienie każdego dnia i jest sfrustrowany. Zastanawia się po co on to właściwie robi? Dlaczego chodzi z kamieniami z jednego końca miasta na drugi i jest przy tym taki radosny? Przecież tu nie ma nic do śmiechu. „Ja na pewno bym nie nosił jak baran kamieni w te i we wte, no ewentualnie jakbym coś z tego miał” – myśli sobie ten mężczyzna zza okna i po chwili rozsiada się przed telewizorem.
      Niestety on nie ma tak radosnej miny. Jest pełen nihilizmu, złości i pogardy dla samego siebie. Obserwuje otoczenie i nie widzi sensu w tym co się dzieje. Bo jeśli już coś robić, to najpierw muszę mieć z tego jakieś korzyści. Bo jeśli już coś mam od siebie dać, to muszę natychmiast zostać za to nagrodzony. W innym przypadku mam to gdzieś i będę tutaj nadal siedział pełen pogardy dla siebie samego nic nie robiąc.
      To co odróżnia tych dwóch mężczyzn od siebie, to odpowiedzialność. Odpowiedzialność nadaje życiu sens. Ten pierwszy facet widocznie jest za coś odpowiedzialny. Być może nie jest mistrzem inteligencji, ale jest silny i przenosi kamienie z jednego końca mapy na drugi. Być może nie jest bystry i błyskotliwy, ale jest szczęśliwy. Widzi w życiu sens, bo jest coś, co sobie wymyślił i teraz to robi.
      Ten drugi nie ma natomiast po co żyć, ponieważ niczego sobie nie wymyślił. Nie szanuje przez to samego siebie, bo jak można szanować kogoś, kto tylko egzystuje i niczego w życiu nie osiąga, nawet celów prozaicznych? Staje codziennie przed lustrem i widzi sfrustrowanego człowieka, który po prostu żyje od rana do wieczora, nie mając w życiu żadnego sensu.

      W tych czasach taki problem narasta w ekspresowym tempie. Mężczyźni pragną odpowiedzialności, bo bez niej nie potrafią normalnie funkcjonować. Muszą sobie coś wymyślić i potem to stopniowo osiągać, gdyż inaczej będą wegetować. Problem pojawia się też w momencie, gdy nauczeni wszystko otrzymywać natychmiast, za naciśnięciem odpowiedniego guzika, panowie nie chcą nawet przez moment robić czegoś za przysłowiową pietruszkę. Na smartfonie naciskam kilka razy i otrzymuję odpowiedź. Nie muszę nawet zdobywać kobiet, bo przecież mam dostęp do pornografii. Nie muszę czytać książek, bo jak coś chcę to wpisuję w Google i od zaraz mam odpowiedź.
      Niestety to też nie jest tak, że ktoś przychodzi do faceta, mówi mu – słuchaj, zostaniesz muzykiem, tu masz gitarę i graj. A ja nie chcę, po co mi to dajesz? No właśnie, skoro nie chcesz tego, to czego chcesz? Co chcesz robić, co wymyśliłeś? Musisz sam wykombinować co chcesz robić, ponieważ inaczej nie będziesz niósł tego na plecach.
      Pamiętam nie raz ktoś mnie namawiał, żebym zaczął coś robić. Na przykład żebym zaczął chodzić na siłownię, zaczął lepiej się odżywiać, czy robić częściej porządki. Ale ja tego wtedy nie chciałem. Nie chciałem nieść ciężaru, którego nie chciałem, bo to przecież masochizm. Dopiero jak sam postanowiłem wybrać, co wygląda mniej więcej jak wybór samochodu w Gran Turismo 2 na PSX, wziąłem na plecy pewien ciężar i zrobiłem to z pełną premedytacją. I teraz go niosę. Bo gdy ktoś przychodzi i mówi ci, ej stary, zacznij biegać, od jutra zaczynasz, robisz to, nie masz wyboru. To tego nie zrobisz. To ty musisz tego chcieć, inaczej nie wytrwasz. To ty musisz być niezadowolony ze swojego życia, musisz być czasami na dnie, żeby coś podnieść.

      I dopiero jak to coś niesiesz, masz w życiu jakiś sens. Jest cała masa przypadków, gdzie ludzie na emeryturze nie mają żadnych zajęć i po prostu umierają. Wiem, że to śmieszny przykład, ale coś w tym jest. Ktoś zbudował dom, posadził drzewo, spłodził syna, skończył pracować, dzieci wyfrunęły z domu i nie było już co robić, więc nastąpił koniec, nie było już żadnej odpowiedzialności, żadnego czynnika motywującego – więc po co żyć? Organizm się katapultował.
      No, a kim są dla przykładu osoby najbardziej sfrustrowane? Najczęściej są to osoby, które nic nie robią tylko siedzą w domu i nie mają celu. Po paru dniach, miesiącach takiego siedzenia wymyślają problemy. Okazuje się potem, że mają oni więcej problemów niż ludzie, którzy chodzą do pracy każdego dnia i mają rodziny na utrzymaniu. Tamci nawet tego nie muszą, wstają kiedy chcą, jedzą kiedy chcą, śpią kiedy chcą – a są strasznie nieszczęśliwi. Dlaczego? Ponieważ nie niosą żadnej odpowiedzialności.
      Śmiejesz się z babć, które lecą do kościoła w beretach prawie codziennie. Ale one mają taki cel, to jest dla nich sens życia, odpowiedzialność. Śmiejesz się z dziadków, którzy co chwilę coś naprawiają, wymieniają, szukają sobie pracy – oni też chcą mieć jakąś odpowiedzialność.
      Ci ludzie, którzy nie podjęli się próby taszczenia jakiegoś ciężaru, po jakimś czasie zaczynają z nudów katować samych siebie. Ich życie przypomina odcinek White Christmas serialu Black Mirror, gdzie są zamknięci w małym pomieszczeniu, z którego nie mogą wyjść i są tam sami. Po czasie wariują, mają ochotę odgryź sobie palce, byle tylko coś zrobić. Bohaterka tamtego odcinka po roku spędzonym w takim „ciasteczku” wręcz nalega, żeby dać jej jakąś pracę, bo już nie wytrzymuje psychicznie.
      Szczególnie problem ten dotyczy młodych pokoleń, które są strasznie zagubione. Nie wiedzą o co właściwie tutaj chodzi. Wszyscy tylko zabierają z nich odpowiedzialność i potem dziwią się, dlaczego sobie nie radzą. Kobiety wychowują mężczyzn, którym brakuje męskich wzorców. Nikt nie mówi im, że pewnego dnia trzeba wziąć siekierę i pójść do lasu rąbać drewno. Mówi im się tylko, żeby nie dotykali siekiery, bo jeszcze sobie coś zrobią.
      Zdecydowaną większość bezdomnych stanowią mężczyźni. To mężczyźni dużo częściej odchodzą od normy w porównaniu do kobiet. Mało jest kobiet rebeliantek, które mają gdzieś opinię otoczenia, wybierają własną ścieżkę i postanawiają przeciwstawić się zasadom. Z reguły kobiety za tymi zasadami będą podążać, ponieważ są bardziej ugodowe. Mężczyźni częściej się buntują, co skutkuje tym, że stanowią dużą większość osób wykolejonych. „To mi nie pasuje, więc nie będę tego robił, nie zmusicie mnie, a co sobie inni pomyślą? Wali mnie to.” U mężczyzn obserwuje się zdecydowanie częściej odchylenia od normy negatywne (patologie), ale również zdecydowanie częściej odchylenia od normy w drugą stronę (geniusze, wielcy wynalazcy), w przypadku kobiet ten współczynnik jest raczej unormowany, rzadko zdarzają się odchylenia od normy – czy to w jedną, czy drugą stronę.

      Gdy mężczyzna opuszcza rodzinę, ponieważ znalazł sobie inną kobietę, wewnętrznie przegrał. Najpierw wziął odpowiedzialność na swoje barki, a potem zamiast nią nieść, odpuścił. Po jakimś czasie będzie coraz bardziej wypalony wewnętrznie, to będzie jego życiowa porażka – nie sprawdził się jako mężczyzna, głowa rodziny. Często po rozwodzie taki facet nawet nie potrafi wyprowadzić się z domu, nie stać go na taki gest, więc odnosi kolejne porażki, wciąż ucieka od odpowiedzialności, jednocześnie tracąc jakikolwiek sens życia i poczucie własnej wartości. Bo kolejny raz – jak mogę szanować siebie, skoro jestem takim słabym człowiekiem? Jak mogę szanować siebie, człowieka, który zamiast wypić piwo, które sam sobie wlał do kufla, wolał uciec z pola walki jak tchórz.
      Czasami ktoś mi pisze, że mu się nie układa w życiu, że nie idzie mu z kobietami. Potem okazuje się, że ta osoba nie ma w życiu żadnego sensu. Nie ma pojęcia po co właściwie żyje, ale chce żeby jeszcze inni zwrócili na niego uwagę. To jest prawie zawsze taka sama sytuacja. Ktoś próbuje zwalczać skutki, a nie przyczyny problemu. Najczęściej przyczyną twoich problemów jest to, że nie wiesz co chcesz robić. Niby tu jesteś, ale nie wymyśliłeś sobie zajęcia. Nie masz żadnego sensu w życiu. Wstajesz rano i nie wiesz po co wstajesz. Nie jesteś za nic odpowiedzialny.
      Dlatego podejmij odpowiedzialność. Znajdź jakiś naprawdę ciężki kamień, taki który ci się spodoba i zacznij go nieść. Złap siekierę i pójdź rąbać drewno. Zobaczysz jak nagle całkowicie zmienia się twoje życie, na niemal wszystkich płaszczyznach.
  1. Rules

    1. 1
      post
    2. 66
      posts
    3. 4
      posts
    4. 14
      posts
    5. 12
      posts
  2. Damsko-Męskie

    1. 118
      posts
    2. 20
      posts
      • graba
    3. 79
      posts
  3. Męskie sprawy

    1. 65
      posts
    2. 9
      posts
    3. 26
      posts
    4. 27
      posts
    5. 24
      posts
  4. Dział dla kobiet

      • No posts here yet
      • No posts here yet
      • No posts here yet
  5. Styl życia

    1. Nic

      18
      posts
    2. 9
      posts
      • No posts here yet
  6. Offtopic

    1. 40
      posts
    2. 6
      posts
    3. 1
      post
      • No posts here yet
  • Who's Online   2 Members, 0 Anonymous, 30 Guests (See full list)

  • Member Statistics

    334
    Total Members
    645
    Most Online
    RockiRob
    Newest Member
    RockiRob
    Joined
  • Chatbox

    You don't have permission to chat.
    Load More

Announcements

  • Najnowsze tematy

  • Najnowsze posty

    • Dzięki za odpowiedź. Uodparnianie się i przesuwanie granic brzmi jak dobra strategia dla mnie. Jeśli z czasem się uodpornię to będzie niebo a ziemia.  Na pewno nie chcę niczego udawać stąd problem w podjęciu jakichkolwiek prób. Zaczynam ze złym nastawieniem. Więc postanowiłem zająć się najpierw nastawieniem i oczekiwaniami które mnie wpędzają w błędne koło. I zauważyłem że szukam aprobaty na zewnątrz i frustruję się gdy jej nie dostaję od dziewczyny. Będę nad tym pracował.  To może mi pomóc. Mam skłonność do wpadania w żale i w co by było gdyby itp    Dokładnie tak jest   Dopiero zaczynam wychodzić z dołu który miałem przez trzy lata więc dopiero będę odbudowywał swoje pasje. Póki co postanowiłem zapisać się na tańce żeby mieć kontakt z dziewczynami a przy okazji się nauczyć czegoś nowego (lubię tańce). Niedawno udało mi się stać się w pełni niezależnym finansowo z czego jestem zadowolony. Chciałbym zacząć jeździć na motorze i dzięki stabilnej pracy będzie mnie na to stać za jakieś parę miesięcy.  Porno rzuciłem ale jakiś miesiąc temu dopiero. Ale coraz bardziej przekonuje się że mi nie służy więc się pilnuje. Jeśli chodzi o medytacje to praktykuje coś podobnego do nedytacji, opiera się na skupianiu się na odczuciach w ciele i pomaga mi się ogarnąć. Właśnie dzięki temu dotarło do mnie że tej aprobaty nie muszę szukać na zewnątrz tylko mogę ją odpalić sam sobie. I to zmienia nastawienie i oczekiwania do dziewczyn o 180 stopni.   
    • Cześć, Chciałbym mądrze i dojrzale rozegrać temat dlatego potrzebuję porady. Pracuję w weekendy. Dziewczyna, która do tej pory wychodziła na imprezy tylko ze mną i to sporadycznie, ostatnim razem pod moją nieobecność poszła pobawić się z kumpelami. Miałem co prawda zaproszenie, ale koleżanka wbiła jej do głowy, że idą tylko dziewczyny (podejrzewam, że chodziło tu o trzecią laskę, jedyną która nie ma chłopaka i że byłoby jej przykro samej). Myślę ok, ladies night, niech będzie (to że później wpadł chłopak tej drugiej dziewczyny to inna kwestia, jebie hipokryzją na kilometr ale cóż). Dobra, nie będę trzymał jej na smyczy, nie mogę. Nie chodziło o sam fakt wyjścia, ale o całą otoczkę, trochę się o to pospinaliśmy, ale konkulzja była taka, że nie mam nic przeciwko temu jak OD CZASU do czasu wyjdzie do klubu skoro to lubi, ja na to konto lubię iść napić się piwa z kolegą. Ważne aby znała granice i umiar, a  nie będę miał z tym żadnego problemu.  Co mnie zaniepokoiło to to, że kolejny weekend też mam pracujący i znowóż panna korzystając z tego faktu, namówiona przez tą samą koleżankę wybiera się na następną imprezkę. Znam ją, i moim zdaniem są to jakieś sygnały ostrzegawcze bo nigdy jak ją znam ponad rok, tak się nie zachowywała. Co radzicie? Mieć wyjebane wbrew sobie i przemilczeć ten fakt, czekając, aż 2 weekendy później znowu pójdzie się bawić pod moją nieobecność czy porozmawiać już teraz i jeśli tak, to jaką strategię przyjąć? Obawiam się, że jak jej powiem, że nie czuję się z tym komfortowo i, że ona też by chyba nie chciała abym co tydzień chodził po klubach bez niej, to dostane w odpowiedzi coś w stylu "a co mam robić, siedzieć w domu sama?". Chciałbym utrzymać ten związek w ryzach i prowadzić go na jakichś zasadach, ale potrzebuje wiedzy jak postąpić. Próbowałem wypad z kumplem, oznajmiając jej, że również idę na imprezę z kolegą (i nie zabieramy dziewczyn), ale plany się posypały, a z pierwotnie planowanej grubej imprezy wyszło tylko krótkie spotkanie, przez co wyszedłem na pajaca, który chciał się odegrać, a nie wyszło (nie będę kłamał, że bawiłem się do rana jak o 20 byłem w domu...). Z jednej strony słysze od niej, że cieszy się, że mnie ma, że chciałaby spędząc ze mną jeszcze więcej czasu, z drugiej, dla mnie, jako konserwatysty, łażenie po klubach nie kojarzy się pozytywnie. Jestem w stanie to akceptować, ale z umiarem, a nie co tydzień!
    • Ja nie widze problemu i polecam każdemu https://vivet.tv zarazem przyjemne i można ciekawe osoby poznać.
    • Co znaczy czy ufam samemu sobie, w jakim sensie? Czy w razie próby będę wierny? Tak, ufam w tym aspekcie. Gdyby ta panna zniknęła, tu i teraz, nagle, to byłaby kaszanka, a ja bym się czuł jakby ktoś ukradł kawałek mnie.
    • Jak już wspominałem każdy ma swoje schematy. Ja w związku nie jestem już pewien czas, a postrzeganie świata mnie się znacznie zmieniło od tej pory, ale ja schemat radzenia sobie z emocjami mam jeden na wszysktich płaszczyznach życia, więc nie widzę problemu, aby powyższy lekko modyfikując treść podstawić do Twojej sytuacji. W tych schematach liczy się tylko to by móc poszerzyć perspektywę widzenia danej sprawy  i zmienić przedmiot koncentracji, a przez to emocje, które Tobą miotają.  Rozumiem Twoje emocję i też jestem zdania, że laski trzeba czasem zjebać. Wszystko zależy jak to zrobiłeś, jeżeli się darłeś na nią jak pojebany, a ona Cię nawet nie słuchała, bo ją kac męczył, to nie miało to sensu. Ale jeżeli z nią rozmawiałeś stanowczo, konkretnie, pokazując kto tu rządzi, a ona jak przystało na królwene słuchała Cię z otwartymi ustami, gotowymi do zrobienia loda, to tak miało to sens. Sam sobie odpowiedz.   To że niszczą Cię te emocje, to już jest bardzo złe! Zadaj sobie pytanie: "Czy nie uzależniam swojego szczęścia od tej kobiety? Co by się stało gdyby ona zniknęła z mojego życia? Jakbym się czuł?". Twoje całe zachowanie, frustracja, żale, brak zaufania, biorą się z tego, że mają wpływ na opinię o TObie samym sytuacje z zewnątrz. Błąd! "Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy." - Anthony de Mello. 

      Nie ufasz jej? A ufasz samemu sobie? 

      Resza Twoich wywodów, może być prawdziwa, a może nie. Nie wiem. Nie znam Cię. Psycholog, albo sam grzeb w swoich przekonaniach i naprawiaj, innej rady nie ma. Ja tylko mogę wróżyć, co prawda opisałeś swoje zachowania i motywy, ale tak naprawdę nie da rady wyciągnąć obiektywnych wniosków, bo każdy człowiek jest inny. Aczkolwiek skoro sam to wywnioskowałeś, to może pokusisz się o wryfikację i ZMIANĘ... 
      Bardzo dobrze, że jestem wstanie sam zauważyć co Cię niszczy, co sprawia, że polegasz, sam wiem, że to nie jest proste i czasami ulegami swojemu postępowaniu, ale zmień to! Jak Ci się raz nie uda, to sprawdzasz co poszło nie tak, wyciągasz wnioski i dalej zmieniasz w wiarą w lepsze jutro i w końcu osiągniesz cel.  Co teraz? W przeszłość nie ma sensu patrzeć. Spotakaj się z laską i z nią szczerze porozmawiaj o tym, czego oczekujecie o tego związku, jak chcecie aby się on rozwijał, na jakich wartościach chcecie go budować, dokąd chcecie zmierzać, jak ma wyglądać wasza relacja, stosunek do was samych. To będzie najbardziej dojrzałe wyjście. A imprezy z kumplami i rozwój samego siebie, zawsze popieram i warto oczywiście mieć inne życie poza panną. 
       
  • Ostatnie wpisy na blogu

  • Recent Status Updates

  • Popular Contributors

×