Jump to content
  • Announcements

    • David Durden

      Manosfera v2.0   02/03/18

      Wszyscy użytkownicy niezależnie od tego czy mieli konto na poprzednim portalu, muszą się zarejestrować jeszcze raz tutaj. Potem można zapoznać się z tematem w dziale "ogłoszenia". Pozdrawiam!

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Past hour
  2. Yesterday
  3. Last week
  4. Chcę życie w kratkę.. od Burberry :D

  5. W przypływie nieoczekiwanej kreatywności kupiłem kilka narzędzi i wyprodukowałem swojego pierwszego ballanceboarda
  6. Earlier
  7. Mamy grudzień, niedługo święta, sylwester i… no właśnie, nowy rok. „Nowy rok, nowy ja!” Ilu z was to słyszało w swoim życiu? Ilu z was to mówiło? Nie zawsze jednak okazywało się to prawdą. Najczęściej kończy się to na nowy rok, stary ja, tylko trochę bardziej sfrustrowany, bo nie udało się nic zmienić, dotrzymać noworocznego postanowienia. Postaram się wam przybliżyć dlaczego tak się dzieje, oraz co moim zdaniem zrobić, aby co roku być lepszym. Dlaczego nie udaje nam się dotrzymać postanowień noworocznych? Najczęściej powodem jest to, że musimy wyjść ze swojej strefy komfortu w której jest nam tak dobrze. Tylko palacz, albo ktoś z wielką nadwagą wie co to znaczy rzucić palenie czy przejść na dietę i zacząć się ruszać. Ile kosztuje to wysiłku, samokontroli i ciągłej niesłabnącej motywacji. Bo nie problemem jest podjąć decyzję i spalić tego ostatniego papierosa, a tkwić w tym postanowieniu. Często to też nie są nasze postanowienia, nie akceptuje ich nasze wewnętrzne ja. Nie rzucamy palenia bo czujemy taką potrzebę, tylko dlatego, że zrobił to kolega. Innym problemem jest poddawanie się przy pierwszej porażce czy większej przeszkodzie. Jesteś na diecie 5 dni, a szóstego nażarłeś się jak świnia. Co robisz? Stwierdzasz, że to jednak nie dla Ciebie, zamiast wrócić do zdrowego odżywiania i spróbować znowu i jeszcze raz, aż do skutku, aż się uda. Podsumowując, nie udaje nam się dotrzymać postanowień noworocznych ponieważ: - Boimy się wyjść ze strefy komfortu -Brakuje nam motywacji i systematyczności w realizowaniu postanowienia -Postanowieniem nie jest coś co my chcemy w sobie zmienić, tylko wyszukujemy czegoś na siłę, bo „nowy rok” -Brak upartości w dążeniu do celu, poddawanie się po porażce, która powinna być lekcją na przyszłość Wiemy już dlaczego nam nie wychodzi. Teraz jak zrobić, żeby wyszło? Ja robię to tak: Nie mam postanowień noworocznych. Mam cele na kolejny rok. Jak to wygląda w praktyce? Nie zakładam, że od nowego roku idę na dietę, a że w najbliższym roku schudnę tyle i tyle. Takich celów sobie zawsze wybieram kilka. Nadaje im priorytetowość i skupiam się od najważniejszego do najmniej ważnego. Co jest zrozumiałe i logiczne. Od razu zaznaczę, że nigdy nie udało mi się osiągnąć wszystkich. Natomiast jeśli masz załóżmy siedem celów na rok 2018 i z tego pięć tych które były dla Ciebie naprawdę ważne udało Ci się zrealizować to i tak jesteś zadowolony, zwłaszcza, jeśli wiesz, że zrobiłeś wszystko aby było 7/7. Chce Cię tym uświadomić, że nie zawsze się udaje. Tu nie chodzi o to żeby być robotem który zaprogramowany zrobi wszystko. Jesteśmy ludźmi, nie wszystko nam wychodzi, czasami niezależnie od nas, czasami w ciągu roku te cele nam się zmieniają( ale nie dlatego, że uznaliśmy, że nie chce nam się ich realizować). Jeśli powiesz mi, że w roku 2018 schudniesz 10 kg, ale nie będziesz umiał w konkretny sposób mi wyjaśnić jak chcesz tego dokonać to po prostu Ci w to nie uwierzę. To właśnie takie zwykłe postanowienie noworoczne, które się porzuca po 10 dniach. Tutaj jest właśnie klucz do sukcesu: PLANOWANIE! Zawsze powtarzam, że dobry plan to połowa sukcesu. Kiedy już wybrałeś sobie kilka celów na następny rok, to teraz wypadałoby ułożyć plan jak je osiągnąć. Co wg mnie jest ważne w skutecznym planowaniu? Twoim celem załóżmy jest zrobienie formy na lato, a obecnie masz nadwagę 10 kg. Więc nie idziesz na siłownie i nie katujesz się jak głupi bez diety, tylko się w tym temacie edukujesz. Zasada małych kroczków. Najpierw się dowiadujesz jak schudnąć, aby się pozbyć nadwagi, a później jak budować masę mięśniową, aby na plaży wyglądać dobrze, a nie jakby Cie głodzili. Czyli najpierw zawsze przygotowanie merytoryczne, a później praktyka. Twój główny cel dzielisz na małe cele, które realizujesz i które przybliżają Cie do sukcesu, czyli Twojego głównego celu. Tak więc plan długofalowy rozłożony na kilka miesięcy, albo cały rok i małe poboczne cele które realizujesz i które pozwalają Ci nie stracić motywacji. Czego musisz się obawiać? Aby nie utknąć w sferze marzeń, aby nie kończyło się tylko na ułożeniu planu. Dobry plan jest nic nie wart jeśli nie wdrożymy go w życie. Ten plan może się oczywiście zmieniać w trakcie, jeśli jest taka konieczność. Niebezpieczne są też niepowodzenia, będzie ich cała masa, ważne aby się nie zniechęcać, porażka ma być jak zwykle lekcją na przyszłość, a nie powodem dla którego zboczysz z obranego kursu. Jeśli masz jasno określony cel i dobrze ułożony plan jak go realizować to na pewno go osiągniesz. Tak więc zamiast wymyślać co robić od nowego roku, lepiej określić co się w tym roku osiągnie. Przygotować się odpowiednio do tego i działać. Życzę powodzenia. P.S. Podobno jeśli się komuś powie o swoim celu, to nasz mózg automatycznie traci motywacje, uznaje to jakby ten cel został osiągnięty, nie wiem ile w tym prawdy, ale ja się swoimi nie chwalę. „Pracuj ciężko w ciszy, niech efekty robią hałas.”
  8. Prawie każdy z nas był w związku który nie dawał satysfakcji jednej ze stron, albo co gorsza i Tobie i jej. Skoro czytasz ten tekst to właśnie się znalazłeś w takiej sytuacji. Doskonale wiem jak Ci jest teraz ciężko, co sobie myślisz, a nawet co zrobisz. Masz dwie opcje. Przeczytasz ten tekst, stwierdzisz, że to stek bzdur, bo Twoja BYŁA dziewczyna jest inna, wyjątkowa i warto o nią walczyć, ale możesz też wziąć swoje jajka w garść i zrobić dla siebie coś, za co wierz mi podziękujesz sobie nie dzisiaj, nie jutro, może dopiero za pół roku, ale podziękujesz. Co to takiego? Możesz po prostu o niej zapomnieć. Przedstawię Ci w tym blogu dlaczego nie warto wracać do byłej i jak o niej zapomnieć. Na wstępie umówmy się, że nie szukamy wymówek. Ten, kto nie chce, znajdzie powód. Ten, kto chce, znajdzie sposób. Ja Ci daje sposób, a Ty z nim zrobisz co uważasz za słuszne. Zaczynajmy… DLACZEGO NIE WARTO WRACAĆ DO BYŁEJ? Z jakiegoś powodu wasz związek się rozpadł. Któreś z was podjęło taką, a nie inną decyzję o tym, że Wy to przeszłość, że już was nie ma. Jeśli to ona, powinieneś to uszanować. Nie spełniłeś jej oczekiwań, na pewno miała swój powód, albo kilka. Nie oszukuj się, że będziesz inny, przemiana nie zachodzi w kilka dni. Możesz oczywiście stać się lepszym, to świetny bodziec, ale jeszcze długa droga przed Tobą, kiedy ją przejdziesz i będziesz gotowy na powrót, już nie będziesz go chciał. Zaufaj mi. Najgorsze co możesz teraz zrobić to biegać z kwiatkami, przepraszać i prosić. Jeśli jakimś cudem uda Ci się wrócić na kolanach to już na nich pozostaniesz, ona nie pozwoli Ci się z nich podnieść. Wtedy do końca życia będziesz grzecznie pod kapciem, albo za miesiąc znowu usłyszysz, że jednak nie jest w stanie z Tobą być, a to zaboli jeszcze bardziej. Jeśli natomiast to Ty zadecydowałeś o rozstaniu i z jakiegoś powodu nagle się obudziłeś, że jednak sobie bez niej świata nie wyobrażasz, to mamy tę samą historię. Musiałeś mieć jakiś powód, albo kilka. Tak wiem, dzisiaj wydają się niczym przy całym wachlarzu jej zalet. Bądź jednak konsekwentny, nawet jeśli już stosuje jakieś gierki i manipulacje, abyście znowu byli razem. Zobaczysz, że przysłowie, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki nie wzięło się z nikąd. Ona teraz może być miła, kochana i najwspanialsza. Jest tak tylko dlatego, że czegoś chce. Kiedy znowu będziecie razem wszystko wróci. Wiesz dlaczego? Bo i tak wróciłeś, ma Cie. Nie zmusi jej to do żadnej refleksji. JAK ZAPOMNIEĆ O SWOJEJ BYŁEJ? Nie uświadczysz tutaj wstępu niczym z reklamy w internecie. „Byłe go znienawidziły, znalazł jeden prosty i szybki sposób, aby o nich zapomnieć.” Będzie Cie to kosztowało trochę pracy, ale uważam, że i tak mniej i będzie to przyjemniejsze niż gdybyś swój czas i energie musiał poświęcić na powroty. Cały proces podzielę na etapy. Po pierwsze musisz zrozumieć, że najczęściej chcemy wrócić ponieważ czujemy pustkę po osobie. Spędzałeś z kimś mnóstwo czasu i nagle tego kogoś nie ma. To normalne. Zauważ, że jeśli spotkasz się ze swoimi dobrymi kumplami i nie zatruwasz im życia o tym jaki jesteś nieszczęśliwy teraz bez swojej byłej dziewczyny, tylko gracie w fife, pijecie piwo i żartujecie to tak tej pustki nie odczuwasz. Najsilniejsza jest kiedy zamykasz się w swoim pokoju i zostajesz sam. Często chcemy też wrócić ponieważ nasze EGO zostało zranione. Dziewczyna Cie rzuciła, a Ty teraz jej udowodnisz, że z Tobą będzie i w ogóle jesteś tak FIFA UEFA, że jak tylko ją odzyskasz to zaraz ją rzucisz. Tylko, że ona ma Cie kolego już w dupie. Całkiem prawdopodobne, że kiedy piszesz jej kolejnego smsa z pretensjami i żalem to przeszkadzasz jej w randce z innym facetem. Kobiety najczęściej odchodzą kiedy mają jakieś koło ratunkowe, innego adoratora. Robią tak bo nie chcą być same. Jednak nie chcą być też już z Tobą, co powinieneś zrozumieć. Po drugie musisz przestać ją idealizować. Teraz już nie pamiętasz o tym co było złe, katujesz się tymi przyjemnymi wspomnieniami. Teraz jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Masz przeczucie, że już nigdy nie spotkasz tak wspaniałej dziewczyny. No to kurwa się mylisz. Jakoś przez ostatnie miesiące kiedy sypał się ten związek, bo to nigdy nie dzieje się nagle. U kobiet to długotrwały proces. Nie była taka wspaniała i idealna. Każdy ma jakieś wady, zarówno Ty jak i ona. Jest mnóstwo innych kobiet, o czym się przekonasz stosując się do rad zawartych w tym blogu. Po trzecie musisz zerwać z nią całkowicie kontakt. Usuń ją ze znajomych z fb. Jej nr tel. abyś po pijaku nie wpadł na pomysł i do niej nie wydzwaniał w środku nocy. Kiedy ktoś Cię o nią pyta, to natychmiast ucinaj temat. Nie daj się wkręcać w rozmowy o waszym związku, ludzie rzadko chcą pomóc, najczęściej szukają sensacji, a Ty rozczulając się nad sobą i opowiadając ze szczegółami o swojej byłej im to dajesz. W dodatku inne kobiety na to patrzą i nie stajesz się przez to atrakcyjniejszy. Unikaj miejsc gdzie możesz ją spotkać, albo jej znajomych bo to na pewno skończy się rozmową pt. „ojej co się stało?”. Jeśli ona do Ciebie napiszę, najlepiej nic nie odpisuj. Daj jej do zrozumienia, że już jej nie ma. To brutalny, ale najlepszy sposób na chorobę, która nazywa się „powrót do byłej. Po czwarte wielu z nas zaniedbuje swoje pasje ze względu na to, że jest w związku. Nie mamy tyle czasu co kiedyś, albo nasza partnerka nie lubi tego samego co my. Teraz masz idealny czas na to, aby oddać się temu co kochasz w całości. Jeśli nie masz żadnej pasji to zacznij uprawiać sport. Nie musi być to siłownia, chociaż moim zdaniem jest najlepsza. To może być bieganie, rower, basen, taniec czy jakieś gry zespołowe jak piłka nożna. Sport spowoduje, że dostaniesz zastrzyk endorfin, które są Ci potrzebne. Po piąte i NAJWAŻNIEJSZE w tym wszystkim. Czym się strułeś tym się lecz. Musisz się zmusić do poznawania innych kobiet. Nawet jeśli na początku nie będzie Ci to wychodziło tak jak tego chcesz. Ta strona jest po to, aby Ci w tym pomóc. Nie będę więc Ci tutaj opisywał jak to robić, znajdziesz o tym materiały w blogach, moich czy innych użytkowników. Dzięki temu będziesz mógł się przekonać, że na świecie jest wiele wspaniałych i wartościowych kobiet, a na Twojej byłej świat się nie kończy. Podsumowując. Coś się skończyło, coś się zaczęło. Niech ta sytuacja będzie dla Ciebie bodźcem do rozwoju. Do wykonania kroku w przód w Twoim życiu, a nie w tył. Na tej drodze będzie wiele pułapek. Twoja była kiedy zauważy, że się zmieniasz i idziesz nową wyznaczoną przez siebie drogą, będzie chciała to zburzyć. Przeszkodzić Ci. Możesz trafić na oskarżenia, prośby i płacz. Jednak nie oglądaj się za siebie i idź do przodu. „Gdy odzywa się do Ciebie przeszłość to nie odbieraj. Ona nie ma Ci nic nowego do powiedzenia!” Powodzenia!
  9. Chciałbym, żeby ten blog był swego rodzaju motywatorem, dla wszystkich, którzy się zastanawiają nad odpowiedzią na pytania: Gdzie można poderwać/poznać dziewczynę? Kiedy można poderwać/poznać dziewczynę? No i jak? Jak poderwać dziewczynę? Nie sprzedam Ci tutaj żadnych magicznych technik, nie dostaniesz w tym blogu jakiś innowacyjnych teorii wielkiego podrywu. Wręcz przeciwnie, spróbuję Ci uzmysłowić jakie to jest proste. Bez żadnych kalkulacji, pseudointelektualnego bełkotu, czy też alpejskich kombinacji. No więc do brzegu... GDZIE I KIEDY MOŻNA PODERWAĆ DZIEWCZYNĘ? Wszędzie i zawsze. Dosłownie wszędzie i zawsze. Na tym mógłbym skończyć, ale na potwierdzenie swoich słów, napiszę, że mój znajomy poznał miłość swojego życia na stypie. Akurat siedzieli koło siebie. Oczywiście są miejsca w których jest łatwiej, a są takie w których jest niewyobrażalnie ciężko zainteresować sobą jakąś kobietę. Umówmy się- w klubie kobieta jest gotowa na to, że możesz do niej podejść i zagaić, w kościele niekoniecznie. Czy w Internetach też? Też. Gdybym tak nie uważał zaprzeczałbym sam sobie. Tylko zastanów się jak ten Internet bardzo Cię ogranicza. Na przykładzie takiego Tindera. Jedyne co możesz zaoferować to swoje zdjęcie. O ile polowałeś na lwy, skakałeś ze spadochronem czy tam zdobyłeś Mont Everest zimą, to mogą one w jakiś sposób wzbudzać emocje. Tylko kto to wszystko zrobił? Najczęściej jesteś kolejną mordą, albo ładną sylwetka do przesunięcia w prawo, albo lewo. Mój dobry kolega kiedyś stwierdził, że to idealny wynalazek. Odpala apke i leci, w prawo, w lewo, w lewo, w lewo, w prawo… I to przesiewa laski, które mu się nie podobają, a gada sobie z tymi, którym się spodobał i wzajemnie. Myślę sobie faktycznie, rewelacja. Tylko sama nazwa Tinder z tego co kojarzę to podpałka czy coś takiego (dlatego ten ogień ). Ma to być wstęp do randki w świecie realnym. To czemu nie ominąć tej aplikacji i na ulicy nie podchodzić do dziewczyn które nam się podobają i sprawdzać czy one też nas „przesuną w prawo”. Jeśli nie to jak na Tinderze, lecisz dalej, aż masz mecz. W ten o to sposób dotarliśmy do JAK? Co już nie jest takie proste i oczywiste. Chociaż odpowiedź też jest banalna, najlepiej to skutecznie Jak być skutecznym? Moim zdaniem w każdym aspekcie życia, czy to praca, czy szkoła, czy podrywanie kobiet, czy sport sprawdza się ten sam schemat, aby osiągnąć sukces. Trzeba być kreatywnym, upartym, systematycznym. Brać odpowiedzialność za swoje porażki i wyciągać z nich zawsze jakąś lekcje. No i próbować, próbować aż do skutku. Michael Jordan nie urodził się mistrzem, najpierw poniósł mnóstwo porażek, nie trafił wiele razy do kosza. Ronaldo nie urodził się mistrzem, ciężko pracował na swój sukces. To definiuje prawdziwych zwycięzców, nie odpuszczają i ciężko pracują, a efekty nagle pojawiają się same. Jeśli nawet nie będziesz Jordanem i Ronaldo, a dzięki ciężkiej pracy zostaniesz Gortatem, czy Kapustką (a co, ja też o nim napiszę ) to i tak będziesz w miejscu w którym inni Ci zazdroszczą. Dobra trochę odpływam od tematu. Z podrywaniem jest tak samo. Jeśli dzisiaj Ci nie idzie z kobietami, Twój kolega ma lepsze efekty, nie załamuj się tylko realizuj swój cel, aż do jego osiągnięcia, aż do bycia skutecznym. Tak wiem, bądź kreatywny. Tylko jak być kreatywnym? Ja uważam, że świetnym przykładem jest tutaj technika Walta Disneya. To taka swego rodzaju modyfikacja burzy mózgu, ewentualnie przy pracy indywidualnej możemy to przyrównać do zmiany perspektywy. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że co sobie nie urodzisz w głowie musisz przenieść to na coś realnego w życiu. Żeby to się udało musisz na to spojrzeć z 3 różnych perspektyw: Marzyciel- nie ma dla Ciebie rzeczy niemożliwych- to główne przesłanie. Nie ma barier, ograniczeń. Z tej perspektywy możesz wszystko. Realista- kiedy już nawyobrażałeś sobie najróżniejsze cuda, potrzebny jest ktoś, kto stwierdzi co z tego jest kluczowe. Wyciągnie odpowiednie wnioski, założenia jak zrealizować plan. Krytyk- to chyba najważniejsza perspektywa, tutaj musisz znaleźć słabe punkty swojego planu i je dopracować, aby plan został wykonany w 100%. Jeśli się nie uda, to się nie poddajemy, wracamy do marzyciela i powtarzamy proces. Przykład: Zamarzyłem sobie, że poznam supermodelkę, taką amerykańcką, podjadę do niej na jednorożcu i zbajeruje jak żadną inną. Realnie patrząc na ten plan zamiast na jednorożcu mogę wziąć zwykłego konia i zagalopować, efekt też będzie fajny. No, ale krytykując ten plan, nie znam na tyle dobrze angielskiego, nie będę mógł się z nią porozumieć, więc muszę podszkolić język. Po 3 msc się okazuje, że nie poszło Ci z ang. i nici z poderwania supermodelki w Hollywood. Marzysz więc znowu o polskiej modelce (przecież też są fajne ). Nagle masz plan, aby podbić na koniu niczym rycerz w lśniącej zbroi do jakiejś modelki w naszym rodzimym kraju, powiedzieć jej cześć i zobaczyć co się stanie. Nie czepiajcie się tego fragmentu z modelką i koniem, to tylko głupi przykład wymyślony na poczekaniu, aby zobrazować te technikę. Jesteśmy już pracowici i kreatywni, mamy ustalony jasny cel, mamy plan i go realizujemy. Nadal jednak nam czegoś brakuje. Pisałem o tym w swoich wcześniejszych blogach. Nasza osoba musi stać się marką, taką, która będzie pożądana. Jeśli uwierzyłeś w te głupoty w stylu „wygląd nie ma znaczenia”, to możesz wierzyć dalej w te bajki, tylko czy były też w nich smoki? Nie, nie… nie mam tutaj zamiaru pisać o przystojnych wysokich Danielach. No, ale niestety czy Ci się to podoba czy nie będziesz miał łatwiej z kobietami jeśli poprawisz swoją sylwetkę, ubiór, zadbasz o higienę osobistą, pójdziesz do fryzjera. Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech nie myje głowy przez tydzień ubierze się w jakieś stare ubrania i wyjdzie podrywać kobiety. Następnie niech się wykąpie, elegancko ubierze, użyje perfum itd. Dlaczego jest to ważne, a nie najważniejsze? Bo to pierwsze wrażenie, może Ci wiele ułatwić, a skoro tak jest to po co sobie coś utrudniać? Po co sobie wmawiać, że wygląd nie ma znaczenia, skoro nawet trenerzy „od podrywu” zawsze wyglądają bardzo dobrze. No więc kiedy już nasza zewnętrzna powłoka jest atrakcyjna, jesteśmy kreatywni i zaciekawiliśmy sobą te kobietę, która nam się spodobała, przydałoby się ją przy sobie zatrzymać chociaż na chwilę. Do tego są nam potrzebne pewne cechy, które powinien mieć mężczyzna i które warto próbować w sobie rozwijać. Mianowicie(kolejność nie jest bez znaczenia): -PEWNOŚĆ SIEBIE. To najmocniejszy afrodyzjak. Wszelkie zazdrości i skamlania zabijają atrakcyjność jak nic innego moim zdaniem. Bądź facetem, miej jaja. Nie bój się robić i mówić to na co masz ochotę. Tak jak w przesłaniu tego banera wyżej. - ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Odpowiedzialny za siebie, swoje decyzje i porażki. Odpowiedzialny za innych. Nie będziesz atrakcyjny żaląc się dziewczynie jak to w tym kraju jest źle i dlatego nie możesz od dwóch lat znaleźć pracy- przykro mi. Jeśli coś zrobiłeś źle weź to na klatę i przyznaj się, przeproś. Nigdy jednak się nie kajaj i nie błagaj o przebaczenie. -SAMODZIELNOŚĆ. Jeśli masz 30 lat i nadal mieszkasz z mamą, która Ci gotuje i pierze gatki to nie będzie to atrakcyjne dla żadnej kobiety. Jeśli nadal potrzebujesz 100 osób, aby kupić sobie t-shirt, czy pójść coś załatwić, to jak chcesz wrócić do punktu drugiego i być odpowiedzialny za kogoś? -TAJEMNICZOŚĆ. Nie zdradzaj jej się całego. Niech codziennie Cie trochę odkrywa na nowo. Miej swój mały świat do którego jej nie wpuszczaj. -NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ. Nieprzewidywalność w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zaskakuj ją, bądź raz ciepłym misiem, innym razem egoistycznym gnojkiem. Bądź czułym i namiętnym kochankiem, a innym razem brutalnym i dominującym samcem w łóżku. -POCZUCIE HUMORU, POZYTYWNE NASTAWIENIE DO ŻYCIA. Każdy lubi się śmiać. Kobiety też. Nie bądź błaznem, ale jeśli poprawisz jej humor, będziesz potrafił rozśmieszyć to już masz duży plus. Nikt też nie lubi smutasów, więc jeśli nie jesteś śmieszkiem, bądź chociaż pozytywnie nastawiony do ludzi i świata, to wraca. Teraz opisze Ci kilka mini raportów. Jako potwierdzenie tego co jest wyżej: Centrum handlowe. Widzę piękną blondynkę, mniej więcej mojego wzrostu w sklepie odzieżowym. Z racji tego, że bardzo mi się podobało to jak jest ubrana to podchodzę i mówię swój ulubiony otwieracz z uśmiechem na ustach, a brzmi on tak… „cześć” Lekko zmieszana odpowiada mi „cześć” no więc zagajam dalej. Mówię jej, że jest świetnie ubrana, a rzadko mi się zdarza to komplementować u kobiet. Dziękuje mi i chce odejść, ale nie daje za wygraną i rzucam coś w stylu „i z tej okazji musisz, po prostu musisz mi pomóc wybrać koszulę na bardzo ważne spotkanie ;)". Jaka była jej reakcja? Że ona tutaj nie pracuje i mam od tego kobiety, którym za to płacą. Odpowiadam, że oczywiście, ma rację, jeśli się śpieszy to to uszanuję bo ja też mam mało czasu, ale to jak wygląda podpowiada mi, że zrobi to o wiele lepiej od nich. Bum. Zapytała mnie o rozmiar i pomogła mi z tą koszulą. Kiedy ją zapytałem jak ja jej się teraz odwdzięczę odp. „Postawisz kawę”. Przejście dla pieszych.(otwieracz, który podrzucił mi któryś z użytkowników strony). Ciepła noc, sobota, idę z trzema kolegami do klubu. Zatrzymuje mnie czerwone światło na pasach. Obok stoi śliczna dziewczyna z koleżanką. Patrzę na nią przez chwile, ale nawet nie zerknie. Lekko się nachylam już patrząc przed siebie i zaintrygowany wypalam „też czekasz na zielone?” Po czym zaczynam się uśmiechać. Reakcja? Wybuch śmiechu i odpowiedź twierdząca. Chwila gadania głupot w stylu, tak myślałem itd. Okazuje się, że zmierzamy do tego samego klubu. Już całą noc bawiliśmy się razem. Przystanek autobusowy. Dosiadam się do dziewczyny i mam jakieś 5 minut do autobusu. Przystanek pusty. Tylko ja i ona. Odzywam się więc magicznym „cześć” Przedstawiam się, a ona mi i od razu słyszę, że ona nie ma czasu bo już jej autobus nadjeżdża i się śpieszy. Dalej trzymając jej rękę patrzę w oczy i mówię „Wiesz, że wystarczy jedna sekunda, aby zmienić czyjeś życie?” (zawsze to mówię kiedy słyszę, że ktoś się śpieszy) i na mojej twarzy pojawia się cwaniacki uśmiech. Dziewczyna się uśmiecha i „ooo jaki bajer” i pyta co moje się zmieni? Więc proszę ją szybko o podanie swojego nr tel. i sama się przekona czy ta sekunda zmieniła jej życie. Nr dostałem. Mógłbym tak dalej, codziennie każdy z nas ma okazję, żeby poznać jakąś dziewczynę. Tak więc podsumowując, podrywać dziewczyny może każdy jeśli wyrobi w sobie taki nawyk i będzie w sobie rozwijał pewne cechy. Gdzie i kiedy je podrywać? Można wszędzie i zawsze. Bo kto Ci zabroni oprócz Twojego tchórzliwego „ja” podejść do niej? Jeśli uważasz, że się mylę to chętnie przeczytam Twoje zdanie na ten temat. POWODZENIA!
  10. w Atenach, mieście meneli, bez zmian.
  11. Walentynki

    Dzień zakochanych, w których kobiety chcą odwzorować scenariusz z 50 Twarzy Greya
  12. Ostatnio musiałem wymienić
  13. Zakładam głupi temat, w którym chwalimy się tym co ostatnio kupiliśmy i dodajemy zdjęcie. Ja dziś z okazji cheat meal taka mała pizza
  14. Kobiety od zawsze próbują zmieniać swoich facetów. Wydaje im się, że na lepsze i robią im przysługę. Jednak taka zmiana nigdy nie kończy się happy endem. Często same nawet nie są świadome dlaczego to robią. Słabsi mężczyźni ulegają naciskom i po kilku miesiącach są kompletnie innymi ludźmi, niż byli przed związkiem. Pewnie znasz dobrze to uczucie, gdy spotykasz kumpla, którego widziałeś ostatnio pół roku temu, a on przypomina ci bardziej Sheldona Coopera, niż Harveya Spectera. Przede wszystkim trzeba tu zwrócić uwagę na fakt, iż kobiety nie robią tego świadomie. Ich podświadomość nakazuje im zmieniać swojego faceta, żeby mieć nad nim większa kontrolę. Bardzo często taki mechanizm zachodzi wtedy, gdy kobieta poznaje mężczyznę niemal perfekcyjnego. Mam na myśli kogoś, kto posiada szereg wyostrzonych cech męskich i jest odbierany jako osobnik alfa. Takie cechy to: pewność siebie brawura męskość duży spokój i opanowanie cierpliwosć ogromny potencjał do osiągania wielkich rzeczy atrakcyjność zewnętrzna – umięśnione ciało zaradność finansowa duża inteligencja Kobiety z jednej strony pragną kogoś takiego, ale z drugiej strony podświadomość podpowiada im, że samiec alfa jest bardzo trudny w utrzymaniu przy sobie. Bo skoro ja się nim zainteresowałam, to pewnie inne kobiety również dostrzegają w nim to coś. Jak więc można przy sobie zatrzymać kogoś takiego? Próbując go zmienić. Zmienić wcale nie oznacza tutaj zmienić na lepsze. Dla wszystkich mężczyzn czytających bloga stworzyłem dodatkową kategorię – The Red Pill. Tematy czerwonej pigułki będą częściej poruszane na blogu. Jednocześnie zapraszam do zapisania się na newsletter (wcześniejszy nie działał) – jeśli korzystasz z komputera, to znajdziesz go po prawej stronie, wpisz e-mail i kliknij subscribe. Jeśli korzystasz z telefonu, zjedź niżej i tam zrób dokładnie to samo. Od czasu do czasu będę wysyłał ci maile. DLACZEGO KOBIETA ODCHODZI I TRACI ZAINTERESOWANIE? Podstawa kwestia jest taka, że kobieta zakochuje się w tobie ponieważ jesteś tym, kim właśnie jesteś w momencie poznania. Podoba jej się twoja męskość, odwaga i nieuparta chęć dążenia do osiągania swoich celów. Kobieta więc będzie próbowała kawałek po kawałku odbierać ci cechy samca alfa. Dzięki temu, będzie mogła mieć nad tobą większą kontrolę i nie będzie musiała się martwić, że inne kobiety będą tobą zainteresowane. Dlaczego? Ponieważ po przejściu tego procesu stracisz niemal całą swoją atrakcyjność i staniesz się bezpieczną przystanią, o którą nie trzeba się już martwić. To właśnie ten legendarny proces, który przechodzi wielu facetów w związku. Kobieta zmienia ich z samców alfa w samców beta i po jakimś czasie coś zaczyna jej nie grać. Powyższy demotywator mówi w tej kwestii wszystko. Jak masz już trochę lat na karku to pewnie zdarzyło ci się taki błąd popełnić i wiesz doskonale o czym piszę. To bardzo częsta przyczyna końca związków. Kobieta najpierw zmienia swojego męskiego faceta w kogoś kompletnie innego, a potem stwierdza, że on się zmienił i musi od niego odejść. Co najlepsze pokrętna logika kobiety każe jej myśleć, że to wina tego mężczyzny. I po części tak jest, bo facet wyłożył się na złotej tacy i cała atrakcyjność spadła do zera. Nie był wystarczająco silny, aby zachować swoją tożsamość. Rozpoczyna się więc od nowa proces szukania samca alfa, a potem ponownie próba zmiany w samca beta. *Typologia samców jest w tym wpisie stosowana głównie aby uprościć pewne rzeczy. ZMIENIAJ SIĘ TYLKO DLA SIEBIE Jeśli kobieta próbuje cię zmienić i mówi ci, że widziała by cię bardziej w innym wydaniu, to ona wręcz nie chce żebyś jej słuchał. Oczywiście wydaje jej się, że wręcz przeciwnie. Jednak na tej logicznej płaszczyźnie, to jest ostatnia rzecz jaką kobieta chce żebyś zrobił. Dzieje się tak dlatego, że jeśli zaczniesz jej słuchać, to ona straci ciebie, a ty stracisz ją. Przypomina to trochę podarowanie wymarzonej lalki dziecku. Najpierw ogromny zachwyt, a potem eksperymentowanie, zmienianie tej lalce ubrania i malowanie na swój sposób. Po czasie dziecko stwierdza, że ta lalka jest już „be” i chce nową, lepszą, bo ta została przez nie zniszczona. Kolejny raz wszystko rozbija się o aspekt biologiczny. Pamiętam, że mieliśmy kiedyś kumpla, który był naprawdę świetnym gościem. Wygadany, uśmiechnięty, dobry sportowiec. Często razem chodziliśmy na małe pogawędki o życiu. Potem poznał swoją dziewczynę i zniknął z powierzchni ziemi. Gdy ponownie zawitał na naszej planecie, wciąż był w związku. Niestety nie przypominał nawet w dziesięciu procentach osoby, którą był wcześniej. Na lekkie sugestie zmiany reagował w stylu – „ona wie co dla mnie dobre, bez obaw, jestem szczęśliwy” – sposób w jaki to mówił jasno sugerował, że absolutnie nie jest szczęśliwy. I po jakimś czasie bajka się skończyła. Usłyszał magiczne – „wcześniej byłeś inny, to koniec”. KOBIECY TEST, KTÓRY SPRAWDZA SIŁĘ MĘŻCZYZNY Dochodzimy do kolejnej kwestii, która odpowiada na pytanie, dlaczego kobieta odchodzi? Kobiety w ten sposób mogą sprawdzić, czy mężczyzna faktycznie jest tak silny i pewny siebie, za jakiego uchodzi. Bo jeśli nie jest – to ona pomaluje go jak będzie chciała, a potem pójdzie szukać dobrych genów gdzie indziej. Jeśli to faktycznie osobnik alfa o bardzo silnej osobowości – to choćby nie wiadomo jakie sztuczki były stosowane – nie ma szans, żeby na niego wpłynąć. Kobieta otrzymuje wtedy potwierdzenie – tak, to jest dobry wybór, to jest prawdziwy mężczyzna, który może mnie poprowadzić. Kobieta nie chce słabego mężczyzny, bo do niczego jej się ona nie przyda. Nie będzie go szanowała, nie będzie liczyła się z jego zdaniem i pewnie po czasie go zostawi. Ważne jest to, że kobieta powinna pożądać swojego faceta. Po takiej zmianie w „Nice Guy’a”, kobieta przestaje czuć do niego emocje, jakie czuła wcześniej. Kim są ci wszyscy mili i uczynni faceci? Czy kobiety czują do nich pociąg, atrakcyjność? Marzą o tym, żeby się z nimi przespać? Nic z tych rzeczy. One ich po prostu lubią. Niekoniecznie od razu nie szanują, ale lubią, a w najlepszym przypadku kochają jak brata. Niestety ich nie pożądają, nie czują mięty. Mężczyzna o cechach alfa to nie burak cukrowy, który tylko szuka solówki i kreski na stole, żeby ją wciągnąć swoim banknotem stu złotowym. Mężczyzna o cechach alfa jest inteligentny. To ktoś kto nie podąża za normami społecznymi, ktoś nie do końca grzeczny. Kobiety ich pożądają chociaż same nie wiedzą dlaczego. Odpowiedź jest banalnie prosta – bo to świetny materiał genetyczny. Kobieta chce silnego faceta, który będzie umiał sobie w życiu poradzić. Oczywiście zdarza się, że kobieta rezygnuje z silnego osobnika, bo woli kogoś kogo będzie mogła kontrolować i kogoś, kto nigdy jej nigdzie nie ucieknie – nawet, jeśli ona nie będzie miała do niego grosza szacunku. Zastanawiasz się pewnie czasami dlaczego na ślubnym kobiercu staje piękna kobieta i gościu, który przypomina ci Alana z Kac Vegas. Masz już odpowiedź. Jedyne co trzyma tego Alana na tamtym miejscu są jego zasoby. Kobieta może nawet go nie kocha, ale jej kalkulacja robi swoją robotę. Link do dyskusji na wykopie: https://www.wykop.pl/link/4143461/o-tym-jak-kobieta-zmienia-faceta-a-potem-od-niego-odchodzi/
  15. W tym krótkim wpisie postanowiłem opisać podstawowe funkcje nowego portalu, aby ułatwić korzystanie wszystkim użytkownikom. Jeśli cytujemy jakąś wiadomość, cytujmy tylko jej fragment do którego się odnosimy. Na portalu możemy odwoływać się do danych użytkowników używając małpy. Mogę odwołać się do samego siebie np. @David Durden - ułatwia to komunikację. Na czacie również działa odwołanie (z wyjątkiem stylu nocnego) - wiadomość do danego użytkownika podświetli się dla niego jasną zielenią. Dzięki temu szybko można przejrzeć czat i sprawdzić, czy ktoś o nas wspominał. Reakcje na posta działają. Wystarczy kliknąć na serce przy danym poście i wybrać odpowiednią reakcję. Póki co wszystkie reakcje są pozytywne - każda dodaje punkt reputacji. Można również dodawać reputację przy wpisach na blogu. Jak wspomniałem wcześniej na forum mamy dostępne dwa style. Jeden to domyślny - Manosfera, drugi to styl nocny. Można wybrać odpowiedni styl na samym dole strony, klikając w "style". Większość działów na forum jest dostępna dopiero po zalogowaniu. Użytkownicy mogą zgłaszać nieodpowiednie posty i treści. Moderatorzy otrzymają o tym powiadomienie w swoim profilu i będą mogli od razu sprawdzić sytuację. Jeśli jakaś zawartość na portalu cię interesuje, możesz użyć opcji "obserwuję". Obserwować możesz profile, tematy, czy nawet blogi użytkowników. Można używać statusu. Niektórzy muszą aktywować status w ustawieniach swojego profilu. Edycja profilu -> włącz aktualizację statusu Lista będzie pewnie aktualizowana.
  16. Jakiś czas temu (bardzo długi zresztą), pod wpływem pewnego wydarzenia, bardzo zaczęło zastanawiać mnie zjawisko tajemniczości w uwodzeniu. Gdy zapytamy się o podpowiedzi dla początkującego podrywacza, często jedną z pierwszych rzeczy, które usłyszymy, to: „bądź tajemniczy i nie mów wszystkiego o sobie” – spoko, dobra rada. Tylko rada ta (jak i wiele rad), niezwykle często jest rozumiana na opak. Okej, po co w ogóle masz być tajemniczy? Co to daje? Spotykasz się z dziewczyną, może jedynie rozmawiasz z nią przez jakieś głupie komunikatory, a może dopiero ją poznałeś – nieważne, po prostu macie jakąś interakcję. Jesteś zagadkowy, niczym te wszystkie zagadki rozwiązane przez Sherlocka Holmesa, żegnacie się – i bum. Co bum? Otóż niewiasta ma w głowie pełno pytań. Jest ich tak dużo, że wręcz nie mieszczą się one w jej zgrabnej główce. Co więcej, zostawiłeś po sobie niedosyt i nie wie, czego może się spodziewać. Niby zna Twoje intencje, bo w międzyczasie dałeś jej do zrozumienia, że nie interesuje Cię jako zwykła kumpela – ale zarazem totalnie nie jest pewna tego, na jakim poziomie Twoje zainteresowanie jest, ile jeszcze masz takich Kaś, które zaintrygowałeś, i czy będzie jej łatwo ‘zdobyć’ Twoje serce (w tym momencie może zaczynać się już – ale niekoniecznie – powolny proces stawania się dla niej nagrodą). W każdym razie, jak to się robi? Powiedzmy na przykład, że jesteś sprzedawcą butów i koleżanka pyta się Ciebie, co robisz na co dzień w swoim marnym żywocie; czy z zabójczą powagą oznajmisz?: „Wykonuję fascynującą pracę, ale nie mogę Ci powiedzieć, co robię (w domyśle – bo tak mi powiedziały zasady PUA). Zdradzę za to, że obcuję z modą i jestem z nią niezwykle blisko, dotykam jej każdego dnia. Osobiście uważam, że niezmiernie mnie to uwrażliwia, otwiera i staję się lepszym człowiekiem. Jak tak dalej pójdzie, w przyszłym roku będę walczył o pokój na świecie, razem z Miss World.” Czy na dodatek z każdym kolejnym pytaniem, zdaniem i stwierdzeniem, będziesz udawał szpiega z krainy dreszczowców, opowiadał lawirując niczym polityk i robił wywody filozoficzne? Czy na tym polega owa osławiona tajemniczość? Czy to ma sprawić, że uzyskasz wyżej opisany efekt? Czy kiedy się rozstaniecie, dziewczyna – zaintrygowana Twoją osobowością – będzie rozmyślała o Tobie przez dzień i noc, oraz noc i dzień? Nie, najprawdopodobniej uzna – „pojebany”, lub, ewentualnie (jeśli będzie bardziej wyrozumiała) – „kombinuje”/”wstydzi się swojej roboty”. Tak, czy owak, nie sprawi to, że z fascynacją będzie roztrząsać każdy moment spotkania z Tobą. Nie będzie to też zalążkiem do zauroczenia – trafisz do jakiejś tam szufladki i adijos. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – mawiają. I to jest definicją słynnej tajemniczości, a nie godzinne wywody w celu, by tylko wydawać się posiadaczem tej cnoty. Gdy za wszelką cenę będziesz się starał wyjść na zagadkowego i czarującego człeka, to nie zdziw się, jeśli wyjdziesz na świrniętego człeka – również mawiają. Spoko, nie piszę Ci tego, żebyś się przestraszył i pilnował swych słów na każdym kroku, lub stał się milczkiem. Broń Boże, nie mam też nic przeciwko bajerze – fajna bajera może być całkiem fajna. Piszę to właśnie po to, żebyś za bardzo nie kombinował i po prostu był sobą, a nie udawał pseudointelektualistę, próbując zaimponować kobiecie. Odnośnie tajemnicy – nie staraj się robić tajemnicy ze wszystkiego, co dotyczy Ciebie, tylko zrób/powiedz coś takiego, żeby do następnego spotkania zostawić dziewczę z materiałem do myślenia. Zaskocz, ale błagam, bądź spójny. Co do wspomnianego wydarzenia: Owego dnia, przyczłapał do mojego akademickiego lokalu, pewien pradawny ‘kolega’. Znajomość z nim umarła śmiercią naturalną dużo wcześniej, a trwała dość krótko – gdy go zobaczyłam więc, niemalże spadłam z łóżka, na którym stałam. Okazało się, iż sprawa z którą przyszedł była błaha, a dotyczyła udostępnienia kluczyka do pralni. Porozważałam z nim o dupie maryny, po czym wziął ten kluczyk i opuścił lokal, rzucając jeszcze przez ramię, że bardzo podoba mu się moja szminka. Gdy jego suche tekstylia zostały zdjęte z suszaka w pralni i kluczyk nie był mu już do niczego potrzebny, znów zjawił się w mym lokalu. Przy wyjściu rzekł: - Naprawdę podoba mi się ta twoja szminka – tu zmrużył oczy, zrobił pauzę i tym razem używając swojego bezbłędnego, radiowego głosu, dokończył – aż mnie kusi, żeby spróbować, jak smakuje. Po czym, jak gdyby nigdy nic, podszedł, pocałował mnie, stwierdził że smakuje nieźle, pożegnał się grzecznie, choć z bezczelnym uśmiechem, i – poszedł sobie. Dla mnie? Akcja fajna. Ale tak… po co ją przytaczam? Pomijając fakt, że mi się spodobała, ma ona spory związek z wątkiem tajemniczości. Otóż Kacper pozostawił mnie samą, razem z moimi emocjami. Po takim działaniu nie zawsze muszą okazać się one pozytywne, bo dziewczyna może być oburzona – jednak emocje są. Gdyby nie ulotnił się odpowiednio wcześnie, mógłby wyjść na needy, a tak – rozpalił coś i zniknął, pozostawiając mnóstwo pytań. A to jest już coś, gdyż nie ma akcji bez reakcji, dosłownie każdej akcji towarzyszy reakcja – a cygańska reakcja potrafi być zajebista. Pamiętajcie bowiem, iż osobniki gatunku homo sapiens sapiens, karmią się wręcz emocjami i myślami. Szczególnie, kiedy nie mamy na daną chwilę roboty, myślimy i nakręcamy te myśli przemyśleniami. Tajemniczość nie polegała więc tutaj na braku informacji udostępnionych przez mojego kolegę, tylko na działaniu, które sprawiło, że sama sobie mogłam roztoczyć tę tajemnicę wokół niego – to właśnie staje się tutaj Waszą bronią, a naszą słabością. Dajcie czemuś iskierkę i pozwalajcie temu płonąć. Oczywiście, nie musi to być działanie pokroju akcji Kacpra. Możesz zwyczajnie wysłać na kilka godzin przed spotkaniem smsa, który w jakiś sposób zaintryguje Twoją znajomą i sprawi, że nie będzie mogła doczekać się chwili, aż Cię zobaczy i jej ciekawość zostanie zaspokojona. Sprawa banalna, a uruchamia podobne mechanizmy. Mówiąc o tajemniczości w uwodzeniu, pominęłam najprostszą w tej kwestii sprawę. Facet z jajami, budzący szacunek (którym pewnie chcesz być, albo i jesteś), nie klepie o każdym szczególe swego żywota na lewo i prawo. Po prostu nie chodzi o to, żeby stać się błaznem, a el kolesio z klasą. Bo widzicie, w życiu przeczytałam dwie książki – a jedną z nich był „Ojciec Chrzestny”. Ta książka nauczyła mnie, że warto być czasem powściągliwym i w ogóle – wiele mnie nauczyła…
  17. Nie od dziś wiadomo, że niektórzy z Was uwielbiają podchodzić do kobiet i robią to często, inni sporadycznie, jeszcze inni mają na to celibat z góry, niektórzy jedynie o tym marzą, a kolejni nienawidzą (z czego dwóm ostatnim grupom zdarza się hejtować te pierwsze). No, i jest tu od niedawna sporo kobiet, które raczej nie podchodzą do kobiet, ale mniejsza o nie (nas)… chociaż – niekoniecznie mniejsza. Użytkownicy, jak i ogólnie faceci, mają także różne upodobania, co do terenu plażowania – jedni preferują jedynie podejścia w nocy, jedni DG, a są i tacy, którzy podbijają do dupeczek zawsze, kiedy tylko mają okazję i nie uważają, że któreś miejsce jest mniej, czy bardziej do tego adekwatne (ałć! zapomniałam jeszcze o tinderowcach). Istnieje również inny podział: na samotników chodzących własnymi ścieżkami – którzy nie tolerują wingów, na zwierzęta stadne – które nie poczują wiatru w żaglach bez winga i oczywiście, na osobników z wywalonymi jajami – czyli osobników, którzy mają wywalone jaja na obecność winga, lub też jego brak. Zazwyczaj na wingów wybiera się innych podrywaczy i kumpli. Ale czy próbowaliście kiedyś wychodzić z kobietą-wingiem? Ja, na przykład, czasem zastanawiałam się, czy takie coś, jak kobieta-wing, istnieje w słowniku PUA. Wydawało mi się to dość kozackie – nazwa prawie tak dobra jak kobieta-kot, więc można by nawet pomyśleć o złotych malinach. Zresztą, fucha jest o tyle pomocna na pastwisku, że podrywacz w towarzystwie ładnej dziewczyny (o ile faktycznie jest ładna), zwraca na siebie większą uwagę i ma lepszy social. Zrobiło mi się smutno, gdy dowiedziałam się, że kobiety-wingi, są określane tak mało lotną nazwą jak „pivoty”; ale później stwierdziłam: „a weź, but_mil, nikt Ci nie będzie mówił kim masz być. chcesz zostać kobietą-wingiem, a nie jakimś tam pivotem? – no to będziesz kobietą-wingiem!”. I z takim oto nastawieniem pojechałam zwiedzać z moim kuzynem (albo i nie-kuzynem?) pewien pobliski klub. Rodzinna wycieczka? Otóż Arbiter Elegantiarum, mając pewne braki jeśli chodzi o obcowanie z kobietami, przeczytał „Grę” i pewnie nigdy by nie wpadł na pomysł, żeby się do tego przyznać. Operujemy jednak między sobą niezawodną telepatią działającą na zasięg 300km – więc bez słów, bez grama gestów, które mogłyby go zdradzić, informacja ta dotarła do mojego mózgu. I tak to się jakoś potoczyło, że zaczęliśmy rozmawiać i zrobiliśmy sobie eksperymentalny wypad. Pierwsze zadanie wykonane: zwracamy uwagę i czujemy na sobie oczy innych. Jakaś laska kręci tyłkiem coraz to bliżej i bliżej Arbitra, już się prawie o niego ociera, byleby tylko przestał skupiać się na mnie i spojrzał na nią. Okeeej, poudajemy chwilę niedostępnych Nasze przypuszczenia co do podniesienia socialu sprawdziły się, bo takie sytuacje, gdzie widać było wyraźne, słynne IOI, kilka ładnych razy się powtarzały – zdecydowanie częściej, niż kiedy bywał w klubach z kumplami. Pojawiła się też niestety faza excusów, w których to grałam główne skrzypce – bo jak to tak podejść i zagadać do lasek, będąc na zabawie z inną laską, która na dodatek jest rodziną? Toż to tak głupio, z kumplem byłoby łatwiej… Mój towarzysz się cykał, więc musiałam mu dać kopa w dupę. Oczywiście nie dosłownego kopa (żeby znowu nie było, że jakaś ze mnie uzurpatorka) - tylko kiedy wahanie Arbitra zbyt długo trwało, zadałam kulturalne, grzeczne pytanie: „Kurwów sto pińć. Idziesz, czy nie?”. Dało radę, chociaż to pierwsze podejście, przed którym pojawiło się tyle obaw i wymówek, było niepewne, a mowa ciała mojego kuzyna to zdradzała (choć zainteresowanie wzbudziliśmy… tak, razem – ale o tym niżej). Później dwie zlewki na parkiecie, więc marynarzyk (o stawkę: kto nie kieruje i pije), bar i lecimy na górę. Po drodze przeanalizowaliśmy ładnie błędy i powiedziałam mu, co zauważyłam. Arbiter też wyciągnął niezłe wnioski – potrafi, bo miał w końcu te 96% z rozszerzonej matmy, jest mutantem genetycznym i skończył studia inżynierskie, po których (podobno) takie rzeczy się umie. Dlatego nie ma tego złego – jakby od razu PUA’sa zbudowano, to by było za nudno – a tak, nieudane podejścia zmusiły nas do myślenia. Dotarliśmy – znowu widzimy tę laskę, która na samym początku tak bardzo chciała swoim tyłkiem zwrócić na siebie uwagę Arbitra. Umówiliśmy się, że ma ją ogarnąć, a ja w tym czasie pójdę do toalety. Tym razem poradził sobie fajnie (wręcz bardzo mnie zaskoczył), a gdy wróciłam i dorwałam jakiegoś Stacha, podziwiałam, jak z minuty na minutę rosną umiejętności i pewność siebie mojego kuzyna. No to teraz wytłumaczę, co z tymi wspólnymi podejściami – fajnie było. To był podryw na bliźniaki – podbijaliśmy i wkręcaliśmy, że nimi jesteśmy (to znaczy, nie do końca – pytaliśmy tylko o podobieństwo, a z bliźniakami dziewczęta same sobie wkręcały). Reakcje mega pozytywne, dużo śmiechu, chociaż wiadomo – life is brutal and full of zasadzkas – więc shit testy też się pojawiły (np.: „nie jesteście podobni, ona jest ładniejsza!”). Jednak radziliśmy sobie coraz lepiej, byliśmy coraz pewniejsi, to i takie teksty były nam niestraszne. Po takich podejściach? Kiedy mój kuzyn spotykał nasze nowe koleżanki na parkiecie, bez problemu mógł to kręcić dalej (żeby nie powiedzieć, że czuł się podrywany ;)). W końcu zrobiło się późno, a nas czekała jeszcze trasa po zakręconych jak świński ogon i zaśnieżonych, górskich drogach. Marynarza przegrałam, więc ta noc była moją dziewiczą nie tylko, jeśli chodzi o wingowanie, ale również, jeśli chodzi o bycie kierowcą w tak wymagających warunkach. Jak wcześniej omówiliśmy, jest Was wielu i dzielicie się na podrywajów o różnych upodobaniach. Dlatego nie namawiam do posiadania kobiety-winga – myślę wręcz, że niektórzy uznaliby to za pomysł tragiczny (i jak najbardziej szanuję takie podejście). Znajdą się jednak tacy, którzy może zaprzyjaźnią się z takim rozwiązaniem, być może mają wątpliwości – dlatego pokazuję, że w tym szaleństwie jest jakaś metoda i ma nawet kilka plusów (minusów też – normalny wing np. lepiej zajmie się koleżanką targetu). Jeśli nie wiesz co o tym myśleć, spróbuj, a się przekonasz. PS: Ten tekst jest stary; Arbiter Elegantiarum wyszkolił się i jest już prawdziwym ogarniaczem.
  18. Na tym ziemskim padole, za siedmioma lasami, rzekami i górami (tak jak to w bajkach zwykle bywa), w zamku Dziadhesis zamieszkałym przez arystokracyję grecką, żył sobie pewien książę. Książę ten, jako zarazem dzielny rycerz, odznaczał się niesamowitą cechą. Cecha ta wyróżniała go spośród innych greckich rycerzy - bowiem, w czasie wojen i przebywania w męskich obozowiskach, nie interesowało go obcowanie z kompanami swojej doli i niedoli. Książę nasz wówczas pościł i... tęsknił do dupeczek. tfu - księżniczek. Od zawsze otaczał się księżniczkami. Można powiedzieć, że księżniczki i wszystko, co z nimi związane, było jego prawdziwą pasją, a on był prawdziwą pasją księżniczek. W pewnym momencie, pasja ta była tak świetlista, że zaliczał większość ładniejszych kobiet – czy to poznanych na arystokratycznych biesiadach, czy na zamkowych deptakach, w łaźniach, czy tez na demokratycznych zgromadzeniach ludu - nigdy natomiast nie podrywał księżniczek, które poznał za pośrednictwem swego szerokiego grona znajomych - kierował się bowiem rycerską zasadą, aby nie brać dup ze swych grup. Kiedy skończyła się wojna, bohater nasz mógł rozpocząć studia na kierunku, o którym zawsze marzył. Kierunkiem tym była filozofia, a nauczycielem sam mistrz - Sokrates. Studia były najpiękniejszym okresem w życiu naszego księcia. Rozmyślał o sensie egzystencji, przechadzając się z Sokratesem po wąskich, greckich uliczkach; jeśli mijali jakieś osoby - dokonywali ćwiczeń trudnej sztuki, która w świecie nowożytnym uzyskała nazwę DayGame. Trud włożony w podchodzenie do obcych osób zaprocentował tym, ze Idzi (bo tak mu było na imię), miał w przyszłości stać się najlepszym uwodzicielem w historii starożytnej Grecji. Rzeczywistość nie była jednak tak kolorowa dla naszego księcia – pokazała, że na swojej drodze miał napotkać on wiele pułapek, dzikich zwierzyn i krętych labiryntów. Jego Mentor, Sokrates, został bestialsko zabity przez decyzję zgromadzenia ludu. Mieszkańcom miasta nie podobało się, że podchwytliwe pytania mistrza udowadniały jedno - ich umysły nie odznaczały się polotem i finezją. Idzi rzucił wtedy studia, zwątpił w ustrój zwany demokracją oraz pierwszy raz w życiu doświadczył zjawiska o nazwie problemy. W życiu każdego dorosłego człowieka bowiem, przychodzi taki smutny moment, gdy ten dorosły człowiek zostaje przytłoczony przez problemy. Problemy poważnego osobnika gatunku Homo Sapiens Sapiens wcale nie muszą być poważnymi problemami, takimi jak brak jedzenia, wojna, śmiertelna choroba, wypadek – mogą to być iluzje stwarzane przez mózg tegoż osobnika i intensywne myślenie o nich (co prowadzi do głębokich depresji i innych dolegliwości mózgu). Dorosły, w pogoni za szczęściem, pogrąża się coraz bardziej w tych mrocznych iluzjach – gdy któraś z nich okazuje się toksyczna, niczym tarczy używa kolejnej. Ten proces można porównać do spłacania kredytów kredytami z innych banków – może być długi, a kończy się zawsze przyjściem komornika (depresji vel choroby mózgu). Tylko nielicznym udaje się wyjście na prostą z krętych ścieżek życia i czerpanie z niego najlepszych rzeczy. Jeszcze mniej osób doświadczyło kompletnego braku iluzji, mimo iż przepis jest prosty – mam w to wyjebane. Bohater tej powieści niestety doznał tej nieprzyjemności o nazwie „iluzja”, lecz czy udało mu się z niej wybronić? Czytajcie dalej… Książę nasz, jak nadmieniliśmy, doskonale wykorzystywał umiejętności zdobyte dzięki mistrzowi. Nie miał więc problemów, gdy na swej drodze spotkał piękną księżniczkę – miał wrażenie, że na imię jej było Dama Serca, lecz niestety… nazywała się Iluzjonizja. Ich związek był niezwykle wspaniały – jeszcze długo potem, gdy Idzi zamykał oczy, ciągle widział iluzje na temat tej relacji, oraz piękno samej Iluzjonizji. Kochali się w świetle księżyca, oglądali razem Pitagorasa rysującego trójkąty i kwadraty na piasku (podobno to wtedy wymyślili pierwowzór tekstu piosenki Dawida Podsiadło), rozprawiali filozoficznie i jeździli na zagraniczne wakacje, zwiedzać budowę piramidy Cheopsa. budził się przy jej boku i uwielbiał jak na niego patrzyła, kochał całą tę księżniczkę wraz z jej idealnymi piersiami. Książę widział ją w przyszłości jako matkę swoich dzieci, oraz Panią zamku Dziadhesis. Sielanka, jak to sielanka - nie trwała jednak długo. Iluzjonizja okazała się kobietą toksyczną. Kobietą, która zamiast ciągnąć ku górze bohatera tej opowieści, coraz bardziej ograniczała jego pasje, rozwój i ambicje. Chciała stać na piedestale i, jak w wierszu jej ulubionego poety Horacego, wybudować Idziemu klatkę trwalszą niż ze spiżu, której nie naruszą deszcze gryzące. Ten zawiódł się na niej, a żadnej innej kobiecie nie dane mu było zaufać tak bardzo. Słyszeliście kiedyś o roli plastra? To powtarzający się schemat w sytuacji, gdy dotknie nas cinżkie (jak to mawiają w Biskupinie) rozstanie. Wtedy to mamy zaniżone poczucie własnej atrakcyjności, więc musimy ją sobie podbić, często z tragicznymi skutkami. Człowiek tuż po odrzuceniu, po rozstaniu, gdy jeszcze nie jest do końca wyleczony z iluzji na temat danej relacji, czy też osoby (na przykład Iluzjonizji), jest chwilowym toksykiem. Często tonąc, łapczywie chwyta się jakichś „obiektów”, uwodzi je, by tylko okazały zainteresowanie a on mógł potwierdzić sobie na poziomie podświadomości, że jest wartościowy, że ktoś go chce. Niestety, w takich sytuacjach przez osobę przebija się często frustracja. Drogie dzieci, po takim wstępie na pewno domyśliłyście się, że księciu naszemu potrzebne było teraz potwierdzenie własnej atrakcyjności. Tym samym poznał wiele księżniczek – niektóre były tylko piękne, niektóre tez piękne i mądre, niektóre piękne i mądre, ale nudne - były różne, ale żadna brzydka. Rozkochiwał je w sobie, a później rzucał. Im dłużej tonął w morzu dupeczek, im więcej ich ranił, tym bardziej nieszczęśliwy się stawał. Nasz bohater w końcu zaczął rozumieć, że jego rozterki emocjonalne coraz bardziej oddalały go od filozofii mistrza - filozofii, która prowadziła do szczęścia. Idzi pobiegł na plażę, w miejsce, gdzie na piachu robił notatki z Sokratesem. To, co przeczytał, gdy dobiegł już do odpowiedniej strony, pozwoliło mu zrozumieć beznadzieję ścieżki, którą obrał. A przeczytał, co następuje: "Dawniej młodzian w skórę odzian z chujem niby wieża jak z maczugą w las wyruszał na dzikiego zwierza a dziś studencik, chuja ma jak pręcik zmiętoszony spierdolony cały instrumencik." To było niczym kolejny cios – tym razem mobilizujący do prawdziwego, twardego działania. Co postanowił nasz bohater? Postanowił: „Idzi, chodź!”. W jego głowie kotłowały się myśli: „chcę być mężczyzną z wielkimi jajami, który potrafi zostawić za sobą jakąś Iluzjonizję! Mam być mężczyzną z wielkimi jajami, który zdoła zdobyć zwierzynę dla swojego ludu! Mam mieć jak wieża!". Co powiedział, to powiedział, kości zostały rzucone, nie było odwrotu. Jak to mawiają, każdej akcji towarzyszy reakcja, nie ma akcji bez reakcji – a książęca reakcja potrafi być za-je-bis-ta. Postanowił, co następuje: zadba o swoje ciało, pasje, nauczy się nowych języków, będzie też podróżował. Wróci na studia, ale tym razem takie, które nie budzą zwady. Może do Pitagorasa? Miał w końcu 94% z matematyki rozszerzonej. Zacznie medytować, by znaleźć spokój ducha. A dupeczki? (jednak polubił to słowo bardziej, niż 'księżniczki'). Przecież były jego pasją, były wspaniałe. Nie zrezygnuje z nich, a każdą zostawi lepszą, niż zastał. Stworzy jednak mur obronny i nie będzie ich wpuszczał zbyt blisko, by chronić przed zranieniem zarówno siebie, jak i księżniczki. Książę znalazł w swoim życiu niesamowity balans. Potrafił łączyć pracę nad innowacyjnymi obiektami latającymi, biesiady zamkowe, rozwój, wyścigi rydwanów w Rzymie, zimne pryszniece, księżniczki. Mimo młodego wieku, stawał się prawdziwym ogarniaczem i najlepszym uwodzicielem starożytnej Grecji. Miał klasę, charyzmę, pieniądze. Czasem, kiedy przypominał sobie o istnieniu jakiejś Iluzjonizji, był jej wdzięczny za to, kim stał się dzięki tej kobiecie. Kiedy już więc przeistoczył się w prawdziwego ogarniacza i myślał, że nic, a na pewno żadna księżniczka nie będzie w stanie go zaskoczyć – pojawiła się ona. Kobieta zarówno niesamowicie inteligentna i niesamowicie głupkowata. Jej IQ, z którym walczyła dzień po dniu, przypominało wykres sinusoidy, więc raz irytowała go tępotą równą poziomowi mułu, a kolejny intrygowała umysłem bystrym jak brzytwa. Zachowywała się jak dziecko, lubiła skakać przez mury zamku i nocą kąpać się w fosie, ale przy tym – co dziwne – była też bardzo zrównoważona i nie miewała okresu napięcia przedmiesiączkowego. Kiedy Książę zobaczył ją po raz pierwszy na biesiadzie – miała stać się jego jednonocnym targetem. Spotkał ją jednak na kolejnej potańcówce, i na kolejnej. Za pierwszym razem doszło jedynie do pocałunków, a następne spotkanie miało mieć miejsce dużo później – teoretycznie więc, jej twarz powinna mu się już rozmyć wśród twarzy wszystkich księżniczek, które przewinęły się przez jego łoże. Jednak wciąż ją pamiętał… Tutaj musimy nadmienić, że księżniczka pamiętała go tym bardziej i jeszcze bardziej interesowała ją postać Idziego. Było kilka powodów, dla których zainteresowanie to przybrało aż tak wielkie rozmiary: Po pierwsze, będąc pierwszą kobietą Starożytnej Grecji, którą interesowały techniki uwodzenia – szybko zorientowała się, że Książę może być najlepszym ogarniaczem w swym fachu; po drugie, pisała książkę Science Fiction o bardzo ciekawej aplikacji internetowej, która służyłaby do łączenia ludzi w pary, ale także szpiegowania ich poczynań i lokalizacji – miał on stać się głównym bohaterem tejże powieści; po trzecie, podobał jej się w każdym aspekcie – sposobu bycia, charakteru, urody; po czwarte, lubiła robić analizy ciekawym postaciom – a ten z pewnością takową był. Kiedy więc trafili na siebie po trzech miesiącach i zaproponował jej wyjście do bogatego zamku Dziadhesis, nad głową księżniczki zapaliła się lampka. Pójdzie tam, ale poświęci tę znajomość swoim badaniom naukowym, tak jak Maria Skłodowska-Curie poświęciła swe zdrowie i życie dla odkrycia radioaktywnych pierwiastków (chwila, wtedy jeszcze nikt nie znał Marii!). Pójdzie, ale do niczego nie dojdzie! Pójdzie i odkryje wszystkie tajemnice jego technik uwodzenia! Pójdzie i zwycięży! Dlatego też przybrała postać bardzo dziwnej księżniczki, bardzo głupiutkiej, niezrównoważonej i nie wiedzącej, czego chce. Zadanie to było niezwykle trudne – musiała walczyć zarówno z nim, jak i ze sobą, a obrona jej sukni przypominała obronę Sparty. Po tej nocy, Pan zamku Dziadhesis stracił do niej resztki sympatii i uznał za najbardziej pojebaną dupeczkę, jaką spotkał. Jako, że posiadał klasę i wdzięk, do rana był względnie grzeczny dla naszej księżniczki – to miał być jednak koniec ich znajomości. Mojry* jednak ciągle sobie z nimi pogrywały. Doszło więc do kolejnego spotkania księżniczki i księcia – tym razem w juwenalia, na koncercie Orfeusza (a raczej przed tym koncertem). W Starożytnej Grecji bowiem, tak jak w świecie nowożytnym, w okresie juwenaliów odbywały się huczne imprezy i ogniska w miejscach największych skupisk studentów. Ponieważ wystylizował ją jej wing i kuzyn zarazem – Arbiter Elegantiarum z Biskupina – wyróżniała się spośród innych dupeczek na juwenaliowym placu. Ponieważ była ze swoim wingiem – postanowiła podejść do księcia Idziego. Ponieważ tego wieczoru sinusoidalny wykres jej IQ osiągnął swoje maksimum, a IQ jej kompana oraz IQ księcia zawsze były na najwyższym poziomie – ich rozmowa płynęła niczym modra rzeka; stworzyli wokół siebie magiczną bańkę – bańkę, w której istniało tylko tych troje młodych osób. Postanowili razem pójść na koncert Orfeusza. Napotkali ogromne kolejki – więc skakali przez płot; skakali przez płot – więc wyrzucono ich z terenu koncertów; wyrzucono ich z terenu koncertów – poszli więc na wino do ogrodu botanicznego. Książę co jakiś czas zerkał z zachwytem na księżniczkę… - skończyłem się – rzekł Arbiter Elegantiarum, sącząc ostatni łyk wina. Na to hasło przybiegł jego koń, Tornado, wrzucił na swój czarny grzbiet i poniósł galopem do pałacu Arbitra w Biskupinie. Takim oto sposobem, ogarniacz i szalona księżniczka zostali sami, a później trafili do bogatego, acz niewysprzątanego zamku Idziego. Nie wiadomo, czy ze względu na zaniżony poziom percepcji, czy też na inne czynniki – książę przez całą noc patrzył na księżniczkę jak zaczarowany i obejmował ją z wielkim uczuciem. Nie jest znany również powód, dla którego rano zdawał się przestraszony tym faktem – za wszelką cenę próbował zdystansować się do wszystkiego, co było z tym związane. Jego decyzja była oczywista – ze względu na niebezpieczeństwo powalenia muru obronnego, nie będzie proponował dalszych spotkań księżniczce. Ona podjęła równie zrozumiały wybór – intuicyjnie wiedząc, że sam tego nie chciał, postanowiła nie utrzymywać kontaktu z Idzim. Los jednak, jako przekorny, postanowił zagrać z nimi ostatnią partyję pokera. Od tego czasu, natrafiali na siebie około dwa razy w tygodniu. Księżniczka się peszyła – książę się cieszył; ona przyspieszała kroku – on zagadywał; ona nie ogarniała – on ogarniał. W skrócie – książę odzyskiwał swój balans, a księżniczka nie miała szans w tej nierównej walce; wciąż było 1:0 dla ogarniacza. W lecie księżniczka jednak zniknęła i wtedy Idzi zaczął się niepokoić: „przejechał ją rydwan? – rozmyślał – czy może Mojry już nam nie sprzyjają i jej zwyczajnie nie widuję? A może wyjechała do rodziny?”. Nagle, po miesiącu, zobaczył jej twarz – był tak zszokowany, że tym razem to on nie ogarnął i jedynie wymamrotał coś pod nosem. rys. 1. - Rydwan Miasta na agorze. Ponieważ Mojry chciały nadrobić nieobecność księżniczki w mieście, zesłały ich na siebie drugi raz tego samego wieczoru. IQ księżniczki, szczęśliwie znowu osiągało swoje maksimum – książę z wielką pasją jej słuchał, a ona z wielką pasją opowiadała mu o swoich ambitnych planach naukowych, o pisaniu książki pt.: „Tinder”, o wakacjach i o mieszkaniu u Arbitra Elegantiarum… ponieważ ogarniacz nie ogarnął drugi raz tego samego wieczoru – okazał swoją słabość, spiął mięśnie twarzy i zdradził zazdrość. Dopiero, gdy księżniczka przypomniała mu, kim był Arbiter Elegantiarum, umiał poradzić sobie negatywnymi emocjami, które zaczęły nim targać. Lecz wtedy coś pękło w naszym bohaterze… Idzi uświadomił sobie, że mur między nim, a księżniczką, nie jest tak gruby i wysoki jak wielki mur chiński, a co najwyżej jak biskupiński, albo nawet płot pomiędzy Kargulem i Pawlakiem. Rozumiał też, że mur ten zaczyna podlegać powolnej destrukcji, a on nie do końca potrafi z tym walczyć. Podjął jednak walkę, gdyż zarówno on, jak i księżniczka, doświadczyli dogodnych warunków do detoksu od siebie – przez dwa kolejne miesiące mieli się nie widzieć, gdyż księżniczka wyjeżdżała szkolić swą edukację u mistrzów rzemiosła zwanego lotniarstwem, a także musiała odwiedzić babcię w Wałbrzychu. W tym czasie mogli o sobie zapomnieć, Idzi miał szanse ogarniać inne dupeczki, ona poświęcić się nauce… Ale czy tak się stało? Czekajcie drogie dzieci, patrzcie uważnie i doglądajcie zakończenia tejże powieści. Na ten moment, rozdział się zamyka… *Mojry – boginki przeznaczenia, ich córki to Fortuny – jedna od piwa, druga od soku. **niniejsza druga część historii o Ogarniaczu jest ostatnią częścią trylogii. ***oczywiście jest to najbardziej optymistyczna wersja oceny stosunku księcia do księżniczki – wiadomym jest jednak, że pełen szacuneczek jest.
  19. Cześć Dzieciaczki! Dziś będzie o trochę o wywieraniu wpływu i warunkowaniu. Poszperałem w źródłach, pomyślałem, potrenowałem i postanowiłem rozpisać to dla potomnych. Możliwe, że miejscami będę się powtarzał. Zwłaszcza że tekst jest dość stary, a ja aktualizuję go na potrzeby nowego forum. Śmieszna sprawa, bo moja dziewczyna wykorzystuje podobne rzeczy jako psycholog w pracy z dziećmi i działa. Każdy czasem chciałby nakłonić inną osobę do zmiany pewnych jej nawyków. Wszystko jest do zrobienia. Wymaga jednak od nas trochę cierpliwości. Trzeba poświęcić wiele czasu i energii, żeby pożądany efekt otrzymać. Należy mieć jednak w głowie jasną wizję celu, do którego dążymy, wiedzieć czego oczekujemy, tak po prostu będzie nam łatwiej zachować konsekwencję w działaniu. Warto zapamiętać, że najbardziej skuteczną karą jest ignorowanie niepożądanego zachowania. Jakakolwiek reakcja powoduje "wzmocnienie" czyli potwierdzenie, że dane zachowanie działa i przynosi jakiś efekt. Przykład płaczu dziecka czy też focha. Jeśli chodzi o nagradzanie, to na samym początku dobrze jest zawiesić poprzeczkę nisko i w miarę postępów podnosić ją coraz wyżej. Nie należy jednak przestać nagradzać, gdyż może to spowodować zanik motywacji u osoby nagradzanej. Ważne jest też, aby nagradzać nawet, wtedy gdy "zadanie" jest wykonane nie do końca w sposób, w jaki sobie tego życzyliśmy, ale nadal poprawnie. Każdy postęp należy nagrodzić. Każdy brak postępu "ukarać", czyli zignorować, żeby przypadkiem go nie zakotwiczyć. Pora na przykład. Zadanie: Chcemy sprawić, aby nasza kobieta była mniej zazdrosna. Zaczynamy od znalezienia punktu, w którym możemy się zaczepić. Punktem takim może być sytuacja, w której rozmawiamy z atrakcyjną kobietą w obecności swojej, a ta nie wykazuje negatywnych zachowań, grymasów itp. Wtedy zostawiamy kobietę, z którą rozmawialiśmy, podchodzimy do naszej i dajemy jej odczuć, że jest dla nas najważniejsza, gestem lub słowem. W jej głowie rodzi się myśl, że mimo tego iż mogliśmy sobie flirtować, woleliśmy wrócić do niej. Gdy jednak okaże zazdrość należy zignorować ten fakt i zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Dlaczego tak? Bo wtedy przekaz jest jasny: nie ulegliśmy, nie lecimy do naszej pani, bo jest zazdrosna i jej gniew nas przy niej trzyma. Nie kotwiczymy zachowania negatywnego, traci ono użyteczność, finalnie wygasa. A co jeżeli nasza kobieta już nie reaguje histerycznie na każdą napotkaną przez nas laskę? Wtedy możemy sobie odpuścić? Nie. Nadal okazujemy jej zainteresowanie, należy o tym pamiętać. Możemy sami się do niej uśmiechnąć, ona zapewne odpowie tym samym. W pewnym momencie osiągamy stan, w którym nasza kobieta wie, że jeśli rozmawiamy z inną, to w niedługim czasie nasza kobieta zostanie za to nagrodzona. Może to trwać kilka tygodni lub nawet miesięcy. Co osiągamy? Znika problem z przesadną zazdrością ze strony kobiety. My możemy natomiast okazać jej nasze zainteresowanie, przez co czuje się ona pewniej i atrakcyjniej. Mam nadzieję, że takie rozpisanie sprawy chociaż paru osobom pomoże coś zmienić. Metodę tą można przenosić na różne sfery życia: Uwodzenie, związki, pracę, seks... Pozostawiam to waszej kreatywności. Pozdrawiam, Dobrodziej z Północy
  20. Cześć Dzieciaczki! Tym razem postaram się wyłożyć problem i coś na niego zaradzić. Problem ten odpowiada za lwią część nieudanych na starcie akcji i wiele spieprzonych relacji. Tradycyjnie proszę o zgłaszanie mi w wiadomościach błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i stylistycznych. Zostaną one poprawione. OSTRZEŻENIE Wpis zawiera przemyślenia autora, a nie prawdę objawioną. Jeśli myślisz inaczej, pierdolnij się w czoło! OSTRZEŻENIE Wpis zawiera dużo nawiązań do postaci z forum, są one mniej lub bardziej przypadkowe. Jeśli masz z tym problem, patrz drugie (część po przecinku) zdanie ostrzeżenia numer 1. W czym rzecz? Problem pojawia się na samym początku interakcji z kobietą, a nawet już wcześniej. I nie jest nim ani negatywne nastawienie kobiet do was w chwili podejścia, ani wasz wygląd, ani wzrost, ani stan majątkowy, ani poziom rozwoju osobistego, ani nawet poziom cukru. Ale Dobrodzieju przecież jest: Daniel, Słodzenie, 185cm, Mieszki w portfelu, trenerzy uwodzenia (te podłe Hieny), wolna wola kobiet (zaakceptujcie wreszcie to, że ją mają), narastająca frustracja, pryszcze na twarzy, nadwaga, rządy (tu wstaw swoje znienawidzone ugrupowanie), klęska głodu w Kambodży, Żydzi z niższych warstw społecznych i inne problemy pierwszego świata... Od tego mamy tu cały sztab ekspertów (serdecznie pozdrawiam mini czat). Największym problemem jest niezgranie podejmowanych starań z oczekiwanymi rezultatami. Przykładowo: Chcesz zbudować trwały związek, ale dziewczyny szukasz wśród takich, które chcą się zabawić lub zgrywasz cwaniaka-ruchacza przed taką, która przejawia chęci na ten związek. Chcesz zaliczyć panienkę, wkurwiasz się, że jest łatwa i traktuje Ciebie tak jak Ty ją (przedmiotowo). Liczysz na relację bez zobowiązań, stosujesz taki sam podryw, jaki byś zastosował, gdybyś szukał związku (dotyczy też innych konfiguracji). Stosujesz jeden jedyny słuszny schemat podrywu do osiągania różnych celów, jeśli działa jesteś super podrywaczem, a jeśli zawodzi, wmawiasz sobie, że to wina społeczeństwa. Dobrze istotę problemu chyba nakreśliłem. Teraz kilka porad jak go zminimalizować i podnieść swoją skuteczność. Nie obejdzie się bez uprzedniego poukładania sobie pewnych kwestii w głowie: Zastanów się, na jakiej relacji (LTR,FF,ONS) obecnie zależy Ci najbardziej. Nie oszukuj się, tylko dobrze nad tym przysiądź. Następnie przemyśl, gdzie możesz spotkać kobiety, które nie dość, że spełniają Twoje wymagania, to jeszcze będzie prawdopodobne, że zainteresują się Tobą. Jeśli wyszło Ci, że nigdzie, to puknij się w czoło i wykasuj badoo i tindera, bo tam wbrew pozorom Twoje szanse są mniejsze niż gdziekolwiek indziej. Nie gódź się na bylejakość! Gdy już dorwiesz potencjalną partnerkę, od początku do końca prowadź relacje SPÓJNIE ze sobą i celem, jaki sobie założyłeś, jednocześnie dopuszczając myśl porażki. Ważne! Sugerowanie się każdym słowem kobiety, jak prawdą objawioną źle się kończy. Za którymś razem Ci się uda! Ciesz się i świętuj! Skąd wiem? Sam przez to przechodziłem i sprzedaję wam swoje przemyślenia, które przetestowałem na sobie i mi pomogły. Walczmy z niespójnością! Niespójność niszczy ludzi... Jeśli myśleliście, że dam wam gotowe schematy jak prowadzić podryw na poszczególne typy relacji to sorry, nie dam wam, pomyślcie nad tym sami. Najpierw jednak zgrajcie ze sobą zachowanie, myślenie i uczucia, bo bez tego będzie wam ciężko żyć. Pozdrawiam i Polecam: Dobrodziej z Północy
  21. Zastanawiam się nad dodawaniem wpisów ze swojego bloga w skali 1:1, bo wydaje mi się, że nie wpływa to za dobrze na pozycję obu stron. Tak czy inaczej, zobaczymy, na razie niech coś stoi.
  22. „Chłopak 27 lat ,raczej brzydki, chudy,zawsze wesoły i uśmiechnięty,z reguły cichy i spokojny szuka towarzyszki do wspólnych spacerów ,wyjść do kina czy klubu,spotkań przy kawie lub po prostu do pogadania” Czytam i oczom nie wierzę w to, co dzieje się na serwisach typu Spotted. Hordy frajerów szukają desperacko drugich połówek albo przynajmniej „towarzyszki” do pogadania i spędzenia wspólnie czasu, chociaż tak naprawdę to nie, po prostu brakuje im seksu, ale nie napiszą tego wprost. Chociażby powyższy wpis, znajdźcie wszystkie przesłanki. Chłopak, który sam o sobie myśli, że jest brzydki, w dodatku cichy i spokojny – czytaj nieśmiały i brakuje mu jaj, żeby wyjść poza strefę komfortu, szuka dziewczyny do wszystkiego oprócz seksu, bo to w końcu normalne, że mając 27 lat, dalej jest człowiekiem bez znajomych, bez kobiet i na samym dole społecznej drabinki. Lepiej zrobiłby, gdyby zastanowił się, dlaczego jest w tym miejscu, w którym jest i przez tyle lat nic z tym nie zrobił. Być może wtedy nie musiałby pisać na Spotted, bo jakieś chętne niewiasty znalazłyby się od ręki. Lepiej jednak być leniem, stać w miejscu i liczyć na cud. To tak jakbym poszedł do najlepszej kancelarii prawniczej w Nowym Jorku i powiedział: „jestem chujowym prawnikiem, cichym, spokojnym i prawdopodobnie nie nadaję się do pracy w waszej kancelarii” po czym liczył na to, że usłyszę: „świetnie! ma pan tę robotę”. Nie, to tak nie działa i nigdy nie będzie. Zauważyłem, że wielu ludzi cechuje zwalczanie skutków, a nie przyczyny problemów. Wolą obejść problem i go rozwiązać, bo tak łatwiej. Tak samo, gdy ktoś otyły próbuje zrzucić zbędne kilogramy i kupuje Calominal, po czym idzie na najlepszą pizzę do DaGrasso. No kurwa, halo! Przestań żyć w Matriksie! Problemy rozwiązuje się u źródła. Nie masz kobiet, jesteś niepewny siebie – wybywasz z domu i idziesz poprawiać swoje relacje z kobietami od podstaw, idziesz budować swoją pewność siebie na twardych fundamentach, bo budowanie czegokolwiek przez Spotted albo jakiegoś Tindera – to budowanie na piasku, twój zamek zniknie, gdy tylko ustawisz łuczników na wieżach. Kolejny wpis brzmi następująco: „Jestem siedemnastolatką i mam dużo wolnego czasu. Miło byłoby poznać jakiegoś chłopaka, z którym mogłabym wyjść na spacer czy do kina. Szukam kogoś w wieku 16-19 lat „ Dwie rzeczy. Po pierwsze szansa, że ta dziewczyna jest piękną długonogą blondynką o niebieskich oczach i świetnym tyłku jest jak możliwość wygrania przez polski klub Ligi Mistrzów – czyli jej nie ma. A po drugie, zgadnijcie, jaki jest odzew pod tym wpisem w komentarzach? Ponad 100 komentarzy napalonych kolesi w przedziale 16-19 lat, którzy piszą, że są chętni. Desperacją od strony facetów w XXI wieku wieje tak, jak chyba jeszcze nigdy nie wiało. Wywieszone jęzory i adoracja kobiety, której na oczy w życiu nie widzieli, a potem się dziwicie, że macie rozpieszczone panienki w kraju, które wyżej srają, niż mają dupę – ciekawe dlaczego? Kto je tak wychowuje? A no wy. I na marginesie, jeśli ktoś jeszcze się zastanawia, komu jest łatwiej znaleźć seks i dlaczego kobietę nazywa się szmatą, a faceta macho, o czym już pisałem, tutaj macie kolejny przykład. Kobieta wystarczy, że jest, a nawet się nie pokaże i już ma ponad stu typów z kutasami w ręku, gotowych ją zerżnąć. Komizm prawie na poziomie polskich Stand Uperów, inaczej mówiąc – dramat. Na podstawie Spotted obserwujemy, jak bardzo zamknięte jest nasze społeczeństwo. Ludzi, którzy potrafią podejść i zagadać jak człowiek do człowieka jest jak na lekarstwo. Ostatnio ktoś wrzucił zdjęcie dziewczyny (od tyłu), która stała przy kasie w McDonaldzie i dodał komentarz: „jeśli ktoś zna tę dziewczynę, to prosiłbym o informację, jak się nazywa”. Panowie to jest żenua. Żeby srajfona wyciągać i robić jakieś zdjęcia niczym paparazzi, bo się gęby otworzyć boicie? Jak tak dalej pójdzie, to cofniemy się do epoki kamienia łupanego. Wstyd. „Pozdrawiam, i chetnie dowiem się kim jest blondynka która pracuje w rejestracji naprzeciw pokoju badań spirometrii, w przychodni na byłych więźniów… Ładna jestes, odezwij się!” Byłeś tam i napisałeś na Spotted? Ktoś zamknął ci dziób na kłódkę czy może brałeś udział w pewnej grze, w której Jigsaw zszył ci obie wargi? Na pewno się odezwie, na pewno będzie z tego wielka miłość. To bardzo atrakcyjne, gdy facet jest w pobliżu kobiety w odległości 5 metrów, zapamiętuję jak najwięcej szczegółów i jeszcze będąc te 5 metrów od niej, wysyła wiadomość na Spotted. „Szukam dziewczyny w wieku 18-25 lat, która wybrałaby się dziś do kina na film pt.”Logan: Wolverine” (18:40) albo „Piękna i Bestia” (18:00). Od siebie gwarantuję bilet na seans, oraz miłą atmosferę. Wiem, wiem… Desperacko brzmi, ale samemu nie chce mi się iść. Coś o sobie, wysoki szatyn, 22 latek No ale jak to tak? Popcornu nie kupujesz, nachosów też nie? A co ma ta kobieta pić przez cały seans? A podwózka do kina i pod sam dom? Oczywiście wymuszony dopisek: „wiem, wiem… desperacko brzmi, ale samemu nie chce mi się iść” – to chłopie mam radę dla ciebie. Nie idź! Jeśli nie potrafiłeś sobie po ludzku zorganizować panny do kina, to kim jesteś jak nie desperatem pisząc takie wypociny na Spotted? Podejdziesz, czy zrobisz jej darmową fotę na Spotted? Osobiście wykorzystałem Spotted dwa razy. Pierwszy raz – pozdrowiłem wszystkie dziewczyny, które zagadałem jednego dnia na mieście (razem z kumplem), a było ich z pięć. Natomiast drugi raz podszedłem do dziewczyny w centrum handlowym i ustaliliśmy, że zgadamy się przez Spotted – nie pamiętam już nawet ale był jakiś śmieszny powód dla którego to zaproponowałem. Wchodzę na drugi dzień, a w komentarzach „i znalazłeś!”. Więc tak, jestem obiektywny i stwierdzam, że Spotted ma swoje zastosowanie. „poznam mila i sympatyczna kobiete z XXXX lub okolic lubisz spacery kino itp jestes wolna i chcialabys kogos poznac na dluzej Ja 31 letni facet niebieskie oczy ciemny blondyn 176cm wzrostu mieszkajacy sam w oko XXXX na codzien pracujacy lubie dobre filmy spacery kregle basen itp a najbardziej lubie gotowac to jest moja passa jesli masz ochote poznac sie zostaw cos po sobie” I zapomniał dodać, że mega inteligentny, bo znajomość przecinków i ortografię opanował do perfekcji. Ciekawe czy jak pisze CV, to też tak bardzo mu zależy na dobrym odbiorze, że ma wyjebane. Zresztą co ja tu będę pisał, robi się z tego jeden wielki kabaret. A potem wszyscy się dziwią, że teraz to już nie ma prawdziwych facetów i że kobiety są takie rozpieszczone i uważają się za księżniczki. Twórzcie więcej podobnych „idei”, które są w obecnych czasach niezbędne dla funkcjonowania naszego społeczeństwa. Następnym razem też zacznę robić zdjęcia ładnym dziewczynom, a potem wrzucę cały album, ciekawe czy coś wyrwę? Słowem końca, gdybym miał nazwać Spotted nieco inaczej, to nazwałbym: „Ogłoszenia matrymonialne największych frajerów XXI wieku”. Link do dyskusji na wykopie: https://www.wykop.pl/link/3830221/frajerzy-ze-spotted-czas-na-gorzka-prawde-dd/
  23. Gdyby coś status służy do takiego informowania całego portalu, że np. "Jem pizzę i oglądam Kevina" :P 

  24. Cześć Dzieciaczki! Dziś skupimy się na "regułach Cialdiniego". Cialdini - profesor psychologii z Arizona State University, opracował swego czasu 6 zmyślnych zasad, szumne słowo opracował, po prostu sklasyfikował zjawiska już istniejące w przyrodzie... Zasady te dotyczą wywierania wpływu na innych. Już widzę jak wam się oczy cieszą na samą myśl o możliwościach, jakie one dają. Prawda jest taka, że każdy człowiek świadomie bądź nie podlega tym regułom i korzysta z nich. W tym miejscu chciałem podziękować dla użytkownika o nicku Arcanum, który to zwrócił moją uwagę na to, że sam stosuję jedną z tych zasad. Ja o tym wtedy nie wiedziałem. Poczytałem trochę i... faktycznie! Reguła lubienia pasuje jak znalazł. Co da Ci poznanie tych zasad? Sprawa jest prosta, będziesz mógł z nich świadomie korzystać, w jakim celu to już zależy od Ciebie. Możesz Podrywać, Negocjować, Nakłaniać innych do swojej woli i w końcu Podbić cały świat, rzucając tych nędznych śmiertelników na kolana! Yyyy, chyba się zagalopowałem w marzeniach... Bardziej humanitarnym zastosowaniem wydaje się możliwość wyłapania i obrony przed takimi zachowaniami ze strony innych. Tak, wierzę w to, że w gruncie rzeczy dobre z was chłopaki (i dziewczyny) i tą zabawką będziecie bawić się rozsądnie. Dość tego przydługiego wstępu, ruszam do lodówki po piwko i możemy pisać dalej, gdybym nie mieszkał na parterze, chłodziłbym je na oknie, a tak to się boję, ale parter w akademiku ma taką zaletę, że każdy może "wpaść" nocą... I od razu wyjaśnienie dla abstynentów: Zdrowy mężczyzna może wypić dziennie bez uszczerbku na zdrowiu, a nawet dla kurażu. Następujące ilości alkoholu (jest to równoważnik, więc wybieraj mądrze): 2 piwa, 200ml wina lub jeden drink Np Szkocka z lodem. (podparte jakimiś tam brytyjskimi badaniami, w Polsce pewnie można więcej...). Teraz zwracam się do osób, które znają owe reguły, niniejszy artykuł, powstaje z myślą o laikach i będzie to moja łopatologiczna wersja tych zasad, zainteresowanych szerzej odsyłam do źródeł. Na stronie zamieszczam go, ponieważ nie znalazłem tu tego zebranego w 1 artykuł. Reguła Wzajemności. Dobrze wszystkim znana, polega mniej więcej na tym, że człowiek czuje się zobowiązany przysługą wobec osoby, która mu coś podarowała. Zasada ta jest bardzo silna i popularna, opiera się na niej lobbing. Człowiek uczciwy, bo niemal każdy się za takiego ma, czuje wewnętrzną potrzebę wywiązania się ze zobowiązań, przysługa za przysługę, towar za towar, towar za pieniądz i mamy handel. Można wykorzystywać ją w bardzo prosty sposób, dajemy komuś coś i zyskujemy stronnika, który chce "spłacić dług", więc skuteczne są tu wszelkie działania wyprzedzające. Dodatkową zaletą może okazać się to, że nie raz wdzięczność przewyższa nasz wcześniejszy wkład. Kobieta dająca prezenty to Femme Fatale. Reguła Konsekwencji. Określę to jako wykorzystanie czyjegoś uporu przeciw niemu. Załóżmy, że delikwent ma jakieś poglądy na dany temat i upiera się przy nich. Jest to świetny moment, żeby to wykorzystać. Posłuchajcie czasem debat w telewizji, zazwyczaj upór jednego polityka wykorzystywany jest przez oponenta w celu ośmieszenia go (skojarzcie to z wujaszkiem negiem). Inna taktyka polega na poprowadzeniu rozmowy w taki sposób, żeby decyzja rozmówcy, często sprzeczna z jego poglądami i interesami, wynikała bezpośrednio z jego wcześniejszego stanowiska "Co? Jesteś niekonsekwentny w tym, co robisz?". Reguła Społecznego Dowodu Słuszności. Czym jest dowód społeczny, nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, jeśli jednak uchował się ktoś niedoinformowany, jest to po prostu presja otoczenia, "Czarne jest białe a białe jest..." WRÓĆ! "Czarne jest czarne, a białe to białe". Często spotykamy się z krytyką dowodu społecznego i presją "Musisz być ponad to wszystko!" no ok, racja. Ale czemu by nie wykorzystać dowodu do własnych niecnych celów. Przykładowa kobieta będzie bardziej przekonana co do sugestii udania się gdzieś, jeżeli usłyszy uzasadnienie w postaci rekomendacji tego miejsca przez osoby trzecie. Im "fajniejsze" osoby trzecie, tym lepiej. Jest to nieoceniona wskazówka dla skrzydłowych, żeby grać do wspólnej bramki wspierając komplementem kolegę. Pisał o tym niegdyś Tical, w jednym ze swoich wpisów przytoczył postać kumpla zachwalającego drinki wykonane ręką Ticala. Reguła Lubienia. Moja ulubiona. Zauważyliście pewnie, że częściej mówicie tak osobom w stosunku, do których czujecie sympatię. To samo tyczy się osób pociągających fizycznie, tworzą one wokół siebie "Aurę Zajebistości" do której inni lgną jak ćmy do lampy. Mechanizm jest prosty, fajnie ci się z kimś gada, lubisz go, no po prostu to twój kumpel, jak możesz nie pomóc dla kolegi? No właśnie jak nie pomożesz koledze to, co z ciebie za kumpel. Słynne: "Co? Ze mną się nie napijesz?" też pasuje. Jeśli dziewczyna Cię lubi to chętniej da się na coś namówić. Reguła Autorytetu. W Polsce różnie z tym bywa, taka historia, ale na świecie ludzie czują respekt przed Autorytetami, Policja, Politycy, Profesorowie, Justin Bieber (WTF?!)... można by wymieniać długo. Łatwiej się zgodzisz na danie grosza do puszki, jeśli akcję charytatywną popiera twój idol. Prędzej kupisz "Calgon" od Pana Józka, który od 15 lat naprawia pralki niż od Zygmusia Chajzera, bo ten pierwszy się na tym zna. Tworzenie wokół siebie aury eksperta, powoływanie się na niego, czy też wykorzystanie szacunku, jakim darzy Cię otoczenie, daje piorunujący efekt. Warto napomknąć o symbolach autorytetu: samochód, mundur, zegarek, praca, mieszkanie... to pomaga. Reguła Niedostępności. Gdy czegoś brakuje, lub może zabraknąć, towar jest atrakcyjniejszy. Cukier drożeje => babcie robią zapasy, "tylko jeśli zadzwonisz w ciągu 15 minut, to dostaniesz szczoteczkę do polerowania chomika gratis!", albo słynne okazje w sklepach, "końcówka serii 20% Taniej!" w domu zrywasz starą cenę, a tam albo taka sama, albo nawet niższa. Tworzenie wokół siebie atmosfery niedostępności, zegarynki, wszelkiego rodzaju kręcenia się na pięcie podczas DG to nic innego jak wykorzystanie tej reguły w praktyce. Po drugiej stronie płotu trawa zawsze wydaje się bardziej zielona, bo jej nie mamy. To by było na tyle. Mam nadzieję, że komuś to się przyda. Na koniec prośba do "Naturali" i "NLP-owców": Nie spierajcie się, wszelkiej maści regułki, to tylko spisane przez mądre głowy (takie jak ojcowie założyciele NLP) informacje uzyskane metodą prób i błędów przez naturali, żeby inni mogli korzystać z ich doświadczeń, eliminując błędy. Każda droga jest dobrą drogą, pod warunkiem, że jest twoją drogą. Pozdrawiam Dobrodziej z Północy!
  25. Cześć Dzieciaczki! Dziś będzie krótko i dla przypomnienia spraw fundamentalnych. Jak się wkradły błędy ortograficzne, to dawajcie znać, poprawi się. Niedawno dowiedziałem się strasznej rzeczy, mój znajomy znalazł sobie dziewczynę. Nie byłoby to złe gdyby, nie fakt, że znalazł ją sobie w miesiąc po dramatycznym rozstaniu z wcześniejszą. Gdzie poprzednia trzymała go przy sobie dwa lata i waliła po rogach, ile wlezie. Nie była nawet jakaś specjalna, gruba brzydka i niepewna siebie. Ale miała w jego oczach jedną zaletę, pojawiła się w miesiąc po rozstaniu ze wcześniejszą. I tak odkąd pamiętam. Z wielkiej miłości poprzez rozpacz w kratkę do kolejnej wielkiej miłości. Facet nie jest w stanie być sam dłużej niż kilka tygodni. Bo pierdolca dostaje, a i ja słuchając jego wynurzeń. Gość, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że coś jest nie tak. Nie zastanawiając się nad tym, wybiera sobie nieodpowiednie dziewczyny (jego jedyne kryterium to aby była chętna na związek i by go pocieszyć). Nie trafia do mnie tłumaczenie, że przecież zawsze są przy nim jakieś kobiety i szybko po stracie zastępuje je następnymi. No ma kobiety, tylko jakie? Pierwsze lepsze, nie zastanowi się, czy z daną dziewczyną będzie mu dobrze, czy źle po prostu musi mieć ...obiekt uczuć do wielbienia. Cecha typowo kobieca, żeby uzależniać się od związków i szukać plastra wśród was co nie? Bzdura! Cecha typowo ludzka. Sam początkowo tak robiłem, wielu z was pewnie też tak robiło, a już na pewno wdało się w relację romantyczną z taką dziewczyną, bo przecież: "taka biedna nieszczęśliwa - muszę ją pocieszyć". Ale przecież ktoś mądry powiedział kiedyś, że żeby zapomnieć o ex, trzeba poznawać nowe osoby i je podrywać. Tak! Ale czy ktoś mówiąc to, dodał, że od razu należy ładować się w kolejną relację? No nie... I tu wychodzi sedno sprawy. Jak możesz oczekiwać od kogoś, że wytrzyma z Tobą dłuższy okres czasu, skoro sam nie wytrzymasz głupich kilku miesięcy? No jasne, że łatwiej jest znaleźć sobie kogoś nowego i odciąć się od starych problemów, ale one wrócą. Wrócą, szybciej niż myślisz. O wiele lepiej wydłużyć sobie czas bycia singlem po rozstaniu, bo wtedy masz czas. Masz czas, żeby: Zapomnieć o byłej, przestać się nad sobą umartwiać. Przeanalizować co było w poprzedniej relacji ok, a co nie. Określić czego tak naprawdę od partnerki oczekujesz, a czego sobie nie życzysz. Zasmakować wolności i poznać lepiej siebie, w oderwaniu od potrzeb innych. Poznać wiele kobiet i dokonać selekcji w celu wybrania tej, która nadaje się do związku. Bez skrępowania robić to, na co masz ochotę, z kim masz ochotę. Czy co tam jeszcze sobie wymyślisz. Ja przykładowo, pomiędzy ostatnią "wielką miłością", a obecną partnerką dałem sobie rok, i powiem szczerze, że choć na początku było mi ciężko, to już po 2 miesiącach cieszyłem się pełnią wolności i był to jeden z lepszych okresów w moim życiu. A w nowy związek wszedłem łatwo, szybko i przyjemnie bez uszczerbku na psychice i zdrowiu. W dodatku o wiele łatwiej prowadzić mi tę relację i wychodzić z kryzysów, niż tam, gdzie zabijałem klin klinem. Pozdrawiam i polecam Dobrodziej z Północy
  26. Polska wersja książki No More Mr. Nice Guy, przetłumaczona przez użytkownika @Alejandro Przez długi czas była dostępna na poprzedniej wersji portalu. Aby pobierać pliki, musisz się zarejestrować lub zalogować i posiadać 3 wykonane działania na stronie (dodanie odpowiedzi, komentarza etc.) No More Mr Nice Guy polska wersja.pdf
  27. MANOSFERA.PL jest portalem zrzeszającym społeczność ludzi, którzy interesują się relacjami damsko męskimi i uwodzeniem, ale też chcą poprawić swoje życie i stać się lepszą wersją siebie. Jeśli zastanawiasz się jak poderwać dziewczynę lub jak poderwać faceta, to jesteś w dobrym miejscu. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swojego stylu życia i szukasz motywacji do zmian oraz przede wszystkim konkretnych rad - również dobrze trafiłeś. Znaczenie nazwy portalu: Manosfera = złożona z MRA (men's right activists), PUA (pick-up artists) i MGTOW (men going their own way), zakorzeniona w tradycyjnej męskości i męskich wzorcach. Regulamin forum Manosfera.pl 1. Rejestrując się na forum zobowiązujesz się do tego iż ukończyłeś 18 lat oraz do przestrzegania niniejszego regulaminu. 2. Właścicielem i administratorem portalu jest @David Durden 3. Pozostałe funkcje na portalu pełnią: a) Junior Admini: - @Dobrodziej z Północy b) Moderatorzy: - @Gladiator - @TeTris - @Al B. c) Junior Moderatorzy: - @TheFreakShield 4. Będąc zarejestrowanym użytkownikiem: a) Przestrzegaj kultury osobistej. Wulgaryzmy nie są zabronione, ale jak już ich używasz, to tylko do podkreślania emocji. Nie rzucaj mięsem na prawo i lewo, szczególnie na czacie, który jest dostępny do widoku publicznego, również dla osób niezarejestrowanych. b) Zakaz jest obrażania: mniejszości seksualnych, religijnych, narodowościowych, rasowych. Takie wpisy będą usuwane ze względu na przepisy prawa. Pamiętaj, że obrażanie nie znaczy, że nie można na te tematy dyskutować i wyrażać swoich poglądów. Rób to po prostu kulturalnie. c) Zakaz: złośliwego krytykowania, wyśmiewania, obrażania. Jak widzisz, że ktoś pisze głupoty, które nie łamią regulaminu, to daj konstruktywną krytykę, a jak to nie pomaga, to daj sobie spokój z czytaniem tego użytkownika. UWAGA: portal jest przeznaczony typowo dla mężczyzn, niektóre porady mogą przyjmować twardy charakter - mają one na celu tylko i wyłącznie twoje dobro. d) Możesz zamieszczać, krótkie informacje w mini-czacie, mając uwagę, że jest publiczny. e) Handlowanie na forum różnymi materiałami/kursami z szeroko pojętego rozwoju osobistego surowo wzbronione. f) Zakaz jest nadmiernego "SPAMU" i pisania posta pod postem. d) Zakaz jest wrzucania na portal cudzych materiałów bez podanego źródła oraz łamanie praw autorskich. e) Zakaz jest wrzucania reklam do płatnych materiałów. Jeśli chcesz się zareklamować lub swój produkt to skontaktuj się z Administratorem forum. f) Zakaz jest wrzucania: zdjęć oraz danych osobowych: imion i nazwisk, maili po których można zidentyfikować osoby trzecie, które sobie tego nie życzą. g) Nie używaj nadmiernie "ironii" w swoich postach, ponieważ może ona zostać źle zrozumiana przez drugą osobę w internecie, a to może prowadzić do kłótni. h) Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Wspieramy się nawzajem. i) Zakaz publicznego udostępniania prywatnych korespondencji. Jeśli ktoś Ci naubliżał na priv, to zrób screen i podeślij do moderatora. 5. Właściciele nie odpowiadają za treści umieszczane przez zarejestrowanych użytkowników portalu. 6. Informacje o powodzie usunięcia z portalu znajdziesz tu: (link do tematu z banami i ostrzeżeniami). 7. Administrator/Moderator nie może usunąć użytkownika bez podania konkretnej przyczyny. 8. Nie ma możliwości usunięcia konta na życzenie. Przemyśl więc rejestrację. 9. Na portalu dopuszcza się podawanie linków do swoich witryn w polu "O mnie" oraz w sygnaturze na forum. Wyjątek stanowią bezpośrednie odnośniki do materiałów płatnych - patrz p. 4e. 10. Tematem przewodnim portalu są relacje damsko-męskie i podryw. Odbieganie od tematyki portalu w odpowiednich działach jest dozwolone. 11. Na portalu obowiązuje zakaz reklamowania i linkowania do stron / portali / blogów o podobnej tematyce - dotyczy to również sygnatur (podpisów) oraz innych miejsc. Jeśli chcesz się zareklamować, skontaktuj się z administratorem portalu.
  1. Load more activity
×