Bądź tajemniczy - jak Corleone

Witajcie Młode Wilki,

Ostatnimi czasy trochę olewam manosferę i bardzo mi z tego powodu przykro. Niestety, ze względu na otoczenie, zostało u mnie zdiagnozowane zbabienie i chwilowy zanik logicznego myślenia  – nie wychylam się więc, by nie szerzyć Wam tu jakichś herezji. Dziś jednak wracam na prostą i postaram się być dawną sobą.

Kilka dni temu, pod wpływem pewnego wydarzenia, bardzo zaczęło zastanawiać mnie zjawisko tajemniczości w uwodzeniu. Gdy zapytamy się o podpowiedzi dla początkującego podrywacza, często jedną z pierwszych rzeczy, które usłyszymy, to: „bądź tajemniczy i nie mów wszystkiego o sobie” – spoko, dobra rada. Tylko rada ta (jak i wiele rad), niezwykle często jest rozumiana na opak.

Okej, po co w ogóle masz być tajemniczy? Co to daje? Spotykasz się z dziewczyną, może jedynie rozmawiasz z nią przez jakieś głupie komunikatory, a może dopiero ją poznałeś – nieważne, po prostu macie jakąś interakcję. Jesteś zagadkowy, niczym te wszystkie zagadki rozwiązane przez Sherlocka Holmesa, żegnacie się – i bum. Co bum? Otóż niewiasta ma w głowie pełno pytań. Jest ich tak dużo, że wręcz nie mieszczą się one w jej zgrabnej główce. Co więcej, zostawiłeś po sobie niedosyt i nie wie, czego może się spodziewać. Niby zna Twoje intencje, bo w międzyczasie dałeś jej do zrozumienia, że nie interesuje Cię jako zwykła kumpela – ale zarazem totalnie nie jest pewna tego, na jakim poziomie Twoje zainteresowanie jest, ile jeszcze masz takich Kaś, które zaintrygowałeś, i czy będzie jej łatwo ‘zdobyć’ Twoje serce (w tym momencie może zaczynać się już – ale niekoniecznie – powolny proces stawania się dla niej nagrodą).

W każdym razie, jak to się robi?

Powiedzmy na przykład, że jesteś sprzedawcą butów i koleżanka pyta się Ciebie, co robisz na co dzień w swoim marnym żywocie; czy z zabójczą powagą oznajmisz?:

„Wykonuję fascynującą pracę, ale nie mogę Ci powiedzieć, co robię (w domyśle – bo tak mi powiedziały zasady PUA). Zdradzę za to, że obcuję z modą i jestem z nią niezwykle blisko, dotykam jej każdego dnia. Osobiście uważam, że niezmiernie mnie to uwrażliwia, otwiera i staję się lepszym człowiekiem. Jak tak dalej pójdzie, w przyszłym roku będę walczył o pokój na świecie, razem z Miss World.”

Czy na dodatek z każdym kolejnym pytaniem, zdaniem i stwierdzeniem, będziesz udawał szpiega z krainy dreszczowców, opowiadał lawirując niczym polityk i robił wywody filozoficzne? Czy na tym polega owa osławiona tajemniczość? Czy to ma sprawić, że uzyskasz wyżej opisany efekt? Czy kiedy się rozstaniecie, dziewczyna – zaintrygowana Twoją osobowością – będzie rozmyślała o Tobie przez dzień i noc, oraz noc i dzień?

Nie, najprawdopodobniej uzna – „pojebany”, lub, ewentualnie (jeśli będzie bardziej wyrozumiała) – „kombinuje”. Tak, czy owak, nie sprawi to, że z fascynacją będzie roztrząsać każdy moment spotkania z Tobą. Nie będzie to też zalążkiem do zauroczenia – trafisz do jakiejś tam szufladki i adijos.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – mawiają. I to jest definicją słynnej tajemniczości, a nie godzinne wywody w celu, by tylko wydawać się posiadaczem tej cnoty. Gdy za wszelką cenę będziesz się starał wyjść na zagadkowego i czarującego człeka, to nie zdziw się, jeśli wyjdziesz na świrniętego człeka – również mawiają.

Spoko, nie piszę Ci tego, żebyś się przestraszył i pilnował swych słów na każdym kroku, lub stał się milczkiem. Broń Boże, nie mam też nic przeciwko bajerze – fajna bajera może być całkiem fajna. Piszę to właśnie po to, żebyś za bardzo nie kombinował i po prostu był sobą, a nie udawał pseudointelektualistę, próbując zaimponować kobiecie. Odnośnie tajemnicy – nie staraj się robić tajemnicy ze wszystkiego, co dotyczy Ciebie, tylko zrób/powiedz coś takiego, żeby do następnego spotkania zostawić dziewczę z materiałem do myślenia. Zaskocz, ale błagam, bądź spójny.

Co do wspomnianego wydarzenia:

Owego dnia, przyczłapał do mojego akademickiego lokalu o numerze 921, pewien pradawny ‘kolega’. Znajomość z nim umarła śmiercią naturalną jakieś pół roku temu, a trwała dość krótko – gdy go zobaczyłam więc, niemalże spadłam z łóżka, na którym stałam (szukając czegoś w szafce). Okazało się, iż sprawa z którą przyszedł była błaha, a dotyczyła udostępnienia kluczyka do pralni. Porozważałam z nim o dupie maryny, po czym wziął ten kluczyk i opuścił lokal, rzucając jeszcze przez ramię, że bardzo podoba mu się moja szminka.

Gdy jego suche tekstylia zostały zdjęte z suszaka w pralni i kluczyk nie był mu już do niczego potrzebny, znów zjawił się w lokalu 921. Przy wyjściu rzekł:

- Naprawdę podoba mi się ta twoja szminka – tu zmrużył oczy, zrobił pauzę i tym razem używając swojego bezbłędnego, radiowego głosu, dokończył – aż mnie kusi, żeby spróbować, jak smakuje.

Po czym, jak gdyby nigdy nic, podszedł, pocałował mnie, stwierdził że smakuje nieźle, pożegnał się grzecznie, choć z bezczelnym uśmiechem, i – poszedł se.

Dla mnie? Akcja konkretna i z jajem. Ale tak… po co ją przytaczam? Pewnie dlatego, że mi weszła w głowę (owszem). Ale pomijając tę kwestię, zastanówmy się, jaki ma ona związek z wątkiem tajemniczości.

Otóż Kacper pozostawił mnie samą, razem z moimi emocjami. Po takim działaniu nie zawsze muszą okazać się one pozytywne, bo dziewczyna może być oburzona – jednak emocje są. Gdyby nie ulotnił się odpowiednio wcześnie, mógłby wyjść na needy, a tak – rozpalił coś i zniknął, pozostawiając mnóstwo pytań. A to jest już coś, gdyż nie ma akcji bez reakcji, dosłownie każdej akcji towarzyszy reakcja – a cygańska reakcja potrafi być zajebista. Pamiętajcie bowiem, iż osobniki gatunku homo sapiens sapiens, karmią się wręcz emocjami i myślami. Szczególnie, kiedy nie mamy na daną chwilę roboty, myślimy i nakręcamy te myśli przemyśleniami. Tajemniczość nie polegała więc tutaj na braku informacji udostępnionych przez mojego kolegę, tylko na działaniu, które sprawiło, że sama sobie mogłam roztoczyć tę tajemnicę wokół niego – to właśnie  staje się tutaj Waszą bronią, a naszą słabością. Dajcie czemuś iskierkę i pozwalajcie temu płonąć.

Oczywiście, nie musi to być działanie pokroju akcji Kacpra. Możesz zwyczajnie wysłać na kilka godzin przed spotkaniem smsa, który w jakiś sposób zaintryguje Twoją znajomą i sprawi, że nie będzie mogła doczekać się chwili, aż Cię zobaczy i jej ciekawość zostanie zaspokojona. Sprawa banalna, a uruchamia podobne mechanizmy.

Mówiąc o tajemniczości w uwodzeniu, pominęłam najprostszą w tej kwestii sprawę. Facet z jajami, budzący szacunek (którym pewnie chcesz być, albo i jesteś), nie klepie o każdym szczególe swego żywota na lewo i prawo. Po prostu nie chodzi o to, żeby stać się błaznem, a el kolesio z klasą.
Bo widzicie, w życiu przeczytałam dwie książki – a jedną z nich był „Ojciec Chrzestny”. Ta książka nauczyła mnie, że warto być czasem powściągliwym i w ogóle – wiele mnie nauczyła…

Ostatnio zmieniany czwartek, 11 maj 2017 23:01

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com