Manobook

Bądź z nami na bieżąco!

Wszyscy to świnie, wszystkie to dziwki.

Ostatnio jechałam blablacarem i spotkałam bardzo interesującego kierowcę, a zarazem kompana do rozmów różnej maści. Z tego blablablania wynikło bardzo dużo bardzo ciekawych rzeczy. Wynikło też to, że powróciłam do poniższego tekstu, którym ponownie się z Wami dzielę:

Znam ludzi (pewnie każdy z Was zna), którzy po zakończeniu jakiejkolwiek relacji narzekają, na jakich to toksycznych i strasznych partnerów trafiają w swoim nieszczęsnym życiu. Ile to się słyszy historii, że każdy facet to świnia, cham i prostak, i że każda laska to dziwka. Ile ja się memów naoglądałam, że tych kolesi z wartościami to ze świecą szukać, a fajne dziewczyny to wymarłe dinozaury. Reasumując – kolesie mówią, że wszystkie laski są fe, a kobiety, że wszyscy oni to świnie.

Poraziło mnie jeszcze coś – twórcami takich teorii najczęściej są ludzie, którzy najbardziej rozpaczliwie poszukują tej drugiej połówki, od których desperacją śmierdzi na kilometr. Nie mając wyboru, łapią oni każdą okazję z cyckami/innym zestawem, która im się przypałęta – na początku są kwiatki, wianki i rozkosz, a potem piekło i płacze, że wszyscy/wszystkie są takie same. Te teorie wymyślają ludzie, którzy nie potrafią być szczęśliwi sami ze sobą i którzy całego sensu swojego życia doszukują się właśnie w znalezieniu tej drugiej połówki…. Uwaga, uwaga – płci przeciwnej (czyli tej feeeeeeee, fuuuuujj, fchuuuuj).

Żebym źle nie została zrozumiana – jasne, faceci muszą sobie czasem ponarzekać na „babskie pierdolenie”, shit testy, fochy i humorki (no bo fakt – znacznej części z nas nieźle odwala); kobiety muszą dla równowagi ponarzekać na ciągłe picie piwa przed TV, że nie naprawicie szafki przez pół roku i na to, że jesteście ruchaczami pierwszorzędnymi wykorzystującymi nas – biedne niewinne istotki (jasne – my nigdy nie marnujemy życia na pierdoły, nie tykamy alkoholowych trunków i nie lubimy seksu). Ale jakżem powiedziała – tak dla równowagi czasem ponarzekać trza, albo przynajmniej można. No, dopóki to jest niewinne narzekanie, to jeszcze fajnie się z tego pośmiać.

ALE

Jeśli zdarza się sytuacja, że nienawidzisz kobiet – dosłownie nienawidzisz, jednocześnie jednak nie wyobrażasz sobie życia bez związku z jedną, drugą, czy trzecią, tworzysz ten związek raz za razem, a po każdorazowym zakończeniu takiego związku wyzywasz jedną, drugą i trzecią od toksycznych cip, to chwila… zastanówmy się – kto się taką toksyczną, miękką cipką okazuje?

Posuńmy się jeszcze dalej w tym jakże fascynującym wywodzie, bo może masz rację, że ta jedna, z drugą i trzecią toksycznymi cipami faktycznie były – jak jesteś bowiem taką toksyczną i miękką cipką, to może właśnie toksyczne cipki przyciągasz? Przecież hooola – żadna pozytywna dziewczyna nie będzie chciała, żeby taki toksyk, jak Ty, truł jej życie. A nawet jeśli jakimś szczęśliwym trafem taka się przypałęta, bo zaślepiona szczałą (albo nawet strzałą) Amora, nie dostrzeże Twoich patologicznych zapędów – to finalnie i tak strujesz jej wspaniałą osobowość i faktycznie zostawisz toksyka (oczywiście zakładając, że ma niewystarczająco mocną psychę).

Skoro teraz krzyczysz oburzony – „Gdzie?! Wcale nie jestem toksyczną miękką cipką! Wcale nie truję życia innym! Mam tylko pecha, że trafiam na dziwki!” – to coś Ci powiem. Przecież jesteś facetem, jak ty to zasugerowałeś… nie z miękką cipką, tylko z solidnymi jajami. Jesteś facetem – więc masz wybór, jesteś facetem – więc nie śmierdzi od Ciebie desperacją. Możesz więc robić przesiew, możesz poznawać dziewczyny dopóty, dopóki nie trafisz na tę super laskę pod każdym względem, z którą stworzycie relację rozwijającą, satysfakcjonującą, sielankę, oazę, raj, itede, itepe. Przecież robisz, co chcesz i nie musisz trząść portkami, obgryzać z niepokojem paznokci, dostawać biegunki ze stresu, że nie masz dziewczyny w TYM momencie. Jesteś wartościowym, pewnym siebie facetem, rozwijasz się to tu, to tam, jesteś spełniony i zadowolony ze swojego życia, więc nie wpuszczasz do niego ludzi, którzy źle na nie wpływają i otworzysz wrota dopiero komuś, kto ten żywot polepszy, a nie zniszczy.

Jakbym pluła jadem na ludzi, z którymi łączyło mnie coś więcej, to serio poważnie bym się nad sobą zastanowiła i być może nawet zapukała do drzwi psychiatry, egzorcysty, czy kogo tam jeszcze. Przecież to o mnie źle świadczy, skoro lubię się wyniszczać porąbanymi ludźmi i tracę na nich czas. Gdybym kiedykolwiek była z facetem/podobał mi się - to nigdy, ale to przenigdy, nie wypowiadałabym się później o nim, że jest z niego dno i wodorosty, brzydki, ciotowaty itd. Świadczyłoby to o mojej hipokryzji, głupocie i przyznaniu się do fatalnego gustu. I faktycznie – dobrze wspominam praktycznie każdego, z którym się spotykałam. Jasne, może nie w stu procentach – ten i tamten miał jakieś brudy za uszami, ale generalnie byli spoko gośćmi, a już na pewno ich pojedynczych złych zachowań nie będę przypisywać każdemu przedstawicielowi Waszej płci. Ja też nie jestem jakaś diamentowa, więc bez przesady – nie popadajmy w skrajności.

Jasne, przegięłam w drugą stronę – nawet jak jesteś facetem z twardymi jajami, mogło/może Ci się zdarzyć, że jakaś poebana laska się przypałęta i trochę namąci w Twoim, wspaniałym do tej pory, życiu. Przecież wampiry energetyczne mają to do siebie, że muszą być tam, gdzie tę energię faktycznie znajdą. Jeśli wampir energetyczny jest sprytny i umie się zakamuflować, to nawet Ty, będąc facetem z jajami, możesz stać się ofiarą toksyka. Szczerze jednak wierzę, że masz na tyle duże jaja, że w porę zrobisz akcję-nożyce-odcięcie, zanim te Twoje solidne jaja znikną – a w ich miejsce pojawi się co? … …

Mam również nadzieję, że jaja pomogą Ci w tym, by po smutnym przeżyciu, jakim niewątpliwie jest wejście w interakcję z trującą laską, otrząsnąć się, wstać z uśmiechem i nie być zgorzkniałym dziadem, który będzie narzekał, jakie OONEE WSZYYYSTKIEEE płytkie, okrutne, złe i podłe.

Drogie chłopaki, oto moje przemyślenia. Nie, sorry – Wy nie jesteście chłopaki, Wy jesteście Młode Wilki. Wracając do tematu – oto moje przemyślenia, które nie są już tak luźne, jak były na początku. W sumie rozkmina rozpoczęła się od feministek* – mianowicie było mi ich szkoda, bo w większości są właśnie takimi samotnymi i zmanierowanymi osobami, które o całe zło tego świata mają żal do facetów, bo kiedyś im z nimi nie wyszło (a teraz uciekają im koty). Proszę, jak to myśli mogą ewoluować.

Trzymam za Was kciuki, Młode Wilki, i żegnam cieplutko.

*kiedyś w tym miejscu pojawiły się wątpliwości, więc wyjaśniam - użyłam skrótu, bo już nie chciałam przedłużać (zresztą myśl była już trochę nie na temat). Feminizm ze swoją pierwotną ideą może i jest ok, co więcej niektóre teraźniejsze feministki uważam za ogarnięte kolesiówy. W dzisiejszych czasach jednak, większość zadeklarowanych to niestety tępe kobiety (z całym szacunkiem), które walczą z wiatrakami i wyszukują nieistniejących problemów - i te feministki właśnie, miałam na myśli.

(tekst mojego autorstwa, pierwotnie opublikowany na podrywaj.org)

Więcej z tej kategorii:

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com