Gra nocna i pełno dymu - DD

Jeśli chodzi o najt gejmy jestem kompletnym amatorem. Nie przepadam za imprezami, trzeba mnie na nie długo wyciągać. Ale jak już pójdę, to jestem ostatnią osobą na parkiecie i za każdym razem nie chcę wracać do domu. Więc może jest we mnie jakiś ukryty imprezowicz kto wie. 
 
Ostatnio dochodzą mnie słuchy, że na imprezach poderwać kobitę w tych czasach to już jest poziom światowy i krążą legendy, że kiedyś istnieli jacyś panowie, którzy potrafili zgarnąć tam numer, a nawet pocałować dziewczynę. 
 
Rozwiewam więc wątpliwości. Nie jestem dobrym tancerzem (jeszcze), na imprezie jestem w najlepszych okolicznościach - mniej niż raz w miesiącu i składa się na to wiele rzeczy, ale głównie styl życia mi na więcej nie pozwala. Mimo to po każdej dyskotece mam nowe kontakty w telefonie i na trzech ostatnich imprezach całowałem się z dopiero co poznaną na parkiecie dziewczyną. 
 
Żeby nie było za pięknie - na każdej z trzech ostatnich imprez trafił się jakiś ciul, który powinien zostać z marszu odesłany do domu, za bycie ciulem. 
 
https://www.youtube.com/watch?v=yGZuJnkMBso - jak ktoś chce się wczuć w klimat. 
 
Zwykle więc spotykam się z kumplem na mieście, trochę rozmawiamy, pijemy co kto tam lubi i w okolicach godziny 23/00 uderzamy do wybranego klubu. Mamy ofc swoje dwa ulubione kluby, w których niemal zawsze zabawa trzyma najwyższy poziom. 
 
Czasami idę w koszuli, czasami ubiorę koszulkę slim fit - głównie na imprezach 16+ żeby nie wyglądać za poważnie. Nie będę tu leciał w kulki, że slim fit mi nie pomaga, bo pomaga tak samo jak kobity zakładają obcisłe kiecki, czy miniówy co też im pomaga. Pracuję cały rok na siłowni, biegam i szczerze mam głęboko gdzieś, czy ktoś uważa to za pozerkę czy nie, to są kluby, jak można sobie pomóc, to trzeba to robić.
 
Wbijamy więc do klubu. Ludzi mnóstwo. Dziewczyny młode, starsze, dla każdego coś do wyboru. Szczerze mówiąc nie wiem ile było szesnastolatek wyglądających na 20+ ale trochę ich było. 
 
Przedzieramy się przez parkiet, docieramy do baru i kupujemy po jednym shocie. Idziemy zobaczyć co jest na górze. Jest podobnie tylko inna muzyka. Na górze kumpel stawia mi shota w ramach rewanżu i schodzimy na dół. Wchodzimy na parkiet i próbujemy coś wyłapać. Kiedyś chodziłem po parkiecie i po prostu rozmawiałem z dziewczynami ale po tym jak kilka razy zdarłem sobie gardło - odechciało mi się takich pomysłów. 
 
Zauważam dziewczynę, która tańczy sama i wokół ma kółeczko adoratorów, którzy liczą na jakiś pierdolony cud i zejście z nieba Chrystusa. Tańczą wokół niej udając, że tylko sobie tam tańczą i niczego nie oczekują. Oczywiście to gówno prawda, bo wszyscy chcą ją zerżnąć, tylko nie wiedzą jak to w ogóle zacząć. Wiem, że w takich sytuacjach nie ma większego sensu myślenie i rozdrabnianie się. Jest tak jak na mieście. Widzisz kobietę i podchodzisz, sprawdzasz - może się spodobasz, a może nie. 
 
Więc zaczynam tą partię pokera i mówię sobie "sprawdzam", podchodzę i zaczynam z nią tańczyć. I nic, tańczę. Jest zielona lampka, panowie wokół zrezygnowani rozchodzą się odstawiać swoje tańce godowe przy innej nastolatce. 
 
Alkohol wprawia mnie w luźny nastrój. Pełno świateł, dymu i głośnej, nowoczesnej muzyki. Niby nie lubię klubów ale w takich chwilach je uwielbiam. Jest coś w tej atmosferze co przyciąga. Noc, taniec, piękne kobiety i Jack Daniels lejący się w tle. 
Tańczę tak jak zawsze, czyli improwizuję i staram się nie zadeptać partnerki na śmierć. Z czasem posuwam taniec coraz bardziej do przodu. Wkładam swoją nogę między jej nogi i tańczę tak przez jakiś czas. Jej się podoba coraz bardziej. Zielone światła sypią się jak z rękawa. Więc po prostu zaskoczyło i tyle. Żeby było jasne w tym miesjcu - nie robiłem żadnych magicznych sztuczek, nie miałem magicznych bransoletek Mysterego na rękach, które przyczyniły się do mojego sukcesu - po prostu podszedłem i sprawdziłem co się stanie. 
 
Po jakimś czasie stwierdzam - okej, trzeba ją pocałować. Niestety nie udaje mi się, więc tańczymy dalej. Nagle ktoś klepie mnie w plecy. Odwracam się i moim oczom ukazuje się jakiś nerd w okularach.
 
- ej gościu uważaj, bo ona jest zajęta
 
Może i bym się zaśmiał, gdybym tylko pamiętał jak to się robi. 
 
- Zajęta? To jest twoja dziewczyna?
- Tak
- W sensie, że to jest twoja laska? 
- Tak 
 
Odwracam się w stronę tej pięknej młodej damy kompletnie zaskoczony patrzę na nią i pokazuję gest w tylu "ty z nim? serio?". Dziewczyna zaczyna się śmiać. Olewam to i wracam do niej do tańca.
 
- Dlatego właśnie nie chciałam się całować. 
 
Sytuacja była kuriozalna. Więc zostawiam tą pannę i zaczynam się zastanawiać gdzie jest mój kumpel. Nie ma go więc idę na górny parkiet. Dostaję SMS-a, że jest na dole. Postanawiam zostać na górze na chwilę. 
 
Przedzieram się przez tłumy i w tym czasie uświadamiam sobie, że te wszystkie pytania o to czy można iść samemu na imprezę są bezsensu - można. 
 
Zauważam fajną blondynę, która siedzi z koleżanką przy parkiecie i patrzy się na mnie z uśmiechem. Gdzieś tam w tle dostrzegam gościa na loży, na którym siedzi jakaś brunetka. Myślę sobie - good for you bracie. Zastanawiam się gdzie są ci wszyscy ludzie, którzy twierdzą, że w klubach nie da się nic zrobić. Czyżby właśnie siedzą przy komputerach? 
 
Siadam obok niej. Podaję rękę i mówię jak się nazywam, ona odpowiada, ale nawet nie słyszę co mówi. Macham ręką i zabieram ją na parkiet. Patrzy na koleżankę i chyba dostała przyzwolenie, bo poszła ze mną. Schemat taki jak zawsze. Na początku normalnie tańczę. Potem pcham to w coraz bardziej erotyczną stronę. Często też obejmuję dziewczynę, podnoszę i obracam w powietrzu (tak, wiem jak to brzmi :D). 
 
Dziewucha jest już w siódmym niebie i widać dobrze się bawi. Jest piękna, nie wiem ile ma lat, ale podejrzewam, że około 18. Lekki makijaż, blond włosy, lekko rózowe policzki. Nie umiem się powstrzymać i po prostu ją całuję. Potem schodzimy razem na dół za rekę i szukamy mojego zagubionego kompana, który zdążył wysłać mi już setkę SMS-ów, że jest na górze, potem na dole, a potem znowu na górze i teraz jest na dole. Nasze SMS-y na dyskotekach wyglądają tak jakbyście grali w CS'a i dawali sobie szybkie info:
 
- góra, a ty?
- dół.
- idę. 
- góra, chodź mi pomóc
- okeja, sad pryjte
- co? 
- nieumie isać
- wtf?
- nieume pisać
 
Kumpel wypił trochę za dużo shotów. Zdarza się.
 
Na koniec gdy moja towarzyszka już idzie i wymieniamy się numerami, znowu spotykam brunetkę z pierwszej sytuacji. Tańczy z chłopakiem, chociaż bardziej wygląda jakby tańczyła z przyjacielem. Takie rzeczy się zdarzają. 
 
Znowu dwóch łosiów tańczy obok dwóch dziewczyn. Podchodzę do jednej i łapię ją za rękę, chce ze mną iść ale podchodzi jeden łoś i mówi: "ona jest zaklepana". 
 
Tak kurwa, dokładnie to mówi. Po przemyśleniu sytuacji stwierdzam, żę mam do czynienia z totalnym kretynem, który nie trafił na dyskotekę w podstawówce, tyllko tutaj. Więc mam go głeboko gdzieś i kolejny raz chwytam dziewczynę za rekę i zacznam z nią tańczyć. Gościu patrzy się na mnie jakbym zabił mu matkę. 
 
Ostatecznie jednak nie wiele z tego wychodzi, bo dziewczyny gdzieś idą. 
 
Podchodzę do tej brunetki i podaję jej telefon, żeby wpisała numer. Nawet nie wiem czy jej chłopak to widzi, ale o tej godzinie jest mi już wszystko jedno. 
 
Na parkiecie już pustki. Patrzę na zegarek - 4:10. Powoli się zwijamy i jedziemy do domu. Jest to jedna z tych imprez po których stwierdzam, że było naprawdę świetnie.
 
Taki protip - zawsze staram się załatwić powrót, o tej godzinie nie mam nawet głowy do taksówek czy autobusów, które i tak jeszcze nie jeżdzą. 
 
Dla tego klimatu i kobiet, na pewno warto chodzić do klubów. 
JSN Epic template designed by JoomlaShine.com