Pasja - obalamy mit

Pewnie spotkaliście się ze stwierdzeniem, że posiadanie pasji jest lekiem na całe zło i problemy tego świata. Często gdy ktoś pyta o poradę, jak ogarnąć swoje życie lub jak podrywać słyszy złotą radę: znajdź sobie pasję! Wtedy wszystko się ułoży... Czyżby?

Ale od początku, jak określić że to co robimy to pasja? Powinno być to zajęcie które pozwala nam odreagować stres dnia codziennego oraz czerpać radość z oddawania się mu w wolnej chwili. Co za tym idzie, niespecjalnie przejmowałbym się tym, czy nasza pasja jest ciekawa z perspektywy osób trzecich. Pasja jest dla nas, nie dla innych. Przede wszystkim ma sprawiać przyjemność nam, nie innym. Wynika to z prostego założenia - jesteś dla siebie najważniejszą osobą na świecie, wszystko co robisz rób żeby przede wszystkim Tobie było dobrze, bo jeśli sam nie pomyślisz o sobie to mało prawdopodobne jest, że ktoś zrobi to za Ciebie.

Tak więc gdy ktoś radzi znalezienie pasji w sytuacji gdy chcesz ogarnąć swoje życie, radzi Ci dobrze. Jednak pasja sama w sobie nie ułoży Ci życia, nie rozwiąże też wszystkich Twoich problemów, ale stanowić będzie świetną odskocznię od trudnej sytuacji.

No dobra, a teraz temat wykorzystania pasji w podrywie, czyli coś co interesuje znaczną większość odbiorców tej witryny. Będzie ostrzej.

Gdy ktoś radzi Ci żebyś znalazł sobie pasję, a wtedy w podrywie wszystko Ci się ułoży, to trochę wali w chuja. I nie wiem czy wynika to z lenistwa, czy nieświadomości doradzającego. Slogan o zbawiennym wpływie hobby na relacje damsko - męskie, obrósł do tej pory taką legendą, że mało kto śmie z tym polemizować. Ktoś kiedyś opisał na swoim przykładzie jak podrywa opisując swoje przygody na motorze, paralotni czy innym ciągniku, u niego działało, następnie rzesza gości to podchwyciła i zaczęli szukać sobie pasji na siłę, w myśl zasady:

-Chodzę na siłownie, to przecież moja pasja i na pewno na to wyrwę.

-Lubię traktory, na pewno podymam jeśli będę długo i ciekawie o tym opowiadał.

-Smaruję chleb masłem, ogarnę na tym miliony kobiet, bo to taka oryginalna pasja.

I zaczęły się wyścigi zbrojeń, kto ma lepszą, fajniejszą ciekawszą pasję, o której może się pochwalić i opowiadać dziewczynom. Bez refleksji, bez zrozumienia w myśl zasady, że pasja sama w sobie zapewnia powodzenie bo emocje, zaangażowanie, ciekawy lajfstajl itp. Punkt ze świętej księgi podrywów odhaczony. Niby powinno działać, niestety nie zawsze działa. Czemu?

Główną motywacją było tu, nie posiadanie pasji, która faktycznie nas kręci i rajcuje, a posiadanie pasji, żeby komuś zaimponować. Więc musiała być modna, ciekawa i podobać się kobietom. No i co, chęć penetracji wzięła górę i przebiła się na pierwszy plan. Łapiesz się na tym, że nie robisz czegoś dla siebie, ale dla kogoś żeby się przypodobać.

Kolejny mit, który wokół tego obrósł jest taki, że o swojej pasji trzeba opowiadać godzinami, zabierając dziewczynę do swojego świata. Niby wszystko pięknie, ale co wtedy kiedy jej ten świat nie obchodzi?

Przykład z teraz:

Moja Luba - Dobrodziej co robisz?

Dobrodziej - Piszę artykuł o roli pasji w podrywie na manosferę...

Moja Luba - Łeeee ale nudy...

No właśnie, możesz się świetnie na czymś znać, jarać się tym jak cholera, ale nie ma gwarancji, że kogoś, nawet Twoją kobietę to obejdzie, czy to źle? A skąd. Pasja ma być przede wszystkim Twoją odskocznią. Odskocznią od pracy, problemów, ...związku. Nie ma więc co na randce godzinami pierniczyć o wpływie hiszpańskiej inkwizycji na rozwój machiny tortur, czy o wpływie siewu rzepaku na jakość zbiorów. Po czasie orientujesz się, że jedyną osobą w jakiej wzbudziłeś emocje jesteś Ty, to prosta droga by zanudzić kogoś na śmierć. Ludzie najbardziej lubią słuchać o rzeczach, które ich dotyczą, i ich interesują. Ich, nie Ciebie. Smutne ale prawdziwe.

Nie chcę was zostawiać jedynie z takimi wnioskami. Jeśli was nie przekonałem i musicie koniecznie wpleść swoje pasje w podryw nowopoznanej osoby, sprzedam wam dwa fajne sposoby, o których już gdzieś kiedyś pisałem.

  1. Gdy zaczynasz temat pasji, wspominasz najpierw o swojej, a potem pytasz o to Panią Rozmówczynię: "a czym ty się interesujesz?/Jak spędzasz wolny czas?". W tym momencie jesteś w stanie ocenić ile, jest ona w stanie zainwestować. Ludzie lubią opowiadać o sobie, więc jest duża szansa, że dziewczyna się rozgada, zainwestuje trochę czasu, otworzy się przed Tobą. Profit jest taki, że trochę ją poznasz. Gdy dziewczyna nie ma nic ciekawego do opowiedzenia, albo zbywa pytanie. Wtedy wiesz na czym stoisz - jest nudna bądź niezainteresowana. Możesz też dorzucić tu kwalifikację: "Bardzo lubię osoby, które wiodą ciekawe życie, można się od nich wiele nauczyć. Czym się zajmujesz." W tej sytuacji rozmówca powinien poczuć się zobowiązany udowodnić Ci że też ma ciekawe życie i inwestuje. Jeśli nie, patrz wyżej.
  1. Druga opcja polega na zbudowaniu historyjki DHV. Chodzi o taką historyjkę, która ma pokazać Ciebie w określonym świetle, uwidocznić cechę którą chcesz zaakcentować, ale nie wprost, taki wytrych do jej zdania na Twój temat. Zawsze lepiej opowiadać jest w oparciu o fakty niż wymyślać z głowy, więc tu temat pasji pasuje jak ulał. Miłośnicy sportów ekstremalnych mogą ukazać swoją skłonność do ryzyka i odwagę. Sportowcy, determinację i upór w dążeniu do celów. Filateliści dokładność i umiejętności negocjacyjne itd. itp. Sam najlepiej wiesz z czym chcesz być kojarzony. Jeśli chcecie sprawdzić czy wasze historyjki są ok, zapraszam do zakładania tematów na forum, zawsze możemy zweryfikować i doradzić.

Złota rada na sam koniec: Nie zanudzać kobiet!

Pozdrawiam!

Dobrodziej

Ostatnio zmieniany niedziela, 06 sierpień 2017 22:34

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com