Manobook

Bądź z nami na bieżąco!

Zajęte kobiety, podrywać - tak, wchodzić w związki - nie - DD

podstawy.png

lessons icon

Kilka razy ktoś mnie już pytał, jak to jest z tymi zajętymi kobietami, więc może warto pod koniec tego zimnego miesiąca wziąć pod lupę temat, który można by w sumie zakończyć w dwóch zdaniach, ale co tam, bawmy się. Często w internetach, ale i nie tylko, można natknąć się na niezrozumiałe dla wielu problemy z relacjami. Tysiące pytań, na które brakuje odpowiedzi. „Jak mógł mnie zostawić?”, „Przespał się ze mną i tyle go widziałam”, „Facetom zależy tylko na jednym”. Oczywiście na pomoc przylatują złote wróżki, które od razu poklepują po plecach, strzelając zdaniami: "Nie był cię wart". Tymczasem powiem wam, że najlepiej, to problemu szuka się wszędzie, tylko nie tam, gdzie on jest naprawdę. Czyli w sobie.

Przytoczę sytuację na podstawie mediów społecznościowych, ale równie dobrze może, to być jakkolwiek inna sytuacja.

Zwykle na początku znajomości każdy chce dowiedzieć się z kim tak naprawdę ma do czynienia. Z pomocą przychodzą media społecznościowe, na których udostępniamy pierdyliard i więcej, różnych istotnych jak to, że dziś 26 luty - informacji. Zwykle jest to tak, że masz numer albo Facebooka i możesz działać. Jeszcze częściej masz te rzeczy drogą wymienności. Masz numer, wklepujesz go na twarzoksiążce i masz Facebooka. Masz Facebooka, przeszukujesz pole numer telefonu niczym żołnierz na wojnie w Wietnamie pole minowe - masz numer. Tak działa dzisiejsza hipertechnologia. Z pracy też mogą cię wywalić z powodu twoich treści na Facebooku. Więc zwykle tak robię, siadam na ławeczce w słoneczny dzień i... często mocno się rozczarowuję, jednak mówię sobie - cóż, zobaczmy, co przyniesie ta relacja i jak długo druga strona będzie leciała w kulki. W tym czasie wiem już dokładnie, jak ta relacja się skończy. No, może na 99%.

Właśnie w tym miejscu zaczyna się wysyp tematów na forach: "ona ma chłopaka, ale spotyka się ze mną, co robić?". Pytanie oczywiście jest pytaniem retorycznym. Chyba że dżentelmen zakładający ten "topic" jest żenującym desperatem, którego poczucie własnej wartości pływa na dnie oceanu razem z Titanikiem i Leo DiCaprio. Wtedy to pytanie nie jest retoryczne, bo taki Jasiu może snuć wizje przyszłości o związku z taką kobietą. Natomiast ktoś o zdrowych wartościach we łbie, od razu zaszufladkuje kobitę jako "ma chłopaka, spotyka się ze mną - szuka przygód!" i z uśmiechem poleci na kolejny trening Muay Thai, żeby wpinkolić wszystkim obecnym z powodu nadmiaru endorfin.

Najlepsze są te relacje, w których ktoś od początku stara się robić cię, w przysłowiowego chuja buja, czyli nie mówi ci nic o partnerze, a potem jeszcze lepiej - zalewa cię stekiem bzdur na swój temat, byle by tylko zyskać twoją przychylność. I co więcej, takich relacji jest naprawdę mnóstwo i spotyka się je na każdym kroku. Gorzej, gdy kobita stwierdzi: "no fajny gościu, fajnie by było się nim pochwalić przed moimi przyjaciółkami, chcę go mieć na stałe!". Z drugiej strony jest już zaszufladkowana jako "przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda" i ciągle zastanawia się, dlaczego ta relacja u licha nie idzie do przodu? Czemu ciągle stoi w miejscu? Chciałabym w końcu puścić się jednej gałęzi i złapać drugiej!

Tymczasem nie znam nikogo, o zdrowym podejściu do życia, kto pakowały się w jakieś związki z panną, która nie skończyła związku, a już testuje materace w łóżkach innych facetów. Jedyne co z takiej relacji można wyciągnąć, to po prostu wcześniej już wspomniana - Adventure. Tutaj jednak też mogą się pojawić kłopoty i seks może stać się kartą przetargową. „Będziemy się kochać, ale najpierw musimy być razem!” Tak, a drzwi są tam.

Wiem, że to absurd, ale tak jest. Oczywiście mogłoby to wyglądać inaczej, ale jeśli ktoś nie potrafi złapać za stery swojego życia i skończyć czegoś, co mu ewidentnie nie pasuje, to będzie dryfował tak, jak go fale poniosą - czyli chuj wie gdzie. Jak dobrze wiemy, żeby normalnie funkcjonować trzeba koniecznie być w związku z kimkolwiek.

Ktoś kiedyś napisał, że kobiety mając do wyboru typ męża i typ kochanka, za tego pierwszego wychodzą za mąż, bo to dobry żywiciel natomiast z tym drugim się bzykają. I miał dużo racji. Tak, to był Volant.

Natomiast spójrzmy jeszcze na problem od drugiej strony. Postaw się na miejscu gościa, który jest "in relationship" i jest regularnie robiony w bambuko. Fajnie? Więc właśnie. Szansa, że z tą kobitą spotka cię taki sam scenariusz, tylko będziesz po drugiej stronie barykady, jako słodki misiek w związku - jest ogromna.

Jeśli właśnie teraz niektóre osoby stoją przed monitorem, kiwają z uśmiechem palcem, myśląc – „dobra młody skurczysynie, ale co z moralnością? Nie powinno się zabawiać zajętej kobiety.” Moja odpowiedź w tej kwestii jest prosta jak Dwa Plus Jeden w stronę słońca. Jeśli kobieta jest w związku i podejmuje świadome decyzje o zdradzie partnera, to nic mi do tego, jej cyrk i jej małpy.

*

W razie czego zawsze z otwartymi ramionami przyjmie ją właśnie ten kochany misio, który jest tak wielkim desperatem, że dla swojej księżniczki zatańczyłby na rzęsach, gdyby sobie tego zażyczyła. A i ona ma koło zapasowe, gdyby przypadkiem nowy gościu jej podziękował. Trzeba nieźle przegrzać glikol chłodzący naszą banię na słońcu, żeby być kochanym chłopakiem, któremu kobietę po nocach obracają inni i dalej ślepo patrzeć na swoją księżniczkę, tracąc w tym czasie ostatnie resztki szacunku do swojej osoby. Jak mawiają słabi ludzie: „Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”.

{jcomments on}

Ostatnio zmieniany czwartek, 11 maj 2017 23:25

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com